Z domowego aresztu (4)

Zbigniew Milewicz

Śniadanie króla

Nie wiem, jak szanowni czytelnicy, ale ja osobiście każdego poranka, zanim jeszcze otworzę oczy, najpierw myślę, co by tu zjeść na śniadanie. Jak mówią nasi bracia Rosjanie: wojna wojnoj a obied po rozpisanji. Czyli w wolnym tłumaczeniu: dawać mi tu szybko setę spirytusu i ogórka na przekąskę, bo koronawirus tylko czeka na tradycyjną kawkę i jajeczko po wiedeńsku. To był oczywiście niewybredny żart, przecież nie popieramy w tym blogu pijaństwa. Na stoliku koło mojego łóżka zwykle jednak leży coś do czytania, teraz m.in. Księga Nonsensu, zbiór klasycznych wierszyków angielskich mistrzów dowcipu, napisanych po polsku przez Antoniego Marianowicza i Andrzeja Nowickiego, a wydanych w 1986 roku. Nie rozstaję się z nią od początku pandemii, a w niej moje ulubione Śniadanie króla, pióra Alana A. Milne’a:

Mam nadzieję, że posiłek, którym się z Państwem podzieliłem, smakował. Na mimowolną zbieżność nazwisk poety Antoniego Marianowicza z politykiem Antonim Macierewiczem nic nie poradzę.

PS od Adminki: jakby ktoś chciał sobie przeczytać ten wierszyk w bardziej prozaicznej wersji (bez polotu, wiem!), to tu proszę: SNIADANIE KROLA

 

8 thoughts on “Z domowego aresztu (4)”

  1. A wlasciwie ta setka na sniadanko, kiedy czlowiek sflaczal w tej kwarantannie cielesnie juz calkiem, nie jest zlym pomyslem.
    Oto dowod:
    Np. przyslowie:
    “Duch silny lecz cialo mdle”, slyszalam juz przetlumaczone na:
    ” Spiritus zaleca sie, lecz mieso nie jest zbyt swieze”…
    Czyli wodka, i po wegeteriansku jak krol:
    chleb z maslem..
    Pozdrawiam.T.Ru 🤣😝😛😁

  2. Kochani, nasz autor sprzed chyba dwóch tygodni, ten który napisał o piknikach science fiction za sto lat, gdzie wszyscy się obwieszają papierem toaletowm, a rytualną potrawą jest makaron z olejem kujawskim – wiecie już, prawda? No to nasz autor w wersji realnej opisał dziś wybory, kóre mają się zdarzyć nie za sto lat, tylko za niespełna trzy tygodnie i jest to utwór absolutnie pure nonsensowy:

    Piotr Czerniawski

    Bardzo długi post, streszcz: wybory korespondencyjne zgodnie z obowiązującym kodeksem wyborczym, wg którego działa PKW, są niemożliwe do przeprowadzenia.

    Możliwe, że 10 maja będziemy po szczycie epidemii, ale na pewno nie w fazie rezygnacji z podstawowych środków bezpieczeństwa, czyli social distancingu, noszenia maseczek i jednorazowych rękawiczek. Trąbienie o tysiącach ozdrowieńców i sukcesach rządu w materii tego nie zmieni. Załóżmy, że 10 maja będą działać galerie handlowe, duże sklepy i większość miejsc do tej pory pozamykanych, powiedzmy, że będzie można pójść na terapię, potem się ostrzyc, ba, nawet wieczorem napić w pubie ze znajomymi. A dzięki cięciu testów rząd będzie mógł pompować agitprop o opanowaniu sytuacji, bo zakażenia zaczną się sączyć, krzywa wypłaszczać i wory pod oczami ministra Szumowskiego zaczną się ku radości narodu nieco zmniejszać.

    Załóżmy też, że znajdzie się te ponad 200 tysięcy straceńców co dostaną 350 złotych za pracę w komisji wyborczej i że Poczta Polska rękami swoich nisko opłacanych listonoszek i listonoszy ogarnie logistykę i sprawnie dostarczy kilkanaście milionów kopert najpierw do skrzynek pocztowych, a potem ze skrzynek zbiorcznych do miejsc przeznaczenia w ciągu 17 godzin – od 6:00 do 23:00 dnia sądnego.

    Pomińmy nawet te oczywiste zastrzeżenia co do transparentności wyborów i trybu dostarczania i odbioru list bez jakiegokolwiek wykonywalnego realnie nadzoru, realną niemożność dopisania się do spisu wyborców poza miejscem zamieszkania i ogólnie miliard rzeczy które mogą pójść i w większości pójdą nie tak. Pomińmy wszystkie pięć wymaganych przez konstytucję i dotyczących wyborów przymiotników, bo wiadomo, że wszystkie doznają mniejszych lub większych uszczerbków.

    Wiadomo, że rząd zwali odpowiedzialność za organizację wyborów na PKW i to na PKW będzie zwalana miesiącami wina, a te wszystkie szczujnie od Sieci po TVP będą wyciągać przodków i wyzywać od agentów WSI czy opłaconych przez totalną opozycję sprzedawczyków. A jak PKW dostarczy za mało benzyny, lub zacznie się umiejętnie bronić, to umówmy się, ta ekipa ma nieskończony wybór kozłów ofiarnych. A że wszyscy poza ekipą pukają się w czoło, słysząc o wyborach 10 maja, to tacy Karnowscy będą mogli sobie rzucać kostką kilka razy dziennie, komu akurat przypierdolić. Przepraszam za cały ten przydługi najeżony oczywistościami wstęp, ale zbliżamy się do finału. Przeprowadźmy go w formie wcieleniowej.

    Otóż wyobraź sobie, że jesteś członkinią lub członkiem dużej komisji obwodowej, takiej obejmującej circa 3 tysiące mieszkańców. Dziewięcioosobowej, a więc na wypasie. Musisz przejść szkolenie, które w zasadzie wyczerpuje definicję imprezy masowej. Jeśli masz pecha i ferajna wyznaczy cię do przewodniczenia, to szkoleń może być więcej. Potem dwa obowiązkowe spotkania komisji we własnym gronie. Potem odbiór materiałów wyborczych w przeddzień wyborów. Dużo, naprawdę dużo jeżdżenia po mieście i przebywania w gronie ludzi. Rzadko kiedy uda się trafić los i mieć do swojej komisji na piechotę. No ale chwila moment, żeby były szkolenia, potrzebne są materiały, które trzeba na nowo opracować. Przyjmijmy, więc, że tym razem obejdzie się bez szkoleń na żywo i skończy się na kilkudziesięciostronicowych PDFach wysłanych po majówce (tu pozdrowienia dla starszych ludzi, dla których lektura w tej formie jest niekomfortowa, przecież rząd zakłada, że przez te kilka miesięcy wszyscy nabyli tzw. kompetencje cyfrowe, a jak nie nabyli i nie mają drukarki, żeby se wydrukować, to trudno). Przecież rząd na pewno wydrukuje te miliony kopert i kart do głosowania w terminie i na pewno zestawi je bezbłędnie i bez pomyłek dostarczy do oddziałów pocztowych.

    Ok, mamy w końcu godzinę szóstą. Listonosze i listonoszki co jakiś czas przybywają z toną kopert. I czas na wielki finał. Otóż wyobraźcie sobie 9 osób uwięzionych w szkolnej klasie, próbujących przez kilkadziesiąt godzin zachować dystans 2 metrów, które w normalnych warunkach mogą ogarnąć jeden głos w 10 sekund, a teraz muszą spsikiwać każdą kopertę płynem dezynfekującym, otwierać, otwierać ponownie, weryfikować, wpisywać do notesiku i jeszcze ogarnąć procedurę patrzenia sobie nawzajem na ręce. Będzie to udział we wspanialej i czasochłonnej pantomimie, w której – nawet w przypadku zapasu środków zabezpieczających – ewentualny koronawirus będzie mógł się opierdalać całą dobę wisząc w powietrzu i czekając, której z totalnie wykończonych osób z komisji zdarzy się naruszenie reżimu. A zdarzy się wielu osobom wiele razy, bo w potwornym zmęczeniu o nieostrożność dużo łatwiej

    Dajmy na to, że oho, komisja jest ogarnięta do oporu i wyrabia powiedzmy w 36 godzin (w dużych komisjach przy tym systemie raczej tyle to potrwa). Został tylko protokół, który w materiałach szkoleniowych zajmuje przynajmniej ćwierć objętości. I zupełnie już niewidoczna przez postronne osoby armia operatorów wyznaczonych przez urzędy., których zadaniem jest ogarnięcie tego pierdolnika, co go przyniosła komisja i dwugodzinne przeklikiwanie tych danych przez system, który wypierdala się przy najmniejszej niezgodności. O czymś zapomniałem, przecież ten system nie jest dostosowany do wyborów korespondencyjnych, trzeba go ostro przepisać i poddać stresstestom. No ale mamy 22 kwietnia, jak Boeingowi zaczęły MAXy spadać z nieba to wyrobił w pierwszymi poprawkami w kilka miesięcy, ale czy Boeing walczył pod Somosierrą i miał papieża Polaka? Nam na pewno te kilka tygodni wystarczy.

    Gorzej, jeśli tradycja nie pomoże i system uparcie będzie uwalał dane wprowadzane przez ludzi, którzy nie spali przez dwa dni. Trzeba będzie liczyć raz jeszcze. Albo wprowadzić do systemu cokolwiek i liczyć na to, że na wyższym poziomie nikt nie będzie sprawdzał. I może to będzie ten przełomowy dla Polski moment, w którym w każdej komisji te 7 czy 9 osób delegowanych przez PiS, i opozycję od prawej do lewej i ew. mężów stanu i obserwatorów po kilku dobach jebania się z absurdem zjednoczy się i pokazując sobie znak pokoju rozjedzie się do domów. A i chyba zapomniałem o prostym detalu, czyli superskromnie licząc ok. 2 milionach maseczek i rękawiczek jednorazowych oraz płynu dezynfekującego, tu litrażu nawet nie ośmielam się liczyć. Ciekawe czy w obowiązkowym oświadczeniu członkinie i członkowie będą sobie musieli wybierać chorobę współistniejącą do wpisania do karty zgonu. Pod rygorem odpowiedzialności karnej.

    PS: nowa ustawa likwidująca stare komisje wyborcze i oznaczająca, że głosy ma policzyć trochę ponad 20 tys. osób to już science fiction https://orka.sejm.gov.pl/opinie9.nsf/…/328_u/$file/328_u.pdf

  3. No to cos nas łączy Ewo, cos bardzo nie tylko ludzkiego. Poranny GŁÓD. Urodziłam się po wojnie, nigdy głodu nie zaznałam, a tego obawiam się najbardziej.- Irracjonalny wręcz atawistyczny lęk. Zaraz po przebudzeniu i przeanalizowaniu snów ( z 10 minut) wstaje prosto do “koryta” – wiem, że to nie smaczne tak szybko, ale przecież usprawiedliwiam sie, że nie jadłam pól doby, Myśle teraz, czy aby w poprzednim zyciu nie byłam Rosjanka czy Rosjaninem i tamto życie przeżyłam na wojnie . Podoba mi sie to powiedzenie ” wojna wojną ale żarcie musi byc” i dodam od siebie: jak wrócę do Polski na kwarantannę, to będe tylko gotowała, zaprawiała, piekła, by po dwóch tygodniach zapraszać znajomych na obiadki i kolacje.

    1. Haha, Łucjo, ale ta, zresztą żartobliwa, setka na śniadanko to nie ja – ja nie jadam śniadań w ogóle i alkoholu też w ogóle nie pijam 🙂

  4. Hallo Ewa,
    wiec setka na sniadanie (i wogole tez) moze zostac juz tylko w kawalach, nie lubie nic sznapsowatego, wodczanego i takie tam, ale na sniadanko chleb z maselkiem i rzodkiewka lub szczypiorkiem (kiedy nie pracuje), to jest juz cos dobrego, a podczas dnia, (kiedy mozliwy jest luzik), to i Mochito jest tez calkiem NIEZLE…. znow KIEDYS!!!!
    T.Ru

  5. Za bardzo te nazwe szlachetnego trunku spolszczylam, oczywiscie bez watpliwosci chodzi o MOIJTO!
    A moze przekrecilam i z j?
    Egal, ale smakuje…
    T.Ru

  6. Drogi Anonimie, mam pewien pomysł, gdyby tak zacząć naszą krowę karmić trzciną cukrową i miętą, to może wydoilibyśmy z niej mojito…Spróbować zawsze można 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.