Sąsiedzi 5

Teresa Rudolf

Ach, te maki…

Dziś rano wstał Pan Lesio jakiś taki nieswój. Popatrzył przy śnadaniu na Salomona, pochłaniającego jedzonko z  puszki Sheba, i swierdził, że właściwie nie wie, skąd dziś u niego ten wisielczy humor.
– A i Salomon jakiś też ponury???, pomyślał.
Musiał się jeszcze szybko ogolić, ubrać, “zapachnieć”,  no i podążyć do pracy.
Od wielu lat robił coś, o czym nikt ze znajomych nie wiedział, na pytania odpowiadał, że  ma pracę nudną jak przysłowiowe flaki i z szybkością światła przechodził na inny temat.
– No, kochany, zostań, pilnuj domku – jak codziennie powiedział, patrząc w szeroko otwarte, szmaragdowe  oczy Salomona.
– Pamiętaj, nie otwieraj nikomu, Lesio przyjdzie niedługo.
I wyszedł, zamykając za soba drzwi na klucz. Usłyszał jeszcze krótkie miauknięcie kota.
Zapachniało znów Lesiem na klatce schodowej, ale dziś Lesio nie próbował nawet gwizdać przy schodzeniu w dół.
W drzwiach wyjściowych z  budynku natknął sie na Panią Klarę z ogromnym pudłem Whiskasa, z ktorego uśmiechał się Salomon.
– Dzień dobry pani, pogadałbym chętnie, ale jestem już spóźniony do pracy, wykrzyknął  Lesio i wybiegł na ulicę.
Pani Klara nie zdążyla się nawet zastanowić, jak zareagować, po jego ostatniej uwadze o niej i Filomenie…
Przyjechała na drugie piętro windą, weszła do mieszkania, gdzie przywitała się wylewnie z przeszczęśliwą kotką Salcią.

Jakoś tak naszły ją różne wspomnienia. Chyba te perfumy Lesia na mnie tak działają, pomyślała.
Kiedy tak siedziała z Salcią na kolanach, zrobiło się jej błogo od mruczenia Salci i iskrzenia ognia w kominku.
Odpłynęła w głęboki sen, o tym “życiu za życia”, jak często myślała o młodości.

Śniło jej się, że znów miała na sobie tę “ukochaną suknię Jerzego”, białą w cudowne maki.
Kiedy ją zobaczył, wsiadającą do pociągu linii Wrocław-Warszawa, szedł za nią aż do przedziału, gdzie, jak się okazało, siedzieli tylko we dwójkę.
– Jak pan myśli, czy to normalne, że nikogo nie ma w tym w przedziale, zazwyczaj ludzie stoją nawet na korytarzu.
– Ma pani rację, coś niezwykłego – patrzył tak nią w tej sukience, jak gdyby zrywał z niej mak po maku, aż nie zostało żadnego już, tylko bezwstydnie naga, biała  sukienka.
– Jakoś pan tak dziwnie, onieśmielająco na mnie patrzy, proszę przestać, bardzo dziwnie się czuję – powiedziała cichutko.
– Ściągałem wzrokiem maki  z pani sukienki, będę je mógł teraz idealnie namalować, pani jest moja muzą, a kiedyś odważę się i panią namalować, muszę mieć więcej śmiałości, sama pani rozumie, ten pani uśmiech, w tych makach…

Nagle dzwonek w drzwiach wyrwał  ją ze snu… Przeskoczyła 50 lat życia, by znów znaleźć się w dniu dzisiejszym.
Ból rozczarowanego nagle serca ściskał teraz za gardło i wyciskał łzy, które opanowywała, otwierając drzwi. Jak się okazało, była to Filomena, która trzymała w ręku białą kopertę w maki.
– Ten list przez pomyłkę zawędrował do mojej skrzynki, pani Klaro, oddaję w pani ręce,  wycofywała się sąsiadka.
– Proszę, niech pani zostanie chwilę, coś niezrozumiałego dzieje się ostatnio… niech mi pani na przykład powie, czy widziała pani w ostatnich latach takie koperty? Bo ja nie.
– Rzeczywiście zdziwiła mnie ona, niezmiernie, nigdy nie widziałam takiej ozdobnej,  przypomniały mi się od razu te pani filiżaneczki.
Pani Klara zadumana kontynuowała – kiedy pani zadzwoniła do drzwi, akurat śniłam o moim mężu, Jerzym, który dostał obsesji na punkcie maków, zakochując się we mnie przed 50 laty. Miałam na sobie wtedy właśnie sukienkę całą w makach, ciągle powtarzał, że mój “uśmiech Mony Lizy” i ta sukienka to cały jego świat. Był bardzo zazdrosny, nigdy nie wolno mi bylo zakładać tej sukienki, kiedy wychodziłam gdzieś z domu sama, wie Pani, kiedyś może opowiem, jak bardzo wpłynęła ona na całe moje życie, ech… – łza zakręciła się w oku.
Filomena czuła się jak dziecko na mszy świętej, bardzo uroczyście, nic jednak nie wiedząc, nie rozumiejąc, dlaczego.
Prawie już chciała uklęknąć, kiedy zdała sobie sprawę z tego absurdalnego uczucia i uśmiechnęła się bardzo ciepło…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.