Melancholia

Teresa Rudolf

A przecież…

Uleciało z niej powietrze,
zapadła się jej dusza,
zaniedbany grób nadziei.

Nie wie, jak to możliwe,
by za życia już fruwać
nad sobą jak ptak,

patrząc ciekawie z góry
na to ciało obolałe,
od zastygłej niemocy.

Czy to już Ty, pytała
ze smutkiem patrząc
jak po sekundzie,

po milimetrze jej ubywa,
czuła to, będąc dla siebie
wścibską podglądaczką.

Kogo pytać o azyl,
argumenty dla duszy,
że czas już gdzieś osiąść?

Obudziła się, o co chodzi,
gdzie jest, przerażona,
kot polożył się na poduszce.

To jest mój kot przecież,
moja poduszka przecież,
mój ból serca przecież.

Żyję ciągle… przecież…
i przecież… to dobrze…
kot zeskoczył na podłogę.

Jest kotem… przecież.

Modlitwa inaczej…

Twój wskazujący palec
zamiast długiej, siwej
brody na dużej chmurce?

Twój wskazujący palec
nad ziemią deptaną
brutalnie przez ludzkość?

Twój wskazujący palec
na sumieniach ludzi,
bez krztyny sumienia?

Twój wskazujący palec
hamujący usta, aby
przestały wciąż kłamać?

Twój wskazujący palec,
zaciskany na rękach, by
piszac, też nie kłamały?

Twój wskazujący palec
trzymający za serca,
by zaczęły coś czuć?

Karcisz, dotykasz, prosisz,
“a teraz będą same plagi”
mówią, “teoria spiskowa”…

I woleliby Cię znów ujrzeć,
z uśmiechem, na chmurce,
z długą brodą, a Ty Panie?

A Ty Panie?
Co chciałbyś powiedziec?
Byśmy zrozumieli?

 

15 thoughts on “Melancholia”

  1. jako dziecko czytalem” kota w butach” wielokrotnie, pod koniec lat 60 pojawil sie telewizor, ale szczerze mowiac, do dzisiaj wole ksiazki,ich dotyk, zapach farby drukarskiej,czytanie, przewracanie stron,podziwianie obrazkow i wglebianie sie w
    czar opowiesci, tak, ze zapominasz o calym, bozym swiecie;

  2. Koty w butach, te z bajki,
    i koty bez butow, takie realne, nasze..koty…
    Dzis odeszla do kociego nieba moja kotka Lili.
    Byla czarna jak smola, miala przepiekne szmaragdowe oczy, witala sie po przyjsciu kogos do domu, po dziesiec razy, taki byl to juz jej rytual.
    Towarzyszyla nam przy kazdym posilku skaczac prawie ponad stolem, by siedziec na parapecie okiennym i na nas patrzyc..
    Kiedy cos nabroila mowilismy do niej ze jest blondynka, nie mowiac jednak, ze jest “glupia…jak…”…
    A tak naogol byla nasza Ksiezniczka, bo wymagala ciaglego uslugiwania, noszenia jej wszystkiego pod nos, lub noszenie jej na rekach….
    Nie chce zapomniec niczego, by nic nie zbladlo….Dlatego pisze tak bardzo osobiscie….by sie w slowach utrwalilo.
    Niewazne,czy ktos czyta, czy nie…
    Moja notatka ma miejsce po prostu miejsce przy moim wpisie.
    Bardzo cierpi teraz rowniez jej blizniak, brat Moritz, chyba wszystko juz wiedzial co sie stanie, duzo wczesniej niz sie to stalo. Pozegnal sie z nia.
    Stracillismy bardzo waznego czlonka naszej rodziny…
    Lili, nawet nie wiesz jak to boli..ale Ty juz wiecej nie cierpisz i to jest jedyne pocieszenie.
    T.Ru..

    1. Do widzenia, Lilly… Baw się dobrze tam, dokąd dotarłaś, prędzej czy później i my tam dotrzemy, a wtedy nas przywitasz.

  3. Ewo, dzieki Ci za te slowa w imieniu mojej Lili. Napewno odmialczy Ci z jej kociego nieba.
    Narazie bardzo boli, zanim sie to zaakceptuje, ze jej juz nie ma.
    Wiesz juz dawno, jak to jest…
    Bo kiedys stracilas Twoja kotke.
    Dziekuje.
    Teresa

    1. oko kota jest przepiekne,
      piekniejsze niz kometa
      kiedy gasnie, gasnie caly koci swiat
      ten urok, ktory nam towarzyszyl
      ten amor niebianski, blizszy gwiazdom,
      i swiatom wysnionym na parapecie
      dziekuje tobie
      ze byles ze mna
      ———————————
      dedykowane pani T.Ru.

  4. p.s.
    moja erna tez byla ciezko chora, ale jakos sie wykarskala; jest u mnie juz dziesiec lat, przywalesala sie do mnie 10 kwietnia 2010,juz wtedy byla nie najmlodsza, wiec sadze, ze jest teaz juz leciwa dama +/- 15; w kazdym razie byla to milosc od pierwszego wejrzenia i zakochalem sie od razu po uszy;

  5. Dziekuje bardzo Panie Tiborze, za te przepiekne slowa …
    TAK, DOKLADNIE TAK!
    Wierze, ze zakochal sie Pan w Ernie, jakby nie,?
    Dobrze, ze sie wykaraskala…Oby tak juz zostalo, jak najdluzej…
    🦊🦝🐱🐺
    ⚘⚘⚘

  6. przed dziesiecioleciem znalazlem erne pokiereszowana (miala zakrwawiony i spuchniety pysk, obawialem sie nawet, ze straci jedno oko,ale skonczylo sie na szczescie tylko na utracie paru zebow); trzymalismy sie wtedy nawzajem przy zyciu:
    ona ranna, a ja wstrzasniety katastrofa w smolensku, brodzilismy wspolnie przez ciemnosc, ku swiatlu;

  7. Tak, taka przyjazn, jest najbardziej pieknym przykladem na bezinteresowna milosc, ktora laczy rozne istoty ze soba
    “na dobre i na zle”, bez zadnej przysiegi, sakramentow i urzedow, ale zawsze “na amen”.
    I dlatego wszyscy prawdziwi przyjaciele swoich zwierzat wiedza, ze jesli ono umrze, to nie byl to TYLKO pies, albo TYLKO kot, lub TYLKO swinka morska…
    To jest smierc UKOCHANEGO czlonka rodziny, i z jego smiercia zamyka sie z zalu cos w czlowieku i pozostaje zapalona na zawsze swieczka w sercu..
    I tej milosci nic nie zastapi, a takie uczucia tylko z czasem sie dodaja ( np.znow kot, lub pies), ale nigdy nie wymieniaja, nie zamieniaja…
    Tak jest przynajmniej u mnie…
    Dziekuje, i trzymam kciuki za Erne i Pana, by nadal bylo pieknie, zycze Wam zdrowia, bo to jest warunek, by tak bylo.
    T…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.