Tabor w drodze, w śniegu

Tabor Regresywny

Louis Althusser rozpoczyna czytanie Kapitału od pytania, jaką lekturą zgrzeszyliśmy? Spróbujmy zadać sobie pytanie – jaką lekturą zgrzeszyliśmy, czytając Biblię? Odpowiedź jest prosta, zgrzeszyliśmy lekturą religijną, bogobojna i czołobitną. Spróbujmy zatem, podobnie jak Althusser Kapitał, przeczytać Biblię na sposób filozofów. A czytać na sposób filozofów, znaczy zgodnie z Doktryną Stoicką, pytać o fizykę logikę i etykę Biblii.

Zacznijmy od momentu, gdy Bóg postanawia stworzyć człowieka.

Zatem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka… (1.26 Rdz)

Pojawia się od razu pytanie dlaczego Bóg mówi do siebie w liczbie mnogiej? W liczbie mnogiej zwracamy się do siebie, gdy nie jesteśmy pewni skutków tego, co robimy, gdy dodajemy sobie otuchy, pozornie rozkładając odpowiedzialność na wiele osób. Można by zapytać, czego Bóg się obawiał? Mając na uwadze dokonania człowieka w dziele zniszczenia i samozniszczenia, trudno się mu dziwić? Czemu mimo to stworzył człowieka i czy podjął jakieś środki zaradcze w związku z wątpliwościami, jakie go trapiły?

Starożytni Grecy fizyką nazywali odpowiedź na pytanie – co istnieje? Dwie skrajnie przeciwne odpowiedzi sformułowali Heraklit i Parmenides. Dla Heraklita odpowiedź była prosta, istnieje to, co jest dostępne naszym zmysłom. Jest to świat w ciągłym ruchu, ciągłej zmienności. Dla Parmenidesa, to co jest dostępne naszym zmysłom, istnieje tylko w naszej świadomości, a źródłem tych wrażeń jest jakiś nieruchomy byt i tylko on istnieje obiektywnie.

Dziś fizyka to matematyczny opis naszych wrażeń, a wszelkie pytania o to, co istnieje, pogardliwie nazwa się metafizyką i pozostawia filozofom kawiarnianym. Rzetelna nauka poszła drogą Heraklita. Tyle, że obudziliśmy się z ręką w nocniku. Może czas powrócić do greckiego podejścia do fizyki i zadać sobie pytanie, co istnieje, a jako kryterium poprawnej odpowiedzi przyjąć Doktrynę Stoicką a nie empiryczną weryfikowalność.

Gdy Orfeusz zstąpił do piekieł i zaczął swą pieśń, Cerber dziwnie złagodniał, straszliwe Erynie wzruszyły się do łez, ustały cierpienia sławnych grzeszników: zatrzymało się ogniste koło Iksjona, przestał się toczyć kamień Syzyfa, Tantal zapomniał na chwilę o głodzie i pragnieniu, a Danaidy o swej beznadziejnej pracy. Mógł zostać i swą sztuką czynić życie w piekle znośniejszym. Podjął jednak próbę wyprowadzenia Eurydyki. Warunki, jakie narzucili bogowie, zmusiły go do wywindowania muzyki na najwyższe poziomy, by urzeczona muzyką Eurydyka szła z nim.

Jaka myśl kryje się za tym mitem? Czy aby nie chodzi o to, że powinnością artystów nie jest czynienie życia w piekle znośnym, lecz wyprowadzanie ludzi z piekła?

I uczynił Pan Bóg Adamowi i żonie jego przykrycie ze skóry i oblókł ich.

Czym jest to przykrycie ze skóry, które Bóg dał ludziom na drogę. No, oczywiście uśmiechem, a nie jakąś tam kataną ze skóry baraniej albo czapką z bobra. A z czego śmiali się Adam i Ewa po traumie, jaką przeszli po spożyciu zakazanego owocu. No oczywiście, śmiali się z imienia, jakie Adam nadał Ewie. Ewa, no też wymyślił. A co przykryli, śmiejąc się z imienia Ewy? No właśnie z czego śmiali się naprawdę? Śmiech to doskonała przykrywka. Gdy Achaje rozebrani i bez broni ciągnęli pod Bramy Troi pokracznego konia, skleconego byle jak, Trojanie na murach zanosili się ze śmiechu. Przecież zobaczyli wreszcie, że ich wrogowie zwariowali. I nie ma się co dziwić, że gdy Achaje odpłynęli, Trojanie wciągnęli drewnianego konia do środka, by pośmiać się z tego dziwadła. Nie wykluczone, że tę myśl podsunęła im Helena. Od lat używam śmiechu jako konia trojańskiego do przemycania myśli. Nie dajcie się zwieść. Nie śmiejcie się.

W piątek zmontowałem piecyk do ogrzewania wozu i nadałem mu imię “Shackelton” na pamiątkę piecyka, który uratował życie Shackeltonowi i jego towarzyszom, gdy przez półtora roku dryfowali na krze po nieudanej próbie dotarcia na Antarktydę.

W sobotę budowałem mały piecyk do gotowanie kawy, chcę mu nadać imię kucharza z Murzyna z załogi Narcyza, który w ciężkim sztormie gdy statek leżał na burcie potrafił przeczołgać się na dziób i ugotować kawę dla załogi.

Dzisiaj miałem wypróbować mój nowy piecyk do kawy. Zamieć. Prawie za każdym razem, gdy ruszam moimi wózkami, przed wyjazdem dochodzi do jakichś ekstremalnych zjawisk pogodowych. To samo, gdy wracam. Powinienem wyjechać raz a dobrze.

6 thoughts on “Tabor w drodze, w śniegu”

  1. Po przeczytaniu kilku pierwszych zdań miałem odpowiedź na podstawowe pytanie: jaką lekturą zgrzeszyłem czytając Biblię.
    Po pierwsze: katechizm wiary katolickiej gdyż daje on odpowiedź na pytanie: dlaczego Bóg mowi do siebie w liczbie mnogiej? Katechizm odpowiada – bo jest w trzech osobach.
    Pomyśleć, że ja dotąd nie wierzyłem w Trójcę Świętą i w kościele, podczas odmawiania Credo, jeśli odmawia się wersję nicejską to milknę w połowie pierwszego zdania.
    Dziękuję Ta-borze za to słowo boże.
    Po drugie – T. Mann – Józef i jego bracia. W tej książce znalazłem odpowiedź na pytanie: dlaczego Bóg stworzył człowieka. Otóż była to pokusa dziabelska. Lucyfer poradził: Boże, poznaj Ty samego siebie.
    Jak?
    Stwórz istotę na swoje podobieństwo.
    Bóg dał się skusić i…

  2. shackelton, niesamowity czlowiek, nie tylko podczas katastrof;
    napisalem nawet na ten temat wiersz, ze ogolnie rzecz biorac byl on bardziej postromantyczny niz scott, ktory przegral wyscig do bieguna poludniowego z amundsenem, ktory tak jak shackelton, byl zakochany w sniegu;

    1. amundesen war einer von wenigen, glücklichen menschen , die nach erfülltem leben so starben, wie sie es sich wünschten;

    1. czego sie nie robi dla żony, nawet umiera…
      za wiki:
      4. Januar 1922 in den Hafen von Grytviken (Südgeorgien) einlief. In der Nacht rief Shackleton den Schiffsarzt Alexander Macklin (1889–1967) zu sich, weil er sich unwohl fühlte und an Rückenschmerzen litt.Nach Macklins eigener Darstellung habe er Shackleton gesagt, dieser sei überarbeitet und solle ein geregelteres Leben führen. Shackleton habe ihn gefragt: „Sie wollen immer, dass ich Dinge aufgebe. Was sollte ich denn aufgeben?“, woraufhin Macklin antwortete: „Hauptsächlich den Alkohol, Boss.“ Nur kurze Zeit später, etwa gegen 3:30 Uhr[ (nach anderer Überlieferung um 2:50 Uhr am Morgen des 5. Januar 1922, erlitt Shackleton einen tödlichen Herzinfarkt.

      Macklin stellte bei der Autopsie des Leichnams als Todesursache eine Arteriosklerose in den Koronargefäßen fest, die sich durch Shackletons angegriffenen Allgemeinzustand verschlimmert habe. Leonard Hussey (1891–1964), wie Macklin ein Veteran der Endurance-Expedition, erklärte sich bereit, die Überführung des Leichnams nach Großbritannien zu begleiten. In Montevideo erreichte ihn die Nachricht von Shackletons Frau Emily, man möge ihren Mann in Südgeorgien bestatten. Hussey kehrte mit dem Sarg auf dem Dampfer Woodville nach Grytviken zurück, wo Shackleton am 5. März nach einer kurzen Andacht in der örtlichen lutherischen Kirche auf dem benachbarten Friedhof beigesetzt wurde. In Macklins Tagebuch findet sich am 4. Mai 1922 der Eintrag: „[Ich] denke, das ist es, was ‚der Boss‘ für sich selbst gewollt hätte. Allein auf einer Insel und fernab der Zivilisation, umgeben von der stürmisch tobenden See in der Nähe einer seiner größten Heldentaten.“ Da die Quest Grytviken bereits verlassen hatte, war Hussey neben einigen norwegischen Seeleuten der einzige von Shackletons Gefährten, der der Zeremonie beiwohnte.

  3. Na gruncie mojej wiedzy motyw stworzenia człowieka był bardzo prozaiczny. Miał związek z pewnym zakładem. Ale po kolei.
    Przez prawie czternaście miliardów lat Szatan korzystając z całej swojej wiedzy począwszy od fizyki teoretycznej a kończąc na teologii budował świat chełpiąc się nim i pytając Boga – i co stworzyłbyś coś takiego? Pewnie – odpowiadał Bóg za każdym razem . W końcu szatan mówi – no to się założymy. Bóg mówi – dobrze , ale pod dwoma warunkami. Po pierwsze w siedem dni, po drugie z niczego . Wieczorem siódmego dnia spotykają się w barze Cocofli w Ciechocinku i zaczynają wyliczać. Niebo i Ziemie stworzyłeś? Stworzyłem …. Jak doszli do siódmego dnia szatan zaczyna się śmiać. No to przegrałeś Boga nie stworzyłeś .A Bóg na to – jakoś mi było głupio , taka autokreacja jest mało elegancka . Ale Stworzyłem człowieka myślę, że się zrewanżuje i mnie stworzy. Szatan w śmiech. Człowiek to co najwyżej może stworzyć szatana. Mogę go trochę poprawić . Zgoda , próbuj. I wtedy Bóg założył ogród, zasadził drzewo i umieścił tam człowieka. W każdym bądź razie Bóg stworzył człowieka w nadziei, że człowiek mu się zrewanżuje. Jak na razie się na to nie zanosi.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.