Ela i Don Kichot (9). Ulica.

Ulica Don Kichota, Warszawa, Targówek

Ela zapytała: Znasz? I jakie znamienitosci wokół!!! I wszystkie dochodzą do ul. Sawy. Ona chyba jedna kobieta wśród Wallenrodów, Rolandów Faustów…

Ulica Don Kichota w Warszawie.

Kategorie: Nazwy pamiątkowe / Od zagranicznych postaci fikcyjnych


Don Kichot zwany też Rycerzem Smętnego Oblicza – tytułowy bohater powieści Miguela de Cervantesa Saavedry napisanej w latach 1605-1615 “Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy”. Naprawdę nazywał się Alonso Quijano i był ubogim szlachcicem rozmiłowanym w starych romansach rycerskich, który postanowił naprawić świat wyruszając na starej szkapie nazwanej Rosynantem, z wiernym giermkiem Sancho Pansą u boku. Ponieważ każdy błędny rycerz musiał mieć swoją damę serca (ten nie-błędny też), uczynił nią wieśniaczkę Aldonę Lorenzo, którą nazwał Dulcyneą. Jego wyobraźnia sprawiała, że rzeczy codzienne i zwykłe przybrały dla niego fantastyczne formy – w imię dobra walczył z wiatrakami uznając je za strasznych wrogów a zwykła karczma była cudownym zamkiem. Przeżył mnóstwo przygód (wiele z nich opłacił cierpieniem), by wrócić do swej wioski i na łożu śmierci stwierdzić, że jego dotychczasowe gusta literackie nie były najlepszym wzorcem dla życia.

Nazwę nadano
 20 grudnia 1974 / Kod pocztowy: 03-610

Continue reading “Ela i Don Kichot (9). Ulica.”

Małe podróże


Ela Kargol

Polki i Polacy z Berlina najbliżej mają do Słubic.
Nie tylko po pierogi i bób, polską kiełbasę i polską prasę, do apteki czy fryzjera, ale też do urzędu, po nowy dowód, do banku, żeby coś załatwić, bo online się nie da.

Nie jeździłam do Słubic, bo jeździłam do Poznania. I tam były (nadal są) urzędy, banki i rodzina. Członkowie rodziny odchodzą, a banki, urzędy są bliżej, bo w Słubicach, mieście oderwanym po wojnie od Frankfurtu – tego nad Odrą, przeciętego Odrą.
Nie znam Słubic, a jak zaczęłam poznawać, to pomyślałam, że na wszystko mam czas. Na spacery po mieście, te dalsze i te bliższe.
Na stadion, który pamięta odwiedziny Adolfa Hitlera, na żydowski cmentarz i wieżę Kleista.

To jest tak, jak nie ma dużych rzeczy, bo nieosiągalne, to nawet na przystanku w upale można cały świat zobaczyć.

Continue reading “Małe podróże”

Warszawa w czerwcu

Ewa Maria Slaska

Zdjęcia: Konrad

Byłam w Warszawie. To miasto, jak wiadomo, ludzi spoza Warszawy z reguły nie zachwyca. Tymczasem jednak zachwyciło. Samą mnie to zdziwiło, ale cóż, to jest fakt. Podobała mi się pogoda (nie za zimno i nie za gorąco, choć nie jest to oczywiście zasługa Warszawy), podobali mi się ludzie (nie mam na myśli przyjaciół, to oczywiste, że są mili; jak to twierdził Heinrich Böll: mili ludzie zawsze się przyjaźnią z miłymi ludźmi – mam nadzieję, że to prawo działa w obu kierunkach), ale podobali mi się ludzie na ulicy, w metrze, w autobusie (tylko raz w ciągu dziesięciu dni usłyszałam, jak przechodnie klną; rzecz w Berlinie nie do pomyślenia – spotykani w mieście Polacy rzucają mięsem bez opamiętania) i podobało mi się samo miasto, jego eklektyczne budynki, jego szarość, a często i bieda przemieszane z blichtrem hipsterskich wieżowców. To świetny melanż. Na każdym rogu można by kręcić film.

Continue reading “Warszawa w czerwcu”

Juni in Warschau

EMS:
Reblog vom… Februar! (06.02.2022)
Im Juni sind die Nächte am schönsten. Im Februar, na ja
Dort gehe ich heute hin!

Monika Wrzosek-Müller

Frauenblick: Norblin-Fabrik

Eigentlich hatte ich vor, in Warschau lange Spaziergänge zu meinen alten, aber auch den neuen Orten zu unternehmen. Doch die Tage sind zu kurz, auch es ist zu dunkel, das Wetter spielt manchmal völlig verrückt; es gibt Schneegewitter oder Hagelstürme, dann scheint plötzlich die Sonne und mich überfällt eine Lethargie, die ich erst einmal überwinden muss, bevor ich mich überhaupt in Bewegung setzten kann. Sich aus dem geschützten und noch sehr altmodischen Viertel Saska Kępa in die Großstadt zu bewegen, erfordert Mut; hier ist alles klein, bekannt, überschaubar; drei größere, vertikal verlaufende Straßen und etwas mehr horizontale. Natürlich findet man auch hier schöne alte Bauhaus-Häuser, noch nicht herausgeputzt, noch im Urzustand, die mich anlächeln. Manchmal verfehlen die allzu pingeligen Renovierungen ihr Ziel, sie lassen die alte Patina verschwinden, zusammen mit der Schönheit und Einfachheit, zu schade. Doch die große neue Welt befindet sich eindeutig außerhalb von diesem Viertel.

Continue reading “Juni in Warschau”

Anne i Icek

Ela Kargol

Anne Frank, na 95 urodziny

Abraham Icek Tuschinski (Tuszyński ) urodził się w rodzinie polsko-żydowskiej w Brzezinach pod Łodzią w roku 1886. Zmarł 17 września 1942 w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau.

Gdybym nie pojechała do Amsterdamu, pewnie nigdy bym o nim nie usłyszała, o jego zawrotnej karierze związanej z pierwszą siecią kin w Europie i na świecie. Od pucybuta do milionera, choć w jego przypadku od krawca kamizelek do człowieka, który dorobił się w Holandii wielkiej fortuny, któremu wojna i ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej Endlösung der Judenfrage zabrało wszystko, wraz z życiem.

Był prawie równolatkiem Otto Franka, ojca Anny Frank, tej Anny Frank, której tragiczną historię zna prawie każdy. Jej dziennik został przetłumaczony na ponad 70 języków.

Otto Frank, jako jedyny z rodziny ukrywającej się w Amsterdamie i jako jedyny ze wszystkich ukrywających w oficynie się na tyłach swojej fabryki przeżył Auschwitz.

Abraham Icek Tuschinski nie wyjechał z Amsterdamu, nie ukrył się i już na początku lipca 1942 roku został przewieziony do obozu przejściowego Westerbork, a potem do Auschwitz. We wrześniu już nie żył.

Rodzina Anny Frank w tym samym czasie upozorowała ucieczkę do Szwajcarii. W rzeczywistości Anne, jej siostra i rodzice pozostali w Amsterdamie i dwa lata udało im się przeżyć w kryjówce, w mieszkaniu za regałem.

Continue reading “Anne i Icek”

Don Kichot od Tomka i Eli (Ela – 6)

Tym razem wpis zawdzięczam nie tylko Eli Kargol, ale i Tomkowi Fetzkiemu, który przysłał mi taki oto obraz, znaleziony, kto wie, może w sieci, ale może bezpośrednio na miejscu, czyli w Muzeum d’Orsay w Paryżu. Uwielbiam to muzem, zatęskniłam więc za Paryżem. Ech… Może namówię wnuka, żeby ze mną pojechał.

PS. Namówiłam.


Honoré Daumier żył w latach 1808–1879 i bardzo często malował Don Kichota. Ten obraz (olej na płótnie) powstał w roku 1867. Podpis głosi, że kiedyś zdobił westybul Muzeum Malarstwa Daubigny w Auvers sur Oise; w roku 1965 został podarowany Muzeum przez baronową Evę Gebhard-Gourgaud. Ciekawe, któremu muzeum, temu w Auvers czy temu w Paryżu?

Continue reading “Don Kichot od Tomka i Eli (Ela – 6)”

Reise nach Amerika (4)

Jacek Slaski

TAG 24 – NEW YORK

(…)

Die Subway brachte uns zurück nach Downtown, am Columbus Circle stiegen wir aus und gingen in den Central Park, jetzt stand ein Stimmungsaufheller auf dem Programmzettel, der Central Park Zoo. Wir laufen durch den Park, die Menschen lächeln, Influencer drehen kleine Videos, die Bäume blühen in herrlichen farben, die Squirell hüpfen herum, von der idyllischen Brücke über einem kleinen See kann man Schildkröten beobachten, die sich am Ufer sonnen. Es ist bestes Frühlingswetter. Im Café essen wir Burger und Fritten, God bless the United States of America!

Continue reading “Reise nach Amerika (4)”

Reise nach Amerika (3)

Jacek Slaski

TAG 13 – BARSTOW, ROUTE 66, DEATH VALLEY

(…)

Barstow ist wie die Stadt aus dem ersten Teil des Animationsfilms “Cars”, ein Ort, an dem die Automobilkultur gelebt wurde und der, nun abgekoppelt von den großen Verkehrslinien, seiner Lebenskraft beraubt vor sich hin vegetiert. Werkstätten, Reifenhändler, Autohändler, Autozubehör-Shops und Autowaschanlagen reihen sich hier aneinander, dazwischen Leerstand, obdachlose Menschen und gähnende Leere. Ein trostloser Anblick. Die E-Mobilität ist in Barstow nicht angekommen, Teslas sieht man hier nicht, der Boden ist durchtränkt mit Öl, Diesel und Benzin. Hübsch gemalte Murals erinnern an die guten alten Zeiten, als hier die kolossalen Straßenkreuzer aus amerikanischer Produktion durchsausten. Wir sausen mit unserem Nissan davon. Goodbye Route 66. 

Continue reading “Reise nach Amerika (3)”

Don Quijote de la Vratislavia (Don Kichot i Ela 4)

Ewa Maria Slaska & Marek Włodarczak (alias Tabor Regresywny)

oraz oczywiście Ela Kargol, bez której nie ma już żadnego wpisu o Don Kichocie i Baratarii

Ciekawe, że wcale przedtem na to nie wpadłam, że to ON, czyli Marek Włodarczak. A przecież wygląda jak on, opowiada jak on, robi to co on – szwenda się po świecie, używając niezwykłych środków lokomocji. Nie ma przy nim Sancho Pansy, pewnie właśnie zarządza w jego imieniu Baratarią. Uważa zresztą, że Barataria wcale nie jest tą wyspą, którą Don Kichote obiecywał swojemu giermkowi przez cały pierwszy tom, a już na pewno nie jest tą wyspą na lądzie, jaką w porywie złośliwego humoru w drugim tomie ofiarowali mu Wiceksiążę i jego małżonka Wiceksiężna. Zdaniem DK de la Vratislavia Barataria jest odległą planetą, która niekiedy jawi się jak wymarzona utopia, czyli Wyspy Szczęśliwe, niekiedy zaś jako prawdziwe Barataro, czyli Oszustwo. Niewątpliwie korzystnym dla niekończącej się opowieści baratarystycznej czasomiejscem lokalizowania Baratarii było osiem lat rządów PiS-u w Polsce – poszukajcie sobie drogie Czytelniczki wszelkiej płci i wieku w odmętach tego bloga, ileż ON tu naopowiadał historii o Baratarii.

Continue reading “Don Quijote de la Vratislavia (Don Kichot i Ela 4)”