Kochaj bliźniego swego jak siebie samego

Aleksandra Puciłowska

Mówią w mojej Ojczyźnie, że stoją #muremzapolskimmundurem. Mówią, że ważny jest #szacunekdlamunduru. A ja sobie tak myślę, czy nie lepszy może byłby jednak #szacunekdlaczłowieka? Niezależnie od tego, czy ma na sobie mundur, stare łachmany czy jeszcze coś zupełnie innego…? Mundur i stare łachmany można ściągnąć – w każdym z tych wypadków kryje się za nimi człowiek. I to chyba jemu należy się szacunek i to jemu przypisujemy godność, do której ma święte prawo?

W mojej Ojczyźnie mówią też, że trzeba bronić granic Ojczyzny. Że trzeba stawiać mury i druty kolczaste. A ja tak sobie myślę, że przecież nie tak dawno świętowaliśmy rocznicę upadku pewnego muru. I że chyba historia nauczyła nas już wielokrotnie i to dość boleśnie, że stawianie murów niczego nie załatwia? One padną prędzej czy później. A groby tych, którzy przypłacili lub jeszcze przypłacą to życiem, pozostaną. Na jak długo wystarczą, by przypominać nam, że stawianie murów niczego nie załatwia…? Na ile wycenimy wartość tych ofiar? I czy ten drut kolczasty też stanie kiedyś gdzieś jako pomnik niechlubnej karty historii człowieczeństwa?

W mojej Ojczyźnie twierdzą też, że wedrzeć chcą się do nas siłą głównie terroryści i gwałciciele, bo to przecież „źli muzułmanie”. A ja czytam relacje z granicy tych, którzy starają się pomóc drugiemu człowiekowi. Nie tych, którzy stoją tam z armatkami wodnymi uzbrojeni po zęby, ale tych, którzy potajemnie nocą przynoszą ludziom do lasu jedzenie, picie i śpiwory. I widzę te zdjęcia tych dzieci, kobiet i mężczyzn którzy od tygodni koczują w środku lasu. I tak sobie myślę: to są ci terroryści..? To oni mają nam zagrozić? Czy zagrażają nam tak samo, jak porównywane już do najgorszych zbrodniczych ideologii osoby LGBT, które chcą zniszczyć polską rodzinę…? To czyli ja – lesbijka – będę niszczyć i terroryzować wraz z nimi Polskę i całą Europę…?

I na myśl przychodzi mi moja koleżanka z pracy – muzułmanka. Świetnie się z nią dogaduję, choć mamy zupełnie inny pomysł na życie. Ona doskonale wie, że mam dziewczynę, którą zawsze serdecznie pozdrawia i wie, że jestem ateistką o mocno sceptycznych poglądach w stosunku do religii każdej maści. Ja wiem, że ona modli się do Allaha. I nie przeszkadza nam to wspólnie śmiać się przy kawie. I przypomina mi się też Muhammad, od którego kupowałam w tym roku auto. I pamiętam, jak załatwił dla mnie z uśmiechem na ustach całą papierkową robotę bez dodatkowej opłaty, bo trzeba sobie przecież pomagać. Ale pamiętam też, jak w moim własnym kraju mówiono o mnie, że nie jestem człowiekiem. Że jestem ideologią. I widziałam Polaków lżących i plujących na innych, bo to „pedały”, z którymi najlepiej od razu „do gazu”. I tak sobie myślę, że zagrożenie czuję bardziej ze strony tych drugich właśnie. Ani moja koleżanka z pracy, ani Muhammad, ani spotykani na co dzień muzułmanie nie chcieli mnie zagazować. Obawiam się, że ci którzy organizowali jeszcze nie tak dawno pewien marsz w Warszawie, zrobiliby to z ogromną przyjemnością…

Mówi się też w mojej Ojczyźnie, że życie jest święte i trzeba go bronić aż od poczęcia. I tak sobie myślę, że skoro aż od poczęcia to chyba również i po narodzinach…? Czy życie Izabeli, której śmierć wstrząsnęła ostatnio całą Polską, nie było święte? Czy życie tych ludzi na polsko-białoruskiej granicy nie jest ważne? Jego nie trzeba bronić? Czy życie tysięcy osób nieheteronormatywnych, które spotykają się na codzień z dyskryminacją we własnym kraju nie jest warte, by go bronić…? Co mamy powiedzieć rodzicom tych młodych ludzi, którzy popełnili samobójstwo, bo nie mogli już tego wytrzymać? Tej dyskryminacji, przemocy psychicznej, często fizycznej? Jadu, który wylewa się na nich dzień w dzień, tylko dlatego że ktoś tak sobie wymyślił w imię swoich chorych przekonań i fobii…?

Wiele osób w mojej Ojczyźnie mówi też, że polityka ich nie dotyczy. Że się nie interesują, nie chodzą na wybory, bo i tak nic od nich nie zależy. I myślę sobie wówczas tak: ci, którzy są u władzy, znaleźli się tam nie tylko dlatego, że ktoś na nich zagłosował. Oni są tam również (a w zasadzie w dużej mierze właśnie dlatego), że ktoś inny na wybory nie poszedł wcale.

I wcale nie chodzi o to, by „interesować się polityką”. Wystarczy zainteresować się drugim człowiekiem – bo to właśnie ludzie ponoszą konsekwencje decyzji, które podejmuje władza.

I jeśli ktokolwiek myśli, że „polityka ich nie dotyczy”, to niech przypomni sobie tłumy ludzi na ulicach po śmierci Izabeli. To mogła być wasza siostra, córka, przyjaciółka.

Niech spojrzy w oczy rodzicom dzieciaków, które nie chciały już słuchać o tym, że „nie są ludźmi”, „że są zarazą” i wolały skoczyć z mostu. To mogło być Wasze dziecko. Niech pojadą z organizacjami humanitarnymi na polsko-białoruską granicę i poszukają w lesie dzieci, które nie rozumieją, dlaczego muszą tam koczować i marzą o ciepłym schronieniu i posiłku. Niech przypomną sobie wówczas polską historię – gdy to my, Polacy uciekaliśmy z naszego kraju przed komuną, prześladowaniami i niewolą. Nas nie pytano wówczas, czy dostaliśmy się do Niemiec, USA czy Kanady legalnie. Wyciągnięto do nas pomocną dłoń. Dziś to my możemy pomóc.

Jestem córką mojej Ojczyzny – Polski. Kraju uchodźców, migrantów i bolesnej historii. Uczmy się z niej. Ona od zarania dziejów pokazuje nam, że nie liczy się ani wyznanie, ani kolor skóry, ani orientacja seksualna ani światopogląd. Liczy się człowiek. Tylko i wyłącznie.

Świat stanie się lepszy, jeśli zamiast munduru czy koloru skóry lub orientacji seksualnej będziemy w drugim widzieć człowieka.

Jezus też był uchodźcą.Ten fakt jest chyba wart przypomnienia w kraju, w którym tak wielu deklaruje przynależność do Kościoła katolickiego. Ja do niego nie należę, ale przesłanie Jezusa, by miłować bliźniego jak siebie samego, zrozumiałam bardzo dobrze. Czas, by zrobili to także jego wyznawcy. I nie zapomnieli przy tym, że Jezus nie stworzył listy osób, których uznać można za owych „bliźnich”. On widział bliźniego w każdym napotkanym człowieku.

9 thoughts on “Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”

  1. Dziekuje za ten fantastyczny tekst, ktory ogarnia prawie wszystkie formy dyskryminacji.
    Zaczyna byc ona juz widoczna na kazdym kroku w Polsce, poczawszy od zycia prywatnego ( kto z kim i z jaka plcia spi) poprzez decydowanie o ciele kobiety ( np.ta zmarla dziewczyna), no i juz tez dotyczy wolnosci slowa, co widac np. w kulturze, gdzie za wyrazenie swej opinii, uczuciach wyzwolonych przez ostatnie wydarzenia na granicy, traci sie prace, i jest sie w dalszej kolejnosci coraz bardziej publicznie napietnowanym,
    a bezposrednio “winnym”, odpowiedzialnym za to, ze osoby wspolpracujace z kims takim, rowniez moga swa prace stracic
    i byc caly czas na tzw.cenzurowanym.
    Dotyczy to aktorow, dziennikarzy,…
    Tak, to sa straszne patologiczne zjawiska spoleczne, ktore jak zwykle mieszaja sie z polityka, religia…i barbarzynstwem.
    Coz, ciagle to samo (i nie tylko w Polsce), jak jakas mantra wraca.
    Czlowiek w niewyuczalnosci swojej jest stabilny jak drzewo, ktore swym wiekiem przerasta cale pokolenia ludzkie.
    Tyle, ze ono naogol nie jest pasozytem wsrod swoich,
    jakim potrafi byc czesc ludzkosci niszczacej, wszystkie wartosci czlowieczenstwa.
    Pozdrawiam serdecznie autorke
    Teresa

  2. na dzien dzisiejszy pisza i mowia, ze sytuacja na granicy sie poprawia ,
    ale ja w to nie wierze, oficjalna propaganda chce nas uspic, a poza tym 4 fala pandemii, znowu grozi stanem wyjatkowym przynajmniej w niemczech, a w austrii i holandii juz jest; nie myslcie tylko, ze w bulgarii, czy rumunii jest lepiej,
    w domu starcow, gdzie o maly wlos nie zaczelam ostatniej wiosny ( 3 fala pandemii) pracowac, zmarlo 12 mieszkancow i 2 pielegniarki , a zachorowali wlasciwie wszyscy; wiem, to jest inna granica, ale tak samo wazna, bo tutaj tez chodzi o los czlowieka, kogos bliskiego, blizniego, ale na koncu drogi zycia, kiedy to juz smierc podpisuje wniosek o azyl na drugim swiecie;

  3. Toborze,
    masz wiele racji, w tym, ze neg.granica indywidualnie dla kazdego zaczyna sie tam, gdy stanie on nagle pod sciana, bez mozliwosci zrobienia kroku do tylu, a idac do przodu moze juz tylko wpasc w egzystencjalna,
    rzeczywista przepasc.
    Czyli: “Schach-Matt”….
    I obojetnie czego dotyczy ta granica i skad sie wziela…
    Istotne: “Schach-Matt”.

    1. kazdy z nas stanie w tej sytuacji kiedy smierc powie schach – mat;
      wlasciwie chodzi nie o to jaka partie gralismy, tylko czy probowalismy stanac na wysokosci postawionego zadania, bo rozwiazanie tego problemu do nas nie nalezy! a jesli ktos tak twierdzi jest religijnym oszolomem;

  4. Cd. Przepasc, pod sciana?
    Tak, bo sciana jest wlasnie zludzeniem, o czym dowiadujemy sie za pozno i nagle wlasnie ona usuwa sie….
    T.

  5. Tiborze, znow przepraszam… znieksztacilam Twoje imie, dodatkowo wymieniajac je na pseudonim innego kolegi z blogu…Czyli?Przepraszam obu Panow…za to moje roztrzepanie…
    Glupio, ale co mi to pomoze?
    Masz racje piszac o tym okropnym fenomenie smierci zwiazanej z Covidem.
    Mysle jednak, ze “granica” dla niektorych laczy sie tez z innym uczuciem smierci…w zyciu.
    Wszystko jest bardzo w tej kwestii bardzo relatywne.
    Pozdrawiam,
    T.

    1. no women, no cry

      nie wiem, czy ktoś to zauważył,
      ale kobieta nadal odgrywa
      ( w obecnych kryzysach cywilizacyjnych)
      rolę marginalną;
      nawet na zdjeciach koczowisk w strefie granicy polsko – białoruskiej
      jej nie spotkasz;
      natomiast jej dzieci są zawsze widoczne
      ( najlepiej na ramionach doroslych mężczyzn podążających w kierunku limes),
      czesto baraszkują też one przy rozpalonych ogniskach,
      wspinają się na drzewa, albo stoją oniemiałe w obliczu drutu kolczastego;
      natomiast kobieta znika gdzieś w mglistym tle
      i w rzeczywistości tego potwornego konfliktu
      nie istnieje;
      wszystko po staremu, nie ma miejsca na płacz?

  6. Fajnie to ujales Tiborze,
    z duza empatia i spostrzegawczoscia
    Dziekuje Ci…
    W imieniu tych “niewidzialnych” kobiet.
    T.

  7. Pani Aleksandro. A ja sobie tak myślę, że ma Pani rację. Pracowałam kilka długich lat z pół światem. Byli to również ludzie o różnych poglądach ideologicznych, różnych religiach i politycznych zapatrywaniach i świetnie się dogadywałyśmy, A teraz ???? Dlaczego tak się dzieje, tego nie rozumiem. Pozdrawiam serdecznie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.