Re-wizje Schulzowskiego „autentyku” i archeologia fotografii

Dr Lidia Głuchowska

„Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – In Transitu”

Choć Bruno Schulz w literackich rozmowach z Witkacym i Gombrowiczem konsekwentnie powstrzymywał ekspansywne translacje, z czasem schulzologia stała się jednym z najbardziej wyrazistych fenomenów re-interpretacyjnych, i to zarówno w sferze filologii, jak krytyki czy interpretacji sztuki oraz praktyki artystycznej.

W kontekście najnowszych reinterpretacji dorobku Schulza i jego popularyzacji w skali międzynarodowej istotną rolę odgrywa zainicjowany przed dziesięciu laty transmedialny projekt Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – In Transitu. Na trwającej jeszcze wystawie w ramach VI Europejskiego Miesiąca Fotografii w Berlinie obok stanowiącego jej główną atrakcję Gabinetu Technik Historycznych podziwiać można także monumentalny zestaw fotografii, intensyfikujący strategię wejścia w obraz i kooperatywnej aktualizacji sensu dzieła, egzemplifikowaną choćby w filmie Kobieta i koń Jurija Gashaka.

Intermedialny charakter projektu Kubielasa wynika z faktu, że prócz fotografii składa się na niego również „pierwotny”, inspirujący tekst Schulza i komplementarny wobec niego czy ewokowanych przez niego obrazów, równie subiektywny, „komentujący” je tekst reżysera działań parateatralnych, będących punktem wyjścia do jego magicznych obrazów.

Odniesieniem dla projektu Kubielasa jest jednak nie tylko praktyka literacka Schulza, lecz również nurt „fotografii inscenizowanej“ od początków jej istnienia aż do dziś. W perspektywie diachronicznej jest to zjawisko bardzo złożone. Inscenizowana była na przykład, obejmująca niemal 400 prac, seria portretów wykonanych Davida Octaviusa Hilla i Roberta Adamsona (1843-47), emanujących malarską aurą jak z dzieł Rembradta i Reynoldsa. Inscenizowane były też wizerunki składające się na gigantyczną, moralizatorską alegorię Dwie drogi życia Oskara G. Rejlandera (1857), stanowiącą eklektyczny, wiktoriański pendant do Szkoły ateńskiej Rafaela. Do tej kategorii należą też prerafaelickie w duchu prace Julii Margaret Cameron (ok. 1866-67) i subtelne, antykizujące kompozycje Clementine Hawarden (ok. 1860). Można by mnożyć przykłady takich prac, w których czy to antyk czy chrystologiczny cykl pasyjny były tylko kostiumem sublimującym homoerotyczną nagość. Do inscenizacji zaliczyć można również uszlachetniającą plemiona indiańskie fotografię etnograficzną Roberta Curtiusa czy wiele późniejszych dokumentów epoki postmodernistycznej tematyzujących „odgrywanie ról i współczesne baśnie”.

Poetyzm i estetyzacja niektórych prac z tego nurtu korespondują z wyobraźnią Schulza. Bliskie są one też dokonaniom Kubielasa, utrwalonym w dokumentacji z jego wystawy autorstwa Cezarego Chrzanowskiego.

1 SALA1 tak cut1 aa M2 GABINET B cut2 aa M3 fragment ekspozycji, korytarz, widok na Gabinet4 fragment ekspozycji sala 15 fragment ekspozycji sala 1a6 fragment ekspozycji sala 2a
Powyższy tekst niebawem ukaże się w całości jako:

Lidia Głuchowska, Transnarodowe i transmedialne translacje i re-wizje Schulzowskiego „autentyku” i archeologia fotografii: „Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – In Transitu”, W: Quart (Wrocław) 2014/ 4.

Ilustracje

  1. Cezary Chrzanowski, Dokumentacja wystawy „Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – in Transitu”, kurator: Lidia Głuchowska, w ramach VI Europejskiego Miesiąca Fotografii, Fotogalerie Friedrichshain, Berlin, 4.10-14.11.2014, (fragment ekspozycji zestawu wydruków wielkoformatowych), fotografia cyfrowa.
    Widoczne prace (od lewej do prawej): Mariusz Kubielas, wydruki wielkoformatowe, ok. 100 x 150 cm: Nachrapane, naspane powietrze pierwsze, 2009/ 2014; Nachrapane, naspane powietrze wtóre, 2011/ 2014; Zapał tworzenia, 2006/2014; Przymiarka, 2006/ 2014; Cezary Chrzanowski, Portret       Mariusza Kubielasa, guma 9-warstwowa, 2014, 100 x 80 cm; (ukośnie) Mariusz Kubielas, Kobieta karcąca fortepian w obecności trzech świadków, 2006/ 2014; Podróż po chleb, 2006/ 2014.
  1. Cezary Chrzanowski, Dokumentacja wystawy „Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – in Transitu”, kurator: Lidia Głuchowska, w ramach VI Europejskiego Miesiąca Fotografii, Fotogalerie Friedrichshain, Berlin, 4.10-14.11.2014, („Gabinet Technik Historycznych“ , fragment ekspozycji), fotografia cyfrowa.

Widoczne prace (wewnątrz sali, od lewej do prawej, wszystkie 59,5 x 42 cm): Mariusz Kubielas, I Wielka szyba, czyli matki wówczas jeszcze nie było, jednak…, 2010/ 14, guma 7-warstwowa; II olej fotograficzny; III albumat; IV albumina kryta gumą jednowarstwową; V marant; VI papier solny z matowaną albuminą, VII papier solny z albuminą; VIII   cyjanotypia.

***
O projekcie Mariusza Kubielasa publikowałam już tu tyle wpisów, że nie będę ich linkować – poproszę czytelników, by zechcieli poszukać na listwie obok po prostu imienia i nazwiska artysty lub wpisać Bruno Schulz w linijkę “szukaj” 

Za tydzień jeszcze jeden tekst Lidii Głuchowskiej o Cezarym Chrzanowskim

Ausstellung / Exhibition / Wystawa: Bruno Schulz

Lidia Głuchowska

Foto oder Grafik? »Kabinett der historischen Fototechniken« von Mariusz Kubielas bei dem Europäischen Monat der Fotografie in Berlin 2014

Der Fotozyklus „Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – In Transitu“ ist das Ergebnis eines 2004 initiierten Kunstexperiments, das vom literarischen und bildkünstlerischen Werk des polnisch-jüdischen Künstlers Bruno Schulz aus Drohobytsch (früher Österreich-Ungarn und Polen, heute Westukraine) inspiriert wurde. Sein Effekt bilden inszenierte und auf dem Negativ festgehaltene Szenen aus dem Grenzbereich zwischen Performance und Pantomime, die an eingefrorene Bildausschnitte aus einem Stummfilm erinnern.

Schulz 1Dieses transmediale Projekt, das auch durch Auszüge aus Schulz’s Prosa und die metaphorischen Titel der Arbeiten bereichert wird, dient der Aktivierung des internationalen und generationsübergreifenden Diskurs über das multinationale und multikonfessionelle Kulturerbes Mittelosteuropas.

Schulz 2Die größte Attraktion dieser Fotoschau ist jedoch das »Kabinett der historischen Fototechniken«, welches ca. 20 einmaliger Aufnahmen umfasst, welche Zeichen des persönlichen Stils des Künstlers tragen. Wie kaum einem zeitgenössischen Fotografen ist es Kubielas (geb. 1953) gelungen, einige um die Wende des 19. und 20. Jahrhunderts verwendete manuelle Techniken der Fotografie und deren Varianten zu rekonstruieren. Damit erreichte er Effekte von genauester Wiedergabe der Wirklichkeit sowie schärfster Licht-Schatten-Kontraste oder bis zur „impressionistischen“ Körnigkeit und edlen Matts der Bildoberfläche.

Der Realisierung des Kabinetts gingen Kubielas Studien zur Rekonstruktion archivalischer Technologien zur Schaffung von Lichtbildern voraus, die er 2004 an der Hochschule für Fotografie in Jelenia Góra/Hirschberg begann und bis heute in Zusammenarbeit mit führenden polnischen Experten, wie Cezary Chrzanowski, Roman Michalik, Janusz Sochacki und Rafał Warzecha weiterführt. Der Initiator dieser Arbeiten war Andrzej Pytliński, Patron des informellen Freundeskreises der historischen Fototechniken.

Das „Kabinett der historischen Techniken” von Mariusz Kubielas ist ein offenes Projekt: auch nach Ablauf des Europäischen Monats der Fotografie wird es fortgeführt und um weitere Varianten derselben Motive in weiteren Techniken ergänzt. In näherer Perspektive ist die Präsentation des Zyklus in Belgrad, Helsinki, Brüssel, Bratislava und Prag geplant – vorbereitet von dem Künstler in Zusammenarbeit mit der Kuratorin Dr. Lidia Głuchowska.

Ausstellung Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – In Transitu

Kuratorin: Dr. Lidia Głuchowska
Vernissage: Donnerstag, 2. Oktober 2014, 19.00 Uhr
Ausstellungsdauer: 4. Oktober bis 14. November 2014

Begleitpublikation:
Lidia Głuchowska (Hg.): Bruno Schulz – Klisza Werk – Transgresiones, Wrocław: Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, 2013.

Über das Projekt wurde schon auf diesem Blog berichtet
https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/04/18/bruno-schulz-reloaded/
https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/03/22/kobieta-i-kon-rewers/

Ein Projekt im Rahmen des Europäischen Monats der Fotografie Berlin
http://www.mdf-berlin.de
und des Berliner Kunst- und Kulturfestivals Kunstkreuz: 10. bis 12. Oktober 2014
http://www.kulturring.org/kunstkreuz/

Vorbereitet vom Kultur- und Kunstzentrum OKiS in Wrocław
Mitfinanziert aus den Mitteln der Woiewodschaft Niederschlesien
http://www.okis.pl/site/zapowiedzii/n/1/n/1/951/n.html

Fotogalerie Friedrichshain, Helsingforser Platz 1, 10243 Berlin
Öffnungszeiten: Di, Mi, Fr, Sa 14 bis 18 Uhr, Do 10 bis 18 Uhr
Tel. (030) 296 16 84, Fax (030) 29 04 98 02
fotogalerie@kulturring.org • www.kulturring.org
S- und U-Bahnhof Warschauer Straße, Tram M10 und M13

Abbildungen

1. Mariusz Kubielas, Das große Glas oder Damals war die Mutter noch nicht da, jedoch…, 2010/14, 42 x 54,5 cm, 3 Paralell-Aufnahmen aus dem „Kabinett der historischen Techniken”
2. Mariusz Kubielas, Gebadet, Gummi
-4-chromatschicht, „Kabinett der historischen Techniken”, 2011/14 (Im Rahmen).
2a. Mariusz Kubielas, Gebadet, Gummi
-4-chromatschicht, „Kabinett der historischen Techniken”, 2011/14 (ohne Rahmen)

***

Photo or Graphics? “Cabinet of Historic Techniques” by Mariusz Kubielas during the European Month of Photography in Berlin 2014

Schulz2aThe photography cycle „Bruno Schulz – Mariusz Kubielas – In Transitu“ is a result of an artistic experiment inspired by the literary and fine arts oeuvre of the Polish-Jewish artist of Drohobycz (previously Austria-Hungary and Poland, today located in Western Ukraine). Its result are scenes from the edge of performance and pantomime, recorded on the negative, which resemble the stopped frames of a silent movie.
That trans-media project also comprises fragments of Schultz’s poetry and metaphorical titles of the works. It aims at activating an international and beyond-generational discourse about a collective future, and the future of the multicultural and multi-confessional cultural heritage of Central-Eastern Europe.
The very special attraction of the show is the “Cabinet of Historic Techniques”, to which belong c. 20 versions of the unique photographs, which carry the hallmarks of inimitability as well as the artist’s style. Unlike many contemporary artists, Kubielas (1953) has managed to reconstruct numerous photographic methods from the turn of the 19th and 20th centuries, as well as their abbreviations. Using traditional manual techniques, he achieved not only a precise reflection of details of the reality or the sharp light-shadow effects but also the sophisticated mat of the picture’s surface up to its “impressionist” graininess.
The development of “Cabinet” was preceded by Kubielas’ study on the reconstruction of archival methods of creating photographs which he had started in 2004 at the Photography Professional School in Jelenia Góra and has continued up to today in cooperation with leading Polish experts, such as Cezary Chrzanowski, Roman Michalik, Janusz Sochacki and Rafał Warzecha. The initiator of these works was Andrzej Pytliński, patron of the informal Society of Historic Photographic Techniques.

“Cabinet of Historic Techniques” by Mariusz Kubielas is an open project: also continued after the end of the European Month of Photography it will be enriched by further variants of the same motifs in other techniques. In the nearest future it will be shown in Belgrade, Helsinki, Bratislava and Prague prepared by the artist in cooperation with the curator Dr. Lidia Głuchowska.

Curator: Dr. Lidia Głuchowska
Vernissage: Thursday, Oktober, 2nd, 2014, 7 pm.

4th of October until 14th of November 2014

Related publikation:

Lidia Głuchowska (ed.): Bruno Schulz – Klisza Werk – Transgresiones, Wrocław: Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, 2013.

Projekt in the framework of the European Month of Photography Berlin
http://www.mdf-berlin.de
and the Berlin Art- and Culture Festival „Kunstkreuz“: 10- 12. Oct. 2014
http://www.kulturring.org/kunstkreuz/

Prepared by the Culture and Art Office OKiS in Wrocław
Supported by the of the Województwo Lower Silesia
http://www.okis.pl/site/zapowiedzii/n/1/n/1/951/n.html

Fotogalerie Friedrichshain, Helsingforser Platz 1, 10243 Berlin
Opening times: Tuesday, Wednesday, Friday, Saturday 2-6pm, Thursday 10am-6pm
Tel.
(030) 296 16 84, Fax (030) 29 04 98 02
fotogalerie@kulturring.org • www.kulturring.org
S- and U-Station Warschauer Straße, Tram M10 and M13

Images
1.
Mariusz Kubielas, The Great Glazing – The Mother Was Still not Present Then, Though 2010/14, 42 x 54,5 cm, 3 Paralell-Photographs from the “Cabinet of Historic Techniques”
2.
Mariusz Kubielas, Bathed, gum 4-chromate technique, “Cabinet of Historic Techniques”, 2009/14 (in the frame)
2a. Mariusz Kubielas, Bathed,
gum 4-chromate technique, “Cabinet of Historic Techniques”, 2011/14 (without the frame)

Dwa pomniki

Pojutrze, w czwartek 1 maja, otwarcie wystawy Kubickiego. Pisałam już o tym, teraz tylko drobna “przypominajka” i dwie nowe informacje, dostarczone przez Lidię Głuchowską.

Obie o pomnikach. I o Stanisławie Kubickim.

I.

Pomnik Józefa Piłsudskiego z tablicami pamiątkowymi ku czci poległych postańców, uczestników Powstania Wielkopolskiego. Pomnik został zaprojektowany i wzniesiony przez Stanisława Kubickiego w roku 1937. Znajdował się na terenie parku w majątku hrabiego Mycielskiego – Kobylepole. W czasie wojny zniszczony.

image004Więcej / Mehr: http://www.galerie-kubicki.de/galerie_kubicki/index.php?page=_15._Pilsudski-Denkmal

II.

Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego z 2007 roku. Jest usytuowany w Poznaniu za Operą, przy al. Niepodległości, na przeciwko kościoła o.o. Dominikanów. Wikipedia dodaje:

Styl architektoniczny posmodernizm
dekonstruktywizm
Projektant Mariusz Kulpa
Odsłonięto 26 września 2007

KUBICKI poznan pomnik fragm 2Z Wikipedii: “Pomnik składa się z sześciu słupów pamięci z tablicami pamiątkowymi, oszklonej krypty, która symbolizuje zejście do podziemi i unoszących się nad całym założeniem sylwetek orłów. Dominuje faktura kamienia i rdzawa kolorystyka części metalowych. Napis na budowli głosi: Polskiemu Państwu Podziemnemu i jego sile zbrojnej Armii Krajowej – Wielkopolanie. Monument uzupełniają płyty z tabliczkami z żeliwa, informujące o Wielkopolanach, którzy stracili życie w wyniku agresji nazistowskiej od 1 września 1939 do 3 lipca 1945, czyli w okresie funkcjonowania Polskiego Państwa Podziemnego.”

KUBICKI POZNAN pomnik 1Wśród  nich znajduje się też tabliczka, poświęcona Kubickiemu.

KUBICKI poznan pomnik plyta 3Dodajmy do tego też berliński kamień pamięci poświęcony Kubickiemu, który pokazywałam we wpisie – zaproszeniu na otwarcie wystawy i imprezy towarzyszące. Zajrzyjcie tam, popatrzcie na kamień pamięci i przyjdźcie w czwartek na wystawę. Będziemy tam obie, i Lidia Głuchowska, i ja.

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2014/04/23/kubicki-und-hufeisensiedlung/

Expressionistische Märchen? (3)

Lidia Głuchowska

kinder1Das Leid der Kinder: Vera Hesse und Inge Denker

Inge Denker, o.T. (Arme Kinder), 1982

Missbrauchte Kinder
Verweinte in zahnlosen Kinderwagen
arbeitermondgezeugt
flüchtet eure Seele
ohne Betäubung entnommen
wie blutender Pflastersteinvogel
einer endlosen Demonstration
Scherbenenkel
Hinter einäugigen Gardinen
hügelt sich die blinde Großmutter
am Kellerloch eurer kranken Nierchen
pflanzt ein Pfarrer sich heiße Kartoffeln
aller Brüderchen Sonne
erstickt im Ställchen der Hinterhoftränefiut
Verbergt die uneheliche Fahne,
die rote!
Verlasst die schreckliche Tat!
Die Reichen verspeisen hier alles
Im Stadtteil der gepferdeten Hunde
verwest euer helles Aufgestütztsein
in dem nun gestohlenen Nischen
Neues aus Müll werdet ihr nicht
und später verloren
zwischen Mahnung und unbezahlter Rechnung
ist die Miete überfällig
der Strom abgestellt
das Hauptzollamt klagt gegen euch
auch die Krankenkasse
ein Prozess wegen Nichtbeachtung
des Betäubungsmittelgesetztes
steht euch bevor
der Offenbarungseid ist schon geleistet

fiuty
Vollstreckungsmaßnahmen angedroht
ebenso Strafe für Beförderungserschleichung
der Gedenkbibliothek schuldet ihr ein Buch
wieso hat auch Der Senator für Stadt-
ent
wicklung und Umweltschutz keine Freude an euch
Rechtsbehelfsbelehrung morgen
heute Verdacht des Verstoßes
gegen das Ausländergesetz
Die Staatsanwaltschaft bei dem
Landgericht Berlin mahnt
sehr geehrte…
der Bußgeldbescheid ist rechtskräftig
Tatort war das Stadtgebiet
Ihr habt die Polizeibeamten
Plaß und Vaders beleidigt
schreibt das Amtsgericht
und der Polizeipräsident bittet euch,
die Ausweispapiere mitzubringen,
die der Gerichtsvollzieher soeben
an eurer zwangsweise geöffneten Tür überprüft
Missbrauchte Kinder
die Lebenssechs auf allem Zeugnis
hat keine eigne Art berühmt zu werden
im Eimer eurer Hauswartseltern
bellt Doppelhund im fünften Stock
ums ferneweite, sanftbeschneite
Haushüttchen auf dem Land
Doch hier an jedem Abendhart
am tischleindeckdich Smog
ballt steingesammelt eurer Mutter Leid
frühkindlich grünts hier nie
Vom fünften Fliegenpilz der Kirche
gesättigt am Oranienplatz
der Kudammbodenheizung fliehend
heim, Stehgreifkiez des Ex und Hoff

Während zahlreiche Künstler sich so gern dem rein Ästhetischen, dem Privaten widmen, scheut sich Inge Denker nicht, selbst das Tabuisierte metaphorisch und doch untrüglich offen im Bild und Wort zum Ausdruck zu bringen. Dies tut sie besonders unmißverständlich in ihrer Dichtung wie in ihrer Serie von Federzeichnungen und Aquarellen, welche ein erst in letzter Zeit häufiger angesprochenes Verbrechen – den Kindesmissbrauch – zum Thema hat.

In einigen großformatigen, filigrangenauen Federzeichnungen, entstanden zwischen 2002 und 2010, setzt sie ein ein Mahnmal für die Opfer dieses Verbrechens, – das, wie es inzwischen deutlich wird – einen alarmierendes Ausmaß hat und was, da es von der Gesellschaft schweigend geduldet wurde, der öffentlichen Debatte so lange entzogen blieb. Noch in den achziger Jahren wurde die Künstlerin darauf  aufmerksam und malte teilweise schon zu dieser Zeit Aquarelle, die von einer verlorener Kindheit und einem davon für immer überschatteten Leben und dem daraus folgenden Glaubensverlust erzählen (Entkommen die Frommen?, 1988).

kinder4-poziom
Im Dialog mit ihren Zeichnungen hat Vera Hesse Gedichte verfasst. Zusammen wurden diese Werke 2012 aufgenommen in Federspurweisen – ein Kunstbuch, gestaltet in Bild und Wort. Inspiriert von der Federzeichnung Schmerzensgeld ausgeschlossen (2002) wurden folgende Verse verfaßt:

heischt unausthaltbar
Augenblicken wundem Jetzt
ohnmachterbeschwer

ward ein Erleben
in seinem Bildnis gefoltert
narbt Einst gellt Gegend

Wohnstadtfremden her
dauert Zwischenkunft besetzt
Zeitgrund haust langsam (S. 84, 85).

Und das erschreckende Bild des von etlichen Kirchtürme durchstochenen menschlichen Körpers (Missbrauch und Verletzung, 2010) wird von der Dichterin mit den folgenden Worten interpretiert:

lasset die Kinder
in dieser Welt daheim sein
vertraut und behaust

der Gottesschulen
Missbrauchswurzel Religion
veropfert Suchen

Erstaungrund gen Schaun
gilt tieferhellsam Weisheit
Alles hier finden (S. 86, 87).

kinder5-poziomAuch wenn gegenüber Ausmaß des Kinderschmerzes und des Leidens, welche aus dem Gedächtnis wohl nicht wegzuwischen sind, der Mensch sprachlos bleibt, wirken diese Bilder und Verse doch als notwendige Mahnzeichen und als eine beständige Warnung.

Federspurweisen. Federzeichnungen: Inge Denker, Haikutrios: Vera Hesse. Edition Hentrich, Berlin 2012. ISBN  978-3-89468-186-8

 

Expressionistische Märchen? (2)

Inge_Zuhaus7_8-kleinLidia Głuchowska

Inge Denker über das Heim und mütterliche Träume

Gewoben aus Traum, Wirklichkeit und Erinnerung erscheinen die großformatigen Federzeichnungen Inge Denkers, die sie den weiblichen Visionen von Zuhause, Familie und Mutterschaft gewidmet hat, minutiös angefertigt, doch sehr surreal. Ihre Grundlage waren Erzählungen zahlreicher Frauen, die der Künstlerin ihre intimsten Gedanken und Bekenntnisse anvertraut und ihr Schicksal erzählt haben.

Inge Denker hat zwei ganz unterschiedliche künstlerische Medien zu den ihren gemacht: das Aquarell [dem der vorige Beitrag über die Künstlerin gewidmet war – L.G.] und die Federzeichnung. Beiden ist gemeinsam die Zartheit und – verglichen mit den Dimensionen des Tafelbildes – das eher intime Format (wobei die Zeichnungen mit annähernd Folioformat sogar vergleichsweise groß sind). Sehr unterschiedlich ist dagegen der Entstehungsprozess: während die Federzeichnung in langwieriger Feinarbeit über Wochen, gar Monate hinweg entsteht, muss das Aquarell rasch und in einem Guss geschaffen werden. Dementsprechend sind die graphischen Arbeiten äußerst detailreich und erfordern ein konzentriertes, fast hingebungsvolles Betrachten – wohingegen die Aquarelle unmittelbar und emotional wirken.

Verena Krieger, Zur Kunst von Inge Denker. In: Inge Denker. Aquarelle. Federzeichnungen. Lübeck 2004. ISBN: 3-00-014400-5

Die besprochenen Federzeichnungsreihe ähnelt einer komplexen, mehrstimmigen Erzählung zum gleichen Thema: „Zuhause, Familie und Mutterschaft“, wobei sie auch in mehreren parallelen Varianten davon Zeugnis gibt.

Zuhaus3-4-kleinCharakteristisch dafür sind die Metaphern eines Heims, das einer auf einer sicheren Insel aufgebauten Burg gleicht (Auferstehung der Bäume, 1982). Diese, umkreist vom Meer mit großen Booten, die ebenfalls andere Häuser in sich beheimaten, ist durch weitere kleine Boote mit der Außenwelt und weiteren Inseln vernetzt, die teilweise bereits verlassen und verwüstet sind. Die Burg selbst, durch eine Reihe von Bäumen geschützt, scheint jedoch frei von Gefahr und nur vom Glück erfüllt zu sein. Zumindest für den Augenblick.
Positiv wirkt auch das Bild des Hauses auf einem Riesenkrug über die Welt erhoben (Bildnis einer Mutter, 1982) einerseits mit einem Blick nur auf den fast wolkenfreien Himmel, andererseits durch eine beschützende Wolke von der übrigen Welt abgesondert. Es ist kaum zu sehen, dass in der der Ferne ein ähnliches krugartiges Gebilde schimmert. Im Dialog mit diesem Bild schrieb Vera Hesse ein in seiner Aussage düsteres Gedicht:
Zuhaus1-kleinWolkenortsprache
Heimesfluchtenwind schüttelt
lautleises Wahren

aus seiner Ganzheit
spricht der zerbrochene Krug
trauneinsther randweit

raumweites Ahnen
einer Mutterbildbrücke
hortet noch Fragen

Zuhaus2-kleinaus: Federspurweisen. Federzeichnungen: Inge Denker,
Haikurtios: Vera Hesse. Edition Hentrich, Berlin 2012, S. 1-13.

Optimistisch-konstruktiv scheinen auch die dieser Federzeichnungsserie zugehörigen Darstellungen von Wohnstrukturen zu sein, deren Hauptbestandteil Bäume bilden. Eines davon – ein Riesenbaum auf einem Hügel, umrahmt von Unzahl seiner verkleinerten Kopien, heißt die Baummutter (1981). Ein anderer großer Baum, der in zwischen seinen Ästen eine Mehrzahl von Räumlichkeiten und in seinem Stamm einen beäugten, personifizierten Eingang hütet, wurde sogar Selbstbildnis (1982) genannt. Und in der Tat, nach einer genaueren Betrachtung entdeckt man, dass es versteckt in einem dichten Gewebe anderer palimpsestartig aufgebauter Details auch das Gesicht der Künstlerin in sich birgt.

Weitere zwei Häuser schwimmen auf den Meeresschiffen, wie bebäumte, bewegliche Inseln, denen jeweils ein entwurzelter und wohl hinter das Heck herausgeschmissener Baum angehängt wird. (Frauenarche, Die letzten Vier, beide 1981).

Inge_Zuhaus09kleinDie andere Gruppe von Darstellungen dieser Reihe wirkt etwas weniger ausgeglichen. Eine davon stellt eine Mühle auf einem Hügel dar, der sich über mehreren kleineren Hügeln erhebt, auf denen kleine Häuschen zu sehen sind. Die zierliche dekorierte Mühle gleicht somit etwa einer Dorfkirche, während im Hintergrund auf dem Himmel voller kleiner Wolken auf zweien davon wie andere solche Mühlen in die Ferne schweben (lieber Mühlen bauen, 1981).

Einer Mühle ähnelt auch ein verwüsteter Baum, der auf einem gestrandeten Boot wächst und in seinen Riesenästen ganz hoch ein kleines Palais und unten ein großes Haus beherbergt. Doch der Korpus des Hauses fällt gerade ins Wasser um die Insel herum, auf der sich das Boot samt seines Inhalts befindet. Vernachlässigung (1981) heißt das Bild, welches das Ende eines mühsam aufgebauten Glücks zu veranschaulichen scheint.

Inge_Zuhaus10kleinUnd schließlich trägt ein Engel mit dem gebrochenen Hals und den zum Gebet zusammengelegten Händen ein Boot, während er auf seinen Flügeln zahlreiche Bäume, mit den Wurzeln in den Himmel gerichtet stützt, während ein sich aus seinem Körper befreiender Turm ebenfalls Richtung Himmel erhebt. Dazu schrieb wiederum Vera Hesse:

Weltenchaosturm
entankerter Wohnstätten
reißt Behaustsein ein

waldsturzgeflügelt
kniet die Kopfgeburt Engel
Halturmenfügen

einsther kaumweit zeiht
erhandet her Notständen
jetztet Nahortspur (S. 74,75).

Zur Entstehungsgeschichte dieser Werke berichtet Verena Krieger:

Die Federzeichnungen entstanden hauptsächlich in den siebziger und frühen achtziger Jahren. Der Grund war zunächst sehr schlicht: es mangelte am Geld für teures Papier und Aquarellfarben. Zugleich ermöglichte die Technik ein langfristiges Arbeiten immer dann, wenn gerade einmal Zeit war in dieser Lebensphase, die von vielen Verpflichtungen neben der Kunst geprägt war. Doch neben solchen praktischen Aspekten eröffnete die Federzeichnung spezifische Gestaltungsmöglichkeiten, die Inge Denker in ihrem Sinne zu nutzen wusste. Ihre Zeichnungen haben eine Doppelstruktur: einerseits handelt es sich um ein „Gewimmel“ einer Vielzahl von Einzelmotiven, die sich nur bei längerer und genauerer Betrachtung erschließend ins Surreale tendieren. (…) Andererseits sind diese Motive in eine Metastruktur eingebunden, die, meist, symmetrisch aufgebaut, eher den Eindruck einer klaren Ordnung erzeugt. Reale Größenverhältnisse werden dabei spielend außer Kraft gesetzt. (s. 6-7)

Inge_Zuhaus11kleinDiese Visionen vom Zuhause sind nicht einfach zu deuten, bleiben oft unklar, geheimnisvoll, obwohl dem Betrachter immer durch symbolische Zeichen einen gewissen Zugang zu deren Inhalt gewährt wird. Die bildliche Erzählung von Familie und Mutterschaft wird hier – wie ein menschlicher Weg – mehrfach verzweigt und immer wieder vom Neuen begonnen. Zusammen scheinen die Bilder Inge Denkers im Dialog mit den Gedichten von Vera Hesse zur Konklusion der Unmöglichkeit eines stabilen Zuhauses zu führen, egal mit welch extremer Mühe frau dieses Gewebe von Traum und Wirklichkeit schafft. Ist es aber wirklich so? In den noch viel zahlreicheren Zeichnungen, die hier nur beispielhaft aufgeführt wurden,  gibt es nur einige wenige Analogien und Wiederholungen. Die  polyphone Vielfalt dieser berichteten und dann bildlich rekonstruierten oder eher neustrukturierten Erinnerungen ergibt keine eindeutige Aussage.

Und während der pessimistische Ton der Gedichte beinahe eindeutig bleibt, bringt die surreale Welt der Federzeichnungsreihe weit Ambivalenteres zum Ausdruck. Sie läßt durchaus etwas Hoffnung auf das Glück, das die Frau – mindestens zeitweilig – von der Welt schützen und wie ein Baum wachsen lassen kann.Und eine Auseinandersetzung mt diesen visuellen Rätseln ist einen nicht nur intellektuelle, sondern auch geistige Übung.

Siehe auch: http://www.ingedenker-aquarelle.de

Fortsetzung folgt in einer Woche

Expressionistische Märchen? (1)

Lidia Głuchowska

Berlin und andere Welten. Das hier und das ausserhalb davon… – Aquarelle von Inge Denker

Inge Denkers Werk ist poetisch und zart, von sensibler Einfindungskraft und liebevoller Hinwendung zur Natur und zur menschlichen Lebenswelt, zugleich aber hartnäckig insistierend auf die hinter der Idylle sich verbergenden Leiden. Zwischen leuchtender Strahlkraft und melancholischer Stimmung changierend, sind ihre Bilder auf keinen einfachen Nenner zu bringen. Auf den ersten Blick nehmen sie den Betrachter ihrer Schönheit wegen ein, dem zweiten Blick offenbaren sie untergründige Ambivalenz. Keine heile Welt wird gezeigt, aber eine Welt, die geliebt zu werden verdient, die des sorgenden Schutzes, ja der Rettung bedarf.

Verena Krieger, Zur Kunst von Inge Denker. In: Inge Denker. Aquarelle. Federzeichnungen. Lübeck 2004. ISBN:  3-00-014400-5.

Siehe auch: www.ingedenker-aquarelle.de

IngeAbb1Kleine Straße im Mondlicht, 1987

Verschwommene Farben, voll Licht, füllen Inge Denkers Bilder mit poetischen Gefühlen und einem Hauch von Nostalgie. Es sind Stadt- und Straßenansichten, flüchtige Erinnerungen aus unzähligen Spaziergängen – zumeist durch Berlin, manchmal durch Lübeck, seltener durch andere Orte. Gesehen, erlebt, festgehalten schaffen sie einen Gedankenraum für den Betrachter, der sie mit einem Blick erfassen und mit eigenen Gefühlen nacherleben kann.

IngeAbb3-4Erwachende Stadt, 1988 /Stadt unter der Nacht, 1987

Ein fester Bestandteil vieler Bilder ist Wasser – schon in der Textur vom Aquarell so sinnlich erlebbar, doch auch – mal als Regen, häufiger als Fluß oder die See – als das Element, das das Bild des Urbanen und der Landschaft belebt, das Natürliche, das die Festigkeit der Mauern durchbricht, das die Bewegung der Gedanken, der Schritte, des Winds in vielen Stadtecken spüren läßt.
In mehreren Ausführungen präsentiert die Malerin das Porträt einer Stadt (z.b. 1991), mit ihrem Großstadtfieber und ihrem Großstadtvulkan (1991, 1993), mit ihrem Tango-Boulevard (1996), ihrem Hohelied (1991) und ihren Engeln sogar – das facettenreiche Berlin – Berlin- grenzenlos (1993)…

Das gesamte Werk erweckt das Gefühl des Vertrauten, Bekannten und bleibt doch geheimnisvoll – fern von jedem journalistischen Dokument, gefiltert durch Fantasie und  subjektives Erleben.  Zum topographisch Konkreten tragen sprechende Titel bei, die die Routen der Malerin markieren, eine Stadt- und Landkarte mit Bildern und Schildern, ja Rufnamen, bestücken: die Rote Stadt (1987) und Stadt mit zwei Sonnen (1993). Doch es gibt hier auch den Kietz, den sie aus der Nahsicht betrachtet, wenn sie durch seine Straßen zieht und dort nicht selten anhält (z.B. Eckkneipe in Kreuzberg, 1995).

IngeAbb2-5Eckkneipe in Kreuzberg, 1995 / Müll im Hinterhof, 1995

Auf den ersten Blick scheint das Humane aus all den leeren Straßenzügen verschwunden zu sein, doch lüften diese Bilder den Atem der Malerin und des Betrachters, glühen mit deren Wärme und Sehnsucht, verzeichnen das Nachdenken, manchmal unbestimmte Hoffnung, ein anderes Mal wohl auch die Drohung des Beengtseins, und dann auch wieder einen hellen Traum. Wie eine Metapher menschlicher Gefühle wirken diese Häuser, offene Perspektiven weisen der Menschen Weg (Erwachende Stadt, 1988; Stadt in Erwartung, 1989; Trunkene Stadt; Toteninsel I und II, 1987).

IngeAbb6-7

Kleine Stadt am Wasser, 1996 / Nachtfassaden, 1996

Dem Expressionismus und der Neuen Sachlichkeit verpflichtet, bleiben diese Werke doch sehr eigen und trotz des allgemein Zugänglichen darin – intim. Vorbilder Inge Denkers waren Ludwig Meidner und Werner Heldt, doch anders als in den Bilder des ersteren von ihnen – wie es Verena Krüger zurecht bemerkt – spiegeln ihre Aquarelle nicht die Apokalypse der Gegenwart, sondern das alltägliche Dasein.  Zuzugeben ist hier jedoch, dass der Alltag der Apokalypse doch manchmal bedrohlich nahe steht. Daher äußert auch ein Teil dieser Bilder Protest gegen die Armut, die Schichtarbeit, die Naturvernichtung, existentielle Unsicherheit. Mit dem nächtlichen Anblick von Schornsteinen, dem Tor der alten Fabrik, dem Menschenzug vor der Frühschicht (1987) oder Müll im Hinterhof (1995) verzeichnen die Aquarelle Inge Denkers ungeschönt und wachsam neben der Geburt der Ökologiebewegung auch noch vor kurzem zahlreiche Friedensdemonstationen, Hausbesetzungen und – Streik (1992).

Kontrapunkt dafür ist die Landschaft – offen, breitatmig, gnädig – eine Spur des Paradieses, eine Zuflucht, ein Ruhepol. Als subjektiv erlebtes Refugium – In der Bucht, Im Norden, Winterlandschaft oder Frühling in Rußland (1988-89), gleich wie die Wolken am Watt (2008) der Abend am Leuchtturm (2002) oder – schließlich – ein Blaues Boot (1995) – locken  sie den durch ihren Anblick leicht verträumten Betrachter auf eine Reise hinter den Horizont, hinter die Stadtgrenze – weg aus der Zeit.

 inge8inge9

Winterlandschaft, 1988 / Boote am Ufer, 1988

Die neueren Aquarelle bringen Fassbareres mit herein – die in der Tinte getauchten Pastellstifte markieren unverwechselbar die Energiewege der Großstadtrhythmen, den genius loci unterschiedlicher Viertel, ihr Unverkennbares, ihre Anziehungskraft (so Berlin-Baustelle I, II, 1987; Altstadt am Wasser; Stadt der Männer, 1998, Stadt der Architekten, 2004 oder auch Klein Manhattan, 1994).

Geboren vor dem Kriege, in Düsseldorf (1936), von der Last des Nationalsozialismus geprägt, bis 1944 in Danzig-Langfuhr und Hilden, studierte Inge Denker Kunst in Düsseldorf und in Wiesbaden, dann reiste sie nach Paris, lebte in Lübeck. Jahrelang, im Berliner Kreuzberg, galt später ihre Zeit auch der Sozialarbeit, dem Großziehen der Kinder und daher dem Broterwerb. Empfindlich, empathisch, diskret veranschaulicht sie in ihrer Bilderwelt unermüdlich aufmerksam den Großstadtalltag in Geschichte und in Gegenwart. Selbst unsichtbar, Fassaden betrachtend, läßt sie in ihren Bildern auch andere sprechen und gleichzeitig – nachdenklich und vertrauensvoll – teilt sie dem Betrachter die eigene Erfahrung mit.

Fortsetzung folgt in einer Woche

Poesie / August von Platen

Weihnachten bei Avantgardisten. 1914

Dr. Lidia Głuchowska, unsere Fachfrau für Kunst überhaupt und für Kunst der Moderne und der Avantgarde insbesondere, stellt uns die Zeitschrift Die Aktion vor, eine von Franz Pfemfert von 1911 bis 1932 herausgegebene literarische und politische Zeitschrift, die dem Expressionismus zum Durchbruch verhalf und für eine undogmatische linke Politik stand. Die Aktion bereitete immer spezielle Weihnachtsseiten für jeweilige Dezemberausgabe vor. Mit viel moderner Graphik und Dichtung. 

In der Ausgabe vom Dezember 1914 finden wir unter anderem das Gedicht Christnacht von August von Platen (1796 – 1835),  der in Polen von allen wegen seiner Polenlieder sehr bekannt ist.

1914-3
1914-4
Christnacht

Der Engel der Verkündigung:

Seraphimsche Heere,
Schwingt das Goldgefieder
Gott dem Herrn zur Ehre,
Schwebt vom Himmelsthrone
Durchs Gewölk hernieder,
Süße Wiegenlieder
Singt dem Menschensohne!

Ein Hirte:

Was seh’ ich? Umgaukelt mich Schwindel und Traum?
Ein leuchtender Saum
Durchwebt den azurnen, ewigen Raum,
Es schreiten die Sterne des Himmels entlang,
Mit leisem Gesang,
Der seligen Scharen musikalischer Gang.

Chor der Hirten:

Die Engel schweben singend
Und spielend durch die Lüfte,
Und spenden süße Düfte,
Die Lilienstäbe schwingend.

Chor der Seraphim:

Wohlauf, ihr Hirtenknaben,
Es gilt dem Herrn zu dienen,
Es ist ein Stern erschienen,
Ob aller Welt erhaben.

Chor der Hirten:

Wie aus des Himmels Toren
Sie tief herab sich neigen!

Chor der Seraphim:

Lasst Eigentriebe schweigen,
Die Liebe ward geboren!

Der Engel der Verkündigung:

Fromme Glut entfache
Jedes Herz gelind,
Eilt nach jenem Dache,
Betet an das Kind!

Jener heißerflehte
Hort der Menschen lebt,
Der euch im Gebete
Lange vorgeschwebt.

Traun! Die Macht des Bösen
Sinkt nun fort und fort,
Jener wird erlösen
Durch das Eine Wort.

Chor der Hirten:

Preis dem Geborenen
Bringen wir dar,
Preis der erkorenen
Gläubigen Schar.

Engel mit Lilien
Stehn im Azur,
Fromme Vigilien
Singt die Natur.

Der den kristallenen
Himmel vergaß,
Bringt zu Gefallenen
Ewiges Maß!

Der Engel der Verkündigung:

Schon les’ ich in den Weiten
Des künft’gen Tages bang,
Ich höre Völker schreiten,
Sie atmen Untergang.

Es naht der müden Erde
Ein frischer Morgen sich,
Auf dieses Kindes “Werde”
Erblüht sie jugendlich.

Chor der Seraphim:

Vergesst der Schmerzen jeden,
Vergesst den tiefen Fall,
Und lebt mit uns im Eden,
Und lebt mit uns im All!

Munch, Przybyszewski, Głuchowska…

…or return of the Avantgarde into that blog after a long break and the end of so called Munch year 2013 on 12th of Dezember. 2013 we celebrate the 150th anniversary of Edvard Munch’s birth on 12th of December 1863. Munch is one of the most important artists of Modernism, and a number of cultural events with focus on his work was arranged all over the world in the Munch year.

01 munch stationTube Station Töyen, near to Munch-Museum in Oslo (Photo make by Lidia Głuchowska)

Anyway it is a wonderful story and I am sure you have never know, that – maybe, maybe – the most famous picture in the world was influenced by Polish writer!!!!

Lidia Głuchowska

Munch, Przybyszewski and The Scream

Munch recorded Stanisław Przybyszewski’s demonic physiognomy many times, not only in portraits but also in such figure compositions as In the Man’s Brain, Man’s Head in Woman’s Hair, Jealousy or Virgin Creeper. And not without reason; Przybyszewski was known in Berlin as the “king of Bohemia” and more ambiguously as the “German satanist” as well as (after Strindberg) “the ingenious Pole”.
His book from 1894 was also considered genial. It was the first monograph devoted to Munch, who at that time was appreciated by few.
Munch’s paintings and Przybyszewski’s monograph, which initiated the research on Munch, opened in 1893 the “expressionist epoch”, which was closed by Przybyszewski’s most distinguished novel – The Scream (1914–18) – and by his memoirs (1926), which contain a mythologized genesis of Munch’s most famous work and recount the writer’s visits to Norway.
This article will present how during this epoch several (pre)expressionist works in word and image were created, which confirmed both the transmedial career of Munch’s The Scream and Przybyszewski’s writings concerning the Norwegian artist’s oeuvre.

munchPhotographie d’Edvard Munch 1908-1909 musée Munch / Photo Annie Dalbéra

(…) The mystified genesis of the picture

In 1926, when recalling the circumstances of the creation of the “Psychical Naturalism” essay (which was the origin of his monograph The Works of Edvard Munch), Przybyszewski (re)interpreted it in the following way: When my study of Munch showed up, the whole literary fraternity was convinced that I’d lost my mind. Munch came up to me greatly moved: “I’m terrified that somebody is eavesdropping on me in my most secret, creative moments, but I’ve also eavesdropped on you.” The next day he showed me his famous painting, which I now constantly see in books on futurism: Skrig – The Scream. Przybyszewski thus described his friendship with Munch as a relationship in which they both considered each other as their alter ego.

In another passage in his memoirs, he even suggested that his rhapsody from 1893 anticipated and inspired Munch’s painting: “I can’t imagine that you could transform a literary work in color in a more powerful way – in this case Totenmesse [Polish: Requiem Aeternam, Requiem Mass].”

To read more, to see the pictures, to know captions of pictures and quotations – look here: Gluchowska-Munch-Przybyszewski

4a-schreikuchen-2-e1485192770765

One of the thousands marchendising items invented for the Munch Year, photographed in Munch Museum in Oslo: Skrik Kake.

Zdrój

Lidia Głuchowska

Zdrój  and the Poznań Expressionism

The periodical Zdrój. Dwutygodnik poświęcony sztuce i kulturze umysłowej (The Source. Bi-weekly dedicated to arts and intellectual culture), was the most efficient Expressionist publication and the first avant-garde magazine in Poland. It was published in Poznań, the capital of western Poland, prior to the state’s regaining its sovereignty after being divided for123 years between Prussia, Russia and the Austro-Hungarian Empire. Printed by the Ostoja Publishing House from April 1917 to December 1920, Zdrój made 68 issues in 13 volumes, which, though planned as a monthly, closed down in 1922 after the publication of one issue (as vol. 14). The print-run rose to 1,500 copies and thanks to representative offices in Warsaw, Kraków, and Lvov (Lwów, Lviv), it reached a nationwide readership. It had the most extensive international contacts among the early avant-garde Polish reviews; nevertheless, the term ‘Poznań Expressionism’ associated with it wrongly limits its impact to a local phenomenon.

The editor-in-chief of Zdrój, Jerzy Hulewicz was a printmaker, painter, novelist, and dramaturge. For over a year, however, the magazine was informally led by Stanisław Przybyszewski, the Nestor of the Polish avant-garde, who enjoyed ambivalent fame as a ‘genius Pole’ and Satanist in turn-of-the-century Berlin. Later, as the editor of the art magazine Życie, he transferred the ideals of German and Nordic modernism to Kraków. From mid-1917, first covertly and then openly, he exerted a powerful influence on the programme and structure of Zdrój. Each editorial was followed by poems, prose, translations, articles about art and philosophy, as well as ‘Miscellanea’, comprising reviews, correspondence with readers, and socio-political polemics. As a local cultural centre Zdrój held eight ‘matinées’ and ‘soirées’, musical concerts and open lectures, some of which were repeated in Warsaw and Lvov.

The art profile of the magazine evolved over distinct stages. During the first year, under Przybyszewski’s influence, the magazine was somewhat eclectic. It promoted the epigone stylistics of so-called ‘Young Poland’ and its ideals of ‘l´art pour l´art’. This was appropriate to the ‘unpoetic district’ of Poznań which, under German rule, was reluctant to adopt new trends and was regarded as provincial. Therefore, Zdrój initially asked for the cooperation of some older literary authorities like Wacław Berent and Jan Kasprowicz, while the magazine’s graphic design was dominated by Art Nouveau.

Zdroj KubickiThe heroic era of the magazine’s existence, and the second most intriguing stage of its history, was ushered in by the ‘palace revolution’ of April 1918, instigated by the Bunt (Revolt) group (1917-22). This consisted of the artists Władysław Skotarek, Stefan Szmaj, Jan Jerzy Wroniecki, August Zamoyski, the poet Adam Bederski, and the trio of Margarete and Stanisław Kubicki and the editor Hulewicz, who all three aired their views in texts and art works. The group published Zeszyt Buntu, which promoted early avant-garde tendencies, usually defined in Zdrój by the cover term ‘Expressionism’, first used in 1917.

Kubicki, the ‘spiritus rector’ of the group’s radical wing, proclaimed a collective declaration of the Bunt in his aphoristic credo, ‘Notes’:

I. Art has nothing in common with the concept of ‘beauty and goodness’ (kalokagathia) …. We are far removed from the aesthetic game …

II. The fight is on, not for images of aesthetic issues but for MAN and for our DAY  (it will come) against the sordidness of your day ….

III. WE are Art.

ZdrojKubickaThe group’s appeals affirmed activism and the identification of art and life, and as in other avant-garde manifestos, were of a performative character oriented towards interaction with the audience. Their main ideas were presented during meetings accompanying the first exhibition of the Bunt group, held amidst a moral scandal. The Jury of the Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych (Society of Friends of the Fine Arts) had prohibited the exhibition of two ‘obscene’ works by Zamoyski and Szmaj. Residents of Poznań were ambivalent towards Expressionism. They associated it both with German art and also with the German occupation. For the Bunt group, a revolutionary movement operating without institutions, and emphasising the role of ethics rather than aesthetics, it was a pars pro toto of modernity, perpetuating a myth of a ‘new art’ for a ‘new man’.

The linocuts appearing in the magazine were shocking in their use of contrasting black-and-white surfaces and primitivist deformation. Apocalyptic in Skotarek’s prints, examples of organic abstraction by Jerzy Hulewicz, Kubicka, and Zamoyski or Kubicki’s geometrical abstraction were a complete novelty. The explosive synergy of word and image, typical of avant-garde periodicals, highlighted the programmatic attempt to ‘épater le bourgeois’.

Like the Berlin periodicals, Die Aktion and Der Sturm Zdrój engaged in publications, exhibitions, lectures, music events, and the production of a series of postcards. It also included translations from Die Aktion and undertook joint publishing and exhibition projects, inspired by the Kubickis. The Zdrój artists expressed their ideas in an international visual language, and the parallel publications of their poetry and manifestos in Poland and Germany overcame the differences in literary idiom. For Kubicki, an author of Polish and German revolutionary-biblical poetry who came to terms with the utopia of a ‘new society’, the bilingual and international character of art was a matter of course.

Fragments of the article published with footnotes as:

Lidia Głuchowska, Poznań and Łódź: National modernism and international avant-garde. Zdrój (1917-22); Yung-Yidish (1919); and Tel-Awiw (1919-21) (Kap. 51). In: Brooker, Peter/ Thacker, Andrew/ Weikop, Christian/ Bru, Sascha u. a.  (Hg.): Modernist Magazines: A Critical and Cultural History. Vol. 3, part 2: Europe 1880-1940, Oxford University Press 2013, S. 1208-1233.

Per aspera ad astra!

Some months ago dr Lidia Głuchowska wrote here about Yiddishland; last week she wrote again about that topic – see Tel-Awiw. Today her next text about jewish avant-garde in Poland after 1918. And the next one, about Expressionist publication Zdrój on coming Monday.

Young Yiddish. Songs in word and image

Mir yunge, mir – a freylekhe tsezungene khalyastre
Mir geyen in an umbavustn veg,
In tife more-shkhoyredike teg
In nekht fun shrek:
Per aspera ad astra!

We young, we – a joyful, singing khalyastre –
We go an unknown way
In the deep days of melancholy
In the nights full of fear
Per aspera ad astra!

Ing_Idysz BraunerMoyshe Broderzon’s poem ‘Tsu di shtern’ (To the Stars) from the second issue of the Łódź magazine Yung-Idish. Lider in vort un tseykhenung (Young Yiddish. Songs in word and image) is in many respects representative of the entire periodical. It was written originally in Yiddish, a relic of a world that receded into the past with the Holocaust. Thanks to its emotive rhetoric it once appealed not only to readers in Łódź or Poland as a whole, but in most of Central Europe.

The style of the poem ‘Tsu di shtern’ published in Yung-Idish, is characteristic not only of texts from this first magazine of the Yiddish avant-garde, but of the entire literature of a community that survived the atrocities of World War I, and a history of pogroms and revolutions. The result was a literature less of beauty than of horror.

That the poem by Broderzon, a co-founder of the Yung-Idish group and magazine, also opened  the inaugural issue of the Warsaw almanac by Peretz Markish entitled Khalyastre  [Chaliastre] (The Gang) in 1922 symbolized the deliberate creation of a genealogy and the concerted efforts of the Yiddish avant-garde in Central and Eastern Europe and the USA. Warsaw thereby acquired the status of the European centre for Yiddish literature, with Paris and Berlin serving as its satellites.

In Khalyastre Broderzon’s text appeared next to an Expressionist linocut by Itzhak Brauner (Yitskhok/Vincent Broyner), artist connected with Ing-Idish. The avant-garde integration of word and image was best reflected in the Albatros almanac. In Yung-Idish there were more illustrations than texts, an unprecedented practice in the Jewish avant-garde periodicals in Eastern Europe or America which respected the biblical ban on images.

Yung-Idish was the mouthpiece of Yiddishism and the generation following haskalah (the Jewish Enlightenment), which accompanied the nationalisation of modernism in Europe’s ‘new states’, established mainly after the collapse of the Austro-Hungarian Empire. The genesis of the periodical is reconstructed from different perspectives by literary and art historians, who see either the poet Broderzon or the artist Jankel Adler as assuming a dominant role. Adler arrived earlier to join his colleagues, later the founders of the Yung-Idish magazine and associated group, in exhibitions of the Towarzystwo Artystów i Zwolenników Sztuk (Society of Artists and Art Lovers) in 1918. In April the venue exhibited works by Dina Matus, V. Brauner, Bartschinsky (Barciński), and Szwarc, and in December by Adler. The group was subsequently joined by the women artists Ida Brauner, Zofia Gutentag, and Pola Lindenfeld and by Broderzon’s ideological opponent, the classicist Itzhak Katzenelson, as well as Yekheskl Moyshe Nayman (Neuman), Salomon Blat and Henryk Kohn.

The elegant graphic design and layout of Yung-Idish , the vertical format of its pages and the stylised Hebrew font rivet attention from the start. The evocative subtitle of the periodical, which in direct translation means ‘songs in word and image’, highlights the demand for a synergy of  media and deviates from the biblical prohibition of creating images, evoking at the same time a communication with the sacred in pointing to the mystical objective of art. Moreover, the presence of figurative art, subject to Expressionist deformation, points to its being the manifesto of a generation. For here a cultural code was re-defined and extended into the zone of the taboo, allowing Yung-Idish to express a programme merging the tradition of Yiddish and modernism.

More in the whole version of this essay (with footnotes) published as:

Lidia Głuchowska, Poznań and Łódź: National modernism and international avant-garde. Zdrój (1917-22); Yung-Yidish (1919); and Tel-Awiw (1919-21) (Kap. 51). In: Brooker, Peter/ Thacker, Andrew/ Weikop, Christian/ Bru, Sascha u. a.  (Hg.): Modernist Magazines: A Critical and Cultural History. Vol. 3, part 2: Europe 1880-1940, Oxford University Press 2013, S. 1208-1233.