Film z roku 1972, który w oryginale nosił tytuł Brat słońce, siostra Księżyc. Włosko-brytyjski film biograficzno-religijny w reżyserii Franco Zeffirellego z głównymi rolami Grahama Faulknera i Judi Bowker. Ciekawe, że film z wczesnych lat 70 swą polską premierę miał dopiero w roku 1991.
Film opowiada o życiu mistyka średniowiecznego i reformatora religijnego św. Franciszka z Asyżu, przedstawiając wczesny okres jego biografii, do momentu, gdy jego ruch uzyskał aprobatę papieża Innnocentego III.
Gdy dawno temu oglądałam ten film w komputerze, moja ówczesna kotka Schyzia, która nigdy nie interesowała się tym, co ja sobie oglądam na ekranie, usłyszała śpiew ptaków i przyszła, aby wraz ze mną obejrzeć film. Teraz moja kotka Rysia obejrzała ze mną jedną czwartą filmu, poczynając od owej słynnej sceny z wróbelkiem. Czyli jest tak, jak chciał Franciszek, Franco Zeffirelli opowiadając o nim, przemawia do “braci mniejszych”.
***
Syn bogatego woskiego kupca bławatnego Francesco Bernardone (właściwe imię Giovanni di Pietro) po powrocie z wojny ciężko choruje i doznaje objawienia. Rozdaje majątek i zaczyna życie oparte o trzy reguły: ubóstwo, czystość, posłuszeństwo. Otoczony przez młodych naśladowców zakłada wspólnotę w ruinach kościoła San Damiano.
Piękna i poetycka biografia św. Franciszka z Asyżu, jednej z najbarwniejszych i najciekawszych postaci w historii Kościoła Katolickiego, jednakże ten film nie jest typową biografią. Fakty są potraktowane dość swobodnie. Całe życie św. Franciszka zostaje ukazane przez pryzmat kultury lat 60. Film jest dzieckiem swojej epoki, epoki hippisów i dzieci kwiatów i ma przynosić nadzieję, że nasza niezgoda na zachłanność i duchowe skostnienie, ma sens. Na końcu nawet papież ją uznaje.
Oczhywiście tak dobrze nie ma i Zeffirelli też to wiedział.
Ale nie powiedział.
Film był nominowany do Oskara właśnie za te nawiązania stylistyczne – za scenografię i dekorację wnętrz.
Tu jest cały film do obejrzenia za darmo, niestety tylko po niemiecku.
Ten film potwierdził tylko to, co czułam już jako dziewczynka ze szkoły podstawowej, kiedy czytałam książkę Pii Górskiej Tarcza i kaptur – ten facet był wspaniały, szkoda tylko, że oboje z Klarą zmarnowali taką piękną szansę na miłość.
