Polska proza spoza Polski (Austria)

Teresa Rudolf

Podróż…

Jechał pociągiem.

I rozmyślał sobie, że siedzi się teraz pewnie dokładnie tak samo jak w XX wieku, ale te kulisy dzwiękowe…
Te najróżniejsze melodie, dźwięki, sygnały dochodzące z komórek, te różnorakie języki, najintymniejsze wyznania, najważniejsze sprawy ludzkie latajace w powietrzu nad głowami jak insekty, wlatujące do uszu…
Taki zbiorowy tinitus na czas jazdy, myślał, wychodzi również z tobą na ulicę, do kawiarni, ubikacji, wszędzie. Nie możesz nic zrobić, nie możesz wyłączyć, wyciszyć, uciec do wewnątrz.
Nawet kiedy zamykasz oczy jak drzwi do pokoju, bo chcesz być sam, wdzierają się różne penetrujące dźwięki, namolne, natrętne, borujące aż do duszy.
Mieszają się sprawy zawodowe, prywatne, intymne, wszystko…
Ludzkość pokazuje sobie nawzajem goły tyłek prywatności na trasie Wiedeń – St.Pölten, Kraków – Wiedeń, Paryż-Lasek Buloński, Nowy Jork – Waszyngton, Kraków – Wieliczka.
Bezwstydność gadających, brzęczących komórek, omotuje, bierze w niewolę, wbija się w mózg, serce.
Kiedy tak sobie rozmyślał, nagle wpadł zamaskowany człowiek z pistoletem w ręku, wściekłością w oczach, krzycząc w językach całego świata rownocześnie: „wszystkie komórki na ziemię, bo strzelam!“
Zaczął je deptać, skakał po nich, niektóre wyrzucił przez okno. Nagle rozległo się świergolenie jakiejś komórki, która uchowała się w czyjejś torbie.
Mężczyzna znów krzyknął w językach caąego świata rownocześnie: „powiedziałem, że strzelam!“
I strzelił.
Z pistoletu wydostał się dźwięk jak syrena alarmowa, coraz głośniejszy, tak głośny, że zamarł cały świat, zwierzęta zaczęły wygrzebywać nory w ziemi, by się schować, zdezorientowane ptaki latały w kółko, ryby wypłynęły, a dno morskie zaczęło się kotłować, przygotowując się do tsunami…
Ludzie naiwnie zatykali uszy…
Głos syreny osiągnął nie znane światu natężenie…
Teraz był to już tylko jeden ton.
Na wszystkich mózgach świata pokazała się prosta linia EEG.
Monitor niebieski pokazał światu wyznaczoną linię śmierci!
W drzwiach wagonu pojawił się młody człowiek. Zdziwił go wyraz twarzy podróżnych, którzy z otwartymi ustami i oczyma wyglądali jak w jakimś strasznym zbiorowym śnie.
Spojrzał na stojącego nieruchomo jak figura woskowa mężczyznę, trzymającego w jednym ręku kartkę z napisem: “terrorysta samobójca”, a w drugim pistolet.
Nieśmiało wyciagnął swoją tabliczkę: “jestem głuchoniemy, zbieram pieniądze na aparat słuchowy.”
Nikt nie wrzucił ani grosza.

3 thoughts on “Polska proza spoza Polski (Austria)”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.