Samotny myśliwy 5

Katarzyna Krenz

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

5. Tempus fugit

Zegarek stanął. Z rozbitym szkłem i
strzaskanym werkiem zatrzymał się na chwili,
gdy nastąpił koniec starego świata, a nowy –
ukazał się nagi i cichy. Pusty. Bez pamięci.

Świat przepowiedni, z którego Stary Poeta
został tak nagle wyrwany, mimo wszystko
był miejscem szczęśliwym, ponieważ
przepowiednia o jego końcu
była jeszcze tylko tym, czym była –
przepowiednią. Zapowiedzią. Mieczem
nad głowami milionów takich jak on
Ślepych Wędrowców. Słowem groźnym, lecz
tylko słowem. Mane. Tekel. Fares. Policzone,
zważone, rozdzielone. Jeszcze nie.

Rzeczy tamtego świata, niespełnione i takie
niepewne, wciąż trwały na swoim tragicznym
miejscu: wstrząsane drgawkami śmiertelnej choroby,
miały jednak korzeń, były na swoim miejscu.
A choć wszyscy błądzili, w tłumie było im raźniej.
Nikt nie pytał – po prostu szli. Spętani, krok za
krokiem posuwali się ku przyszłości,
ku zagładzie, niosąc ciężar nieszczęśliwych
przypadków, grzechów i pomyłek, powiewając
sztandarem pokuty i mądrości pokoleń.
Mimo wszystko wciąż była to mądrość.

W szalonym tańcu wewnętrznie sprzecznych
minut (krótkich a długich jak wieczność,
traconych bez sensu a bezpowrotnie), nie tylko
konie i drzewa umierały, stojąc. I dopóki
ostatnie drzewo nie padło i nie umarł
ostatni koń – żadna minuta nie była ostatnia.
I zawsze ktoś powstał i rzekł: chodźmy!
Jeszcze mamy czas. Dopóki nie stanął zegarek.

Samotny myśliwy 4

Katarzyna Krenz

4. Samotny myśliwy

Z kim się związać,
dopóki śmierć nas nie rozłączy –

Komu zaufać, a kogo jak ognia
strzec się o szarej godzinie przed świtem –

Kogo zdradzić z nudów, a kogo
dla zysku oszukać, z przekupnej natury –

Komu zaśpiewać pieśń Schuberta,
pięknie, jak dotąd nikt tego nie uczynił –

Kogo uleczyć, ocalić, pouczyć, gdy drogę
zgubi, a komu w biedzie rękę podać –

Do kogo zawołać: bracie, wrogu,
miłości moja, nie czekaj na mnie!

*

Przyłożył dłonie do ust i zawołał:
Hop, hop, czy ktoś mnie słyszy? Lecz
jego głos zamarł, zdmuchnięty wiatrem.

Pomyślał:

Niepotrzebnie pytam, znam odpowiedź.
Pozbawiony drugiego głosu, nasz głos
jest martwy jak popiół, rozwiewa go wiatr.

Dotknął lewego żebra w miejscu,
gdzie biło mu serce –

Oszalałe. Zrozpaczone. Samotne.

Perseidy

Reblog i nie


Pojawiają się co roku koło 12 sierpnia, lud nazywa je Łzami św. Wawrzyńca i dawniej każdy z nas je widział i wiedział, że jak lecą, to trzeba wypowiedzieć życzenie, a się na pewno spełni. W historii rodziny Slaskich jest taka opowieść zapisana przez Dziadka (Pradziadka, Prapradziadka) Ludwika Slaskiego, o tym jak udał się był z panną Elżbietą na spacer, spadały gwiazdy, pomyślał, że chciałby się z nią ożenić i potem żyli razem długo, choć nie zawsze szczęśliwie, ale to już nie zależało od gwiazd spadających, tylko od komunistów. Dziadek, jak wielu byłych ziemian, pracował po wojnie w rolnictwie. Gospodarka planowa, obowiązująca w PRLu zaplanowała m.in. hodowlę owiec górskich w Wielkopolsce. Plan nie wyszedł, owce pozdychały, a Dziadek został skazany w roku 1951 na 10 lat więzienia. Wyszedł po roku 1956 i wkrótce potem został zrehablilitowany. Napisał książkę o pobycie w stalinowskim więzieniu – to książka o okropnych rzeczach –  Lata wykreślone z życia. Proces polityczny i więzienia PRL, Kraków 1992.

Ludwik i Elżbieta; obejrzeli spadające gwiazdy i spędzili ze sobą całe życie.

Continue reading “Perseidy”

Samotny myśliwy 3

Katarzyna Krenz


3. Arkadia

Żył i był zdrów – to prawda. Nie czuł
głodu ani pragnienia; wyspa obfitowała
w owoce i zwierzynę, a źródła były
czyste jak łza a niesłone. Orzeźwiające.

Tyle, jeśli chodzi o fakty.

Mało – zważywszy wygodę. Stary Poeta
nie był zadowolony. Oto złoczyńcy
wyginęli, a on – ostatni ufny – ocalał.
Lecz nie rozkoszował się spokojem.

Miał ujrzeć nowe niebo i ziemię.
Także morze miało być mniej wzburzone
niż to, które zatopiło jego stary świat.
A on miał mieć wszystko, wprawdzie skromnie,
w konwencji rustykalnej, lecz zarazem
przyjemnie i beztrosko. Bezpiecznie.

Zamiast raju, napotkał niedostatki, o jakich
człowiek cywilizowany nie myślał nawet
w środku dysputy o biedzie, katastrofach
i wojnach. A te braki w zastawie stołowej:
bez sztućców, kieliszków i porcelany
o elegancji nie mogło być mowy!

Spać chodził z kurami, wstawał z pianiem
koguta. Ogień krzesał dobrą godzinę, a
zaopatrzenie i służby miejskie wciąż były
niezorganizowane. I poczta nie działała.

Zresztą, i tak nie miał do kogo napisać.

Samotny myśliwy 2

Katarzyna Krenz

KK-Gotland4x

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

2. Milczenie morza

Od wielu dni Stary Poeta nasłuchiwał,
lecz wokół panowała cisza. Bezruch,
tylko cień ptaka przesuwał się po niebie.

Umilkły krzyki. Drapieżne torpedy sztormu
przestały zadawać śmierć, prując brzuchy kadłubów,
które zwodowano po to, by same pruły płynny szum.

Ucichła pieśń sieci i zgasły silniki trawlerów
przeczesujących kopalnie morza w poszukiwaniu
zatopionych miast i ławicy.

Morze usnęło zmęczone. Było wolne. Jedynie
cień martwej ryby unosił się na fali. Stary Poeta
czekał. Lecz wokół panowała cisza. Nic. Tylko ta cisza.

Świat po katastrofie milczał, oniemiały
i niebo spoglądało w inną stronę – odkąd został sam.
Tylko morze, tylko morze żyło. Śniło.

O matko, “Buszujący w zbożu”!

Od Adminki: Nic o tym nie wiedziałam, po prostu bardzo lubię tę książkę, czytałam ją kilkanaście razy, po polsku, po angielsku, po niemiecku. I przyznaję (tak, możecie mnie wytykać palcami), nie wiedziałam, że to TAKA książka. Ale teraz już wiem i natychmiast dzielę się z Wami. Została przypomniana, bo w okrutny a może i ironiczny sposób zamachowiec, który postrzelił Trumpa i sam został zastrzelony, może się komuś wydawać kolejnym wcieleniem Holdena, młodym niezrozumianym przez nikogo chłopakiem, zagubionym w hipokrytycznym świecie dorosłych. Wciąż nie wiemy jaki był motyw sprawcy. 20-letni Thomas Matthew Crooks był w szkole wspaniałym matematykiem i nieszczęsnym przegrywem, prześladowanym przez kolegów. Po maturze pracował jako pomocnik w domu opieki. Czy metaforycznie Holden po raz kolejny zabił?

Reblog: Piotr Ibrahim Kalwas (tekst sprzed 6 lat, przypomniany przez autora na FB trzy dni temu). Rozmowa z Magdaleną Słysz, tłumaczką “Buszującego w zbożu”.

Salinger po pierwszych sukcesach “Buszującego w zbożu”, prawdopodobnie nie mogąc znieść narastającej presji czytelników, mediów, świata, wycofał się z życia publicznego i skrył w samotni w New Hampshire. Przez 60 lat, praktycznie aż do śmierci, nie opuszczał swojego domu w lesie. Nie udzielał wywiadów, nie odpowiadał na próby kontaktu ze strony wielbicieli. Stał się mitem, legendą, zagadką, a “Buszujący” wraz z nim.

Continue reading “O matko, “Buszujący w zbożu”!”

Samotny myśliwy 1

Katarzyna Krenz

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

Cykl wierszy Samotny myśliwy był opublikowany na tym blogu co tydzień poczynając od 12 maja 2014 roku.
Rebloguję go ze wzruszeniem po 10 latach.

1. Krajobraz po burzy

O świcie sztorm ustał.

Stary Poeta długo leżał na brzegu, omywany
przez fale, świadomy tego, co się stało.
Jego okręt zatonął, bezpowrotnie stracony,
a wraz z nim cały ładunek.

Katedry gotyckie i drapacze chmur
pierwsze poszły na dno jako najcięższe.
Po nich – fabryki, muzea i nowoczesne
miasta. Mosty i nitki autostrad unosiły się
jakiś czas na powierzchni, by w końcu
dołączyć do podwodnych stalaktytów z żelaza
i betonu niczym bolesne krople,
cząsteczki ciężkiej wody w wodnej masie.

Uwolnione śruby i gwoździe swobodnie
wypełniły szczeliny. Drewno całkiem pociemniało:
nie tylko dąb, również sosna, jesion i czarna olcha,
która w poprzednim życiu tak chętnie wybierała
jeziorny muł dla swych korzeni. Anielskie
polichromie i twarze Madonn przeglądały się
w lustrze wody, lecz nie trwało to długo –
jak deszcz w deszczu, tak płatki złota, smoczej
krwi szafiru i spłynęły ruchem spiralnym
i bezwolnym na paletę morza o zmierzchu,
zabarwiły nowym bólem zachód słońca.

Marmur okazał się odporniejszy na działanie
wody: posadzki agor, niegdyś splamione niezgodą
i zdradą, kariatydy i posągi bogów, a także
kolumny świątyń w oplotach akantu tkwiły samotne
pośród strzaskanych dworców i pasów startowych,
niczym kości porzucone na pustyni. Niebo
odbijało się w morzu, a morze odbijało się w niebie.
Kuli błękitu nie mąciła najmniejsza szrama bieli –
dzień przetopił nocną falę w płynne szkło. Morze
oddychało cicho i bez gniewu: sen po burzy ma
w sobie coś z leniwej sjesty i powolności trawienia.

Stary Poeta ocknął się i ukląkł na brzegu. Lecz zaraz
upadł na piasek zemdlony, tak wielkim bólem
przeszyło go przypomnienie: z całego dobytku
księgi były najlżejsze. Nasiąkając wodą,
nie osiadły na dnie jak mury bibliotek, które je
przechowywały. Napęczniały papier rozsadził
grzbiety tomów i rozpływając się w niebycie,
zabrał ze sobą wszystkie ważne słowa i myśli,
przesłania i dekrety, a nawet ludowe przysłowia.
W powietrzu drżał zielony szum dżungli, lecz
wyspa milczała. Nieznana. Nie nazwana. Niczyja.

So entstehen die (Fußball-)Legenden

Vorgestern, am 9. Juli 2024, gewann der 16-jährige Lamine Yamal die Fußball-Finale für Spanien und eine Legende für sich. Er ist der jüngste Torschütze in der Geschichte der Europa-Meisterschaften; er gewann und darüber hinaus gewann er in einem großen Stil mit einem wunderschönem Tor (so die Spezialisten).

Reblog vom 10.07.2024

Am selben Tag ging um die Welt ein unglaubliches Foto von einem 20-jährigen Lionel Messi und einem ein paar Monate alten Lamine Yamal. Der Fotograf des Bildes erklärt die Hintergründe.

Continue reading “So entstehen die (Fußball-)Legenden”

Śladami Don Kichota

reblog czyli tekst z bloga Moja Hiszpania

Od adminki: Nie wiem, kto jest redaktorem / administratorem / autorem tego bloga – nie znalazłam imienia ani nazwiska, tylko propozycje wynajmu mieszkań oraz kontakt mailem lub przez telefon. No cóż, jednak ta osoba opisuje wycieczkę śladami Don Kichota i ja ją tu zrebloguję:

Oto moja trasa i zdjęcia z podróży – Belmonte – Mota del Cuervo – El Toboso – Campo de Criptana – Consuegra.

mapk3
Continue reading “Śladami Don Kichota”