Łucja, żaden autorytet (7)

Łucja Fice

Z innej strony

Jestem jako gatunek homo sapiens i tak tylko bakterią w kosmosie. Cóż więc mogę dla niego znaczyć? Kiedy pomyślę jednak, że jestem istotą duchową, podlegającą wiecznej ewolucji, to zmienia się paradygmat mojego myślenia. Lecz, to tylko irracjonalna wiara, bo dowodu na to, kim tak naprawdę jestem jako byt materialny, nikt do tej pory mi nie przedstawił. Najwięksi myśliciele od tysiącleci nie udowodnili, dlaczego okupuję tą materię. Słynne zdanie Rene Descartesa (Kartezjusza) „cogito ergo sum” budzi we mnie tylko efekt toczącej się kuli, bo nadal zadaję pytania i nie zadowala mnie żadna odpowiedź ze świata nauki, techniki czy filozofii.

W dojrzewaniu myśli doszłam do ściany, a ukazała mi to pandemia złośliwego wirusa, wyprodukowanego na czyjeś życzenie. Życie nie znosi próżni. Świat się zmienia wraz z postępem myśli ludzkiej i okazało się, że moje życie jest zagrożone, nie z powodu starości czy choroby, tylko z powodu małego niewidocznego bytu, który już zdążył narobić zamieszania, pokrzyżować mi plany i nakazał zmienić życiowe zasady.


Myślę, że wirus przesieje ludzkość i stanie się katalizatorem, który sprawi, że powstanie kula, która zacznie się samoistnie toczyć ku zagładzie. W najbliższych kilku latach okaże się, że przetrwają tylko nieliczni, ci, przygotowani na to, by swoimi umiejętnościami podtrzymać życie na ziemi. W niebyt odejdą zawody, które jeszcze dzisiaj wzbudzają zazdrość i respekt. Nabierze wartości to, co pomoże przetrwaniu gatunku.


Ziemia jako glob już nie raz była świadkiem wymierania. W ciągu ostatnich epok nie raz matka Ziemia doznawała katharsis od ludzkiego gatunku. To katharsis ponownie odbudowuje Matkę Ziemię, pomaga podnieść się z ruiny, do której ją doprowadziliśmy zanieczyszczeniem.

Zauważam jak zaczną nabierać wartości cechy, które dotychczas były minimalizowane i nieraz uznane za mało warte. Jeszcze podsycamy wartość urody, mody, pieniędzy, pewnych modnych zawodów, np. aktorstwa, bankowości. Jeszcze, lecz z „szybkością światła” zaczną je wypierać inne cechy, te, które dadzą możliwość przetrwania gatunku, podtrzymania życia.

Człowiek nie może w nieskończoność eksploatować ziemi i jej zabudowywać, więc myślę, że w tej pandemii o to właśnie chodzi. Powstrzymać świat, uchronić od zagrożenia, jakim jest sam człowiek. Pandemia więc, chociaż jest zjawiskiem niesprawiedliwym w moim ludzkim pojęciu, może być próbą regeneracji środowiska. Nie sądzę, by Kosmos ludzi potrzebował, by istnieć, a jeśli już, to tylko w celach ewolucyjnych, bo nie ma wartości duchowej bez człowieka. Nawet się nie obejrzę, jak dosięgnie mnie czarny scenariusz, niczym z horroru science fiction.

O tym właśnie powiedziała mi moja matka we śnie, który śniłam 28 lat temu! Powiedziała, że doczekam czasów z pewnej przepowiedni, a ja w tym śnie wiedziałam, o co chodzi. Ostrzegała mnie, że w roku 2017 coś się wydarzy. Był to jednak rok, w którym nic szczególnego się nie wydarzyło. Jednak było COŚ. Była pierwsza symulacja wirusa. Wtedy się zaczęło. Ktoś napisał, ktoś powiedział, ja tylko powtarzam – świat już nigdy nie będzie taki sam. Ja, Lucia, ta mała bakteria w kosmosie też się pośrednio przyczyniłam do tego, że zaczniemy masowo wymierać.

Sporo jest literatury, bo człowiek czasem umie zaglądać w przyszłość, sporo filmów, sztuka od lat ostrzegała ludzkość przed zachłannością, wygodnictwem, chamstwem, egoizmem, okrucieństwem wobec drugiego człowieka. I przed brakiem wyobraźni. Za wszystko przyjdzie nam teraz zapłacić, nie ma nic za darmo.

Stanowimy jako gatunek wspólnotę, wspólnie więc doczekamy świata odbiegającego od naszych oczekiwań. Nie pomoże nam osiągnięty poziom technologii i nauki. To nie epidemia może zaszkodzić ludzkiemu gatunkowi, to ludzka pazerność na życie w dostatku i wygodnictwie i nie jest to bynajmniej moja fantazja.

Naukowcy z Uniwersytetu Oxfordzkiego obliczyli, że gatunek ludzki zginie z powierzchni Ziemi do końca XXII wieku z powodu nanotechnologii molekularnej i sztucznej inteligencji – dziedzin, które się teraz tak dynamicznie rozwijają. Przede mną świat całkowicie odbiegający od moich marzeń. Zawsze znajdzie się ktoś, kto posądzi mnie o czarno-wizjonerstwo, czy fantastykę, ale mój horyzont myślenia nakazuje mi tak pisać. Zresztą aksjomaty mówią same za siebie.

Osobiście radzę sobie świetnie z tą oczywistością, bo moja wiara w nieśmiertelnego ducha wygrywa ze strachem o to marne życie. Ponieważ nikt z naukowców ani filozofów jeszcze nie odpowiedział na pytanie i dowiódł, że wie, po co mi to życie zostało dane, została mi więc tylko wiara i serce.

Na nic zda się strach o przetrwanie, bo nieunikniona jest humanitarna eliminacja starszych i niepełnosprawnych. Już obserwujemy, jak elity odrzucają moralność, nie kierują się prawem, ani etyką, niszczą bezpardonowo ekonomię, wypracowane wzorce kulturowe, niszczą w nas empatię, wartości rodziny jako podstawowej komórki społecznej. Wrażliwość, romantyzm, współczucie, to będzie luksus, za który przyjdzie mi może zapłacić życiem, bo to będzie luksus tylko dla wybrańców.

Nie wymyślam, przeczytałam takie zdanie w pewnym raporcie Bank of America:

W najbliższej przyszłości zacznie działać nowa filozofia, filozofia przetrwania. Sytuacja wymusi, choć tego nie chcemy, filozofię umiejętności. Zaczniemy myśleć praktycznie i przeżyją ci, co będą posiadać umiejętności potrzebne do przetrwania. Instynkt przetrwania będzie rządził światem. Powróci świat patriarchatu. Pandemia uświadamia, że świat nie jest wieczny, że cofniemy się szybko do feudalizmu. Dzisiaj jeszcze brzmi to dosyć złowrogo, ale czas szybko pokaże, jak rzeczy będą się miały.

Zadaję zatem w niektórych kręgach bardzo już powszechne pytanie: dlaczego sami się unicestwiamy? Może jeszcze możemy świat uratować? Gdyby tak zmienić, nagle, ad hoc nasz sposób myślenia, nasze uczynki, gdyby wyjść z tej platońskiej jaskini, w której rodziło się człowieczeństwo, gdzie teraz z powrotem pochowaliśmy własne tyłki, żeby nie widzieć, co się dzieje się na planecie?

W dzisiejszym świecie, za ścianami tej jaskini nie ma raju. Jest zniszczona Ziemia. Nadal budujemy fabryki plastiku i prowadzimy eksperymenty z nową bronią, palimy lasy, które są naszymi płucami. Na polską ziemię zwozi się śmieci i toksyczne odpady z Europy. Jest już 800 takich wysypisk, które w najbliższej przyszłości mogą skazić wody w rzekach, tych, z których przecież czerpiemy wodę do picia. Kto to robi? Czyż wirus, który niszczy nasze ludzkie płuca, nie jest synonimem płuc Ziemi? Jaka szczepionka wyleczy Matkę Naturę?

Marzec 2021

8 thoughts on “Łucja, żaden autorytet (7)

  1. By się w tym wszystkim połapać proponuję cofnać się do początku, albo jeszcze dalej, czyli do momentu gdy Łuk zastanawia się czy stworzyć człowieka. Mówi wtedy do siebie w liczbie mnogiej. “Stwórzmy człowieka…”. W liczbie mnogiej mówimy do siebie gdy nie jesteśmy pewni tego co robimy. Z dzisiejszej perspektywy wcale się mu nie dziwię na jego miejscu dałbym sobie spokój z tym człowiekiem. Skoro mimo to nas stworzył to mam takie pytanie- czy podjął jakieś środki ostrożności? Czy jest dla nas nadzieja? Dobrze myślę?

  2. Pani Łucjo,
    ważne aby każdy zadawał sobie pytania i szukał odpowiedzi,
    na to co go porusza, wrusza, denerwuje, ew. przeraża.
    I to Pani po swojemu właśnie robi. Dziękuję za podzielenie się swymi przemyśleniami.
    Pozdrawiam, T.Ru

  3. Do Marka Włodarczaka.
    Wróćmy do początku początków. Z tym stworzeniem człowieka i w jakim celu, jest multum mitów i tysiące nieprzespanych na gimnastyce mózgu, nocy filozofów, co pozostawili za sobą tysiące zapisanych stronic. Każda kultura i cywilizacja na świecie miała swój sposób stworzenia człowieka. Kultura i religia chrześcijańska zna historię z Biblii. Bóg ulepił Adama z gliny (Ziemia) a Ewa z Jego żebra. Nie będę się aż tak angażowała, bo to temat, jak niekończąca się rzeka. W czasach sumeryjskich kobietę nazywano NIN ( Pani) i łączono ze solą bo…została stworzona z istoty zrodzonej we wodzie. To samo jest w gr. mitologii, bo Afrodyta wyłania się z morskiej piany. W Biblii również powiązanie kobiety ze solą (żona Lota zamieniona w słup soli.) W przeciwieństwie do kobiety, mężczyznę łączono z Ziemią za sprawą bogów, którzy do życia potrzebowali lądu i tak symbolem połączenia kobiety, co wywodzi się z wody oraz mężczyzny, którego bogowie stworzyli na Ziemi, był znak GAR. W późnym czasie zamieniono literę G na W, przemieniając GAR we WAR. Proszę zauważyć, że chleb ( kołacz) przypomina swym wyglądem podziemne schronienie. W obecnej dobie dużo zaczyna się mówić o stworzeniu człowieka przez Obcych, których stare cywilizacje nazywały bogami. Stworzyli nas na własny wzór do….pracy w kopalniach złota. Jestem zagorzałą fanką serialu dokumentalnego STAROŻYTNI KOSMICI co “leci” na FOCUSIE codziennie o godz. 17.55. Serial oparty na wynikach archeologii ( nie tylko) i stąd czerpię, nawet sporą wiedzę. Odkrycia archeologiczne dają dowody na to, że jesteśmy stworzeni przez OOBCYCH. Więc mój zmącony nieco umysł nakazuje szukać i zgłębiać dalej, bo i tak wiadomo, że pochodzę od kogoś, kto musiał zostać, jako pierwszy stworzony. Nieważne. Osobiście odczuwam, że nie jestem pustą klepsydrą, tylko mam w sobie jeszcze COŚ ( nazywam to, boskim jądrem.) Brak koherencji wyglądu ciała do tego odczucia młodości we nie samej już świadczy o duchowych walorach. Z jednej strony czuję się często, jak materialna maszyna, złożona z komórek, atomów, mionów, bozonów, a szczególnie z z tachionów ale komputerem nie jestem, bo nie mam wlotu ani wylotu (ha ,ha) Dziś fizyka kwantowa (a może kantowa,) uświadamia nam, iż atom jest w środku 99, 99999 pusty, więc pytam KIM JESTEM, jako byt materialny, skoro mnie NIE MA ? Przecież każda komórka mego ciała składa się z atomów i to jest fakt i to jest PRAWDA. Doszłam do ściany z tym stworzeniem człowieka, a szczególnie z pytaniem dlaczego TU jestem i w jakim celu, więc zadaję podobne pytania przez ostatnie lata, bo coraz bliżej mi do TAM. Śledzę więc mity, bajki różnych epok i kultur. Odpowiedzi nie dostałam, choć powoli, powoli, gdzieś z wnętrza mego ducha zaczynam coś kumać i do tego mam głęboką wiarę, iż przyszłam na ten świat na zamówienie KOGOŚ, by się uczyć, zbierać doświadczenia, a TAJEMNICA ujawni się w chwili mojej materialnej śmierci. Można też umrzeć duchowo. Coraz więcej ludzi na świecie taką śmiercią umierać będzie. Można się pogubić i dojść do miejsca w którym stwierdzimy własną małość, wobec wielkiego pytania KIM JESTEM. CZYM JEST TAJEMNICA ZYCIA? Każdy musi sam sobie odpowiedzieć. Nie ma innej opcji. No cóż! Nadzieja jest zawsze. To piękne aksjologiczne słowo też może być dowodem, że bez nadziei nie będziemy ludźmi. Panie Marku. Ktokolwiek nas stworzył i jakkolwiek Go nazywamy ( w mitach, religiach. bajkach) na pewno podjął środki ostrożności. Została nam WIARA, ,przecież zwierzęta jej nie mają. Pozdrawiam. Po własnej materialnej śmierci odwiedzę tę stronę ( kiedyś kiedyś) i Wam w sekrecie podpowiem, jakimiś znakami, może symbolami czy liczbami, czyli jest NADZIEJA.

  4. Jeszcze raz do Pana MARKA WŁODARCZAKA. CIEKAWOSTKI.
    Starożytni Kosmici- wiedza
    Żyjemy obecnie w dziwnych czasach. Jestem pewna, że to czasy ostateczne, choć zanim Bóg rozprawi się z ludźmi, co szkody Ziemi matce narobili, to jeszcze przeleje się i ludzkiej krwi i wody w rzekach. Wszystko zaczęło się przejaśnić w sprawie naszej historii i stworzenia człowieka, kiedy to archeologowie w latach pięćdziesiątych XX w. w jaskiniach w Izraelu odkryli zwoje papirusów. To manuskrypty w których apokryfy, czyli ukryte teksty. Rękopisy Biblii są spisane po hebrajsku, aramejsku i grecku. Do dzisiaj nie znamy tak naprawdę autorów tekstów. Rękopisy te pisali możni, uczeni tamtych czasów, filozofowie, bo tylko oni umieli pisać. W 2020 roku uczeni są już w posiadaniu najnowszych możliwości zbadania tych manuskryptów, bowiem posiadają aparat, który robi zdjęcia w różnym spektrum światła tzw. wielospektralne obrazowanie i okazuje się, że ludzkość ma szansę na nowe wejrzenie w historię stworzenia człowieka. Archeologowie odkryli obrazy ukryte przez setki pokoleń, nawet te zeskrobane. Są też w stanie odczytać zwoje, które zbyt kruche, by je rozwinąć i nie zniszczyć. Najstarszą z nich jest Księga HENOCHA, która ludzkości nie w całości została przekazana ( stare wersje na you tube audiobook, czyta dobry lektor.) Zaciekawiła mnie najnowsza wersja historii proroka Eliasza i Noego z której wynika, że NOE musi być hybrydą kosmitów, strażnikiem Nieba, bo tak został nazwany przez piszących manuskrypt, natomiast Eliasz był prorokiem czyniącym cuda, jak Jezus-leczył rany, wskrzeszał z martwych itd. Wrócił do Boga na świetlistych rydwanach. Jeśli zaś chodzi o Noego i jego narodziny, to już jego matka zauważyła, że nowo narodzony Noe w niczym nie przypomina zwykłego chłopca. Jego ciało było niezwykle świetliste i chłopiec miał niezwykle białe włosy. Z manuskryptów wynika jasno, że Bóg chciał posłużyć się NOEM i oczyścić Ziemię. Takie katarhis ma miejsce obecnie, a te odkryte i możliwe do odczytania zwoje kładą światło na całkiem nową historię ludzkości. Księga Rodzaju wspomina o Gigantach , czyli Nefilim, co przybyli z Nieba, Nefili byli okrutni. Ponoć zaznaczone w zwojach teksty mówią: KIEDY LOSY LUDZKIE BĘDĄ SKŁANIAĆ SIĘ KU KOŃCOWI I NASTĄPI NA NOWO OCZYSZCZENIE ZIEMI, TO BĘDZIEMY O TYM WIEDZIEĆ. Czyli co? Tu już nie ma wiary, tu są dowody, tylko, jak teraz poradzić sobie z tą nową PRAWDĄ, kiedy mamy zweryfikować, zakwestionować wszystko na nowo? Pozostaje modlitwa i nadzieja. CO Wy na to?
    P.S Nie poruszyłam tu innych dowodów na to kim jesteśmy, jako byt materialny. Proszę zajrzeć w najnowsze archeologiczne odkrycia. Jeszcze raz zachęcam do serialu STAROZYTNI KOSMICI –stamtąd ta wiedza. Polecam też książkę ZAKAZANA ARCHEOLOGIA, która wpadła mi w ręce już 10 lat temu. Pozdrawiam czytelników bloga Ewy Marii.

  5. Lucy – wielokrotnie z zaciekawieniem oglądałem STAROŻYTNYCH KOSMITOW, nie mniej nie wierzę w kosmitów tak jak nie wierzę w ewolucję a co do stworzenia też mam wątpliwości.. Faktycznie nasze czasy wyglądają na ostateczne ale widzę to inaczej. Nie opieram się na Bibli ale używam jej jako formy narracji. Postawiłem pytanie- czy Bóg powziął jakieś środki ostrożności gdy mimo wątpliwości przystąpił do stworzenia człowieka. Stawiam taką hipotezę. Tym środkiem ostroznosci jest historia ludzkosci. Te wszystkienasze nieszczescia ktore nas spotkaly poczawszy od zabójstwa Abla a skonczywszy na kryzysach- klimatycznym, ekonomicznym i emigracyjnym okraszonych pandemią. Co ciekawe, przesłanki takiego myślenia znajduje tym co pisze Pani i Epikur.

  6. Panie Marku CIEKAWOSTKI.
    Starożytni Kosmici- wiedza
    Żyjemy obecnie w dziwnych czasach. Jestem pewna, że to czasy ostateczne, choć zanim Bóg rozprawi się z ludźmi, co szkody Ziemi Matce narobili, to jeszcze przeleje się i ludzkiej krwi i wody w rzekach. Wszystko zaczęło się przejaśnić w sprawie naszej historii i stworzenia człowieka, kiedy to archeologowie w latach pięćdziesiątych XX w. w jaskiniach w Izraelu odkryli zwoje papirusów. To manuskrypty w których apokryfy, czyli ukryte teksty. Rękopisy Biblii są spisane po hebrajsku, aramejsku i grecku. Do dzisiaj nie znamy tak naprawdę autorów tekstów. Rękopisy te pisali możni, uczeni tamtych czasów, filozofowie, bo tylko oni umieli pisać. W 2020 roku uczeni są już w posiadaniu najnowszych możliwości zbadania tych manuskryptów, bowiem posiadają aparat, który robi zdjęcia w różnym spektrum światła tzw. wielospektralne obrazowanie i okazuje się, że ludzkość ma szansę na nowe wejrzenie w historię stworzenia człowieka. Archeologowie odkryli obrazy ukryte przez setki pokoleń, nawet te zeskrobane. Są też w stanie odczytać zwoje, które zbyt kruche, by je rozwinąć i nie zniszczyć. Najstarszą z nich jest Księga HENOCHA, która ludzkości nie w całości została przekazana ( stare wersje na you tube audiobook, czyta dobry lektor.) Zaciekawiła mnie najnowsza wersja historii proroka Eliasza i Noego z której wynika, że NOE musi być hybrydą kosmitów, strażnikiem Nieba, bo tak został nazwany przez piszących manuskrypt, natomiast Eliasz był prorokiem czyniącym cuda, jak Jezus-leczył rany, wskrzeszał z martwych itd. Wrócił do Boga na świetlistych rydwanach. Jeśli zaś chodzi o Noego i jego narodziny, to już jego matka zauważyła, że nowo narodzony Noe w niczym nie przypomina zwykłego chłopca. Jego ciało było niezwykle świetliste i chłopiec miał niezwykle białe włosy. Z manuskryptów wynika jasno, że Bóg chciał posłużyć się NOEM i oczyścić Ziemię. Takie katarhis ma miejsce obecnie, a te odkryte i możliwe do odczytania zwoje kładą światło na całkiem nową historię ludzkości. Księga Rodzaju wspomina o Gigantach , czyli Nefilim, co przybyli z Nieba, Nefili byli okrutni. Ponoć zaznaczone w zwojach teksty mówią: KIEDY LOSY LUDZKIE BĘDĄ SKŁANIAĆ SIĘ KU KOŃCOWI I NASTĄPI NA NOWO OCZYSZCZENIE ZIEMI, TO BĘDZIEMY O TYM WIEDZIEĆ. Czyli co? Tu już nie ma wiary, tu są dowody, tylko, jak teraz poradzić sobie z tą nową PRAWDĄ, kiedy mamy zweryfikować, zakwestionować wszystko na nowo? Pozostaje modlitwa i nadzieja.
    P.S. tyle dowodów, ile myślicieli. Polecam też książkę ZAKAZANA ARCHEOLOGIA, która wpadła mi w ręce już 10 lat temu. Pozdrawiam czytelników bloga Ewy Marii.

    1. “bo tylko oni umieli pisać”;
      nie, nie jest to prawda, lucy;
      od tysiecy laty trwa nieustanna, choc byc moze daremna walka
      , aby ludzie uczyli sie czytac i pisac, a przede wszystkim MYSLEC;
      historia egipcjanina sinuhe jest tego najlepszym przykladem;

  7. Dziękuję Wam kochani za wszystkie komentarze, uwagi i do poniedziałku. Fajnie, jak na stronie jest gorąco, nawet pieprznie i octowo pod warunkiem, że z kulturą osobistą i do góry podniesioną głową. Zapraszam już do nowej dyskusji. Pozdrawiam

Comments are closed.