Barataria 92 Królik po kanaryjsku

W poprzednim wpisie baratarystycznym podałam przepis na królika pieczonego, takiego, jakim być może z polecenia okrutnej księżnej uraczono nowo mianowanego gubernatora Baratarii – Sancho Pansę – po to tylko, aby mu tę pięknie pachnącą potrawę natychmiast sprzątnąć sprzed nosa. Dziś przepis na królika, o którym autor napisał w komentarzu pod poprzednim wpisem, że królika łatwo wykonać, brakuje niestety tylko jednego – wulkanicznego skwaru.

No cóż…

Do przyrządzenia słynnej carbonary czyli makaronu, jaki przygotowywali sobie włoscy partyzanci – karbonariusze – też są potrzebne wściekle gorące, nagrzane słońcem, kamienie, a jednak jakoś sobie radzimy…

Siddartha

Tibor Jagielski

Zaginiony notatnik z podróży do Afryki Zachodniej (1)

Większość podróży zapominam natychmiast, szkoda czasu, ale tamtej nie jestem w stanie, bo zostałem wtedy ochrzczony przez Neptuna, a tego się nie da zapomnieć.

Jak zwykle notowałem i malowałem to, co najważniejsze w pamiętniku: czas, miejsce, kurs statku, porty, dźwigi, statki, latające ryby, delfiny, twarz umierającego szympansa, rękę chorego na malarię oficera, przepisy kulinarne dla matki, znaczki dla brata, etc.
W każdym razie po opuszczeniu Zatoki Biskajskiej statek nasz wziął kurs na Wyspy Kanaryjskie. Wiatry były sprzyjające i już po pięciu dniach ujrzeliśmy największą wyspę archipelagu, Gran Canarię, i stanęliśmy na redzie portu w Las Palmas.

Tym razem zamiast czarnej brygady (jak w San Sebastian) przypłynął w motorówce czarny jak smoła pilot, uśmiechnięty szeroko wspiął się szybko po drabince na burcie i zawołał po polsku – Witamy! A wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, obudziły się maszyny, kotwica ruszyła do góry, a bryła statku drgnęła i zaczęła poruszać się w kierunku portu, który niczym otwarta dłoń leżał przed nami.

Czarny masyw wulkanu przecinała formacja śnieżnobialych chmur, miało to wygląd fantazji rodem z filmu Disneya.

Tylko żebyś mi nie został człowiekiem!

Królik po kanaryjsku

Sprawionego i poćwiartowanego królika umieścić w naczyniu
z szałwią, tymiankiem, rozmarynem, oregano i liściem laurowym
dodać sok z jednej cytryny i 2 łyżki stołowe oliwy
lekko posolić, wymieszać, przykryć i odstawić na pół godziny w chłodne miejsce

Pół kilo ziemniaków obrać i pokroić w cząstki wielkości męskiego kciuka
2 duże cebule obrać i pokroić w grube plastry

Piekarnik rozgrzać do tempertury 180° C
na wysmarowanej masłem blasze położyć części królika
między nimi umieścić kawałki kartofli, a całość pokryć plastrami cebuli
piec ok. 30 –45 min (sprawdzić, czy mięso jest kruche i odchodzi od kości)
podlać kieliszkiem białego wina
i na ostatnie 7 minut podwyższyć temperaturę do 220° C

6 thoughts on “Barataria 92 Królik po kanaryjsku”

  1. nie jestem miesozerna od malego dziecka, w domu dziecka dostalawalam bardzo czesto za to lanie …i dzisiaj juz jako osoba w podeszlym wieku nadal nie jem i bardzo mi zal zwierzat ktore zostaja zabite aby dokazac sie umiejetnosciami kulinarnymi

    1. Też jestem wegetarianką i też od dzieciństwa nie lubiłam mięsa, ale świat jest pełen ludzi, którzy różnią się od siebie – na szczęście, myślę, bo przecież inaczej byłby to “Nowy wspaniały świat” Huxleya albo jedna z części “Atlasu chmur” i to by dopiero było koszmarne.

    2. “w domu dziecka(…)”
      – bardzo mi przykro, ze zycie zgotowalo pani tak trudny los;
      zupa mleczna tez nie wchodzi w rachube, pozwole sie zapytac?
      a jesli tak, to prosze nie czytac nastepnego wpisu;
      zdrowia zycze

      1. tak prawde mowiac nie lubie mleka, ale za to lubie maczne potrawy i owoce , nie gardze zielenina 🙂 i bardzo lubie jesc salate z mlecza ktory jeszcze nie zakwitna
        milego dnia

  2. once upon the time…przy bufecie strajkowym
    nttnk listopad 1981
    obiad: chleb wiejski (czerstwy, ale dobry), margaryna (okropna),
    marmelada (o,jezu…), smalec (ze skwarkami,cebulą i jabłkiem – znakomity)
    oraz – O DZIWO!- wędzone węgorze; widze, ze m. jako jedyny nie rwie się do ryby…
    na moje pytające spojrzenie wybucha: “panie, my tu walczymy o prawa robotnikow,
    a co bedzie jak oni je dostaną? wyrzucą nas za burtę i pojdą po kadzidło…zna pan cortazara?
    kiwam głową
    ” węgorze przypominają mi ludzi – spuszcza głowę – i dlatego nie jadam”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.