Wakacje

Ela Kargol

Jarmark w Suchej

Tradycje jarmarków w Suchej Beskidzkiej sięgają XVIII wieku, gdy Sucha nie była jeszcze Beskidzką lub jak niektórzy żartują była Suchą bez Kicka, bo Kicek się opił i Suchą opuścił.
Nazwę wzięła Sucha od rzeki Stryszawki, która kiedyś była Suchą.

Ale wracając do jarmarków, w 1742 roku król August III nadał Suchej przywilej organizowania jarmarków, który to przywilej utrzymał w mocy po roku 1772 cesarz austriacki. Najpierw było ich osiem rocznie, potem dwanaście. Początkowo były to jarmarki końskie, w okresie miedzywojennym w co drugi wtorek, później już w każdy wtorek i tak jest do dzisiaj.
Ja nie pamiętam już koni wystawianych na sprzedaż. Pamiętam świnie, króliki, gołębie i drób. Ostatnimi laty jednak przyjeżdżam za późno i jak mam szczęście, to jeszcze przejdę obok zduszonych gdaczących w klatkach kur, kwaczących kaczek i milczących królików.
Gdy córka była mała, kupiliśmy jej na suskim targu dwa młode króliki z myślą, że podczas naszych miesięcznych wakacji w Lachowicach, niedaleko Suchej nacieszy się nimi, a potem zmienią właściciela i zamieszkają u wujka. Tylko, że my miastowi chcieliśmy wszystko przedobrzyć. Udaliśmy się do miejscowego weterynarza, żeby je zaszczepił. W tym wypadku trzeba było popierać Nieszczepionkowców.
Po końskiej dawce szczepionki, jaką otrzymały od weterynarza, króliki przeżyły jeszcze dwa dni. Inaczej było z kurami. Te dożyły sędziwego wieku. Tata z moim mężem, Tomkiem nikomu nic nie mówiąc, albo mówiąc po fakcie, kupili na suskim jarmarku gromadkę młodych kur i jak zapewniał sprzedawca młodego koguta. Przywieźli je z jarmarku do Lachowic samochodem w kartonach. Tata zbił z desek minikurnik, ogrodził kawał pola i wypuścił kury na tę ogrodzoną wolność. I jeżeli ktoś myśli, że kury nie umieją fruwać, to jest w błędzie. Nie wszystkie, ale niektóre pofrunęły. Pół dnia Tomek z moim ojcem i sąsiadami szukali zbiegłych kur. Wyłapali wszystkie. Kurom podcięto skrzydła i wtedy z pokorą przyjęły swój kurzy los. Kogut był opiekuńczy i dość szybko zaczęły pojawiać się pierwsze jajka. Wnuk miał wtedy chyba trzy lata, ale z wielką radością przynosił nam codziennie świeże jaja. Plan był taki, że gdy wyjedziemy, kury podarujemy cioci i wujkowi. I w tym momencie wszystko mogłoby się dobrze skończyć, gdyby nie głupota i zbrodnia mojego taty, przy współudziale jego siostry i mojej mamy. Kogut skończył w rosole, ale zakpił sobie ze smakoszy koguciego wywaru. Sprzedawca zachwalając swój towar przysięgałby nawet, że ten kogut znosi jajka, ale on tylko zmienił metrykę staremu kogutowi znacznie go odmładzając. Kogut był starym wygą, gotował się w rosole dwa dni i cały czas był twardy. A mnie było go bardzo żal i długo nie mogłam tego tacie wybaczyć. I to wszystko za moimi plecami, w plany zabójstwa nikt mnie nie wtajemniczył.
Później już nie kupowaliśmy żywych istot na jarmarku. Choć plany takie bywały. Tata chciał kupić owce do naturalnego koszenia trawy. Niestety po owce trzeba było jechać na jarmark do Nowego Targu, a więc na planach się skończyło.
Pamiętam jeszcze jedną jarmarkową historię. Jechaliśmy busem do Wadowic. Był wtorek, a więc dzień targowy. Dość dużo ludzi wsiadło na przystanku przy rynku w Suchej: pani z kartonem pełnym kaczuszek i pan z dość dużym workiem. Bus ruszył, kaczki zaczęły gdakać i śmierdzieć, a sznurek, którym związany był worek, nieco się poluzował. Prosiak z worka od razu poczuł wolność i wyskoczył z kwikiem. Ponieważ był wielki ścisk, ludzie dosłownie na sobie stali, a przy hamowamiu pojazdu leżeli, świnka nie miała szans, żeby przedostać się do drzwi wyjściowych.
Któryś z pasażerów chwycił ją między nogi i trzymał. Kwik i pisk był tak donośny, jakby kogoś zarzynali. Prosiak wrócił do worka i w Zembrzycach razem z właścicielem wysiadł. Kaczątka dojechały do Wadowic.

Jak mijam rynek i most na Stryszawce w Suchej i wchodzę pomiędzy pierwsze stragany, to z rozkoszą wdycham zapach jarmarku i czuję jego tętno, gwar. Urzeka mnie koloryt, bogactwo oferty, mydło i powidło. W tym roku kupiłam majtki każdemu z rodziny. Dwa lata temu kupowaliśmy wnukowi pułapki na kuny, które nigdy nie zadziałały, ale mamy aż trzy. Pan, który je sprzedaje, zawsze wyjaśnia, jak ich użyć, dzieli się też swoimi prywatnymi pomysłami. Inny sprzedawca, u którego już prawie byłam gotowa kupić pistolet strzelający gumowymi nabojami, sam odwiódł mnie od tego pomysłu, opowiadając o innym kliencie, któremu taki nabój zranił dotkliwie oko. Tomek od jakiegoś czasu kupuje konopne maści z Czech. Pani, która je zachwala, mówi, że pomagają na wszystko i że są zagraniczne, czeskie, poza tym ma jeszcze drożdże do bimbru, bo jak maści nie pomogą, to bimber na pewno. Mamie kupiliśmy buty z “plastikowej skóry, mięciutkie, wyprofilowane”, w których do dzisiaj chodzi, tata kupował scyzoryki, radzieckie wiertarki i sprzęt do czyszczenia kominów. Córka kupiła ostatnio sukienkę i “maski przeciw zarazie”, jak głosiła odręcznie napisana reklama, dwie dla dzieci z „krainą lodu“ i „tik tokiem“, a dla siebie z ogólnopolskim wzorem ludowym.

Nie ma już handlarzy koni, są konie na biegunach, na ręcznikach, na pościeli i te wystrugane w drewnie, nie ma handlujących Żydów, którzy byli liczną społecznością w Suchej, a którym moja babcia sprzedawała jajka, o oni oczywiście z jarmarczną marżą sprzedawali je znowu na targu. Jest na pewno inaczej, jest współcześnie, ale panuje wciąż ta sama jarmarczna atmosfera, dla nas miastowych też pewna egzotyka, urok i czar. W tym roku obowiązuje ogólna dezynfekcja, a policjanci pilnują zachowania 1,5-metrowych odległości. Tylko ta pani od czeskich maści z dumą i swadą demonstruje swoją maskę z dziurą w środku: „Bo jo muse godać i mom takom limitowanom, a jak gymbe zamkne, to dziury ni ma”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.