Hommage á Jan Buk

Lidia Głuchowska

PŚEPŠOSENJE / INVITATION

MJAZYNARODNY SYMPOZIUM / INTERNATIONAL SYMPOSIUM

&

dwójne wótwórjenie wustajeńcowu / double opening of the exhibitions
„Wšykno jo krajina.
Serbski mólaŕ Jan Buk“ & „Hommage à Jan Buk (IV): WŠUŹI – NIŹI – DOM“ /
“Everything is a Landscape. The Sorbian painter Jan Buck” & “Hommage à Jan Buck (IV): EVERYTHING – NOWHERE – HOME”

2.02.2024, Muzeum Ziemi Lubuskiej, Zielona Góra, al. Niepodległości 15, 65-048 Zielona Góra

Continue reading “Hommage á Jan Buk” →

Śnieżne świąteczne bajki

Tekst i zdjęcia: Lidia Głuchowska 


Komentarz do części wpisu z wczoraj i całego dziś

Gdzieś w Południowo-Zachodniej Polsce, niedaleko granic Wschodnich Dolnych Łużyc w przeddzień Wigilii skrzaty zasiadają na parapecie i czekają na śnieg. W tym roku ich cierpliwość została nagrodzona. Oto na zewnątrz nastała śnieżna bajka, a wewnątrz zagorzało od przedświatecznej krzątaniny.

Continue reading “Śnieżne świąteczne bajki” →

Hommage á Jan Buk III/1

Dr Lidia Głuchowska

Přeprošenje
na wotewrjenje dwójneje wustajency:

„WŠO JE KRAJINA. SERBSKI MOLER JAN BUK“

Měšćanski muzej Wrócław

15.09.2023, w 17.00 a 18.30 hodźinach

Chcemy Was přeprosyć na wurjadne dwójne wotewrjenje wustajeńcow, kotrejž wukonjetej wažny přinošk k diskursej wo stawiznach a přichodźe swěta, Europy a wosebje kulturnych zarjadnišćow pólskich zapadnych kónčin, kaž tež k druhim wažnym temam kaž zakorjenjenje, přiswojenje/přichilnosće k městnam a ludźom, wosobinske a zjawne podawki a prašenja wo wuznamje indiwidualneje a narodneje identity a zhromadnosće w dobje globalizacije, masoweje migracije a ekologiskeje katastrofy.

Wustajeńcy we Wrócławskim měšćanskim muzeju – „Wšo je krajina. Serbski moler Jan Buk” a „Hommage à Jan Buk (III): PŘICHILENI“– pokazujetej na korjenje pólskeho kulturneho žiwjenja w zapadnych kónčinach. Wustajeńca w Kralowskim palasće pokazuje na wukony nestorow Eugeniusza Geppertoweje akademije rjanych wuměłstwow we Wrócławju a na pokročowanje jeje tradicijow a idejow.
Nimo wobšěrneho wuběra twórbow Jana Buka – jednoho z najzažnišich adeptow a nana serbskeje moderny – su tu widźeć dźěła jeho mištra Jana Cybisa a jeho docentow, kolegow a šulerjow. „Hommage à Jan Buk“ w Měšćanskim arsenalu je pokazka na pochad a přitomnosć wuměłstwa w „znowa zdobytych kónčinach“, inkluziwnje fenomena „Wrócław/Breslau – městno zetkawanja“ a wudobyćow Instituta za wizuelne wuměłstwa uniwersity Zielona Góra, kotrehož předchadnicy Jana Buka wjele lět pola tak mjenowanych energijowych pleinairow w Delnjej Łužicy zetkawachu a jich přećelstwa z nim dołhe lěta traajachu.

Continue reading “Hommage á Jan Buk III/1” →

Hommage á Jan Buk 2

Lidia Głuchowska

FILM “Hommage à Jan Buck (II)”

Cottbus/Chóśebuz

Am Freitag, den 25.08.2023 fand in der Kunsthalle Lausitz in Cottbus die Finissage der Ausstellungen aus der Reihen „Alles ist eine Landschaft. Der sorbische Maler Jan Buck“ und „Hommage à Jan Buck (II)“ – „Wir haben den Ort gesehen“ und „Nach der Kohle … – Landschaften und Gesichter der Lausitz“ statt, über die wir bereits geschrieben haben.

Anlässlich der Finissage veröffentlichen wir einen Film, der einen Einblick in die wichtigsten Ereignisse des ganztägigen „Deutsch-wendisch/sorbisch-polnischen Festtags – Begegnung und Dialog“ anlässlich der Eröffnung der genannten Ausstellungen am 2.06.2023 im Wendischen Museum/Serbski Muzej, in der Stadt und in der Kunsthalle Lausitz gibt, der auch Teil des Projektes des Instituts für Visuelle Künste der Universität Zielona Góra „Hommage à Jan Buck (II)“ unter der wissenschaftlichen Leitung von Dr. Lidia Głuchowska bildet.

Continue reading “Hommage á Jan Buk 2” →

Jan Buck Hommage

Lidia Głuchowska

for English & Polski scroll down / zeskroluj

Film

FILM „Hommage an Jan Buck (II): Nach der Kohle… Gesichter und Landschaften der Lausitz“
Fotoausstellung, Symposium und Exkursion

Noch bis zum 27.08.2023 ist in der Alten Segeltuchfabrik/ Stara płachtowa gótnica in Cottbus/ Chósebuz die Fotoausstellung „Nach Kohle… Gesichter und Landschaften der Lausitz“ mit Werken von Frank Höhler, Thomas Kläber, Jürgen Matschie/ Maćij und Carla Pohl zu sehen.
Organisiert wurde sie im Rahmen des Projektes „Hommage à Jan Buck“ (II) unter der wissenschaftlichen Leitung von Dr. Lidia Głuchowska vom Institut für Visuelle Künste der Universität Zielona Góra, als zweite – nach der Ausstellung „Hommage an Jan Buck (II): Wir haben den Ort gesehen“. Den Film zu der letzteren haben wir am 9. Juli 2023 präsentiert.

Siehe HIER

Continue reading “Jan Buck Hommage” →

Jan Buk (2)

Dr Lidia Głuchowska

English & Polski scroll down

FILM: Vernissage: „Hommage à Jan Buck (II): WIR HABEN DEN ORT GESEHEN”

Alte Segeltuchfabrik/Stara płachtowa gótnica,
Cottbus/Chóśebuz
| Chociebuż – 2.06.2023

Wir präsentieren einen Film, der sich auf die Eröffnung der Ausstellung in der ehemaligen Segeltuchfabrik in Cottbus/Chóśebuz | Choćebuz (2.06–27.08.2023) bezieht.

Dieser Teaser/Einblick ist ein Teil vom viel größeren Ganzen – ist keineswegs lediglich eine Dokumentation eines Ereignisses, sondern soll in erster Linie eine Vorstellung vom Forschungsaspekt des Projekts “Hommage à Jan Buck” (2022–2025) vermitteln. Die Anklänge an die „ästhetische Forschung“ werden durch die Aussagen der Künstler:innen vermittelt. Der Bezug zum wissenschaftlichen Teil wird hingegen durch visuelle und textliche Überblenden hergestellt, die sich u.a. auf die Reise der Projektteilnehmer in die Lausitz „Auf den Spuren von Jan Buck“ im Jahr 2022 beziehen.

Continue reading “Jan Buk (2)” →

Hommage à Jan Buck

Lidia Głuchowska

Please scroll down for English / Po relację w języku polskim proszę zjechać na dół

„Deutsch-sorbisch/wendisch-polnischer Festtag – Begegnung und Dialog”
„Alles ist eine Landschaft. Der sorbische Maler Jan Buck“
„Hommage à Jan Buck (II): Wir haben den Ort gesehen“

Nimsko-serbski-pólski swěźeń – zmakanje a dialog
„Wšykno jo krajina. Serbski mólaŕ Jan Buk“
„Hommage à Jan Buk (II): Wiźeli smy městno“

Cottbus/Chóśebuz | Choćebuz | Chociebuż, 2.06.2023


Deutsch-sorbisch/wendisch-polnische Festtage dieser Größenordnung gibt es viel zu selten, und leider ist das Bewusstsein über die gemeinsamen Verbindungen in der jüngeren Generation gering. Anlass für diese mit großem Elan und monatelanger Vorbereitung organisierte Veranstaltung ist der 100. Geburtstag des sorbischen Malers Jan Buk/Buck. Er gilt als Erneuerer der sorbischen Kunst, die sich bis dahin auf provinzielle Folklore beschränkte. Sein Studium in Breslau in den ersten Jahren nach dem Zweiten Weltkrieg gab ihm den Anstoß, sie in die Umlaufbahn der europäischen Moderne zu lenken.

Der Festtag in der Hauptstadt der Niederlausitz war zugleich die feierliche Eröffnung der zweiten Teile der Ausstellungsreihen „Alles ist eine Landschaft. Der sorbische Maler Jan Buck“ und „Hommage à Jan Buck“. Die erstere wurde vom Sorbischen Museum in Bautzen (Serbski muzej, Budyšin, Direktorin: Christina Bogusz/Boguszowa) mit einem retrospektiven Überblick über das Werk des Künstlers initiiert. Das zweite Projekt – realisiert vom Institut für Visuelle Künste der Universität Zielona Góra unter der wissenschaftlichen Leitung von Dr. Lidia Głuchowska – zielt darauf ab, die Bedeutung der internationalen Beziehungen im Grenzgebiet der Region, symbolisiert durch Leben und Werk von Jan Buk/Buck, hervorzuheben und einen damit verbundenen Diskurs über die Umwelt, postindustrielle Kultur, die politischen Bedingungen des künstlerischen Lebens und die Prozesse der Herausbildung individueller und kollektiver Identität auf beiden Seiten der deutsch-polnischen Grenze zu führen.

Continue reading “Hommage à Jan Buck” →

Zaginiony wpis

Ewa Maria Slaska i Lidia Głuchowska

Dziś 17 maja, święto narodowe Norwegii. Wiem to “od zawsze”, bo piękny opis tego święta czytałam w dzieciństwie wielokrotnie w mojej ulubionej książce Nad dalekim cichym fiordem. Zaplanowałam na dziś reblog świetnego wpisu Lidii o święcie narodowym Norwegii, ale nie udało mi się go w ogóle znaleźć. Był na pewno, umieściłam go w roku 2012 na (nieistniejącym już) blogu zwanym Jak udusić kurę, ale szukałam i szukałam, i ja, i wyszukiwarka, wpisu nie ma. Zostały tylko zdjęcia.

Z załączonych zdjęć wynika, że dzień święta narodowego Norwegii jest patriotyczny, wesoły, kolorowy i ludowy, a ponadto jest na pewno smakowicie. Najbardziej podobają mi się zwykli ludzie w strojach ludowych. W Polsce bywa tak chyba tylko na Podhalu, że nosi się stroje ludowe czasem nawet nie tylko od święta. Nigdzie więcej tego nie widziałam. W każdym razie w Oslo to święto wygląda trochę inaczej od podobnego święta w Warszawie. Ale pewnie wszędzie święto narodowe wygląda lepiej niż to, jak się prezentuje Warszawa 11 listopada.

ReReblog: Tokarczuk. Grzyby.

Wstęp Ewy Marii Slaskiej: Ten tekst był powodem, dla którego przestałam współpracować z blogiem QRA czyli kuchnia i kultura, co z kolei doprowadziło do zlikwidowania tamtego bloga i powstania dwóch nowych. Tak powstały Altana i Salon Ewy Marii czyli ten blog, na którym teraz gościcie. Oczywiście to, co osiem lat temu wywołało masę emocji, dawno przestało być emocjonujące. Salon i Altana współpracują ze sobą, reblogują się nawzajem, a autorzy z jednego bloga swobodnie mogą publikować i publikują na blogu u przyjaciół. Kilka dni temu spotkaliśmy się tak ponownie z okazji urodzin Seniorki Rodu i Bloga.

We wpisie, który doprowadził do secesji, a generalnie dotyczył grzybów, “poszło” o Tokarczuk. Wiele się teraz pisze o Oldze Tokarczuk. Każdy, jeśli tylko ma zdjęcie z Olgą (traktuje ją wtedy familiarnie), natychmiast je publikuje, a jeśli przypadkiem ma coś jeszcze więcej do pokazania lub opowiedzenia, to też to robi. Pomyślałam, że w pewnym szerokim sensie, Tokarczuk stała się “matką założycielką” tego bloga. A ponieważ w inkryminowanym poście pisałyśmy o grzybach, to, dedykując ten wpis grzybiarzom, przypominam go, póki jeszcze lasy i łąki pełne są grzybów.

trzyksiezniczkiTekst był wspólnym dziełem Ewy Marii, Panny Dorotek czyli Doroty Cygan oraz Panny L czyli Lidii Głuchowskiej. Został opublikowany na blogu QRA 10 listopada 2012 roku. Na zdjęciu u góry – figurki trzech baktryjskich księżniczek z 2 lub może 3 tysiąclecia przed naszą erą, które sfotografowałyśmy wspólnie na dOCUMENTA w Kassel.

Część Ewy Marii Slaskiej

Nieznany (bo nie podany) autor zachomikowanego na chomiku opracowania tak pisze o grzybach w Domu dziennym, dom nocnym Olgi Tokarczuk:

Często pojawiają się grzyby. Opisy różnych gatunków, przepisy na potrawy z grzybów, a po opisie śmierci dziecka, które zatruło się grzybami – przepis na muchomory w śmietanie. Autorka mówi, że gdyby nie była człowiekiem, byłaby grzybem. Rosłaby na tym co umarło. Byłaby nietrwała, ale ludzie też są nietrwali. Broniłaby się przez grzybiarzami, hipnotyzując ich, ukrywając się wśród liści. Oddawałaby swoje ciało ślimakom i robactwu. Nie bałaby się niczego. Nie groziłaby jej śmierć – jedyne co grozi grzybowi, to, że go zerwą i zjedzą. Grzyby: flammulina  – grzyb zimowy, jest jak człowiek nie pasujący do swoich czasów. Olszówka – grzyb, którego toksyny odkładają się w organizmie. Jedząc go człowiek nie ginie od razu, staje się w jakiejś części żywy, a w jakiejś martwy. Autorka nie rozumie dlaczego ludzie boją się momentu, kiedy stają się bardziej martwi. Ludzie boją się jedzenia grzybów, ona się nie boi. Ludzie dzielą grzyby na jadalne i trujące, a nie np. ładne i brzydkie. Autorka je wszystkie grzyby i nigdy nie umarła, zdarzało jej się umierać z powodu innych rzeczy. Nie wierzy, że grzyby mogłyby chcieć ją zabić.

Część Doroty Cygan – cytat z Olgi Tokarczuk. Dom dzienny, dom nocny:

Tort z muchomora

3 duże świeże kapelusze muchomora
5 dkg suszonego muchomora
2 bułki
szklanka mleka
garść rodzynek
1 cebula
nać pietruszki
całe jajko
żółtko jajka
bułka tarta
sól, pieprz do smaku

Namoczyć bułki w mleku. Cebulę podmażyć na tłuszczu, dodać namoczone i drobno pokrojone suszone grzyby, wbić żółtko, dodać posiekaną natkę, przyprawić nadzienie do smaku. Panierowane w jajku i bułce tartej kapelusze usmażyć na złoty kolor. Przekładać nadzieniem i zapiec w piekarniku.

Część Ewy Marii Slaskiej

Panna Dorotek poszukiwała jeszcze dwóch zdań kończących ten cytat, które ona tak dobrze zapamiętała, że teraz nie może się nadziwić, że ich  nie ma: „Dokładnie przeżuwać. Czekać”. Niestety bezlitosne metody poszukiwawcze komputera pozwalają stwierdzić, że słowa „czekać” w bezokoliczniku nie ma w tekście ani razu! Nawet znacznie mniej dramatyczne „poczekać” czy „odczekać” też się nie pojawiają.

Przypomniały mi się wizyty na Mazurach u szalonego wujka pisarza. Prawdopodobnie każdy z nas ma jakiegoś szalonego wujka. Nasz mieszkał na wsi pod Olsztynem, dużo pił i często wieczorem jechali z sąsiadem traktorem po wódkę do jakiejś dość odległej wioski, bo tam GS był dłużej czynny. Miał w Olsztynie żonę i córkę, a na wsi przyjaciółkę, też zresztą z Olsztyna, która mieszkała u niego z mężem i dwoma synami. Kiedyś, gdy się kochali, byli tacy głośni, że obudzili psa na podwórku. Przestraszony zwierzak zaczął szczekać, budząc sąsiednie psy, które też zaczynały szczekać, budząc następne psy…  Wuj i jego kobieta kochali się pod akompaniament szczekania wszystkich psów w całej wsi. Wydaje mi się, że księżyc powinien był być w pełni. Niestety, gdy mi to oboje opowiadali, nie zapytałam, a teraz już nie mam kogo zapytać. Dlatego zawsze powtarzam, jak chcecie o coś zapytać, pytajcie, pytajcie, pytajcie, bo kiedyś będzie za późno.

W każdym razie wujek świetnie i oryginalnie gotował, często korzystając z zebranych lub zabranych bez pytania dobrodziejstw pól, lasów i łąk. Jadaliśmy kukurydzę, masy grzybów, ciasto z rumiankiem i pestkami sosen, zupę z młodych pokrzyw, pieczoną pietruszkę pastewną… Pewnego dnia wujaszek pokazał przyniesione właśnie z lasu muchomory. Nie było wątpliwości, to ewidentnie były muchomory, miały odpowiedni pokrój i kropki, tyle że kapelusze nie były intensywnie czerwone, lecz raczej rudoceglaste. To muchomory jadalne, oznajmił wujaszek i podsmażył je na maśle. Popatrzyliśmy z mężem na siebie, niepewni, ale i zainteresowani. Obudź dziecko powiedziałam, niech też zje kawałek, bo jeśli mamy umrzeć, to umierajmy wszyscy razem…

Nie martwcie się, muchomory były jadalne.

Część Lidii Głuchowskiej

Skoro wpis jest o jedzeniu grzybów powszechnie uznanych za niejadalne, ja też dodam coś do tej opowieści. Znam osoby, które uważają, że opieńki są niejadalne.

Zupa z opieniek  i pierwszy śnieg

Jakieś trzy lata temu Rodzice po raz pierwszy ugotowali zupę z opieniek, którą zapamiętali ze swych pierwszych wspólnych wczasów. Jest znakomita i prosta w wykonaniu. Jest taka pyszna, że nie mogłam pojąć dlaczego tyle lat trzymali ją w tajemnicy. Dziś wreszcie poprosiłam ich o przepis.

Potrzebne są następujące składniki:

Spora kobiałka opieniek (lub dwie, gdy więcej gości)
W obróbce dużo tracą na objętości, więc lepiej trochę więcej
a ja od razu kupiłam 3 za całe 10 zł
włoszczyzna na wywar
2 –3 kostki rosołowe
1 lub 2 pory (zależnie od ilości grzybów)
3-4 łyżki masła (najlepiej klarowanego – nie przypala się i jest wydajniejsze)
śmietana
ew. trochę maki do zagęszczenia
pieprz i sól do smaku
oraz
duży garnek, patelnia, cedzak i durszlak

A przygotowuje się ją tak:
Z włoszczyzny i kostek rosołowych ugotować wywar.
Grzyby  bardzo dokładnie umyć i odsączyć. Kapelusze grzybów pokruszyć na ćwiartki (nóżki są twarde, więc jeśli mimo wszystko chcemy je wykorzystać, należy pokroić je w bardzo cienkie paseczki, o grubości 2 mm), a następnie podgrzać w wodzie i odszumować (tzn. zebrać pianę), jednak nie gotować. Dokładnie odcedzić.
Pora umyć i jego białą część pokroić w bardzo cienkie półtalarki, zeszklić na maśle. Nie dopuszczać do zbrązowienia.
Dorzucić odcedzone grzyby i smażyć, a potem dusić ok. pół godziny, co jakiś czas mieszając.
Po zdjęciu z ognia połączyć z wywarem warzywnym, doprawić solą i pieprzem.
Gdy przestygnie, do kubeczka wlać śmietanę i rozprowadzić ją z kilkoma łyżkami zupy, a potem powoli połączyć z jej pozostałą częścią, tak by się nie zwarzyła.
Ewentualnie można zagęścić zasmażką z mąki, którą ostrożnie  jeszcze na patelni miesza się z częścią zupy, a następnie przelewa do garnka, ciągle mieszając, tak, by nie powstały grudki.

UWAGA – zupa ma bardzo silny faktor uzależniający. Ja serwować ją będę w kuchni, z której okien widać pierwszy śnieg. W Jeleniej Górze spadł tej nocy.

PS. Ewy Marii Slaskiej z 13 listopada 2012 roku skierowany do jednej z komentatorek blogu QRA

Konsti! Zdarzył się dziś przedziwny przypadek – wróciła z wojaży Panna Dorotek, z którą wspólnie przygotowałyśmy wpis o jedzeniu muchomorów i innych jadalnych grzybów niejadalnych. Być może akurat tego nie zauważyłaś, ale wpis spotkał się z krytyką współautorek i współredaktorek, wyrażoną publicznie i prywatnie, i w końcu – z przykrością – go usunęłam.
Główną osią tego wpisu był wybrany przez Pannę Dorotek cytat z Domu dziennego, domu nocnego Olgi Tokarczuk – przepis na przygotowanie tortu z muchomorów. Cytat wzięłam z portalu Chomik i nie było tam dwóch zdań, które zdaniem Panny Dorotek musiały tam być, ale ich nie znalazłyśmy: “Jeść powoli. Czekać.”
Panna Dorotek twierdziła, że jest w internecie jeszcze inny blog, w którym też jest ten cytat-przepis i kończy się on tak właśnie, jak jej zdaniem powinien się kończyć.
I jest to twój blog i twój wpis, a ty jesteś naszą autorką!
apparecchiamo.blogspot.de/2012/02/tort-z-muchomora-czerwonego.html
Dziękuję!