Biblia Cygańska

Tabor Regresywny

Z oczywistych powodów festiwale literatury obracają się wokół książek. Należy się spodziewać, że Nieistniejący Festiwal Literatury obracać się będzie wokół nieistniejącej książki. Istniejących książek może być wiele, nieistniejąca może być tylko jedna, tak jak zbiór pusty jest tylko jeden. Tą jedyną nieistniejącą książką jest Biblia Cygańska. Biblia wspólna dla wszystkich ksiąg, tak jak zbiór pusty jest wspólny dla wszystkich zbiorów. Jedyna, o którą nikt się nie kłóci, jedyna, której nie można spalić, jedyna której nie można zgubić. Nieuchwytna, bliższa piosence. Opowiadana wieczorem przy ognisku. Rano zapomniana. Bez początku i bez końca, zawsze między wierszami.

Biblia Cygańska

Jaka, sądzisz, jest biblia cygańska?
Niepisana, wędrowna, wróżebna.
Naszeptała ją babom noc srebrna,
Naświetliła łuna świętojańska.
I aromat w niej, jak mirt rozdarty,
Leśny szum i gwiazdarska kabała,
Cień mogilny, pięćdziesiąt dwie karty,
Podkościelny dziad i mara biała.

Kto tę księgę odkrył? My uczeni,
Szperający w starzyźnie pamięci,
Węchem gnani i przeczuciem tknięci,
Pod spód zmysłów i myśli wpatrzeni.
Dolinami zapadłej wiedzy
Klechda kręta nurtuje jak rzeka:
I nie w życiu i nie śmierci, lecz między,
A na śmierć i na życie urzeka.

Na tę księgę woskowymi łzami
Kapią nocą żałobne gromnice,
W tej to księdze ułudnymi domysłami
Przewracają się sny jak stronice.
Migające wibrują wersety,
Nie uchwycisz, co się w nich ukrywa…
Coś jak gdyby: męczeństwo poety…
…Że coś zbawić ma… I księga się rozpływa.

Siedzieliśmy przy ognisku u wejścia do Przełomu Nysy Kłodzkiej, po drugiej stronie rzeki majaczyły w ciemności wysokie skały, woda szemrała po kamieniach. Amanda recytowała Biblię Cygańską Tuwima. Ryki pilnował ogniska, Juliano jak zawsze nieobecny wpatrzony w płomienie, Zorian wyciągnięty na plecach liczył gwiazdy.

W zaciemnionym pokoju siedzieli pod ścianami cyganie. Zjechali z całej Polski Amanda w sukni ślubnej, wśród kwiatów, obsypana słodyczami których jej brakło za życia, leżała w trumnie. Kilka dni wcześniej miastem wstrząsnęła tragedia. W rzece utopiła się trójka dzieci. Nie ważne, jak do tego doszło, mogło być gorzej, bo rzeka porwała całą piątkę. Dwójkę Amanda jakimś nadludzkim wysiłkiem wypchnęła na brzeg, dwójki najmłodszych nie udało się jej uratować. Znaleźli ją wplątaną włosami w gałęzie u zbiegu dwóch rzek niedaleko mojego domu.

Długo nie mogliśmy się z tego otrząsnąć, szczególnie jej bracia. Ani psycholodzy ani wyjazdy do rodziny nie pomagały. Kiedyś wieczorem, gdy starym zwyczajem siedziałem u nich w kuchni, powiedziałem. Żyjmy tak, żeby Amanda chciała wrócić. Czy wróci? Nie wiem. To nie nasza sprawa. Ale można by spróbować tak żyć. Jestem to winny Amandzie. Jesteśmy to winni Amandom, by chciało im się żyć.

środa, 22:13

Byłem dzisiaj nad rzeką, w miejscu gdzie ta tragedia się zaczęła. Stoi tam krzyż, który sam na prośbę matki Amandy ustawiałem. Od dziesięciu lat stoi na brzegu, często pod wodą, okoliczne krzaki i drzewa są powywracane, a ten krzyż stoi. Imię jest ledwo widoczne, ale reszta, nazwisko i daty, w dobrym stanie. Za każdym razem, jak tam idę, jestem przekonany, że krzyża nie będzie, że nie przetrzymał ostatniej wysokiej wody. A on stoi. Niesamowite.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.