Wolka 18 (3)

Zbigniew Milewicz

Mama wyszła za mąż za Stefana na początku lat 50; chyba wtedy jeszcze nie chodziłem do szkoły, mieszkałem u dziadków na Wesołej i adres na ulicy Wolności to była dla mnie dopiero sprawa przyszłości. Należą się więc Czytelnikowi moje przeprosiny, że wprowadziłem go w pierwszym odcinku w błąd, wspominając, jak to jeździliśmy z mamą za ojczymem po Polsce, a później  wracaliśmy na Wolkę. Owszem, jazdy się zgadzały, tylko moim stałym adresem pozostawał nadal jeszcze dom na chorzowskim osiedlu Ruch. Prawdopodobne, że ojczym wynajmował już wtedy tamten pokój w centrum, remontował go, urządzał wspólnie z moją mamą, ale dokładnie tego nie wiem. Czas jest wrogiem pamięci. W każdym razie główną opiekę nade mną sprawowali wówczas jeszcze rodzice mojej mamy.

Continue reading “Wolka 18 (3)”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (38), czyli dlaczego nie razem?

Roman Brodowski (Brom)

Droga do niepodległości cierniami wyłożona

Powstanie Styczniowe było ostatnim zbrojnym aktem powstańczym narodu polskiego przeciwko zaborcom. Niestety wszystkie, począwszy od tego pierwszego, czyli Insurekcji Kościuszkowskiej, poprzez Listopadowe, Krakowskie, ogólnoeuropejską Wiosnę Ludów, a na Styczniowym skończywszy, zakończyły się totalną klęską.
Jednakże była i, jeżeli można to tak nazwać, pozytywna strona tych wydarzeń, bo dzięki nim za każdym razem, jak to określił Adam Mickiewicz, naród polski budził się ze snu. W pewnym sensie wieszcz miał rację, gdyż powstania odradzały na jakiś czas we wspólnocie pierwiastek jedności, ważny element łączący naród do przeciwstawiania się wszelkim próbom wykorzeniania przez władze zaborczych państw, jej narodowych wartości.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (38), czyli dlaczego nie razem?”

Mut – courage – odwaga

Liebe engagierte Menschen in Berlin und Brandenburg,

sie haben uns bereits in den letzten Jahren Vorschläge von beeindruckenden Menschen geschickt. Auch in diesem Jahr suchen wir wieder Personen und Gruppen, welche ausgezeichnet werden sollen.

Kennen Sie Menschen oder Gruppen, die sich aktiv für Gerechtigkeit einsetzen, gegen Rassismus kämpfen und Verantwortung übernehmen? Dann geben Sie ihnen die Anerkennung, die sie verdienen – für ihr Engagement und ihre Zivilcourage! Das Bündnis für Mut und Verständigung ehrt engagierte Menschen und Initiativen aus Berlin und Brandenburg – für langjähriges ehrenamtliches Wirken oder mutiges Eingreifen.

Continue reading “Mut – courage – odwaga”

Worki dla Rosynanta

Czyli gdzie jest Don Kichot?

Pytanie ważne, bo worków na drzewach całe masy. Pytam, bo Don Kichot obiecał, że będzie walczył z workami, po czym pojechał, a worków przybywa.

Ten po lewej w Berlinie, ten po prawej w Warszawie, przyłapany przez wiadomo kogo.

Samojeden i Don Kichot nie da rady. Trzeba by krucjatę ogłosić, niech król wezwie poddanych do boju. Bo worki są wszędzie, na drzewach , w rowach, na łąkach, nawet na dnie Rowu Mariańskiego.

Król Borowik Prawdziwy szedł lasem
postukując swym jedynym obcasem,
a ze złości brunatny był cały,
bo worki mu przeszkadzały.

Tedy siadł uroczyście pod dębem
I rozkazał na alarm bić w bęben:
„Hej, grzyby, grzyby,
Przybywajcie do mojej siedziby,
Przybywajcie orężnymi pułkami,
Wyruszamy na wojnę z workami”.

To wiadomo, Brzechwa, z lekka poprawiony. A tymczasem w Berlinie nie ma Rosynanta, jest Rosynanta, czyli nasza szkapa. Ela znalazła ją na pewnym placu zabaw, trochę mizerną i chyba trochę ślepą. W każdym razie w sam raz partnerka dla pierwowzoru.

A ja rozmyślając o workach, znalazłam w sieci dwa artykuły o tychże, jeden w polskim czasopiśmie wegańskim:

A jeden w niemieckim wydaniu National Geographic:

https://www.nationalgeographic.de/umwelt/2019/04/mikroplastik-verbreitet-sich-auch-ueber-die-luft

Don Kichocie przybywaj!

Inne, inni i Kasia Vega

Tekst: Ewa Maria Slaska
Zdjęcia: Ela Michalak, Ela Kargol, Krysia Koziewicz, Ewa Maria Slaska, głównie jednak Ela Kargol

A więc było tak. Wczoraj był koncert. W fajnym miejscu, bo w tzw. Heimathafen, czyli Porcie Macierzystym – sali widowiskowej w berlińskiej dzielnicy Neukölln:

Program przygotował dyrygent orkiestry, Mariusz Woźniak, konferansjerkę prowadziła jego żona, grali i śpiewali młodzi ludzie z Zielonej Góry i okolic, a na zakończenie wystąpiła Kashia Vega, mieszkająca w Berlinie polska kompozytorka, pianistka i piosenkarka. Kasia właśnie nagrywa pierwszą płytę – Kropla – i wczoraj przedstawiła dwie piosenki z tej płyty.

I jeśli myślicie, że była to typowa impreza polonijna – to się mylicie, aczkolwiek rzeczywiście była to impreza polonijna.

A jeśli myślicie, że była to typowa produkcja estradowa, czyli tzw. chałtura, jak w PRL-u określano składankę tego i owego – to się mylicie, aczkolwiek rzeczywiście była to składanka.

Było wesoło, różnorodnie, radośnie, wszyscy się świetnie bawili, scena i widownia po równi tryskały energią, widownia była w nastroju do zabawy, a na scenie prezentowały się utwory na naprawdę wysokim poziomie, w ciekawej aranżacji i naprawdę profesjonalnie wykonane.

To my, Ela i ja, Kasia Vega oraz Kasia i ja.

A teraz już po kolei: pani konferansjerka i Kasia w roli moderatorki, a potem soliści i zespół. Może się mylę, ale zespół instrumentalistów składał się niejako z dwóch części – orkiestry kameralnej i zespołu rokowego z gitarą, gitarą basową, perkusją, wiolonczelą i klawiszami. Gitary były znakomite.

A tu jeszcze raz Kasia z piosenkami z własnej płyty:

O Kasi jeszcze tu będzie, bo już się umówiłyśmy na rozmowę. Czyli – ciąg dalszy nastąpi.

I na pożegnanie – wesołe kolorowe zdjęcie młodych kobiet.

Naprawdę – bardzo to było ładne, wesołe, barwne. I ani razu nie mówiliśmy o tych wszystkich ohydnych dziadach! Niech żyje muzyka!

Haftowana serwetka z Kołymy

Ewa Maria Slaska & Irina Sandomirskaya

Byłam na konferencji o problemach kobiet w krajach byłego bloku wschodniego.

The Fifth Conference in Memory of Arseny Roginsky: Womens Experience in the postsocialist bloc. Terror, Resistance, Memory 2025

Arseny Roginsky (1946-2017), was a historian, political prisoner, and one of the founders of Zukunft Memorial. 

Konferencja bardzo ciekawa. Największe wrażenie zrobił na mnie referat Iriny Sandomirskey, Rosjanki, uciekinierki, pracującej na Södertörn University w Szwecji: Women’a Memory of the Gulag: The Object as a Material Experience, Historical Testimony and a Figure of Silence.

Ostatnio, przez zbliżającą się wystawę i spotkanie Marcelego Klimka, zajmuje mnie haft, wzruszyło mnie więc, że głównym obiektem, jakim Irina ilustrowała swój referat, była haftowana serwetka.

Левина Зинаида Семеновна. Салфетка с вышивкой.


Квадратная салфетка с филейной вышивкой ручной работы, по краям орнамент, в углах чередуются розы и осы. В середине вышито полосами: “Ларуся люби маму 19 18/IV 38”. Сделана Зинаидой Левиной в лагере на Колыме для дочери Ларисы.
 ОФ704
ФондРукоделие и ремесло
АвторЛевина Зинаида Семеновна
НазваниеСалфетка с вышивкой
Материал, техникабелая ткань, филейная вышивка
 30 х 32 см
Год создания1938 – 1938
ФондообразовательЛевина Зинаида Семеновна
Место созданияХАБАРОВСКИЙ КР, РСФСР
СЕВЕРО-ВОСТОЧНЫЙ ИТЛ

Serwetka znajduje się w rosyjskim Muzeum Pamięci o Gułagu: https://museum.memo.ru/

Irina mówiła o kobiecej pamięci i o tym, że nie tylko słowa, ale również obiekty zachowują pamięć, nie tylko pamięć o nich samych, ale też o osobach, które je wykonały, które ich używały, o tych, dla kogo były przeznaczone. Obiekty są inne niż słowa, zastępują słowa, dając twórcom i twórczyniom prawo do milczenia. To sformułowanie było w tym referacie bardzo ważne, może najważniejsze. Prawo do milczenia.

Reblog na polski: Kaktusy

Rabunek o wartości miliona. Włoski kolekcjoner i rzadkie kaktusy.

Laura Dahmer / gazeta Tagesspiegel 15 marca 2025

Zaczęło się już kilka lat temu. W lutym 2020 włoska policja przez przypadek odkryła milionowej wartości przekręt. Na werandzie domu pewnego włoskiego kolekcjonera znaleziono towar, dostarczony w tysiącach egzemplarzy drogą wodną przez Grecję i Rumunię.

Continue reading “Reblog na polski: Kaktusy”

Wolka osiemnaście (2)

Zbigniew Milewicz

Od strony ulicy, na parterze, mieści się pod tamtym adresem elegancka kawiarnia, już od wielu lat. Najpierw nazywała się Chopin, a teraz Paterman, od nazwiska właściciela, chorzowianina z dziada pradziada, który stworzył całą sieć tych lokali. Nazwisko ma niemieckie, ale polską duszę, co lubi podkreślać w różnych wywiadach. Kiedy przyjeżdżam do Chorzowa, zwykle zachodzę tam na kawę i sobie wspominam, jak mi się żyło piętro wyżej na przełomie lat 50 i 60.

Wolka, sfotografowana latem 2006 r., kiedy jeszcze tętniła życiem. Źródło: Wikipedia
Te dwa zasłonięte okna ponad kawiarnią należały kiedyś do naszego mieszkania. Źródło: https://www.tripadvisor.de/Restaurant_Review-g274759-d8009876-Reviews-Cafe_Paterman-Chorzow_Silesia_Province_Southern_Poland.html

Continue reading “Wolka osiemnaście (2)”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (37). Powstanie styczniowe.

Roman Brodowski (Brom)

Sens czy bezsens? Kulisy Powstania Styczniowego

Napięta sytuacja w Królestwie i groźba wcielenia działaczy niepodległościowych do armii carskiej spowodowały, że Aleksander hrabia Wielopolski, z nadania cara od czerwca 1862 roku naczelnik rządu cywilnego Królestwa Polskiego, aby uniknąć rozruchów antyrosyjskich, zaplanował na 25 stycznia 1863 roku „brankę”, czyli przymusowy pobór do wojska. Zmusiło to kierownictwo polskich organizacji patriotycznych, zwłaszcza działaczy „obozu czerwonych”, do podjęcie decyzji bezzwłocznego rozpoczęcia powstania.
Jeszcze w przeddzień powstania ogłoszono Manifest do Narodu, wzywający Polaków do zbrojnego oporu przeciwko Rosyjskiemu Imperium. Wraz z manifestem, dla pozyskania chłopów, ogłoszono również dekret uwłaszczeniowy, gwarantujący nadanie ziemi bezrolnym chłopom.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (37). Powstanie styczniowe.”

Frauenblick auf Wandern

Monika Wrzosek-Müller

„Spaziergang nach Syracuse“ – mit Flugzeug, Zug, Bus und letztendlich Taxi

Ich dachte eigentlich alle Wege würden nach Rom führen, doch realisiert habe ich gerade „den Spaziergang nach Syrakus“; zwar mit Johann Gottfried Seume im Kopf, aber nicht in den Beinen. An sich, denke ich, wäre die langsame Art sich dem Ziel zu nähern die richtige und faszinierendste. Wie der Schriftsteller aus dem späten 18. Jh. alle Etappen, Landschaften, Klimazonen Schritt für Schritt zu durchwandern. Doch wir steigen leider nur ins Flugzeug und landen dann, mit besserem oderschlechterem Ergebnis, ein paar Tausend Kilometer weiter, in einer anderen Welt, in einem anderen Klima, mit ganz anderen Menschen und einer anderen Kultur. Das schrittweise Vorangehen erlaubt uns das Ziel hinauszuschieben, sich darauf innerlich vorzubereiten, vielleicht auch mehr zu freuen, auf das Ankommen hinzuarbeiten.

Continue reading “Frauenblick auf Wandern”