Ewa Maria Slaska
Pamiętacie “niebko”, sekretny skarbczyk w wykopanym dołku – a tam laleczka z zapałki z włoskami z kukurydzy, dwa koraliki, kawałek porcelanowej filiżanki i ćwierć czerwonego szkiełka od roweru. Wszystko przykryte potłuczoną szybką i zasypane ziemią. Od czasu do czasu ktoś wspomina “niebko”, Brygida Helbig-Mischewski tak zatytułowała całą powieść, jako byt abstrakcyjny “niebko” wciąż jeszcze istnieje, ale w naturze od dziesięcioleci już go nie widziałam – myślałam, że w czasach, kiedy każda dziewczynka chce zostać influencerką na tik toku, a chłopak będzie się zajmował sztuczną inteligencją – “niebka” zniknęły. A tu tymczasem w parku przy pałacu Charlottenburg w Berlinie już dwukrotnie widziałam jakiś inny rodzaj “niebka” w dziupli starego drzewa. Przed dwoma tygodniami były kokardki, muszelki i kamyki, ale ostatnio pojawiły się pióra, patyki i indiańskie “łapacze snów”. “Niebko” w dziupli się rozrosło.
Continue reading ““Niebko” i inne takie”

