Don Kichot jest wszędzie. Proust też.

Dziękuję Arkadiuszowi Ł. za podsunięcie tekstów i inspiracji do tego wpisu.
Przypominam, że jeśli pojawią się tu błędy i niedociągnięcia, to są one tylko i wyłącznie moją winą,
bo żyję sobie dywagacjami i niestety brak mi solidnego warsztatu naukowca .
Oryginalnie uwaga ta kończyła się małym czerwonym serduszkiem, ale już go nie ma.

Wisława Szymborska

Nieczytanie

Do dzieła Prousta
nie dodają w księgarni pilota,
nie można się przełączyć
na mecz piłki nożnej
albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo.

Żyjemy dłużej,
ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami.

Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
Tu ja z jakimś facetem.
Tam chyba mój eks.
Tu wszyscy na golasa,
więc gdzieś pewnie na plaży.

Siedem tomów – litości.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
albo najlepiej pokazać w obrazkach.
Szedł kiedyś serial pt. Lalka,
ale bratowa mówi, że kogoś innego na P.

Zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki.
Podobno pisał w łóżku całymi latami.
Kartka za kartką,
z ograniczoną prędkością.
A my na piątym biegu
i – odpukać – zdrowi.

***

W Teatrze Polskim w Poznaniu Maja Kleczewska wyreżyserowała spektakl według Ulissesa Jamesa Joyce’a w nowym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego.

Ciekawe, że reżyserce, korzystającej ze słów powieści napisanej sto lat temu, udało się, dzięki kilku zaledwie podstawieniom polskich nazwisk i nazw geograficznych w miejsce irlandzkich, wykreować pisowską Polskę. Irlandię i Polskę na pewno wiele łączy – katolicyzm, społeczny konserwatyzm i brawurowe rebelianctwo, zastępujące solidne, mieszczańskie budowanie struktur państwowych. To kraje przez lata biedne i zależne od potężnych okupantów, szukające pociechy w megalomańskich mitach i czczej gadaninie. Polska Irlandia Kleczewskiej to świat, w którym władza wycina drzewa i prawa człowieka, głodzi konie i kradnie, co popadnie, świat w którym naprawia się dziurę w dachu dopiero, gdy pada deszcz, świat odrażający, pijacki, bełkotliwie przegadany, nażarty mięsem, zadufany w sobie, tępy i pełen pogardy dla wszystkiego, co nie jest seksem, pieniądzem i władzą. Cały spektakl to jedna wielka gombrowiczowska gęba pełna frazesów. Podszyta gombrowiczowską pupą gombrowiczowska gęba. I gdzieś w tym wszystkim, w megalomańskiej tyradzie Bluma obok Hamleta pojawi się też Don Kichot, tylko na moment, przemknie zaledwie, ale przecież musi tam być, bo to on im patronuje, nie dlatego, by byli jak on szlachetni w swych dążeniach, a dlatego że nic, czego się tkną, im nie wychodzi, wszystko im się rozłazi w palcach jak wiotka przetarta ze starości materia kaftana, który chroni grzbiet hiszpańskiego chudzielca.

Stefan spojrzał w dół na swój szeroki bezgłowy kapelusz, zwisający ponad kolanem z rączki jesionowej laski. Mój hełm i miecz. Dotknij lekko dwoma wskazującymi palcami.
Eksperyment Arystotelesa. Jeden czy dwa? Konieczność jest to coś, dzięki czemu niemożliwe jest, aby coś było czym innym. Ergo, jeden kapelusz jest jednym kapeluszem.

Posłuchajmy.

Młody Colum i Starkey. George Roberts zajmuje się stroną handlową. Longworth rozdmucha to w Expressie. O, czy na pewno? Podobał mi się Strzegący stada Columa. Tak, myślę, że posiada on tę dziwną rzecz, geniusz. Czy naprawdę sądzi pan, że go posiada? Yeats podziwiał jego wers: Jak grecka waza w pustkowiu ziemi. Czy rzeczywiście podziwiał? Mam nadzieję, że będzie mógł pan przyjść dziś wieczorem. Malachi Mulligan także przyjdzie. Moore prosił go, żeby przyprowadził Hainesa. Czy słyszał pan żart panny Mitchel na temat Moore’a i Martyna? Że Moore jest rajfujarką Martyna? Strasznie zręczne, prawda? Przypominają Don Kichota i Sancho Pansę. Dr Sigerson powiada, że nasz narodowy epos musi zostać dopiero napisany. Moore nadaje się do tego. Rycerz Smętnego Oblicza w Dublinie. W szafranowej spódniczce? O’Neill Russell? O tak, musi mówić wspaniałym dawnym językiem. A jego Dulcynea? James Stephens zrobił kilka zręcznych szkiców. Zdaje się, że zyskujemy znaczenie.

(Rozdział 9, tłumaczenie Macieja Słomczyńskiego; z sieci)

***

To Arkadiusz Łuba zachęcił mnie do obejrzenia Ulissesa w Poznaniu i u niego też znalazłam Don Kichota z Sanchą Panciczem na rysunku Andrzeja Mleczki. Pierwotnie karykatura ukazała się w Polityce z 16 września 2022 roku w artykule o reparacjach niemieckich dla Polski. Łuba użył jej jako jednej z ilustracji w artykule pt. Toxische Zustände nicht nur an der Oder (Osteuropa, zeszyt 9-10/2022), w którym analizuje stosunki polsko-niemieckie ostatnich lat w satyrze politycznej. Znamienny jest tu zresztą zarówno tytuł tego artykułu (Zatrucie nie tylko Odry), jak i tytuł całego zeszytu: Uwaga Niemcy! Sukces anatemy. Polsko-niemiecka wspólnota konfliktu.

(Przepraszam za jakość reprodukcji).

Bravo fürs Qui pro quo!

Urszula Usakowska-Wolff

Die Rache der Fledermaus an der Komischen Oper Berlin (Reblog)

Das Taschenformat der Operette von Johann Strauss (Sohn) in der Inszenierung von Stefan Hubert an der Komischen Oper ist ein wahrer Genuss.

Die am 5. April 1874 im Theater an der Wien uraufgeführte «Fledermaus» von Johann Strauss (Sohn), ist die wohl bekannteste, meist gespielte und geistreichste Operette der Welt, ein musikalisches und sprachliches Meisterwerk der goldenen Operetten-Ära, das immer noch Millionen begeistert, Champagnerlaune versprüht und deshalb zu Silvester und Karneval gern gespielt wird. Obwohl dem Libretto ein französisches Lustspiel zugrunde liegt, gilt diese Operette als Inbegriff des Wiener Schmäh. Das kommt vor allem in der Sprechrolle des Gefängniswächters Frosch zum Ausdruck, weil sie viel Platz für Improvisation und Anspielungen auf aktuelle Ereignisse bietet. Da die «Fledermaus» eine Satire ist, sind die Figuren überspitzt; sie bedienen brillant und amüsant Klischees über die feine und weniger feine Gesellschaft, die bürgerliche Ehe, die Doppelmoral und andere Probleme, die Weib, Wein und Gesang anrichten. Die Handlung der Operette dreht sich um ein Qui pro quo, das seinen Höhepunkt auf dem Kostümball erreicht. Am Ende fliegt die Maskerade auf, doch alles geht gut aus, denn «Champagner hat’s verschuldet, tralalalala».

Continue reading “Bravo fürs Qui pro quo!”

Frauenblick auf Inisherin

Monika Wrzosek-Müller

Der Film Banshees of Inisherin

Lange war ich nicht im Kino gewesen, in Berlin eigentlich zuletzt vor der Pandemie, also vor drei Jahren. Der Genuss, etwas auf der großen Leinwand zu sehen, ist schon beeindruckend, besonders bei einem Film, der visuell so fesselt. Der Film, aufgehängt zwischen einem weiten, dramatischen Himmel und der sehr schweren, von Steinmauern durchzogenen Erde, den wunderschönen grünen Wiesen, ist für mich ein Meisterstück. Die Pracht der Bilder strengt fast an, macht beinahe abhängig, alles wirkt wie ein Märchen, der Betrachter ist leicht benebelt. Zwar wissen wir, dass drüben auf der großen Insel ein Kampf im Gange ist, in den zwanziger Jahren des 20. Jahrhunderts, genauer es handelt sich um den irischen Bürgerkrieg von 1922-1923, doch auf der kleinen Insel wird darüber wenig gesprochen, man ist kaum davon betroffen. Für das alltägliche Leben bleibt jämmerlich wenig Platz, Einsamkeit, Not und Armut sind erdrückend. Die Chance auf eine gute, interessante Neuigkeit dagegen gering; es passiert einfach zu wenig, nur der Himmel wechselt ständig sein Kleid. Die Menschen tragen immer dieselben alten, eher lumpigen Klamotten – außer der Schwester eines der beiden Haupthelden; sie ist überhaupt die kluge und schöne Prinzessin des Films.

Continue reading “Frauenblick auf Inisherin”

Buchstaben einer Ausstellung

Ewa Maria Slaska

Nochmals zu Paris Magnetique

Letzte Woche gingen wir, Ela Kargol, Krysia Koziewicz und ich, das erste Mal zu dieser wunderbaren Ausstellung. Ich schreibe hier “das erste Mal”, weil ich vermute, wir werden öfter hingehen. Ela Kargol hat auch sofort HIER darüber berichtet.

Ich fand die ganze Ausstellung sehr spannend, begeistert hat mich aber vor allem DIE SCHRIFT. Da die oberflächliche Suche in ausgelegten Infomaterialien sowie Befragung der (sichtbaren) Ausstellungamitarbeiter keine Geheimnisse preis gaben, schrieb ich die Presseabteilung des Jüdischen Museums an:

Sehr geehrte Frau Karsch, ich wollte fragen, ob Sie etwas über Buchstaben / Font wissen, den man bei der Ausstellung Paris magnetique benutzt?
Den Font finde ich sehr schön, er sieht nach selbst für diese Ausstellung erfundene Form aus. Ich habe bei der Ausstellung gefragt und im Katalog und Pressemappe gesucht, fand jedoch keine Informationen.
Da die Moderne sich sehr für die Schriften interessierte, werde ich gern etwas mehr darüber erfahren.
Ich bin eine Journalistin, Schriftstellerin und Bloggerin.
Mit freundlichen Grüßen
Ewa Maria Slaska

Continue reading “Buchstaben einer Ausstellung”

Heute

Jüdisches Leben in Stettin vor und nach dem Holocaust

Vortrag und Diskussion

Dienstag, 14. Februar 2023, 19 Uhr

Topographie des Terrors
Niederkirchnerstraße 8
10963 Berlin

Erst seit Anfang des 19. Jahrhunderts war es Jüdinnen und Juden gestattet, sich dauerhaft in Stettin niederzulassen. Fortan trugen sie wesentlich zur kulturellen und wirtschaftlichen Entwicklung der pommerschen Hafenstadt bei. Nach der Machtübernahme der Nationalsozialisten 1933 begann die systematische Ausgrenzung, Verfolgung und schließlich Ermordung der jüdischen Bevölkerung Stettins. Einen tiefen Einschnitt markierte am 12./13. Februar 1940 die Deportation von über tausend Jüdinnen und Juden aus dem Regierungsbezirk Stettin in das Generalgouvernement. Es war die erste Deportation aus dem »Altreich« in ein deutsch besetztes Gebiet. Nach dem Zweiten Weltkrieg wurde Stettin vorübergehend zu einem wichtigen Zentrum der Ansiedlung für polnische Jüdinnen und Juden, von denen viele jedoch bis Ende der 1960er Jahre Polen verließen. Seit den 1990er Jahren ist das lange vergessene deutsch­-polnisch-jüdische Kulturerbe Stettins Thema vielfältiger Kunst- und Theateraktionen sowie fester Bestandteil deutsch-polnischer Bildungs- und Kulturarbeit.

PROGRAMM

Begrüßung: Uwe Neumärker, Direktor der Stiftung Denkmal für die ermordeten Juden Europas
Impulsvortrag: Prof. Dr. Jörg Hackmann, Stettin/Szczecin
Podiumsgespräch mit Prof. Dr. Jörg Hackmann, Dr. habil. Eryk Krasucki und Róża Król, alle Stettin/Szczecin

Moderation: Dr. Helga Hirsch, Berlin

Jörg Hackmann ist Professor für osteuropäische Geschichte an der Universität Stettin/Szczecin und Leiter des BKM-geförderten Forschungsprojekts »Topographie jüdischen Lebens in Stettin: Vom Ende des 19. Jahrhunderts bis zur Shoah«.

Eryk Krasucki ist als Historiker an der Universität Stettin/Szczecin tätig. Zu seinen Forschungsschwerpunkten gehört die Nachkriegsgeschichte Stettins und Westpommerns.

Róża KróI ist Vorsitzende der Sozial-Kulturellen Gesellschaft der Juden in Polen, Abteilung Stettin/Szczecin.

Helga Hirsch ist Publizistin und Buchautorin. Zu ihren Publikationen gehört Gehen oder bleiben? Juden in Schlesien und Pommern 1945–1957 (2011).

Die Veranstaltung findet in deutscher und polnischer Sprache statt. Es wird eine Simultanübersetzung angeboten.
Sie ist eine Kooperation zwischen der Stiftung Denkmal für die ermordeten Juden Europas, der Stiftung Topographie des Terrors und dem Deutschen Kulturforum östliches Europa.

Pressekontakt

Dr. Magdalena Gebala
Arbeitsbereich Polen
Deutsches Kulturforum östliches Europa
Tel. +49 (0)331 20098-18
gebala@kulturforum.info

______________________________________________________________________

Deutsches Kulturforum östliches Europa e.V.
Berliner Str. 135
14467 Potsdam
Tel.  +49 (0)331 20098-0

deutsches@kulturforum.info
www.kulturforum.info

Nieustraszony Gustaw Wielki

Pomysł Konrada

czyli Pszczółka Maja i Gucio spotykają łąkowego Don Kichota

Ewa Maria Slaska

Don Kichot dla dzieci

to złożona sprawa. Bo z jednej strony to właśnie takie figury jak Gustaw Wielki, które są nowym wcieleniem Rycerza Smętnego Oblicza, sympatyczna istota, która tak chciałaby być bohaterem, takim jak ci Bohaterowie z książek i filmów, tak bardzo chce, że doprawdy ma (musi mieć, naprawdę musi) prawo do bohaterskich opowieści, w których sam jeden stawia czoło armii przeciwników i uwalnia księżniczkę.

To się właśnie w przeciągu dziejów dzieje z mitami, ze szlachetnych szlacheckich księgozbiorów, pałacowych bibliotek, opowieści dla uczonych dorosłych schodzą coraz bardziej w dół, do popołudniowych rozmów w mieszczańskim gabinecie, niedzielnych chwil wytchnienia na proletariackim podwórku, czy w wiejskiej chacie i wreszcie w dziecinnym pokoju. Wszędzie tam są albo te opowieści, albo takie.

Continue reading “Nieustraszony Gustaw Wielki”

Rudolf Levy i artyści szkoły paryskiej

Ela Kargol

Rudolf Levy urodził się w Szczecinie w 1875 roku przy Große Domstraße (dzisiejsza Farna) w rodzinie Żydów ortodoksyjnych. Matka pochodziła z Kołobrzegu, ojciec z Bad Polzin czyli z Połczyna Zdroju. Ojciec zajmował się handlem zbożem.

Rudolf i jego o rok młodszy brat Paul byli jeszcze małymi dziećmi, gdy rodzina przeniosła się do Gdańska i zamieszkała przy ulicy Długiej (Langgasse). W 1879 roku przyszła na świat ich siostra Käthe. Rudolf Levy skończył humanistyczne gimazjum w Gdańsku, wyuczył się zawodu stolarza, ale wbrew woli rodziców zajął się sztuką.


W 1895 roku zaczął się kształcić w Szkole Sztuk Pięknych i Rzemiosła w Karlsruhe (Kunstgewerbeschule Karlsruhe). Po dwóch latach przeniósł się do Monachium do Akademii Sztuk Pięknych.

Jesienią 1903 roku wyjechał do Paryża i razem z Hansem Purrmannem i Walterem Bondy założył krąg niemieckojęzycznych artystów, skupionych przy “Café du Dôme”. W 1905 został zaproszony do “Trzeciego Paryskiego Salonu Jesiennego”, a w 1906 roku brał udział w “Czwartym Paryskim Salonie Jesiennym” z obrazem “Siedzący akt kobiecy z wachlarzem”. Od 1907 roku Levy studiował malarstwo w nowo powstałej wówczas pracowni Matisse’a. W czasie Wielkiej Wojny zgłosił się na ochotnika do Armii Niemieckiej. Walczył we Francji, w Artois i Flandrii, w 1915 roku otrzymał żelazny krzyż.

Po wojnie wrócił na krótko do Monachium, ożenił się z artystką, pochodzącą też ze Szczecina, Genią Morelli (prawdziwe nazwisko to Eugenia Schindler). Od roku 1921 zamieszkał w Berlinie, z przerwami na Paryż. W Galerii Flechtheima przy Lützowufer 13 w 1922 roku miał swoją pierwszą wystawę indywidualną. Jego prace oprócz wielu prywatnych kolekcjonerów nabyły muzea w Szczecinie, Gdańsku, Berlinie, Kolonii. Liczne wystawy w kraju i za granicą przyniosły mu uznanie i sławę.

W 1928 r. Levy został członkiem zarządu i jury Berlińskiej Secesji wraz z Hansem Purrmannem, Charlotte Berend-Corinth, Georgem Groszem i Maxem Pechsteinem.

Nastał rok 1933.

Z wiadomych powodów Rudolf Levy opuścił Niemcy 1 kwietnia 1933 roku i udał się na Riwierę Włoską, do Rapallo. Przez pewien czas Levy mieszkał tam z Oskarem Kokoschką, w roku1935 roku wyjechał do Paryża, a stamtąd na Majorkę. Po wybuchu hiszpańskiej wojny domowej Levy opuścił wyspę w sierpniu 1936 roku i wsiadł na statek do Nowego Jorku.

Nie chciał jednak pozostać w USA i w maju 1937 roku wrócił do Europy, najpierw do Zatonu (Dubrownika) w Chorwacji, a w 1938 roku na Ischię. Tam przebywał w kolonii artystów. Żył z okazjonalnej sprzedaży obrazów i otrzymywał wsparcie finansowe od rodziny, w tym żony, mimo iż Genia w międzyczasie się z nim rozwiodła.

Po wybuchu wojny w 1939 roku Levy starał się o wizę do Chile lub Brazylii. Niestety z powodów finansowych nie udało mu się tych wiz kupić. Został we Włoszech. Przeniósł się do Florencji, zaczął znowu malować.

11 września 1943 roku Niemcy zajęli Florencję, tym samym niemieckie ustawy antyżydowskie zaczęły obowiązywać na terenach okupowanych. Levy nie był bezpieczny. Musiał się ukrywać.

W grudniu 1943 r. esesmani przebrani za handlarzy dziełami sztuki oszukali go i pod pretekstem, że są zainteresowani jego obrazami, zwabili w pułapkę. 12 grudnia 1943 roku Levy został aresztowany przez funkcjonariuszy Gestapo i przewieziony do florenckiego więzienia Le Murate. 30 stycznia 1944 roku pociąg z więźniami żydowskimi wyruszył z Florencji do Auschwitz przez Carpi koło Modeny i Mediolanu. Rudolf Levy miał na liście numer 297. Przypuszczalnie zmarł podczas transportu w styczniu 1944 roku.

Jego brat, Paul Levy, inżynier kolejnictwa dotarł wraz z żoną Charlottą do Auschwitz prawie rok wcześniej. Odjechali 26 lutego 1943 roku trzydziestym osttransportem z Berlina-Moabit. Następnego dnia po selekcji zostali uznani za niezdolnych do pracy i zamordowani w komorach gazowych.

Tylko najmłodszej z rodzeństwa siostrze Käthe Levy udało się przeżyć – w 1937 roku wyemigrowała z rodziną do Tel Awiwu.

W 1937 roku dziesięć obrazów i cztery grafiki Levy’ego zostały skonfiskowane z publicznych kolekcji w ramach nazistowskiej kampanii “Sztuka zdegenerowana”. Wiele obrazów przepadło, zginęło, zaginęło.

W Jüdisches Museum w Berlinie 25 stycznia 2023 roku otwarta została wystawa Paris Magnétique.


Berlińska wystawa jest kontynuacją wystawy Chagall, Modigliani, Soutine… Paris as a School, 1905-1940, która była pokazywana w mahJ – Musée d’Art et d’Histoire du Judaïsme w Paryżu od czerwca do października 2021 roku.

Oprócz dwóch obrazów Levy’ego są tu dzieła takich artystów jak Kisling, Bondy, Gottlieb, Modigliani, Lipschitz, Epstein, Halicka, Chagall i wielu, wielu innych.

Czym była szkoła paryska?

Termin Szkoła Paryska (École de Paris) nie oznacza ani szkoły artystycznej, ani ram stylistycznych. Określenie to, użyte w 1925 roku przez dziennikarza i krytyka sztuki André Warnoda, oznacza kosmopolityczną scenę artystyczną, która przeciwstawiała się głosom nacjonalistycznym i ksenofobicznym. Jej członkowie przybyli do Paryża z terenów byłego Imperium Rosyjskiego, a więc z Polski, Ukrainy czy Białorusi, ale także z Niemiec i Włoch, aby znaleźć nowe, wolne środowisko dla swojej pracy. Niektórych łączyły ideały, ale przede wszystkim chcieli uciec od złych warunków życia w krajach pochodzenia, marginalizacji i dyskryminacji, a nawet pogromów, czytamy na stronie Muzeum Żydowskiego o wystawie Paris Magnétique.

Wystawę można oglądać do 1 maja 2023 roku. Naprawdę warto.

O braciach Levy przypominają kamienie pamięci – stolpersteine, dwa w Berlinie-Zehlendorf przy Albertinenstraße 31, trzeci, we Florencji przy Piazza Santo Spirito 9.

Dzisiaj odnalazłam w Berlinie willę, w której mieszkał brat Rudolfa z żoną, a przed nią dwa dość już wytarte kamienie. Kamień we Florencji zajął miejsce pamięci nie tak dawno temu. Prawdopodobnie jeszcze lśni pamięcią.

https://www.stolpersteine-berlin.de/de/albertinenstrasse/31/charlotte-levy

My trzy i Urszula

Czyli jutro kolejne nasze spotkanie w Sprachcafé Polnisch.

Trzeci piątek miesiąca, 20 stycznia 2023
o godzinie 19:00

Polska Kafejka Językowa
Schulzestr. 1
13187 Berlin

Dojazd do stacji S-Bahn Wollankstraße

Uwaga – wokół Friedrichstrasse konunikacja zastępcza! Lepiej jechać kolejką albo metrem nr 8 do Gesundbrunnen!

Tym razem zapraszamy na spotkanie z Urszulą Usakowską-Wolff, poetką, publicystką, zbieraczką sztuki ludowej, tłumaczką, menadżerką kultury. Tak naprawdę Urszula po prostu jest i już samo jej bycie przynosi człowiekowi radość, choć jej cięte riposty i komentarze mogą też przyprawić o niepokój.
Urszula w Sprachcafé Polnisch podczas jubileuszu dziesięciolecia bloga. Fota: ktoś z uczestników wieczoru (przepraszam, nie wiem, kto?). W tle obraz Wiesława Stefana Fiszbacha.

Na swojej stronie internetowej Urszula pisze o sobie / auf ihrer Internetseite schreibt Urszula über sich:

Urszula Usakowska-Wolff wurde am 30. September 1954 in Warschau geboren. Sie lebte von 1964-1966 in Bern, dann von 1970-1974 in Bukarest, wo sie an der dortigen Universität Germanistik und Romanistik studierte.

Ihr Studium setzte sie am Institut für Germanistik der Warschauer Universität fort, das sie 1977 mit dem Grad eines Magisters beendete.

Von 1977-1981 war sie Redakteurin des Polnischen Rundfunks in Warschau.

Nach der Verhängung des Kriegsrechts am 13.12.1981 wurde sie entlassen und mit Publikationsverbot belegt.

Sie lebte von 1984-1986 in Schwaz (Tirol) und Wien.

1986 heiratete sie Manfred Wolff. Von 1986 bis 2006 lebte sie in Bad Oeynhausen. Von 1989 bis 1990 war sie Inhaberin der Galerie Usakowska-Wolff in Herford. Bis 2019 kuratierte sie über 60 Ausstellungen, vorwiegend polnischer und osteuropäischer Kunst, in Deutschland.

Seit Mai 2006 lebt sie in Berlin.

Urszula Usakowska-Wolff ist freie Journalistin, Lyrikerin, Herausgeberin und Übersetzerin polnischer Literatur; seit Mitte der 1990er Jahre publizierte sie in Polen und Deutschland hunderte Beiträge über die deutsche und internationale Kunstszene.

Von 2007 bis 2016 war sie Mitarbeiterin der Berliner Straßenzeitung strassen|feger, wo sie als freie Kulturredakteurin zweimal im Monat in der Rubrik »art strassenfeger« ihre Ausstellungskritiken und Texte über die zeitgenössische Kunst veröffentlicht.

Bis Ende 2022 war sie Korrespondentin der Vierteljahresschrift des Polnischen Skulpturenzentrums in Orońsko, für die sie seit 1998 jährlich vier umfangreiche Texte im Jahr über die deutsche und internationale Objekt- und Installationskunst schreibt. Sie war freie Mitarbeiterin der Kunstmagazine art in berlin und stayinart – und arbeitet mit dem Portal Porta Polonica in Bochum zusammen.

2006-2011 – Vizepräsidentin des PEN-Zentrums der Schriftstellerinnen und Schriftsteller im Exil deutschsprachige Länder (Exil-PEN)

2009-2011 – Mitglied des Programmrats des Polnischen Skulpturenzentrums in Orońsko.

Preise und Auszeichnungen:

Ökumenischer Preis »Schafe Davids« der Stiftung Sacro-Art & der Stiftung Merkuryusz der Krakauer Journalisten für Aktivitäten zur deutsch-polnisch-jüdischen Aussöhnung

Pegasus-Medaille der Akademie der Schönen Künste in Warschau für die Popularisierung der polnischen Kunst in Deutschland

Kavalierskreuz des Verdienstordens der Republik Polen für die Popularisierung der polnischen Kultur und Literatur in Deutschland

ART & POETRY BY URSZULA USAKOWSKA-WOLFF