“Niebieskie jak morze i niebo”, napisała Joasia Rubinroth.
Vermeer van Delft (1657-1659), Paul Cesar Helleu (1880), Auguste Théodore Desch (1906), Marie Bertuch (1895), Gabriele Münter (1917)





“Niebieskie jak morze i niebo”, napisała Joasia Rubinroth.
Vermeer van Delft (1657-1659), Paul Cesar Helleu (1880), Auguste Théodore Desch (1906), Marie Bertuch (1895), Gabriele Münter (1917)





Joasia Rubinroth




To są te takie “comfort books” – https://www.empik.com/pasje/comfort-books-z-japonii-i-korei-poludniowej-ksiazki-podobne-do-zanim-wystygnie-kawa,133187,a


One są jak takie słodycze Donat albo z McDonalda, że jesz i niby miło, i słodko, a potem dalej jest się głodnym i czuje pustkę.










Joasia Rubinroth
List z Kudammu







Pocztówka i list z Wiednia






Czytanie nad jeziorem

PS w sprawie Albanii











Flamingi:

PS w sprawie chaosu
ndesłany z ułożonej Szwajcarii

Herbata z płatkami róż dla adminki

PS od adminki: Mam i piję. Pyszna. Zwłaszcza w upały.
Joasia Rubinroth












Joasia Rubinroth


A w domu, w którym mieszkamy, mieszkają, jak widać, sami psychoterapeuci.




Joasia Rubinroth












Joasia Rubinroth


***
Autorka sprząta, ja też niby chciałam, ale zamiast tego poszłam na wystawę i po drodze “O MAŁY WŁOS” a zostałabym rozjechana przez rowerzystę. I przysięgam na wszystkie świętości i obym nigdy nie jadła lodów, że nie wiedziałam jeszcze, o czym będzie ten list, a zaczęłam sobie rozmyślać, jakby się to powiedziało po niemiecku, że coś się o mały włos wydarzyło. I to by było “um Haaresbreite”. Um Haaresbreite hätte mich heute ein Radfahrer überfahren.
***
PS od Autorki po kilku dniach!
Już jest, w Krakowie, fryzjer, który się nazywa Harakiri, niestety bez zabawy słownej: HAAR włoso-kiri.
Harakiri Barber Shop, klasyczne strzyżenie dla ojca i syna.
https://booksy.com/pl-pl/79940_harakiri-barbershop_barber-shop_8820_krakow#ba_s=seo
Jest też w Niemczech
https://www.haarakiri-haarkosmetik.de
I w austrii:
https://www.haarakiri.at
Tak to jest, człowiek coś sobie wymyśli, myśli, że to tylko żart, a to jest naprawdę!
Dziś nie ma listu z Kudammu, ale za to jest Królowa z parku 🙂
Ewa Maria Slaska
Pisałam tu o niej wielokrotnie, bo też zasłużyła na to, żeby o niej pisać. Luise, księżniczka meklemburska, która w Boże Narodzenie 1793 roku, w wieku 16 lat poślubiła księcia, następcę tronu, Fryderyka Wilhelma, przyszłego króla. Piękna, pogodna, odważna, przyjazna ludziom i przez nich kochana. Nowy rodzaj kobiety na sztywnym pruskim dworze. Królowa, matka dziewięciorga dzieci, w tym przyszłego króla Fryderyka Wilhelma IV, przyszłego cesarza Wilhelma I i przyszłej rosyjskiej carycy Aleksandry Fiodorowny, żony Mikołaja I, swego czasu stylizowana przez historyków wręcz na świecką, pruską madonnę. Gdy umarła, całe Niemcy pogrążyły się w żałobie. Dziś mówi się, że była taką XIX-wieczną księżniczką Dianą, królową serc.
Continue reading “Królowa”Joasia Rubinroth






