In der Ukraine naht der dritte Kriegswinter. Was das für die Menschen dort bedeutet, erfahren wir gelegentlich aus den guten Reportagen von Korrespondenten vor Ort, bei der ARD von Vassili Golod und beim ZDF von Katrin Eigendorf. Wirklich vorstellen können wir uns nicht, was es bedeutet, jeden Tag ums Überleben zu kämpfen. Immer wieder von Drohnen- und Raketenangriffen bedroht zu sein und bei jedem Luftalarm Stunden im Bunker, in U-Bahnstationen oder Kellern verbringen zu müssen, immer wieder aufs Neue zu fürchten, dass die nächste Rakete auch auf das eigene Haus treffen könnte. Dazu die Engpässe bei der Stromversorgung, bei Lebensmitteln, Medikamenten und vieles andere mehr…Vielleicht am ehesten können das die Palästinenser oder im Moment auch die Spanier aus der Region Valencia nachvollziehen. Dass wir im Westen doch so wenig Empathie aufbringen, wundert mich sehr, dass wir die Ukraine immer noch so halbherzig unterstützen, mit zwei Schritten nach vorn und drei zurück. Dass auf den Friedensplan von Zelensky so nüchtern reagiert und der Ukraine keine Hoffnung auf den Beitritt zur NATO gegeben wurde, empfinde ich als beschämend, und dass gerade Deutschland es gestoppt hat, treibt mir die Röte ins Gesicht.
Razu pewnego Razu pewnego Roku czterdziestego czwartego Żył i działał jeden pan Kryminalnym władzom znan. Był to złodziej zawodowy XXXXPobytowy XXXXXXXXKieszonkowy … Może stopkarz? może Lipkarz? XXXXXXXXczy doliniarz? XXXXXXXXXXXXXXXXczy pajęczarz? *** Czy z Warszawy? XXXXczy z Nieszawy? XXXXXXXXczy z Piotrkowa? XXXXXXXXXXXXXXczy z Iłowa? XXXXXXXXXXXXXXXXczy z Wielunia? XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXczy z Torunia?
Z jakiego miasta? XXXXNie wiem, nie powiem i basta. Kilka razy musiał wpaść XXXXXXXXAle nie przestawał kraść
***
Lecz złapali go agenci Wiedząc dobrze co się święci XXXXZapowiada się siedzenie XXXXXXXXAle on powiada że nie I tak dobrze kręcić umiał Że nikt tego nie zrozumiał XXXXXXWięc jako politycznego XXXXXXwysłali go dnia pewnego XXXXXXdo obozu – a jakiego? XXXXXXWiecie? Koncentracyjnego.
Czerwony ma winkiel śliczny, że jest niby polityczny Układny jest jak wszystkie dranie Zdobył sobie zaufanie
***
Wpierw źle mu się powodziło Wiec myśli że nie szkodziło, By na nowo zacząć kraść Ostrożnie, żeby nie wpaść. I patrzaj! Taka cholera Do paczuszek się dobiera XXXXXXWyciąga je spod siennika XXXXXXW nocy cichaczem połyka Chleb i sadło, ciasto, ser To dla niego dobry żer
***
Z rana się zrobiły krzyki Bo paczkarze – naród dziki XXXXXNie lubią się dobrem swym XXXXXXDzielić z byle kim
A pan Stefan – nasz sztubowy XXXXXXJako że chłop jest morowy XXXXXXDecyduje wzniecić strach XXXXXXZa pomocą nocnych wach
Że to każdy, który kradnie Nie obejrzy się jak wpadnie XXXXXXNa nauki ludziom złym XXXXXXZe złodzieja będzie dym
***
Ale wacha, jak to wacha Sama się ciemności stracha XXXXXXSię pospała XXXXXXXXXXXOberwała XXXXXXXXXXXXXXXRyczała XXXXXXXXXXXXXXXXXXKrzyczała I się rozleciała.
I na naszej sztubie Nie ma więcej warty Niech to porwą czarty Ku złodziei chlubie
Porozumienie XXXXXXZrozumienie XXXXXXXXXZarządzenie Pana Stefana XXXXXXOd wieczora do rana Wacha będzie zawodowa XXXXXXmorowa XXXXXXXXXXXXani słowa Nic się przed nią nie schowa!
***
Na złodzieja strach padł XXXXXXDwa dni nic nie jadł XXXXXXXXXXXXoprócz tego XXXXXXXXXXXXXXXXXXCo dostał oficjalnego
***
Ale pajdka była mała I zupa nie dogadzała XXXXXXWięc choć nie ładnie XXXXXXOn znów kradnie.
Wacha stoi całą noc A on kradnie pajdek moc XXXXXXKradnie spod łóżek XXXXXXXXXXXXSpod głów i nóżek
Nie wiem czy stary, czy wyrostek Kradnie z kostek XXXXXXUkradł ser i margarynę XXXXXXXXXXXXUkradł cukier, sacharynę
XXXXXXXXXXXXXXXXXXKradnie ciasto, kradnie placki XXXXXXXXXXXXXXXXXXWszędzie swe zapuszcza macki XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXCo ukradnie zaraz żre XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXJest nie ładnie – bardzo źle!
Co tu zrobić? Jak zaradzić? Żeby kto chciał chociaż zdradzić XXXXXXImię, numer lub nazwisko XXXXXXNie odgadniesz, chociaż blisko XXXXXXXXXXXXJest ten drań XXXXXXNie ma sposobu nań!
***
A ja mam sposób by się pozbyć z tłoku XXXXXXz bloku XXXXXXtakich osób
Panowie z paczkami Tylko cicho miedzy nami Jak dostanie paczkę kto XXXXXXAby wykorzenić zło
XXXXXXXXXXXXOceńcie mej rady wartość XXXXXXXXXXXXRozdajcie zaraz zawartość XXXXXXXXXXXXWszystkim głodnym, wszystkim nam XXXXXXXXXXXXXXXXXXTaką ja wam radę dam!
Darmo złodziej zęby szczerzy Widzicie jak ten drań leży.
*** Stutthof, wrzesień 1944
Obóz koncentracyjny w Stutthofie: pasiaki, tzw. winkle, czyli oznaczenia więźniów, cela
Tam, gdzie twarda praca, trudy, Gdzie wyprane wszystkie brudy, Tam, gdzie słowo ważkie, twarde, Gdzie są dusze mocne, harde,
Przyjaźń – to na śmierć i życie, Gdzie nikt nie uderzy skrycie, Łgarstwo prawdy nie zasłania, Honor zmusza do wytrwania,
Życia mocne są podstawy, Gdzie wre praca, nie zabawy, Gdzie Piasta ziemia prastara, Gdzie najsroższy dopust, kara
Nie łamie, lecz wzmacnia człowieka Tam, gdzie wizja, choć daleka Wolności błyszczy w zaraniu Tam – tylko w naszym Poznaniu.
1944
Muzeum Obóz koncentracyjny Stutthof
***
Pieśni adwentowe
Czarna noc – otchłań bezdenna W krąg bluźnierstwa i przekleństwa, Płacz i rozpacz nadaremna, Przemoc gwałtu i szaleństwa.
Hańba, wstyd i poniżenie, Szyderstwo, urągowisko, Ale blisko wyzwolenie Pan nadchodzi, Pan jest blisko.
Tryumf zła i nienawiści Krew i zemsta, przepaść grzechu Każda zbrodnia, co się ziści Wzbudza wybuch złego śmiechu.
Nie ma dobrych, cichych ludzi, Świat się stacza w przepaść nisko, Lecz zapowiedź już się budzi Pan nadchodzi, Pan jest blisko.
Patrzą moce złe struchlałe, Wściekłość, złość, fałsz i obłuda, Strachem lica pobielałe, Pieśń się tworzy – tworzą cuda.
Świt – przejasne w blasku zorze Dla złych straszne widowisko, I pieśń wznosi się w pokorze: Pan nadchodzi, Pan jest blisko.
1944
***
Pieśń do Matki Boskiej Swarzewskiej
O Matko Boska, słynąca cudami W skromnym kościele małego Swarzewa, Ciebie błagamy, opiekuj się nami Gdy pieśń Twej chwały cały obóz śpiewa.
Kiedy na kutrze w złowrogą godzinę Rybak się zmaga z wielkimi falami, Ciebie, o Pani błaga o przyczynę I Ciebie prosi: o módl się za nami.
Królowo więźniów i Królowo morza, O Twoją Pani, prosimy obronę, Broń nas od złego prosimy w pokorze W kraju, którego Ty nosisz koronę.
Od niebezpieczeństw i duszy i ciała Ty nas obronisz, Królowo Niebieska, Byśmy do domów powrócili cało Spraw, Matko Boska, o Pani Swarzewska.
1944
Matka Boska Swarzewska Cudami Słynąca; druk: Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu, 1933. Swarzewo jest wioską kaszubską, położoną w gminie Puck. Późnogotycka figurka Matki Bożej Swarzewskiej, wykonana z lipowego drewna przez nieznanego mistrza, ma 52 cm wysokości i 20 cm szerokości. Łącznie z promienistą aureolą mierzy 85 cm.
***
Raduje się każdy…
Raduje się każdy, kto z daleka zoczy Nasz kobiecy oddział, co tak dzielnie kroczy. Roześmiana buzia, niebieska sukienka, Na rączce numerek – biedna ty panienka.
Smutno nam w obozie, miła panieneczko. Daj mi chociaż uśmiech, jasny jak słoneczko. Zawsze twą niebieską pamiętam sukienkę. Daj choć raz przez druty na dzień dobry rękę.
Powiem ci w sekrecie, powiem ci na uszko, Że chciałbym posiadać twe małe serduszko.
Refren:
Oj da, oj da dana, Dziewczyno kochana, Daj mi twe serduszko, Daj, ach daj!
Wyśnił mi się czar tej nocy – Tyle szczęścia, co człowiek prześni Tyle świateł i harmonii Tyle muzyki i pieśni.
Za wspomnienia snu mojego Pochylę czoło w podzięce, Wyśnił mi się cud nad cudy: Kochane matczyne ręce.
Pamiętam dobrze, jak strzegły Od dzieciństwa, od maleństwa Mnie we wszystkich moich figlach I wszystkich nieposłuszeństwach
I łagodnie mnie karciły Za dziecinną mą przewinę, I pieściły, hołubiły Kochane ręce matczyne.
I wspominam czas późniejszy, Chlubne moje lata szkolne, Czas gdym uczył się, pracował I bawił się w chwile wolne…
Czym w zabawie był beztroskiej, Czy w kłopocie, czy w udręce, Czuwały nademną zawsze, Kochane matczyne ręce.
I dzisiaj w dni ciężkiej troski Gdy się gryzę w czczej rozpaczy Wspomnę tylko – tylko westchnę I już więcej nie zapłaczę.
Już znajduję pocieszenie, Wkrótce przyjdzie kres mej męce Z daleka mnie błogosławią Kochane matczyne ręce.
1944
Eugenia z Cohnów-Lublinerowa (1869-1940), moja prababcia jako młoda panna, matka dziadka Wiktora i mojej babki Anieli oraz Stefana i Karoliny Lublinerów. Pedagożka, autorka, założycielka wraz z Dorotą Sylberową pierwszej szkoły dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo w Polsce. Gdy dziadek pisał ten wiersz w obozie w Sztuthofie, prababcia już od kilku lat nie żyła. Umarła podczas pierwszej wojennej zimy w 1940 roku.
***
Na wolności, kto niewinny…
Melodia: … przemówił dziad do obrazu… Refren na melodię: pójdź tam, Hanka, tam u chrustu…
Na wolności, kto niewinny, oj! Siedzi w Stutthofie, jak inni, oj! Kto gazetki kolportował, oj! Ten się do Stutthofu schował, oj!
Bo z Warszawy, bo z Pawiaka, bo z Pawiaka, bo z Pawiaka Przywieźli tu Warszawiaka, Warszawiaka – oj!
A kto chodził z gnatem w łapie, oj! Ten na naszej pryczy chrapie, oj! Kto złapany na ulicy, oj! Siedzi, a z nim politycy, oj!
Bo z Warszawy….
Kto się bawił rozpylaczem, oj! Nam przeszkadza wiecznym płaczem, oj! A stary kryminalista, oj! Siedzi też, ofiara czysta, oj!
Bo z Warszawy ….
Kto szopkarzem był w Warszawie, oj! Ten posiedzi też – łaskawie, oj! Temu siedzieć najprzyjemniej, oj! Kto w robocie był podziemnej, oj!
Bo z Warszawy….
Nie siedźcie, jak zmokłe kury, oj! Uśmiech na pysk, łeb do góry, oj! Wkrótce się zakończy wojna, oj! Czeka przyszłość nas spokojna, oj!
Bo z Warszawy…
Wtedy popatrz, kto ciekawy, oj! Jak jedziemy do Warszawy, oj! Tam czekają Warszawianki, oj! Żony, córki i kochanki, oj!
Bo z Warszawy…
1944
Dwa wydania książki dziadka Warszawiacy w Stutthofie, Wydawnictwo Morskie Gdańsk 1971 i wydawnictwo Muzeum KL w Sztuthofie 2014
***
Niby stoi przy śrubsztaku
Niby stoi przy śrubsztaku I pilnikiem sprawnie rucha Żadnego nie widzisz znaku, A odrazy poznać: fucha!
Tak jak wszyscy przy warsztacie Ze zroszonym potem czołem A mogę ci przysiąc bracie, Że on fuchę ma pod stołem.
Gdy szykownie się ubierze I się nażre – jest kontenty I włazi – jak w miodu dzieżę Prosto w same prominenty.
Jednak mimo I zarobków – jest już takim Co, chociaż ma w nosie muchy To zwyczajnym jest pętakiem.
1944
Wystawa Warszawiacy w Stutthofie z okazji ponownego wydania książki dziadka
Dziś, czyli wyjątkowo w drugi a nie w trzeci piątek miesiąca
Ewa Maria Slaska, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz
Wojna. Kobiety. Utopia.
Co dzieje się po wojnie? Tak wiemy, po wojnie jest pokój, żyjemy, jesteśmy szczęśliwi. Ale jak pomyślimy głębiej, intensywniej, to pamięć podsuwa nam też inne obrazy. Ruiny, gruzy, zrujnowane kamienice, wyrwane szyny, przewrócone ciężarówki. Wychudzeni ludzie, kobiety w chustkach na głowie. Ale też kwiaty na ruinach. Porozmawiamy o czasach po wojnie, Nie tylko po tej ostatniej, najlepiej nam znanej, z opowieści rodzinnych, filmów, książek, seriali, ale po każdej wojnie. O usuwaniu zniszczeń, budowaniu nowego życia. O utopii, która (być może) w dzisiejszych czasach powstaje dzięki kobietom. O Oldze Tokarczuk i jej heterotopii.
Czasem przyjemnie być turystką we własnym mieście.
Przyjechałam po południu specjalnie pod Czerwony Ratusz, żeby sfotografować kobietę z łopatą i mężczyznę z kilofem, co zajęło mi może pół godziny. A że miejsce, w którym ich postawiono, to jedna z obowiązkowych atrakcji Berlina, poddałam się kierunkowi spacerujących, oglądajacych, zwiedzających i zostałam aż do zmroku, i nie ominął mnie festiwal świateł.
Tydzień temu Viator stwierdził, iż jest do bólu racjonalny oraz niepodatny na tanie wzruszenia. I, w rzeczy samej, to święta prawda. Czy wobec tego Wędrowiec, którego zamiłowanie do ciągłych peregrynacji sugerowałoby kosmopolityzm, może być patriotą? Nie tylko może, ale po prostu jest. Tyle, że jego patriotyzm nie toleruje łzawych, sentymentalnych, tandetnych, pyszałkowatych czy zgoła tromtadrackich poruszeń serca. I dlatego zawsze, gdy nadarza się po temu okazja, odwiedza w obcych krajach polskie cmentarze wojenne, by pokłonić się bohaterom, którym nie było dane wrócić do Ojczyzny. Ale nie czuje wówczas dumy ani wzmożenia moralnego, tylko smutek. Bohaterom, skoro oddali życie, bezsprzecznie należy się szacunek i chwała. Ale o ileż wspanialej byłoby, gdyby nikt nigdy nie musiał okazywać bohaterstwa! Gdyby nikt nigdzie nie spoczywał w obcej ziemi. Marzenia…
Jacek Dehnel (reblog z FB z wczoraj, czyli 26 sierpnia)
Izraelscy żołnierze rwący i podpalający egzemplarze Koranu, a potem wysadzający meczet, nie są niczym szczególnym – oglądałem już palących książki księży i talibów, są zdjęcia z palenia książek na Bebelplatzu. To ta sama mieszanina rozbawienia, ekscytacji – ze świadomego przekroczenia reguł – i sumiennej pracy, bo książek wcale tak łatwo nie da się zniszczyć, to wymaga wysiłku, metodycznego niszczenia. Chciałoby się, że wszyscy ci ludzie mieli twarze barbarzyńców, ale to nieprawda: barbarzyńcy nie umieją czytać i niszczą przedmiot, którego zastosowania nie rozumieją. To natomiast są ludzie z obrębu cywilizacji, którzy, przeciwnie, niszczą książki właśnie dlatego, że rozumieją ich zastosowanie.
Rozpoczynamy nową akcję upamiętniania Polek w Berlinie: Ambasada Polek e.V. / Dziewuchy Berlin, Ela Kargol, Anna Krenz i ja. Napisałyśmy właśnie list w tej sprawie do Aktives Musem. Wesprzyjcie nas! / Wir starten eine neue Kampagne zum Gedenken an die polnischen Frauen in Berlin: Ambasada Polek e.V. / Dziewuchy Berlin, Ela Kargol, Anna Krenz und ich. Wir haben gerade einen Brief an das Aktive Museum zu diesem Thema geschrieben. Bitte unterstützen Sie uns!
Berlin, 08.07.2024
Aktives Museum Faschismus und Widerstand in Berlin e.V. Stauffenbergstraße 13–14 10785 Berlin
Sehr geehrte Damen und Herren,
wie Sie wahrscheinlich wissen, nachdem wir 2022 unser Projekt “Irena Bobowska, vergessene Heldin. Fehlende Hälfte der Geschichte” durchführten, arbeiteten wir im Jahre 2023-2024 unter anderem am Projekt „Frauen im Schatten der Guillotine. Polinnen im Gefängnis Plötzensee“.
Dabei stießen wir an eine Polin aus Berlin, Hedwig (Jadwiga) Neumann, die während des Kriegs im Untergrund tätig war. Um sie gruppierte um sich eine Zahl der anderen Polinnen, die sich ebenfalls konspirativ engagierten, u.a. Marianna Gąszczak und die Schwestern Przybył – Stefania und Helena, geheiratet Maćkowiak.