W Sprachcafé Polnisch am Freitag 19. April um 19 Uhr / W Polskiej Kafejce Językowej
Schulzestr. 1
13187 Berlin / S-Bahn Wollankstr.

W Sprachcafé Polnisch am Freitag 19. April um 19 Uhr / W Polskiej Kafejce Językowej
Schulzestr. 1
13187 Berlin / S-Bahn Wollankstr.

Teresa Rudolf
Filomena i jej sny
Dzisiejszego rana, kiedy Filomena otworzyła okno sypialni, wciągnęła w nos i płuca najczystsze powietrze wiosny, zapach wszelakiej roślinności, a dla uszu śpiew i świergot ptaków, a i odległe szczekanie psa. To towarzyszące uczucie harmonii wszystkich wrażeń odurzyło ją zupełnie. Siadła na krześle stojącym przy oknie, zamknęła oczy i poczuła ogromną błogość rozleniwiającą całe ciało…
Continue reading “Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (9)”Monika Wrzosek-Müller
Hundeliebhaber: innen
Wie viel Mensch braucht ein Hund? Die Frage könnte man umkehren: Wie viel Hund braucht ein Mensch? Die erste Frage stellt Maike Maja Nowak in ihrem Buch, das von Begegnungen mit Hunden und ihren Menschen erzählt und sie schreibt: „Ich danke allen Hunden, die ich während meiner Arbeit kennenlernen durfte, obwohl ich ihnen nichts beibringen musste, weil sie ja selbst am besten wissen, wie es ist, ein Hund zu sein. Dafür konnte ich lernen, wie man ihnen stets dort begegnen kann, wo ihre Natur noch gesund ist – selbst dann, wenn diese vom Menschen völlig zerstört scheint. So gewann ich das Vertrauen darauf, dass in jedem Wesen etwas zu finden ist, das heil geblieben ist, wenn man nur seiner Natur folgt.“ Die zweite stelle ich mir immer wieder in unserem Park, wenn ich die Hundebesitzer beobachte, und ich würde sagen: das Problem sind eher wir, die menschlichen Wesen, und nicht die Hunde.
Continue reading “Frauenblick auf Hunde”Joasia Rubinroth & Tanja Krüger
O ptakach można powiedzieć, że w bajorze za domem spotyka się niesamowitości endemiczne i tukany, i to więcej niż w parkach narodowych. A do tego wszędzie krzyczą pawie i koel, kukułka stamtąd, i wszędzie latają kolibry. I wszędzie są motyle duże jak ptaki.

















Teresa Rudolf
Filomena i jej sny
Filomena odłożyła smartfon po rozmowie z panią Klarą, dziś niestety z bardzo mieszanymi uczuciami. Z jednej strony polubiła już tę kobietę “na dobre i na złe”, ale z drugiej strony zastanawiał ją jej głos; rozdrażniony, ze źle tłumioną złością, irytacją. O co mogło tu chodzić?
– Muszę później do niej wskoczyć i bezpośrednio o to zapytać -pomyślała. – Co dzieje się z tą kobietą?-
Ostatnio sąsiadka wygląda ciągle na naburmuszoną, czyli “nie podchodź bez kija”, owszem, nieraz mówiła, że czuje się nie najlepiej, ale tu było coś znacznie więcej… Filomena natomiast czuła się od jakiegoś czasu dobrze, wiele osób zwróciło jej sympatycznie uwagę, że powinna się więcej uśmiechać, gdyż jest jej z tym bardzo do twarzy… Zauważyła, że nastrój jej snów się zdecydowanie pozytywnie zmienił… Śni coraz rzadziej, a sny te są coraz bardziej kolorowe i pogodne.
Continue reading “Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (8)”
The killer: Euthanasia in Sardinia
The character was a woman who, called by the terminally-stage man’s family, helped end his suffering. An act of mercy towards the dying but also an act necessary for the survival of loved ones, especially for the less wealthy social classes: in small countries far from doctors, (many days on horseback) it was necessary to avoid the long and atrocious final suffering of the sick.
Continue reading “Reblog: Good Death (Good Friday)”Ewa Maria Slaska
Gdy byłam małą dziewczynką, bardzo lubiłam kłaść się wieczorem do łóżka. Nie, wcale nie lubiłam spać, ale dorośli nie musieli tego wiedzieć. Lubiłam przykryć się kocem wraz głową, co mi zapewniało małą własną prywatną przestrzeń, w której to ja byłam wszechwładną panią. W tym ciemnym namiocie z koca opowiadałam sobie wspaniałe historie o mnie samej, ale gdzie i kiedy indziej. Tych narracji było wiele, niekiedy trwały przez wiele tygodni, zmieniały się głównie pod wpływem lektur. Zapamiętałam najlepiej dwie moje nocne opowieści – obie zaczerpnęły ideę z pewnych książek, ale też całkowicie ją przetworzyły na mój własny użytek.
Continue reading “Biała Indianka w namiocie pod sekwojami”Teresa Rudolf
Sny Filomeny
Dziś od rana Filomena rozmyślała nad znaczeniem ostatnich snów, czasem wydawało jej się, że je rozumie i z kolei znów wszystko jawiło się jedną, wielką zagadką.
– No tak, to przecież są tylko sny, a nie rozprawki naukowe, żeby wszystko było logiczne i z sensem – pocieszała się.
Mimo tego nie opuszczało jej zdziwienie, że mała dziewczynka miała jej imię, też podobny pepitkowy płaszczyk, jaki miała w dzieciństwie, a o jakim przypomniała sobie dopiero w wyniku tych snów.
Continue reading “Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (7) “Ewa Maria Slaska
Pamiętacie “niebko”, sekretny skarbczyk w wykopanym dołku – a tam laleczka z zapałki z włoskami z kukurydzy, dwa koraliki, kawałek porcelanowej filiżanki i ćwierć czerwonego szkiełka od roweru. Wszystko przykryte potłuczoną szybką i zasypane ziemią. Od czasu do czasu ktoś wspomina “niebko”, Brygida Helbig-Mischewski tak zatytułowała całą powieść, jako byt abstrakcyjny “niebko” wciąż jeszcze istnieje, ale w naturze od dziesięcioleci już go nie widziałam – myślałam, że w czasach, kiedy każda dziewczynka chce zostać influencerką na tik toku, a chłopak będzie się zajmował sztuczną inteligencją – “niebka” zniknęły. A tu tymczasem w parku przy pałacu Charlottenburg w Berlinie już dwukrotnie widziałam jakiś inny rodzaj “niebka” w dziupli starego drzewa. Przed dwoma tygodniami były kokardki, muszelki i kamyki, ale ostatnio pojawiły się pióra, patyki i indiańskie “łapacze snów”. “Niebko” w dziupli się rozrosło.
Continue reading ““Niebko” i inne takie”