Ritter und Fischer

Ela und Don Quijote (1128)

Ela Kargol gab mir vor ein paar Tagen eine spanische 2-Euro Münze mit Don Quijote. Ich habe gedacht, dass es etwas Neues ist, weil ich es nie gesehen habe, aber von wegen. Es ist eine 2-Euro-Gedenkmünze herausgegeben vor fast 20 Jahren! Sie wurde am 30. Juni 2005 im Umlauf gebracht, zum 400. Jahrestag der ersten Ausgabe Miguel de Cervantes’ Don Quixote. Auflage (der Münze) 8 Millionen.

Continue reading “Ritter und Fischer” →

My trzy w Polskiej Kafejce Językowej

Dziś, czyli wyjątkowo w drugi a nie w trzeci piątek miesiąca

Ewa Maria Slaska, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz

Wojna. Kobiety. Utopia.

Co dzieje się po wojnie? Tak wiemy, po wojnie jest pokój, żyjemy, jesteśmy szczęśliwi. Ale jak pomyślimy głębiej, intensywniej, to pamięć podsuwa nam też inne obrazy. Ruiny, gruzy, zrujnowane kamienice, wyrwane szyny, przewrócone ciężarówki. Wychudzeni ludzie, kobiety w chustkach na głowie. Ale też kwiaty na ruinach.  Porozmawiamy o czasach po wojnie, Nie tylko po tej ostatniej, najlepiej nam znanej, z opowieści rodzinnych, filmów, książek, seriali, ale po każdej wojnie. O usuwaniu zniszczeń, budowaniu nowego życia. O utopii, która (być może) w dzisiejszych czasach powstaje dzięki kobietom. O Oldze Tokarczuk i jej heterotopii.

Continue reading “My trzy w Polskiej Kafejce Językowej” →

Berlin, festiwal światła i inne atrakcje


Ela Kargol

Czasem przyjemnie być turystką we własnym mieście.

Przyjechałam po południu specjalnie pod Czerwony Ratusz, żeby sfotografować kobietę z łopatą i mężczyznę z kilofem, co zajęło mi może pół godziny. A że miejsce, w którym ich postawiono, to jedna z obowiązkowych atrakcji Berlina, poddałam się kierunkowi spacerujących, oglądajacych, zwiedzających i zostałam aż do zmroku, i nie ominął mnie festiwal świateł.

Continue reading “Berlin, festiwal światła i inne atrakcje” →

Arno Breker

Ela Kargol

Arno Breker (1900 – 1991)

Arno Breker, artysta, któremu się upiekło. Wyszedł z procesów denazyfikacyjnych bez szwanku z nalepką Mitläufer (współpodążający). Przed nim byli „główni winni” (Hauptschuldige), obciążeni (Belastete), obciążeni w mniejszym stopniu (Minderbelastete), a po nim tylko uwolnieni od zarzutów (Entlastete). Breker, ulubiony rzeźbiarz Hitlera, podobno jednak kogoś ostrzegł, kogoś uratował i dlatego dostał czwartą kategorię w procesie zwanym denazyfikacją.
Procesy denazyfikacyjne nie odbywały sie zgodnie z prawem i pierwotnym zamiarem.
Denazyfikacja przyniosła ograniczone rezultaty. Jej niekonsekwentne przeprowadzenie utrudniło ściganie zbrodniarzy nazistowskich i umożliwiło wielu byłym nazistom obejmowanie stanowisk w życiu publicznym Niemiec. W związku z brakiem kadr na podstawie artykułu 131 ustawy zasadniczej RFN 10 kwietnia 1951 Bundestag zdecydował niemal jednogłośnie (dwa głosy wstrzymujące się) o dopuszczeniu wszystkich osób, których nie zakwalifikowano do 1 lub 2 kategorii winnych do służby urzędniczej w Republice Federalnej Niemiec. Dopuszczone w ten sposób do służby osoby określano jako 131.

Continue reading “Arno Breker” →

Unser neues Projekt

Projektgruppe:
Elżbieta Kargol – Anna Krenz – Ewa Maria Slaska – Gisela Wenzel
Ambasada Polek e.V. / Dziewuchy Berlin

Berlin, 16.08.2024

Bezirksverordnetenversammlung Tempelhof-Schöneberg
Gedenktafel-Kommission
Rathaus Schöneberg
John-F. Kennedy-Platz
10820 Berlin

Vorschlag für eine Gedenktafel


Continue reading “Unser neues Projekt” →

Tibor

Ela Kargol

Tibor Jagielski, artysta
ur. 13. 01. 1959 w Szczecinie
zm. 02. 06.2024 w Berlinie

Tibor Jagielski, artysta wielki,  cmentarz malutki.
Nie wiem, czy sam go sobie wybrał, czy zrobił to ktoś za niego, jak już wybierać nie mógł. Ktokolwiek wybrał, wybrał dobrze. Najmniejszy na Reinickendorfie (to dzielnica Berlina), jeden z najmniejszych w całym Berlinie. Tak naprawdę, nie wiem, który cmentarz jest najmniejszy.
Wchodzi się furtką jak do czyjegoś ogrodu. Czyjeś ogrody otulają cmentarz, który, gdy powstawał, był tym pierwszym “ogrodem” w szczerym polu.


Czy Tibor Jagielski mieszkał w pobliżu? Podobno nawet nie.
Berlin-Hermsdorf / wieś Hermana z początkami słowiańskimi, bo jakże innymi? Zawsze i wszędzie ich szukamy.
Na początku byli Słowianie
W XIII wieku pojawili się Germanie i zdominowali Słowian.
Na cmentarzu, tym cmentarzu Tibora – Friedhof Hermsdorf II – jest stary grobowiec  rodziny Hartbrodt
– Florentyna Hartbrodt z domu Jackowska na pewno miała coś ze Słowianami wspólnego, może nie z tymi sprzed tysiąca lat, ale  z tymi sprzed wieku, sprzed dwóch.
Z domu była Jackowska, z polską żeńską końcówką “ska”.

Continue reading “Tibor” →

Dlaczego utopie się nie udają?

Ewa Maria Slaska

Obrazek od Binga

Bing podsunął mi ostatnio taki obrazek.


I takie wyjaśnienie:

W 1968 roku urodzona we Francji jogini Mirra Alfassa, która była w Indiach czczona jako guru (Matka), założyła duchową społeczność, która miała być miejscem, gdzie ludzie wszystkich grup etnicznych, religii i narodowości mogliby żyć razem w pokoju. Miasto Auroville zostało zaplanowane jako utopia dla 50 000 osób, ale dziś mieszka tam tylko około 2800 osób. Jednak zgodnie z planami założycielki, pochodzą one z ponad 50 krajów. Miasto ma 8 km² powierzchni i jest zaplanowane jako koło. W centrum, czyli tzw. „Strefie Pokoju”, stoi Matrimandir, ogromna metalowa kula w kolorze złota. Wewnątrz kuli panuje cisza. Spiralna rampa prowadzi do wewnętrznej komory wykonanej z białego marmuru. To chłodne (klimatyzowane) wnętrze ma pomóc ludziom odnaleźć swoją świadomość. Wymagana jest jednak rezerwacja – przynajmniej dla turystów.

Continue reading “Dlaczego utopie się nie udają?” →

Don Kichot i Ela (10)

Ela Kargol

Tak, kochane Czytelniczki płci dowolnej, Lego i Playmobil. Również Lego i Playmobil uczciły jedną z najsłynniejszych książek na świecie. W sumie trzy komplety klocków. Dziś:

Lego: https://ideas.lego.com/projects/5d8be704-a139-4146-8efe-abcd3f10ed5c

Klocki w takim komplecie pojawiły się w 2019 roku. Producent napisał:

Somewhere in la Mancha, in a place whose name I do not care to remember, a gentleman lived not long ago, one of those who has a lance and ancient shield on a shelf and keeps a skinny nag and a greyhound for racing.
 – Miguel de Cervantes, Don Quixote

It is the first sentence of that Novel. Very famous one.

Continue reading “Don Kichot i Ela (10)” →

Ela i Don Kichot (9). Ulica.

Ulica Don Kichota, Warszawa, Targówek

Ela zapytała: Znasz? I jakie znamienitosci wokół!!! I wszystkie dochodzą do ul. Sawy. Ona chyba jedna kobieta wśród Wallenrodów, Rolandów Faustów…

Ulica Don Kichota w Warszawie.

Kategorie: Nazwy pamiątkowe / Od zagranicznych postaci fikcyjnych


Don Kichot zwany też Rycerzem Smętnego Oblicza – tytułowy bohater powieści Miguela de Cervantesa Saavedry napisanej w latach 1605-1615 “Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy”. Naprawdę nazywał się Alonso Quijano i był ubogim szlachcicem rozmiłowanym w starych romansach rycerskich, który postanowił naprawić świat wyruszając na starej szkapie nazwanej Rosynantem, z wiernym giermkiem Sancho Pansą u boku. Ponieważ każdy błędny rycerz musiał mieć swoją damę serca (ten nie-błędny też), uczynił nią wieśniaczkę Aldonę Lorenzo, którą nazwał Dulcyneą. Jego wyobraźnia sprawiała, że rzeczy codzienne i zwykłe przybrały dla niego fantastyczne formy – w imię dobra walczył z wiatrakami uznając je za strasznych wrogów a zwykła karczma była cudownym zamkiem. Przeżył mnóstwo przygód (wiele z nich opłacił cierpieniem), by wrócić do swej wioski i na łożu śmierci stwierdzić, że jego dotychczasowe gusta literackie nie były najlepszym wzorcem dla życia.

Nazwę nadano
 20 grudnia 1974 / Kod pocztowy: 03-610

Continue reading “Ela i Don Kichot (9). Ulica.” →

Małe podróże


Ela Kargol

Polki i Polacy z Berlina najbliżej mają do Słubic.
Nie tylko po pierogi i bób, polską kiełbasę i polską prasę, do apteki czy fryzjera, ale też do urzędu, po nowy dowód, do banku, żeby coś załatwić, bo online się nie da.

Nie jeździłam do Słubic, bo jeździłam do Poznania. I tam były (nadal są) urzędy, banki i rodzina. Członkowie rodziny odchodzą, a banki, urzędy są bliżej, bo w Słubicach, mieście oderwanym po wojnie od Frankfurtu – tego nad Odrą, przeciętego Odrą.
Nie znam Słubic, a jak zaczęłam poznawać, to pomyślałam, że na wszystko mam czas. Na spacery po mieście, te dalsze i te bliższe.
Na stadion, który pamięta odwiedziny Adolfa Hitlera, na żydowski cmentarz i wieżę Kleista.

To jest tak, jak nie ma dużych rzeczy, bo nieosiągalne, to nawet na przystanku w upale można cały świat zobaczyć.

Continue reading “Małe podróże” →