Jesion

https://ewamaria.blog/2026/07/20/gdyby-te-drzewa-umialy-mowic/

Wpis Tadeusza Rogali zrobił na Was, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, duże wrażenie. Łucja nadesłała poetyckie uzupełnienie

Łucja Fice

Z wielką uwagą przeczytałam ten artykuł. Tak! Drzewa w wielu kulturach są “święte”. Na moim podwórku stoi stary jesion. Jesiony są pod ochroną. Trzy lata temu poodcinano gałęzie tak, by drzewo chyba umarło “naturalną” śmiercią. Zagroziłam wówczas, że oddam sprawę do sądu, bo nikt nas, lokatorów o to nie zapytał. Widocznie komuś, kto ma samochód i parkuje na podwórku, to przeszkadzało. Jednak Jesion nie miał zamiaru “umierać” i dziś jest bujny w liście a ja mogę jeść śniadanie i podziwiać jego siłę, i z nim rozmawiać, i dziękować, że został z nami. Święte drzewo. Jesion drzewo życia. Napisałam kilka wierszy na temat tylko tego jednego jesionu. Jest świadkiem nie tylko mojego życia – jest niemym świadkiem pożegnań.

Drzewo

Wstąpiło w moje ręce
Sok wzbiera w ramionach
Drzewo wyrasta z mojej piersi
Gałęzie wyrastają ze mnie
Mam zieloną koronę
Kwiatem nie będę
Wokół pnia kamienie
Stoję o własnych siłach
Dobrze zakorzeniona

Jesion na moim podwórku I

Jak stary strażnik milczących lat
Pamięta pierwsze uśmiechy mojego dziecka

Bóg wtedy rozsypywał światło po nowym mieszkaniu

W jego koronie do dziś śpią gwiazdy
Zawsze w nocy korzenie piją ciszę
A każda gałązka podpowiada mi modlitwę
Anioły przysiadają na gałęziach
Wtedy pień otwiera niewidzialną bramę
Przez nią przechodzą dusze na drugą stronę
I serce zaczyna wierzyć w sens wszystkiego

Kiedy przytulam się w ukryciu
Słyszę jak szepcze językiem światła
Człowiek nie umiera tylko przechodzi przez ukryte drzwi


Jesion za oknem II

Stary samotny stary strażnik milczących lat
Pamięta pierwszy oddech poranka
Gdy Bóg rozsypywał światło
Po wojennej obudzonej ziemi.
W jego koronie śpią gwiazdy
A korzenie piją ciszę z ukrytych źródeł
Każdy liść jest modlitwą
której człowiek dawno zapomniał.
Mówią że na jesionach przysiadają Anioły
Ale tylko wtedy gdy serce potrafi uwierzyć
Wtedy pień otwiera niewidzialną bramę

W moich wierszach nie tyle opisuję przyrodę, ile rozmawiam z nią. To przypomina mi
dawną tradycję, w której świat był postrzegany jako pełen znaczeń. Zamykam w poetyckich
symbolach to, czego nie da się zamknąć w definicjach. Moj nowy tomik będzie miał tytuł
Szelest, którym mówi Bóg

Szelest, którym mówi Bóg

Nie pytaj
dlaczego masz na imię Łucja.

To imię nadałem ci
z pierwszym światłem poranka

Kiedy nie umiałaś otworzyć oczu
A Twoja Matka szła już do świątyni
Z maleńkim obrazkiem ukrytym na rękach
ujrzała na drodze cichy obraz Świętej

Nie podniósł go wiatr Nie zgubił przypadek
Odnalazło go Serce matki

Starsza siostra
pochyliła się nad światłem obrazka
i wyszeptała
Niech będzie Łucja

I imię stało się lampą która nie gaśnie

Od tamtej chwili
Idzie przede mną
niewidzialny płomień.

Nie oślepia Prowadzi

Kiedy obejmuję stary Jesion
Czuję jak jego liście
szeleszczą modlitwą

A Anioł którego śpiew słyszę
Na tle pustego Nieba
Uśmiecha się tylko

Są tajemnice których nie trzeba wyjaśniać
Wystarczy żyć tak aby światło
Rozpoznawało święte imiona.

I wierzę że Święta Łucja
Patronka światła niesie przede mną
Małą lampę Nadziei

Jej płomień co nie spala
I nie osądza
I nie pyta
Tylko rozświetla drogę Prawdy
Która jak korzenie Jesionu
Sięga głębiej niż cały mrok świata

W bezsenne noce siadam pod moim drzewem
Nie proszę o cuda.
Bo największy cud wydarzył się wtedy
Gdy Światło wybrało dla mnie imięnie imię


Do mojego Jesionu

Nie przestawaj ze mną współistnieć.

Bądź przy mnie podczas śniadania
obiadu i kolacji.

Niech Twój cień spada na mój chleb
jak ciche błogosławieństwo

Koronuj mnie duchowo bo bez ducha
Będę jak ścięte drzewo
Które pamięta niebo
Lecz już go nie dotyka

Jeśli naprawdę każde stworzenie
nosi w sobie iskrę Stwórcy

To Ty mój stary Jesionie

Jesteś jednym z najcierpliwszych
Nauczycieli ciszy

Nie uczysz słowami
Uczysz korzeniami

Pokazujesz największą siłę która rośnie w ukryciu.
A gdy przyjdzie wiatr
Nie pozwól abym złamała się od pierwszego podmuchu
Naucz mnie uginać się bez utraty godności

I Wy Wszystkie drzewa świata
Brzozy i lipy i dęby i buki
Sosny pachnące żywicą

Osłaniajcie mnie zielonym płaszczem
Pilnujcie moich myśli aby nie zbłądziły
Strzeżcie mojego serca aby nie skamieniało.

A jeśli kiedyś zapomnę kim jestem
Wyszepczcie moje imię liśćmi
Wierzę że Bóg mówi do mnie
nie głosem burzy lecz szelestem drzewa

Rozmowa z drzewem

Znam je z dzieciństwa
– Co tu robisz? –pyta drzewo
– Siedzę sobie na ławce i dumam
Mam zadanie do wykonania. Załatwiam pilne sprawy
– To moja ławka – mówi drzewo. – Przeszkadzasz mi
– Jestem tu w pewnym celu – odpowiadam ciepło
– Nie obchodzą mnie twoje cele
– A kim ty jesteś?
– Jestem wszystkim – mówi drzewo
– Jak jesteś wszystkim to pozwól mi wyzwolić się z ograniczeń
Moje korzenie w Gorzowie. Tam muszę wrócić.
– Możesz być kim chcesz – zaszumiało
– Nie rozumiem!
– Jesteś tylko przejawem kosmicznej świadomości
Duchową plamką przenikającą ludzki wymiar
Skrzynką umysłu w której wiadomości jak listy
– To podaj gotowy wzór jako dowód – proszę
– Ty myślisz naukowo – kontynuuje drzewo
– Według nauki jesteś niczym innym jak rezultatem
Przypadkowego iskrzenia części maszyny, którą nosisz w swojej głowie
– Jesteś tylko przejawem, etapem na drodze do super maszyny
Ja wiem wszystko! Jestem drzewem
Świadomością przenikającą nawet twój umysł. Jestem też tobą
Niematerialną plamką w twoich neuronach
Kiedy ze mną rozmawiasz ja włączam neurony twojej kory mózgowej
– Nie odpowiem ci KIM JESTEŚ
– Włącz przycisk przyjemności.
– Ja dodam trochę pikantnych przypraw do twoich emocji.
ŻYJ



Gdyby te drzewa umiały mówić…

Zanim oddam głos autorowi chciałabym jako Adminka podziękować mu za te teksty o dworze w Cieszkowie i świecie, który odszedł bezpowrotnie. Nieodmiennie mnie wzruszają, a i Wy, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, bardzo chętnie je czytacie.

Tadeusz Rogala

Historia alei lipowych cieszkowskiego dworu

„Gdyby te drzewa umiały mówić, to dopiero by nam wygarnęły” – powiedział mi kiedyś starszy człowiek z Ponidzia, którego przodkowie od dziada pradziada zamieszkiwali tę krainę. Byli to ludzie o karkach twardych jak stal, nieugięci i niekłaniający się byle komu. Przez wieki ich życiowa mądrość wyprzedzała formalne ich wykształcenie.

Byli potomkami wojowników Konrada Mazowieckiego, który, dążąc do zdobycia dzielnicy krakowskiej, ustanowił granicę na Nidzie i osadził nad nią swoich rycerzy. Z biegiem czasu rycerze ci weszli do stanu chłopskiego. To ludzie, których przodkowie stanowili załogę zamku w Pełczyskach, wywodzącą się jeszcze z rycerstwa Władysława Łokietka. Po potopie szwedzkim wielu z nich popadło jednak w nędzę.

Continue reading “Gdyby te drzewa umiały mówić…”

The secret of trees

The Great Rot Mystery
For 60 million years trees were essentially immortal. During the Carboniferous period plants evolved a tough material called lignin to grow taller and stronger. The catch? Absolutely nothing on Earth—no bacteria, no insects, and no fungi—knew how to eat it.
When these giant trees fell, they didn’t rot. They just piled up in massive, undigested heaps for millions of years. This “evolutionary lag” is actually the reason we have fossil fuels today! Those un-rotted forests were eventually compressed into the coal we mine now.
The cycle of life as we know it didn’t truly begin until a specific type of fungi finally evolved the “molecular toolkit” to break down lignin. This single biological breakthrough ended an era, allowed nutrients to finally return to the soil, and paved the way for the modern ecosystems we see today. Nature is the ultimate problem solver—it just takes a few million years sometimes!

This image comes from the 4th edition of Meyers Konversationslexikon (1885–90).
The copyrights have expired and this image is in the public domain.

It is one of those trees, lepidendron. Picture made by Falconaumanni (CC BY-SA 3.0) – commons.wikimedia.org

The Carboniferous is a geologic period and system of the Paleozoic era that spans 60 million years, from the end of the Devonian Period 358.86 Ma (million years ago) to the beginning of the Permian Period, 298.9 Ma. It is the fifth period of the Phanerozoic eon. The name Carboniferous means “coal-bearing”, from the Latin carbo – coal and fer – carry, and refers to the many coal beds formed globally during that time. 

Frauenblick auf die Bäume

Monika Wrzosek-Müller

Der Harz und seine Fichtenwaldkatastrophe

Wir fuhren in den Harz, in das Mittelgebirge, das einst an der Grenze der zwei deutschen Staaten lag, wohin sich die Westberliner aus ihrer abgeschlossenen Insel immer wieder flüchteten. Vor Jahren war ich da einmal für längere Zeit, in Braunlage. Jetzt fuhren wir aus einem sehr schönen Anlass: unsere Nachbarin wurde 80 und wollte das entsprechend feiern; wir freuten uns auch, die Landschaft wiederzusehen. Leider war der erste Anblick, der der Vorläufer der höheren Hügel, fürchterlich, richtig grauenvoll, die gewaltigen Wälder, an die wir uns erinnerten, waren weg, abgestorben. Aus den nackten Wiesen ragten einzelne graue Skelette von Bäumen, viele waren umgefallen und lagen kreuz und quer herum. Die Szenerie erinnerte mich an den Elefantenfriedhof aus dem Film Der König der Löwen; überall graue Gerippe, graue ausgetrocknete Äste und Baumstämme in bizarrsten Stellungen. Rundherum Wiesen mit gelbem, schon jetzt ausgetrocknetem Gras. Ganz selten konnte man doch kleine Fichten erblicken, das war hauptsächlich an den Nordhängen, auf den südlich gelegenen wuchs nichts, sie waren der Sonnenstrahlung offensichtlich zu sehr ausgesetzt. Erst oben in St. Andreasberg gab es einzelne Bäume, auch nicht Fichten, sondern Laubbäume, und an manchen Stellen wurde jetzt auch Mischwald gepflanzt.

Continue reading “Frauenblick auf die Bäume”