Memy

Kol Nze

Ciekawy wiersz. Wzbudził we mnie ochotę do napisania o genezie “memów” i memetyce. Jeśli się o niej wie, wiersz nabiera nowego sensu, a poza tym to bardzo ciekawa, obiecująca teoria naukowa.

Mem w oryginalnym znaczeniu (to słowo wymyślił Richard Dawkins – znany ateista i propagator teorii ewolucji) oznacza “jednostkę informacji kulturowej” – coś bardzo analogicznego do genu, tyle że geny przekazują informację poprzez reprodukcję organizmów (informacja biologiczna), a memy są ideami, które są przechowywane w ludzkiej pamięci, i rozmnażają się z mózgu na mózg (informacja kulturowa, mentalna) przez naśladownictwo – ktoś coś zrobi, powie lub napisze, a ktoś inny tę informację odbierze i tym samym zapisze mu się ona w głowie.

Memem może być bardzo wiele rzeczy – gest, słowo, ideologia polityczna, żart, rodzinna anegdota, jakaś moda, melodia, rytuał, symbol dowolnego rodzaju. Humorystyczny mem internetowy (czyli to, z czym kojarzymy to słowo) to tylko jeden z możliwych rodzajów memu.

Czyli “memy” w pierwotnym sensie to rzeczywiście wszystko, co po sobie zostawimy. Nasze ciało przeminie, a nasze przedmioty mogą przetrwać, ale co nam z tego, jeśli nikt nie będzie wiedział, że były nasze? Musi pozostać informacja memetyczna – wspomnienia, zapiski (ale jeśli nikt nie będzie ich czytał, nie będą się powielały i z czasem też obumrą). Poza tym, możemy zostawić ślady bardziej bezosobowe, ale jeszcze trwalsze – na przykład udzielać się w jakiejś dziedzinie naukowej i stworzyć nową wiedzę, która będzie służyć następnym pokoleniom. Wiele osób chce zostawić po sobie potomstwo – ślad genetyczny, ale można również “przedłużyć swoje życie” zostawiając po sobie trwałe memy. 🙂

Po co jednak wprowadzono pojęcie “memu”, skoro obejmuje ono taki szeroki wachlarz zjawisk? Dawkins zauważył coś zaskakującego – stwierdził, że wszystkie powyższe rzeczy podlegają darwinowskiemu doborowi naturalnemu – temu samemu mechanizmowi, któremu podlegają żywe organizmy! Dana informacja może mieć cechy, które bardziej lub mniej sprzyjają naszemu dzieleniu się nią – prosty przykład: przeczytam przepis na tartę, który brzmi zachęcająco, a gdy po wykonaniu tarta okaże się pyszna, chętnie podzielę się tym przepisem z bliskimi. Mem, którym był przepis na tą konkretną tartę, posiadał cechę sprzyjającą jego powielaniu – cechą było to, że tarta jest smaczna. Gdyby tarta mi nie smakowała, pewnie nie przekazywałbym przepisu dalej.

Widzimy więc, że memy posiadają pewne cechy niezbędne do zaistnienia procesu doboru naturalnego. Memy powielają się tak jak geny (z tą różnicą, że nasze geny otrzymuje tylko nasze potomstwo, a memami możemy “zarazić” każdego), są różnorodne (może istnieć wiele różnych przepisów na różne rodzaje tart) jak geny, dochodzi między nimi również do pewnego rodzaju “rywalizacji” – tak jak z genami. Rywalizacja polega na tym, że lepsze przepisy na tartę z czasem powinny się stawać coraz bardziej popularne, gorsze – coraz mniej. Z czasem mogą się pojawić jeszcze lepsze przepisy, na przykład uwzględniające jakiś dodatkowy składnik, o którym dawnym kucharzom się nie śniło – wtedy przepisy nie uwzględniające go, dotychczas uznawane za najlepsze, utracą swój blask i zostaną stopniowo zapomniane.

Oczywiście na potrzeby przykładu bardzo uprościłem tarcianą rzeczywistość. Dobrze wiemy, że powodów do zapamiętywania i “rozmnażania się” przepisu może być znacznie więcej, niż same walory smakowe. Jakiś przepis może mieć dla nas wartość sentymentalną (“Babcia zawsze tak to przyrządzała”), inny może być sygnowany przez eksperta z danej dziedziny (“Tarta Fondibou-Lerette Basée autorstwa Magdy Gésslér”) i tak dalej… Te niuanse wcale nie przeczą regułom doboru naturalnego – wręcz przeciwnie. W końcu ewolucja biologiczna też zaskakuje swoim zniuansowaniem i bogactwem cech sprzyjających przetrwaniu.

Nawet jeśli zgadzamy się w tymi wnioskami, wciąż możemy czuć jakiś zgrzyt w tej osobliwej analogii. Ewolucję biologiczną – w przeciwieństwie do kulturowej – postrzegamy jako proces “ślepy”, który nie dzieje się świadomie, a jest zaledwie efektem obowiązujących warunków. Rozumiemy na przykład, że drzewa nie podejmują decyzji o wzrastaniu w górę, bo uznały, że opłaca im się przewyższyć swoich sąsiadów-konkurentów w lesie, by zapewnić sobie więcej światła słonecznego. Drzewa nie są aż tak mądre. Po prostu te osobniki, których geny powodują wzrost wyższy od przeciętnego (na przykład na skutek losowej mutacji we fragmencie genomu, który odpowiada za tę cechę), przebiją się ponad resztę drzew, zdobędą więcej energii słonecznej, która pozwoli im wyprodukować więcej nasion i w następnym pokoleniu drzewa wysokie będą już stanowić większy procent całej populacji lasu. W ten sam sposób ewoluują wszelkie inne cechy sprzyjające przetrwaniu organizmów (a właściwie ich DNA) – nie dlatego że organizm je “wymyśla”, lecz dlatego że losowe mutacje połączone z ciągłym zachodzeniem reprodukcji i konkurencją powodują przetrwanie “najlepszych” – osobników z najkorzystniejszymi mutacjami DNA. My – obecni zwycięzcy tej trwającej od miliardów lat rywalizacji – jesteśmy mutantami, zmutowanymi z mutantów, zmutowanych z jeszcze wcześniejszych mutantów.

Ale ewolucja memetyczna jest inna, prawda? W końcu nie wydaje się taka ślepa. Przepisy na tartę nie stają się lepsze dlatego, że przy ich powielaniu czasem przydarzy się nam literówka albo przejęzyczenie, które prowadzi do niespodziewanego ulepszenia przepisu. Być może kiedyś gdzieś tak się zdarzyło, ale generalnie przepisy stają się lepsze, bo ulepszają je ludzie – świadomie. Testują, co do siebie pasuje, i wyciągają wnioski. Nasz udział w “mutowaniu” memów nie zmienia jednak tego, że konkurują one między sobą i się “rozmnażają” – dobór naturalny wciąż tu zachodzi.

Te zmutowane przez nas memy, gdy przedostaną się do cudzego umysłu, muszą poruszyć w człowieku jakieś “struny” (jego emocje, potrzeby, nawyki), które sprowokują go do dalszego przekazania informacji. Jeśli tego nie zrobią, to informacja przepadnie, a jeśli zrobią – stanie się popularniejsza. Możemy uogólnić nasz wcześniejszy wniosek o tartach: w miarę upływu czasu memy wędrujące między umysłami powinny stawać się coraz skuteczniejsze w sztuce zmuszania nas do ich powielania.

To oznacza, że wygrywają te memy, które najskuteczniej potrafią wykorzystać nas do swojego rozrodu – choć niekoniecznie są dla nas najkorzystniejsze. Ewolucja memetyczna jest ślepa na nasze potrzeby – znów analogicznie do ewolucji genetycznej, gdzie ostają się te wersje DNA, które najlepiej spisały się w zadaniu rozmnażania, nawet kosztem szczęścia swoich nosicieli. Po stronie memetyki mamy zaś “memy-pasożyty” – twory, które nie przynoszą żadnego pożytku swoim nosicielom, a mimo to nie przestają być powielane. Możemy dzięki temu zrozumieć, czemu niektóre memy trwają, nawet jeśli wszystkim szkodzą. Szkodliwe memy mogą wcale nie znikać z informacyjnego obiegu – tak długo jak poruszają w nas struny, które zapewniają, że przekażemy je dalej.

Perspektywa memetyczna jest wprost odwrotna do naszego codziennego sposobu patrzenia na świat. Zwykle uznajemy siebie – ludzi – za podmioty, które tworzą, kształtują, manipulują przedmiotami – ideami. W memetyce jest na odwrót – to idee są w pewnym sensie podmiotem, siłą sprawczą. Idee są informacją, która mutuje i mnoży się, a ludzi “postrzega” jako przedmioty – “maszyny replikujące” (ją). Oczywiście memy nie mają żadnej świadomości ani mózgu – jednak dzięki doborowi naturalnemu wciąż się rozwijają i mogą sprawiać takie wrażenie, tak samo jak ślepa ewolucja gatunków (np. zwiększanie się wysokości drzew) sprawia wrażenie inteligentnego działania.

Analizując zjawiska z takiej perspektywy, można dochodzić do nietypowych, oryginalnych wniosków i odkryć – np. w badaniach socjologicznych. Kiedyś myślano nawet, że z czasem memetyka stanie się osobną, rozbudowaną dziedziną nauki. Na razie, mimo wielu prac naukowych z jej udziałem i na jej temat, daleko nam do tego. Być może zmianę przyniesie dalszy rozwój technologiczny – coraz wydajniejsze komputery i rozwój kognitywistyki (psychologii, neurobiologii, sztucznej inteligencji…) umożliwią nam modelowanie ewolucji memów, tak jak dzisiaj możemy już modelować ewolucję organizmów.


PS od adminki, czyli staroświecki dodatek do memetyki:

Wir ergreifen keine Idee, sondern die / Idee ergreift uns und knetet uns und peitscht uns in die Arena hinein, dass / wir wie gezwungene Gladiatoren für sie kämpfen.

Nie wspieramy idei, to ona /nas wybiera, nas formuje i biczem zapędza na arenę /gdzie musimy o nią walczyć jak gladiatorzy.

Heinrich Heine

6 thoughts on “Memy”

  1. moje tłum.:
    “Nie władamy ideą, tylko idea włada nami, zniewala i wpędza na arenę,
    gdzie niczym gladiatorom przychodzi nam w jej imieniu walczyć”

  2. ciekawa teoria, memy, przypomina mi to trochematrix braci/siostr wachowskich, a muzycznie, z brzytwa na poziomki

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.