W namiotach na ulicy. Głodówka. / Hungerstreik in Warschau

Achtung: Bekanntmachung über Hungerstreik auf Deutsch – bitte nach unten scrollen

Monika Saczyńska

Miasteczko

Drodzy, jestem winna – a dług ten spłacam z przyjemnością – relację z mojej dzisiejszej wizyty w namiotach KOD PP pod Urzędem Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Przekazałam Wasze prezenty i słowa podziękowania i uszanowania oraz płynące od Was – Polaków z zagranicy – wsparcie. Rozmawiałam dłuższą chwilę z Andrzejem i Dagmarą.

Z jednej strony duży podziw dla odwagi i determinacji, z drugiej zwykły ludzki strach o tych ludzi. Kobiety podobno są emocjonalne. Ja się o nich martwię. Wrażenie ogólne jednak na plus. Andrzej jest osobą zdeterminowaną ale wyważoną. Jest nastawiony na długą głodówkę i na powolny efekt swych działań. Omawia strategie i posunięcia z Jackiem Parolem, który jest odpowiedzialny za logistykę zewnętrzną. Dagmara jest bardziej bojowa i bardziej niecierpliwa. Ot inna natura. Myślę, że dobrze się uzupełniają.

Jest spokojnie. Policja czuwa. „Prawdziwi Polacy” ich nie niepokoją. Mają w miarę zorganizowane warunki bytowe (ogrzewanie, ocieplenie namiotów, śpiwory itp). Osobom towarzyszącym też  stworzono względne warunki. Przychodzą ludzie i ich wspierają (także różnej natury pomocą). To oczywiście nie oznacza, że nie potrzebują dalej pomocy i wsparcia (chociażby agregat potrzebuje paliwa itp.)
Protestującym – tak jak mi mówili – chodzi o poruszenie opinii publicznej. O to, żeby zwrócić uwagę, że spór o TK, to nie są jakieś tam zagrywki prawników, które szarego człowieka niezbyt dotyczą. I tu mają rację. Ten spór jest bardzo ważny dla każdego z nas i każdego z nas dotyczy. My to wiemy, ale jesteśmy w mniejszości. Głodówka wprowadza w całą sytuację element emocji – różnych emocji: podziw, poparcie, strach i obawa, zaniepokojenie, irytacja, sprzeciw itp. itd. Te wszystkie emocje tworzą inną atmosferę wokół sporu prawnego, który jest wszak sporem o fundamenty prawa. Spór ze sfery polityki, prawa, kazusów, reguł i przepisów przenosi się do sfery osobistych odczuć. O ile obok spierających się prawników łatwo przejść obojętnie (choćby o przyszłość tego państwa się spierali), o tyle obok głodujących ludzi trudniej przejść obojętnie. A zauważywszy dramatyczny protest jednostek, ludzie zaczną zastanawiać się nad przyczyną tak desperackiego kroku. Poruszenie opinii publicznej – to jest cel protestujących. No i zmuszenie rządu do przestrzegania prawa, choć w tej materii oni sami mają wątpliwości (zwłaszcza Dagmara). Myślę, że ogromnie istotne jest, abyśmy przekazywali informację o tym co się dzieje w Warszawie – o głodówce. Właśnie informację, nawet bez zajmowania własnego stanowiska. Czystą informacja do mediów, do znajomych, do wszystkich. I to możemy robić. I to możemy świetnie robić jako Polacy mieszkający za granicą.

DSC06585 DSC06591

PROTEST-HUNGERSTREIK VOR DEM GEBÄUDE DES MINISTERRATES IN WARSCHAU

BEKANNTMACHUNG:

Im Akt der öffentlichen Bekundung zum Schutze der Freiheit, der Gerechtigkeit und der Respektierung von grundlegenden Prinzipien eines demokratischen Staates treten wir in einen unbefristeten Protest-Hungerstreik, und verlangen:

  1. eine umgehende, zeitnahe Veröffentlichung durch die jetzige Regierung, des Urteils des Verfassungsgerichts in Warschau, vom 09. März 2016,
  1. eine offizielle Einberufung (Vereidigung) durch den Staatspräsidenten der RP, Andrzej Duda, der drei VG-Richter, die in voriger Regierungskadenz durch das Parlament gewählt wurden,
  1. Eine sofortige Einstellung von Gebrauch der hasserfüllten Sprache, die durch die Regierung propagiert wird. Wir sind gegen Destruktion, gegen Vernichtung der Grundrechte der Demokratie in Polen, gegen das offensichtliche Bestreben der Regierenden, eine Politik der autoritären Diktatur zu situieren, gegen ihre der europäischen Zusammenarbeit im Rahmen der EU drohende Aktivitäten. Stattdessen bieten wir an, einen Weg der Mediation, der Konfliktbearbeitung, in dem alle Konfliktpartner und Vertreter der politischen Mächte, die der katholischen Kirche sowie der Europäischer Union teil nehmen können, um die entstandene Krise aufzulösen. Angesichts der gesellschaftlich vorhandenen politischen und kulturgesellschaftlichen Probleme, bitten wir die polnischen Bischöfe um eine weise Mediation sowie um die Einhaltung der politischen Neutralität, bzw. der Allparteilichkeit.Wir rufen alle Menschen des Guten Willens zur moralischen, medialen sowie einer materiellen / finanziellen Unterstützung unseres Protests!GEMEINSAM beschützen wir die Demokratie!

– Dagmara Chraplewska-Kołcz und Andrzej Miszk –

list wspierajacy glodujacych

 

Trappen czyli dropy

Ewa Maria Slaska

Achtung, der Text wurde w języku słubfurckim geschrieben. Zrozumiały w pełni tylko dla tych, die sowohl Deutsch als auch Polnisch sprechen.

Dla Brigitte von Ungern-Sternberg

Trappengang czyli w poszukiwaniu dropów

Wir Polen kennen das Wort, vielleicht wissen wir aber nicht mehr, woher. Po polsku mamy słowo dropiaty czyli w kropki. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że najpierw były trapy czyli dropy, a od nich powstało słowo: dropiaty czyli kropkowany. Vor allem Pferde waren “dropiate”.

Wie gesagt, ich denke mir, dass das Wort aus dem deutschen Namen von Trappen kommt. Drop zwyczajny, drop, drop wielki (Otis tarda) – gatunek dużego ptaka, jedyny przedstawiciel rodzaju Otis. Die Großtrappe (Otis tarda) ist ein Vogel aus der Familie der Trappen (Otididae). In Polen gibt es sie praktisch nicht mehr. W Polsce praktycznie już ich nie ma. Czasem “zalatują”. In Deutschland leben sie an der Havel, in drei Dörfer, insgesamt ca. 220 Familien.

Trapy są w plamki czyli dropiate.

dropy-trappen (x)

Na, also. Wir wollten sie sehen und am ersten Frühlingstag unternahmen wir eine Trappenwanderung. Trappen haben wir zwar nicht gesehen (sie waren “gestern” da), den Frühling aber schon. Tym razem nie zobaczyliśmy dropi, podobno trzeba pojechać do wioski Buckow po 10 kwietnia, wyjść za wioskę, dojść do wieży obserwacyjnej.

dropy-trappen (w)

Sie sind big, the biggest birds in Europe. Imposant! Sfotografowaliśmy jedynie obrazki w wiosce i w stacji naukowej. Christine schrieb darüber: Der uns dort gegebene Vortrag über die Großtrappen war ein Geschenk, so voller Humor und Sachkenntnis. Wir waren alle entzückt. Doch danach war gar keine Zeit mehr, den Beobachtungsturm anzusteuern und weil ja auch das Wetter so balzunfreundlich war, haben wir also die großen Vögel nicht mehr live sehen können.

dropy-trappen (z)dropy-trappen (y)Dropy wiegen bis zu 18 Kilo, leben bis zu 20 Jahre, Weibchen und Männchen getrennt. Spotykają się tylko w okresie godowym. Właśnie pod tą wieżą za wioską Buckow. Zusammen kann man sie nur im April sehen. Da balzen sie. Bitte nach 10. April beim Sonnenaufgang (na gut, auch beim Sonnenuntergang) in Buckow (Nennhausen) kommen.

Im Dorf Buckow. Frühling. Wiosna.

dropy-trappen (e)

dropy-trappen (k)  dropy-trappen (i) dropy-trappen (h)W wiosce jest kościół. Die Kirche in Buckow ist als offene Kirche angesagt. Am Palmsonntag war sie jedoch zu.

dropy-trappen (j)

dropy-trappen (f)  dropy-trappen (d) dropy-trappen (c)

Picknick auf der Bushaltestelle. Jedliśmy sałatkę ziemniaczaną i szarlotkę. Jako miejsce piknikowe posłużył nam przystanek autobusowy.

dropy-trappen (l)

Wir besuchten die Vogelstation in Buckow und wanderten beim Sonnenuntergang zurück.

dropy-trappen (zbiory1)

Powrót do stacji kolejowej Nennhausen o zachodzie słońca. / Zurück nach Nennhausen. Direkt in die Sonne.

dropy-trappen (zachod01)dropy-trappen (zachod02)dropy-trappen (zachod1)

To było bardzo piękne powitanie wiosny i piękna Niedziela Palmowa. Na zdjęciu pióro dropa, zebrane po drodze bazie i kupiona za “co łaska” książka z likwidowanego właśnie księgozbioru stacji naukowej w Buckow.

dropy-trappen (zbiory2)

Fotos: Christine, Martin, Johanna & ich/ja. Der Mickiewicz ist auf Deutsch :-), herausgegeben 1956…

Reblog: Hania’s Instant Happiness Self Help Book

Hania była już u nas na blogu. To ta dziewczyna, która zaprosiła rodziny uciekinierów syryjskich na święta do Krakowa. Dziś, w Niedzielę Palmową, Hania jako doradczyni życiowa.

Hania Hakiel

I am thinking about writing one of those Instant Happiness Self Help Smartass Books: “1 step to recognize if she/he is a right person to marry”. This one step is “Go for a road trip through Namibia”. Imagine driving hundreds of kilometres through the desert without even seeing another person and being passed by maybe a few cars. Imagine climbing sand dunes in enormous heat. Imagine having your food being stolen by shakals and your road blocked by stubborn (beautiful!!!!!) gazelles and zebras. Imagine planing the road together when there is no info about the lonely roads you want to take. Imagine taking care for water and fuel supplies so you can always survive 3 days without any civilization. Imagine listening together to perfect silence…Imagine ending up in paradise … (or on a different planet)… And camping on a desert will allow you to verify what your potential long term partner knows about the stars and scary looking bugs bigger than your hand, about initiating fire, cooking yummy dinner out of can food… And when doing all these things you also get to know yourself– how good life-long partner are you for yourself? Are you allowing yourself to scream like a child when spotting Pumba (a friend of Lion King)? But before I write this bestseller I send you love from paradise.

hania-namibia10  hania-namibia1  hania-namibia3 hania-namibia4 hania-namibia5 hania-namibia6 hania-namibia7 hania-namibia8 hania-namibia9
hania-namibia2

Im Stil von Frank O’Hara (2)

Ewa Maria Slaska

Rapport von einer Reise

Ich kam aus dem Land der Poeten und Propheten

Eines Tages kam ich nach Berlin
Hierher
Es war Januar
Es war kalt
Mein Sohn war klein
Und ich war jung

Eines Tages kam ich nach Berlin
Hierher
ins Land der Dichter und Denker
ins Land von Hermann Hesse und Thomas Mann

Es war das Jahr 1985
Die die in diesem Jahr kamen
waren keine Helden
mehr
Und keine „liebe polnische Gäste“
mehr

Es war das Jahr 1985
Die die in diesem Jahr kamen
waren keine Europäer
noch
und keine Bereicherung unserer Multikultur
noch

Sie waren
Sie waren
Sie waren Putzfrauen und Bauarbeiter
Sie waren
Ich auch

Ich kam ins Land das
von den Dichter und Denker
nichts wusste
mehr
und von Richter und Henker
nicht wissen wollte
noch

Ich kam ins Land
wo keiner mehr Hesse und Mann las
weil man nur Frauen las
die schrieben
Mary Daly Julia Kristeva Susan Sonntag

Und natürlich Alice Schwarzer
noch

Es war kalt
der Winter was coming
and coming

Ich brauchte etwas warmes
und ich wusste nicht
was

Ich dachte es wäre Essen
Pfannkuchen
Krapfen
Blini

Ich dachte mir fehlen
Waffeln
Nuddeln
und Piroggi

Meine Welt war ein kalter Punkt
von Italo Calvino

Wir waren alle Bewohner des Null-Raums. Es war kalt.

Selbstverständlich befanden wir uns alle dort, sagte der alte Qfwfq – wo den sonst? Dass es einem Raum geben könne, wusste noch keiner. Ebensowenig eine Zeit. What use did we have for time, packed in there like sardines? Es war ein Punkt, in dem sie alle waren und alle ihre Dingen, und Sachen, und Taten. Wir fühlten alle diesen Punkt aus. Alle unsere polnischen Ellbogen und Knie.

Und dann sagte Frau Ph(i)Nkos mit einemmal: Kinder, wenn ich ein bisschen Raum hätte, wie gern würde ich euch Nudel machen. Und in dem Augenblick dachten wir alle an dem Raum, den ihre runden Arme einnehmen würden, sich vorwärts und rückwärts mit dem Nudelholz über den Teig beugend, wie ihre Brust (ich war jung) sich über den Haufen Mehl und Eier senken würd, der das große Nudelbrett fühlte, während ihre Arme kneteten…

Und so ist die Welt entstanden. Felder zum Anbau des Getreides, Berge von denen das Wasser käme, Raum, der nötig wäre, damit die Sonne mit ihren Strahlen hinkäme, Raum damit die Sonne sich kondensiere… Die Sonne, um mich zu wärmen.

Und so kam ich in die Regenbogenfabrik
Wo ich Blini briet
Salate mischte
Nudel mit Nudelholz
vorwärts und rückwärts
walzte

So ist der Raum entstanden

Wo eine Frau mich in die Regenbogenfabrik holte

Vor 20 Jahren war es
oder gar 30
Und so war es
auch wenn sie behauptet
es waren höchstens 12 Jahre
oder sagen wir Mal
17

Und wir kochten
Und aßen
Und badeten
Und lasen Bücher
Und redeten oder schwiegen
Und machten
Und organisierten
Vorwärts und rückwärts
Vorwärts und rückwärts
Vorwärts und rückwärts

Die Zeit wuchs
und sich dehnte
und dehnte
Mit Puderzucker
bestreut

Sie war und ist
meine einzige dicke wahre warme deutsche Freundin
deutsch-polnisch
Wie Maultaschen und Piroggi
Wie Karpfen und Pączki
Wie deutsch-polnische Waffeln

Und eisgekühlte wyborowa

Danke Christine!

waflwRF

PS.

Dieses Gedicht trug ich am 17. März 2016 in der Regenbogenfabrik vor und dabei machte ich (live auf der Bühne) die Waffeln, natürlich mit Puderzucker bestreut. Es war ein Teil eines wunderschönen Abends zum 35sten Geburtstag von der Regenbogenfabrik und zugleich ein Teil des Festivals “Berlin erzählt!”

Werbung:

Wir stehen (zeitlang mindestens) auf der RBF-Kulturwebseite mit dem Link: http://www.regenbogenfabrik.de/kultur-news-anzeigen/aufbrechen-ankommen-weitersuchen.html

Hier ist der Link zum Erzählnetzwerk Berlin, dessen Festival “Berlin erzählt!” unser Programm umrahmt: http://www.berlin-erzaehlt.de/2016_veranstaltungen.htm

128 (Reblog)

Für Dorota Kot mit dem Dank für ihr Geschenk zum Frauentag 🙂

coverfrauen128128 ist das Magazin der Berliner Philharmoniker, entsprechend der Anzahl der Musiker des Orchesters. Das Magazin widmet sich aktuellen Debatten aus der Welt der Klassik, berichtet über die Berliner Philharmoniker und bespricht kulturelle Themen über den philharmonischen Kosmos hinaus. Es erscheint 4-mal pro Jahr in der Auflage von 15.000 Exemplaren.

Die Nr. 1 im Jahre 2015 wurde den Frauen in der Klassik gewidmet, Sängerinnen, Komponistinnen, aber auch Musikjournalistinnen. Eine von ihnen, Eleonore Büning, schrieb einen Text, der mich heute, ein Jahr später, als ich ihn gelesen hat, sehr stark getroffen hat. Online habe ich ihn nicht gefunden, ich fotografiere also, lasse durch OCR laufen und korrigiere. Eine Arbeit, sage ich Euch.

bueningbeethoven winietaES IST SCHON EIN PAAR JAHRE HER. Bei einem  Beethoven-Symposion an der amerikanischen Ostküste lernte ich einen Armvoll neuer, verrückter Theorien kennen, die Musik betreffend, die ich liebe. Damals war der Begriff Genderstudies in Deutschland noch nicht in  Gebrauch, aber in der Neuen Welt hatte Susan McClarys  Buch ››Feminine Endings‹‹ längst Furore gemacht und  eine Fülle an weiteren Grundlagenforschungen zum Sexismus in der Musik nach sich gezogen. Nur für die Praxis  war dies vorerst noch folgenlos. Nach wie vor wurde das  New York Philharmonic von einem kurzen, rundlichen  und – streng gendermäßig sowie unter Vermarktungsgesichtspunkten doch eher unauffälligen – männlichen Dirigentenexemplar angeleitet; wohingegen die Person,  die den Solopart des Beethovenschen Klavierkonzertes am Flügel bestritt, wie so oft weiblich, gertenschlank, höchst  attraktiv und in Glitzerstoff verpackt war. Auch hierzulande  gab es vorerst nur zwei weibliche Dirigenten,  also etwa 0,1 Prozent, die es geschafft hatten, ein eigenes Orchester zu leiten. Sie hießen Pfund und Mounk. In Boston sagte man mir, Beethoven sei schuld an dieser beklagenswerten Quote.
Ein male chauvinist par excellence, habe Beethoven  eine virile Instrumentalmusik geschaffen, die, postum  weltweit durchgesetzt und zu einem Leitbild für andere  Komponisten, ja, zur Alphatier-Musikform eines neuen  Klassikzeitalters geworden, Ausdruck eben dessen sei:  frauenfeindlich. Die Durchführung des ersten Satzes der  Neunten wurde analysiert als die gewalttätigste Episode der Musikgeschichte überhaupt. In der Struktur der

Sonatenhauptsatzform, wie sie den meisten ersten Symphoniesätzen seit Beethoven zugrunde liegt, mit ihrem männlichen und weiblichen Thema, erkannte man den Reflex der hierarchischen Denkformen einer männlich dominierten alten Welt, welche demnächst dem Untergang geweiht sei. Und sogar die hehre Idee der absoluten Musik entpuppte sich, mit ihrer philosophisch unterfütterten Meinungsherrschaft, als ein verkapptes Unterdrückungsinstrument.
Natürlich konnte ich, nachdem ich zurückgekehrt war, Beethovens Neunte oder auch Schumanns Vierte nicht mit anderen Ohren hören als zuvor. Ich sah auch nicht plötzlich weniger Musikerinnen in den großen Symphonieorchestern herumsitzen, es wurden, im Gegenteil, nach und nach immer mehr. Hier hatten administrative Gleichstellungsmaßnahmen offenbar teilweise Erfolg. Es gibt mittlerweile Orchester, bei denen Probespiele hinter einem Vorhang stattfinden, womit die Fragen, ob Frauen emotionaler phrasieren oder Männer sich von Geigerinnendekolletés ablenken lassen, ebenso obsolet geworden sind wie die, ob ein Kontrabassist den Betriebsablauf stört, wenn er seine Tage hat. Geschlechtszugehörigkeit ist kein relevantes Kriterium mehr für die (Nicht-)Einstellung. Für die Beförderung aber mitunter doch noch.
Auch di Zahl der Dirigentinnen hat sich seither vervielfacht, in der laufenden Opernsaison haben zum Beispiel gerade drei neue junge Generalmusikdirektorinnen im deutschsprachigen Raum ihre Arbeit aufgenommen. Trotzdem ist die Quote hier immer noch mies. Was Führungspositionen anbelangt, hinkt der Musikbetrieb anderen Kulturbereichen mit kreativem Personal hinterdrein. Es gibt ganz selbstverständlich erfolgreiche Museumsdirektorinnen, Intendantinnen, Pilotinnen, Regisseurinnen. Wir haben eine Kanzlerin. Eine Verteidigungsministerin. Aber eine Wunschkandidatin für die Rattle-Nachfolge? Die ist so was von nicht in Sicht, dass ich mich selbst ein bisschen auslachen muss in dem Moment, da mir der Gedanke kommt und ich ihn aufschreibe.

Nur, was kann Beethoven dafür? So durchgeknallt, wie mir diese Frage einst vorkam, ist sie vielleicht doch nicht. Einerseits wird der Kanon des Orchester-Repertoires, dieser großartige erfolgreiche Fortsetzungsroman der Symphonie, von Überwältigungsmetaphern und antagonistischen Prinzipen geradezu durchwuchert. Überall tummeln sich Helden. Fast alle groß besetzten, öffentlichen Instrumentalmusiken des 19. und 20. Jahrhunderts berichten von Märschen, Kämpfen, Opfern, Krieg und Sieg, Überwindung und Apotheose, das reicht von Beethoven über Mahler bis Schostakowitsch. Gewiss ist das genuin kein Genderproblem, eher ein wie auch immer gebrochener Spiegel der realen Zeitläufte, und betroffen sind von solchen politischen und sozialen Erschütterungen Männer, Frauen und Kinder gleichermaßen. Allerdings werden Kriege nicht von den Krankenschwestern geführt, sondern von Generälen. Auch in diesem gesellschaftlichen Bereich ist Gleichberechtigung noch lange keine Selbstverständlichkeit.
Dagegen herrscht sie in der Vokalmusik zu fast hundert Prozent, zumal in der Gattung Oper schon seit über vierhundert Jahren (oder, enger gerechnet, wenigstens seit die letzten Kastraten, immerhin auch eine Art Mann, haben abtreten müssen). Madrigalkomponistinnen reüssierten in der Renaissance. Operndiven regierten die Barockoper, und sie gaben diese Führungsrolle auch nicht auf in der französischen Revolutionsoper, in der Grand Opéra, im Belcanto, bei Rossini, Donizetti, Verdi und Wagner, wo die stärkste Figur, die am Ende fackelschwingend übrig bleibt, Brünnhilde heißt, nicht Siegfried.
Dieser Siegfried ist ein Kindskopf, Wotan impotent. Von der Oper lernen, heißt siegen lernen. Möglicherweise war es also doch kein Zufall, dass ausgerechnet Beethoven, der Held der absoluten Instrumentalmusik, nur ein einziges Werk zu dieser zukunftsträchtigen Gattung hat beisteuern können, und das auch noch unter heftigen Wehenschmerzen. Doch drückte er dabei, und das war gut so, der Frau die Pistole in die Hand.

Wiersze z Facebooka

Dziwny ten Facebook, kto z nas odgadnie, jakimi drogami chodzą jego myśli, nad ranem 1 marca, gdy rozmyślam o urodzinach Chopina, a jak się myśli o urodzinach Chopina, to trzeba nieuchronnie myśleć i o jego śmierci. Nie mogę spać, jest 3:36, a Facebook podsuwa mi nagle trzy wiersze, dwóch poetów, a obaj piszą (do mnie) o tym samym.

Sobie człowiek czyta, raz mniej raz bardziej dbale, a tu nagle jeb!
Michał Górecki, proszę:

Ala ma kota
astmę
wrzody
bywa, że ją bolą plecy
to nowotwór

kot ma wszy

nowotwór jest złośliwy
Ali odpadają paznokcie,
skóra odchodzi jej płatami wielkości
jej KOTA
a kot wychodzi nocami na spacery
Na cmentarzach kopie Ali
Codziennie 13 centymetrów grobu

Wyjdzie jeszcze na dwa

Mój kot właśnie zdechł, jestem wrażliwa na takie metafory. Scrolluję sobie dalej, a tu

Tomasz Jastrun

Zwolnienie

Jak napisać moim dzieciom
Zwolnienie
Ze swojego pogrzebu

Pogrzeby są beznadziejne
Antoś na pewno będzie płakał
Franio zamknie się sobie

Nie przejmujcie się
Tylko trochę się bałem
Jak przy starcie samolotu
A teraz już lecę
I czuję się doskonale
Jak to w niebycie

I drugi wiersz czy ciąg dalszy tamtego?

Synom i żonie

Mamie kupiłem urnę
Drewnianą
Tanią

Możecie mi taką samą
I nieść ją w dłoniach
Jak gołębia
I czuć jak bije jego serce
Moje sproszkowane serce

Kochałem was
Na pyłku naszej planety
Zagubionej w międzygwiezdnej przestrzeni
Mocniej i głębiej
Niż potrafię to napisać

I jestem z wami
Chociaż mnie nie ma
A teraz proszę
O chwilę milczenia

Właśnie przebiegło moje życie
W przeciągu westchnienia

Jest wiosna. Też rozmyślam o śmierci. Nie chcę mieć pogrzebu ani grobu. Od dawna chcę, żeby mnie pochowano w papierowej torbie, jak Mozarta. Anonimowo. Na łące. Tak to się nazywa po niemiecku: auf der Wiese.

Zapisałam to w testamencie.

Ale może być też kosz pełen kwiatów. Filmik o takich trumnach przysłała mi niedawno moja siostra. 🙂 Tak to się składa w przestrzeni wirtualnej.

Lub tekturowe pudło. Tanie. Koniecznie!

W namiotach na ulicy…

Najpierw było tak.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że grudniowa nowelizacja ustawy PiS o TK jest niezgodna z Konstytucją. Potem rząd uznał, że nie opublikuje tego wyroku. A potem się zaczęło. Zaczęło się 10 marca. Komitet Obrony Demokracji przed PiS-em rozbił namioty przed Kancelarią Premiera Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich (1/3 – jakby kto nie widział, dokąd się udać).

11 marca Henryk Sikora napisał na Facebooku:

Zimno, mokro, a ludzi przybywa…

 

 

a w godzinę później:

Rozpoczynalismy wczoraj we czwórkę rozbijajac namiot pod KPRM. Dzisiaj mamy już trzy namioty i co najważniejsze, stacjonarnie protestujących kilkadziesiąt KOD-erek i KOD-owców. Niebawem będą następne dwa namioty, duże profesjonalne banery i setki protestujących zwolenników państwa prawa i demokracji, a za kilka dni tysiące. DOŁĄCZCIE PROSZĘ DO NAS! Domagamy się publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw zgodnie z art 190 Konstytucji RP.

Nieuchronnie nasuwa się refleksja, że tak się zaczął kijowski Majdan… Kijowski? Nomen omen?

Tymczasem Internetowe Radio Opornik podaje, że posłanka Beata Kempa pisze na Twitterze, że KOD powinien się cieszyć, że władza przeciwko niemu nie wysyła policji. Czyżby zawoalowana groźba?

Koleżanka z Warszawy pisze: W stolicy policji tyle, co w jakimś zakichanym stanie wyjątkowym. W okolicach URM-u i przy ulicy Bagatela naliczyłam, bagatela, 60 suczek. Kaczyści w gotowości bojowej.

Godzina 18.30. Jacek Parol:

Są już ze dwie setki ludzi. Flagi KOD, unijne. Tęczowe. Polskie i fioletowe Razem. Czytamy wyrok trybunału.

4 rano 4 KODerów na posterunku:

Sobota 20.30 – przynoście coś ciepłego, zupę, herbatę…

Apel w sprawie uchodźców / Appel um Unterstützung für Flüchtlinge

deutsche Version – bitte nach unten scrollen

Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele, Koleżanki
i Koledzy, Znajomi i Solidarni Ludzie!

Zwracam się z apelem o wsparcie akcji dobroczynnej na rzecz uchodźców. Akcja polega na zbieraniu datków pieniężnych, różnego rodzaju talonów, bonów, darmowych wejściówek na baseny, do akwarium, do ZOO, do muzeum, na wystawy, na koncerty, etc. Szczególnie ważne dla dzieci: np. do Legolandu, na Wieżę Telewizyjną, FEZ (Freizeit und Erholungszentrum), na przedstawienia tetralne (np. kukiełkowe) i wszlkiego rodzaju imprezy umilające życie i pozwalające oderwać się od monotonności pobytu w ośrodku dla uchodźców. Od dwóch miesięcy pracuję w takim ośrodku w dzielnicy Weißensee przy Woelckpromenade 11. Określenie ośrodek jest moim zdaniem zbyt przesadne. Jest to po prostu szkolna hala sportowa zaadaptowana na potrzeby ok 100 osób. Krótko mówiąc brakuje wszystkiego. Grono wolontariuszy robi co może by urozmaicić mieszkańcom czas, jednak większości nie stać na korzystanie z ogólnie dostępnych form rozrywki i rekreacji.

Jeśli jesteście gotowi wesprzeć akcję, proszę pamiętać o tym, że do większości aktywności potrzebna jest zawsze osoba towarzysząca, w przypadku dzieci osoba dorosła, niekiedy dwie gdyż oprócz rodzica nieodzowna jest osoba znająca język, miasto i jego rytm. Byłoby świetnie, by osoby te miały również zapewnione np. darmowy wstęp. Akcja ta jest moją prywatną inicjatywą. W porozumieniu z Polską Radą Społeczną, której byłem wieloletnim pracownikiem i wciąż jestem jej członkiem, uzgodniliśmy, że najprościej będzie ewentualne datki pieniężne przelewać wpłat darowizn na konto tej właśnie organizacji:

Polska Rada Społeczna
http://www.polskarada.de
Oranienstraße 34, 10999

Tel.:     0049 30 / 6151717 
Fax:     0049 30 / 61659288 
E-mail: polskarada@polskarada.de

Konto:
Polnischer Sozialrat e.V.
Deutsche Kreditbank AG Berlin
IBAN: DE 5512 0300 0000 1838 8306
BIC: BYLADEM 1001

Tytuł przelewu: Filet-Refugees

W przypadku talonȯw, bonȯw, wejściówek itp. proszę o kontakt ze mną lub o przysyłanie mi ich na mój prywatny adres, albo poinformowanie mnie gdzie można je ewentualnie odebrać. Możliwość odbioru „przy wejściu/kasie” jest też do przyjęcia. Wraz z Polską Radą Społeczną gwarantujemy uczciwość i wgląd do dokumentacji wszystkich wydatków. Proszę nie czuć się zobowiązanym do odpowiedzi/odzewu na mój apel. Proszę również o powstrzymanie się od komentarzy negujących słuszność mojej inicjatywy.

Z serdecznym braterskim pozdrowieniem „aby do wiosny!”
Andrzej filet Fikus
Mobil: 0172 32 10 815
filetosz@yahoo.de

refugees-welcome

Naszywka na swetrze sfotografowana podczas urodzin przyjaciółki / gesehen bei einem Geburtstag (Foto EMS)

An alle Damen und Herren, Freunde und Kollegen und solidarischen Mitmenschen,

die Flüchtlingskrise hat bereits seit längerem Berlin erreicht und rückt die Multikulturalität der Stadt mit seinen vielen Herausforderungen, aber auch Chancen immer mehr in unser tägliches Bewusstsein.

Persönlich wird mir dies seit meiner Arbeit in einer Unterkunft in Berlin Weißensee immer deutlicher. In dieser sogenannten provisorischen ‘Unterkunft‘ in einer ehemaligen Schulsporthalle fehlt es an allem. Vor allem aber an Abwechslung vom tristen und monotonen Alltag und der Bewältigung von Traumata und Flucht.

Gemeinsam mit euch möchte ich bei der Integration dieser Menschen mithelfen und durch kleine Lichtblicke ihr Leben in der Fremde aufhellen und mit Lebensfreude füllen.

Diese Lichtblicke können in Form von euch eingereichten Gutscheinen, Spenden bzw. Eintrittskarten für sportliche, kulturelle und ähnliche Aktivitäten geschehen. Egal ob Tickets für den Besuch im Schwimmbad, Zoo, Museum, Aquarium, Legoland, FEZ (Freizeit- und Erholungszentrum), Theater, Fernsehturm oder Kino – mit jedem eingereichten Ticket oder Gutschein können wir Kinder- und Elternherzen höher und glücklicher schlagen lassen.

Anregungen und Ideen für Ausflüge oder Freizeitangebote in Berlin könnt ihr unter

www.visitberlin.de/de/erleben finden.

Bitte denkt auch an Begleiter wie Übersetzer oder Kinderbetreuer, denen ein Eintritt mit einem Gutschein oder gekauftem Ticket erleichtert werden kann.

In freundlicher Zusammenarbeit mit dem Polnischen Sozialrat wurde für alle eingehenden finanziellen Unterstützungen ein Spendenkonto bereitgestellt.

Adresse und Kontodaten hierfür sind wie folgt:

Polska Rada Społeczna
Oranienstraße 34, 10999 Berlin
www.polskarada.de
Tel.: 0049 30 / 6151717 Fax: 0049 30 / 61659288
E-mail: polskarada@polskarada.de
Spendenkonto
Empfänger: Polnischer Sozialrat e.V.
Bankinstitut: Deutsche Kreditbank AG Berlin
IBAN: DE 5512 0300 0000 1838 8306
BIC: BYLADEM 1001
Betreff: filet-refugees

Gespendete Gutscheine können außerdem an meine Postadresse geschickt bzw. bei der Kino- oder Theaterkasse etc. hinterlegt oder von mir persönlich bei euch entgegen genommen werden. Bitte zögert nicht, mich bei Rückfragen zu kontaktieren oder per Mail mit mir in Kontakt zu treten.

Persönliche Daten:

Andrzej Fikus
Böhmische Str. 48/ II
12055 Berlin
Tel. 030/ 61 35 900
Mobil: 0172 32 10 815
E-Mail: filetosz@yahoo.de

Alle Spenden werden von mir und dem Polnischen Sozialrat ehrlich und transparent behandelt und zu 100% für die oben beschriebenen Aktivitäten verwendet werden.

Dieser Aufruf soll keine Verpflichtung zum Spenden darstellen, sondern Anstoß zum Helfen und Nachdenken geben.

Ich bitte außerdem von Kommentaren, bezüglich dieser Aktion abzusehen und appelliere an eure Mithilfe, Solidarität und Gemeinschaftsgefühl.

Ich verbleibe mit solidarischem Gruß und ‘aby do wiosny‘.

Solidarność według Kobiet / Frauen und Solidarność

Die unsichtbaren Frauen: Solidarność, polnischer Feminismus und das Feindbild „Gender“
Filmabend und Diskussion
Frauen der Solidarność (OmU, Polen, 2014) Reg. Marta Dzido, Piotr Śliwowski

Letztes Jahr feierte Polen 25 Jahre Freiheit. „Solidarność“ hat grammatisch das weibliche Geschlecht, trägt aber ein männliches Gesicht, und die dominante Erzählung über den antikommunistischen Widerstand verschweigt die Beteiligung der Frauen an der Bewegung. Die Geschichte dieser unsichtbaren Frauen hat jedoch bis heute Auswirkungen auf den polnischen Feminismus. Wie kann die Geschichte der Frauen im und gegen den Kommunismus rekonstruiert bzw. wiedergewonnen werden? Hat der Triumph der Solidarność im Jahr 1989 den polnischen Frauen Befreiung gebracht? Und wie geht es weiter mit Frauenfragen im heutigen Polen, wo die aktuelle Regierung die „Gender-Ideologie“ zum Feindbild macht?

Kommentar zum Film und Einführung in die Online-Ausstellung „Women under Communism“ von Ewa Maria Slaska (Autorin und Journalistin) und Prof. Dr. Magdalena Waligórska (Universität Bremen)

Solidarnosc in RBF7xx
Der Film widmet sich den polnischen Frauen, die sich in den 1980er Jahren in der polnischen Gewerkschaft Solidarnosc engagierten und damit zur politischen Wende 1989 beitrugen. Doch im kulturellen Gedächtnis Europas ist der Beitrag dieser Aktivistinnen nahezu ausradiert und in der Geschichtsschreibung sozialer Bewegungen wird der politische Aktivismus beteiligter Frauen häufig ausgeblendet. Stattdessen wird Bewegungsgeschichte auf männliche Akteure verkürzt. So auch im Falle der Solidarnosc, der größten Oppositionsbewegung im kommunistischen Osteuropa, die in ihren besten Zeiten zehn Millionen Mitglieder zählte, davon die Hälfte Frauen. Obwohl die Gewerkschafterinnen Seite an Seite mit ihren männlichen Kollegen für eine Demokratisierung der Gesellschaft kämpften, ist kaum eine der rund fünf Millionen Frauen aus der Solidarnosc namentlich bekannt. Und das, obwohl es gerade die Frauen waren, die in den Jahren nach der Verhängung des Kriegsrechts und dem Verbot der Gewerkschaft 1981 konspirative Strukturen aufbauten. Innerhalb der Gewerkschaft blieben ihnen Führungspositionen verwehrt, und 1989 saß lediglich eine einzige Frau aus der Solidarnosc bei den Verhandlungen mit am „Runden Tisch”. Der Film begibt sich auf Spurensuche nach den vergessenen Aktivistinnen.
D. Brunow, Feministische Studien

In Zusammenarbeit mit Städtepartner Stettin e.V.

Veranstalter Solidarnosc

Zum Frauentag organisiert Regenbogenkino beginnend am 3. März eine Reihe mit den Filmen zum Thema Migrantinnen / Frauen in anderen Ländern und Kulturen.

Siehe