Teresa Rudolf
Wiatr
Wiatr przyniósł mu
szeleszcząc, pomiętą,
pogniecioną kartkę.
A na niej uwiecznione,
wgniecione, wtłoczone
jakieś pismo magiczne.
Patrzył wbity patrzeniem
w papier, skamieniały;
-to, to
T0 niemożliwe –
– TO niemożliwe-
szeptał,
już wiedząc,
że niemożliwe
stało się
nagle właśnie
możliwym,
czarne niebo,
otworzyło
się jak piekło…
A łzy
zabrał
szeleszczący
wiatr
ze sobą…
Sen w tańcu
Tańczyła stojąc
na kuli ziemskiej,
coraz szybciej,
szybciej, szybciej.
Płakała łzami jak
jabłka wielkimi,
chcąc ze snu
wyskoczyć.
Wokół złote gwiazdy
spadały na głowę,
kręcącą się szybko,
aż… otworzyła oczy.
Zdziwiona oglądała
nogi, ręce, twarz,
nie wiedząc już,
czy tańczyła….
…czy uciekała,
jeśli… to z kim?
a jeśli… przed kim?

