Wybraliśmy się niedawno ze znajomą do Hebden Bridge; to mała wioska w dolinie rzeki Calder w Yorkshire, znana jako “brytyjska stolica lesbijek”. Zupełnie nie przypomina innych znanych gayborhoods, zwykłe pełnych życia nocnego i gwaru. Takie miejsca najczęściej zdominowane są jednak przez gejów, a lesbijki chyba wolą jednak tzw. cottagecore – czyli wyidealizowaną wizję życia na wsi, która “(…) koncentruje się na ideach prostego bytu i harmonii z naturą. Inne powiązane tematy obejmują samowystarczalność, romantyzację pracy domowej, tradycyjnych umiejętności oraz zrównoważonego rozwoju”.
Pierwszą „stułę” uszyłam z 40-letniego futra z nutrii, które należało do babci Marysi. Zakładała je na wyjątkowe okazje, głównie do kościoła. Pomyślałam o kościele, jako o miejscu, gdzie się przecina wiele przemocowych gestów. Hodowla i zabijanie tzw. „zwierząt futerkowych” było jednym z nim. Również gest obdarowywania kobiety futrem jako przedmiotem drogim i luksusowym jest emanacją patriarchatu. Kobiety dostawały je od swoich mężczyzn jako dowód statusu materialnego rodziny, ale również ich pozycji w tej rodzinie. Futro oznaczało, że jest otoczona, jeśli nie miłością, to przynajmniej uwagą. I od 1 listopada począwszy kobiety stawały przed ołtarzem niosąc na swoich ramionach płaszcze z martwych zwierząt.
Znalezione przez Annę Janko i opublikowane na FB w przeddzień Wigilii 2025. To ważna data, za trochę więcej niż jeden dzień urodzi się Jezus, najsłynniejsze dziecko w historii ludzkości, a jego matka będzie go karmiła mlekiem.
Myślała, że bada mleko. A odkryła rozmowę.
W 2008 roku Katie Hinde pracowała w laboratorium badań nad naczelnymi w Kalifornii. Analizowała dane, które uparcie nie chciały zachowywać się tak, jak przewidywały dotychczasowe modele naukowe. Badała mleko matek makaków rezusów — setki próbek, tysiące pomiarów. I wciąż pojawiał się ten sam wzór, którego nie dało się wyjaśnić według starych reguł. Matki mające synów produkowały mleko bogatsze w tłuszcz i białko. Matki córek wytwarzały większą ilość mleka, ale o innym składzie odżywczym.
Dlaczego żołnierz nie powinien podczas alarmu tracić głowy?
Bo nie miałby na co włożyć czapki!
Dziennik Bydgoski, nr 105 z ‘38 roku
Kucam przy przetartej płycie podłogowej świętojanowej*, zmęczenie wygłusza odgrywane na scenie tuż nade mną Weihnachten in Leipzig Bacha. Jest piękne, ale i ekspansywne, i gdy kilka dni później puszczę nagranie w domu, spłoszę nim kota. Trzy dni temu zaciągnęłam się do wolontariatu na festiwalu muzyki klasycznej, aby niwelować mój chroniczny brak funduszy, i zaczyna powoli mnie już boleć od tego wszystkiego głowa. Łapię na chybił-trafił azymut, zaczynam palcem podążać zatartymi miejscami literami. Łacina czy niemiecki? Rozczytuję ze dwa słowa. Niemiecki, ale dziwny, stary, może i jakiś zakiś pomorski. Z zamyślenia wytrąca mnie dłoń na ramieniu. W tej hierarchii jestem nisko. Twoja jest krew i podawanie, a ich jest nafta i przyjmowanie. Żeby było jasne, nie piszę tego ze zgorzknieniem. Raczej fascynacją. W przerwach między utworami zza murów dochodzą pokrzykiwania rozhulanej gawiedzi, ewidentnie podchmielonej ciżby mężczyzn o fenotypie najzgrabniej ujętym w słowie ,,kibol”. Ciżba, za murami, i Kultura w murach. Takie to alegoryczne, że aż prawie się roześmiałam, tam na eks-kościelnej podłodze.
My Trzy, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz i Ewa Maria Slaska zapraszają na kolejny wieczór szczeciński w Polskiej Kafejce Językowej – tym razem będzie to spotkanie z poezją Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i autorską muzyką Kashi Vegi. Poetka zmarła w Manchesterze 7 lipca 1945 roku. 80 rocznica jej śmierci zainspirowała Senat RP do ogłoszenia 2025 rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Piątek, 16 stycznia 2026 roku o godzinie 19 Polska Kafejka Językowa Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow Dojazd do stacji S-Bahn Wollankstr. Wstęp wolny
Nasze styczniowe spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej traktujemy jako berlińskie zakończenie obchodów tej rocznicy.
Aha, to wieczór szczeciński, bo Kashia Vega jest ze Szczecina.
24 grudnia o północy… …przemówię do Was ludzkim głosem… – czyli jakim? Kochani Wszyscy?! (niewiarygodne rozszerzenie zbioru…) Bracia i siostry?! (zbiór ograniczony do jednej opcji…) Szanowni Klienci?! (komunikat typu spam, skrzynka przeładowana…) Kochani i Bliscy Krewni?! (para oksymoroniczna…) Drodzy Czytelnicy?! (Zwrot zawierający niedopuszczalne warunkowanie…) Paniopanowie?! (uwaga, pułapka wykluczenia…)
Stawiam więc lepiej na uniwersalność:
Boscy Grzesznicy! Jedyne, co można i trzeba dla Was zrobić tej nocy, to rozgrzeszyć Was z:
nienapisanych listów, nieprzeczytanych tekstów, niesprostowanych pomyłek, niespłaconych długów, niewyobrażalnych niefrasobliwości, niezmierzonych pokładów naiwności, nieprzemyślanych złośliwości, nierozliczonych diet, niezamierzonych gaf, nieprzetrawionych żalów, niekoniecznych łgarstw, niespuentowanych kawałów, niezrozumiałych aluzji, niestworzonych bredni, nietaktownych uwag, nierozważnych wydatków, niekochanych kochanków, niedosolonych zup, niepoprawnych manier, nieprzyjętych przeprosin, nieprzejednanych reakcji, nierzetelnych zleceń, nieprzystępnych min, niewyuczonych treści, niezapomnianych zdrad, niesprawdzonych tez, niepotwierdzonych plotek, nieposkromionych żądz, nieprawdziwych wspomnień, nieumiarkowanych oczekiwań, niewesołych prognoz, nieznacznych nieuprzejmości, niezliczonych zaniedbań, niedozwolonych skojarzeń, tudzież niewybaczalnej oryginalności, słowem: tego, co nam wspólne i znajome. Myślę, że jeśli każdy z nas tę skromną listę rozszerzy i wyśle najbardziej niezrozumiałemu bliźniemu ze swojego otoczenia, to każdy z osobna, a i wszyscy razem, poczujemy w tę noc lekki powiew metafizyki. Czego Wam i sobie serdecznie życzę.
zwei Katzen im Hof, mitten zwischen Natur der vierten Kategorie. Hat Johanna mal unsere beiden Nachbarkatzen Konfuzius und Lao Tse dokumentiert, als sie ausnahmsweise mal gemeinsam zuhause waren.
Katze_streetart wohnt, wenn ich mich recht erinnere, im Graefe-Kiez.
Die Schneekatze ist bei einer Stadtwanderung in der Jungfernheide entdeckt worden.
Das letzte Bild ist in der Columbiahalle entstanden, als die Band Katzenjammer dort aufgetreten ist.
Wo ich die Iris mal gefunden habe, das weiß ich nicht mehr.
Ach, ach, Oczekiwanie; lista prezentów od życia na nadziei zawieszona, “koncert życzeń” do ludzi z pełną listą wymogów…
Oczekiwanie tańczy polkę z Rozczarowaniem do życia, (bo nadzieja beznadziejna?) z Rozczarowaniem do ludzi, bo tak często roz-czarowują…
…naszą wy-czarowaną (w głowie,w sercu, na codzień) jakąś “świąteczną choinkę”,
z bombkami kolorowymi, łańcuszkami srebrnymi, z orzechami, jabłkami, no i szpicem u góry…
ubraną dość przeróżnie przez nas, bez pytania kogoś o zgodę na nią, (także i jak ubrana)…
i nagle koncert życzeń…
… jest “piątym asem z buta”,
gdy Oczekiwanie przegrywa tę grę…
choć przecież plotka, już od dawna niesie…
…że prawie ZAWSZE byli i są parą…
***
Życie, film każdego, z osobistym scenariuszem do niego,
z grą w głównej roli, z własną produkcją, i zdobyciem na nią wszelkich środków. legalnych, lub i nie…
Odpowiedzialność niebywała za jakość, przekaz, też i innych aktorów obsadzenie, nowoczesny casting…
Jedni robią spokojnie, barwne, ciche filmy, nie omijając żadnego insekta gdy przeleci, motyla, też i mrówki,
urodzonego kwiatu, też i ptaka…
zdumiewając się ciągle od nowa, uchwytując szczegóły, dźwięki, porody natury, i jej śmierć…
…aż kiedyś tak jak i ona znikną, niepostrzeżenie…
A inni “tkają” ogromne arrasy, genialne dzieła, pozostawiając je światu, zachwycając rozmiarem, sensem, jakością, wiedzą, nauką, estetyką, trwałością.
I jeszcze inni robią filmy na ogół w “wariancie selfie”, obojętne im, czy coś burzą, czy niweczą, czy coś budują, czy ta twórczość jest kiczem, czy też zbrodniczym dziełem…
… za które zapłacą inni od razu, a kiedyś całe pokolenia…