Budapeszt, fryzjer, węgierski chłopiec i korona (1)

Ela Kargol

O tym, że pojedziemy do Budapesztu, wiedzieliśmy już od kilku miesięcy. Był to prezent, trochę przypadkowy, od naszej młodszej córki Heleny, obejmujący wiele okazji, począwszy od Świąt Bożego Narodzenia przez Dzień Babci i Dziadka, skończywszy na Dniu Kobiet. Po drodze była jeszcze najważniejsza uroczystość, a mianowicie 60 urodziny mojego męża, Tomka.

Nasza starsza córka Marta spędziła w zeszłym roku kilka dni w stolicy Węgier i cała w zachwytach podarowała nam przewodniki, udzieliła wskazówek i rad typu: “Co musimy koniecznie zobaczyć!”
Czasu było dużo, więc można było się solidnie przygotować, tym bardziej, że żadne z nas nie jest ignorantem w sprawach poznawania nowych miejsc, innej kultury i innej, choć często wspólnej, historii.

Dwa dni przed planowanym wyjazdem zapytałam Tomka, czy zajrzał do przewodników. On na to, że w zasadzie wszystko wie, jest Buda i jest Peszt, a w pracy miał kiedyś kolegę Węgra, jakby to w czymś miało pomóc. Ja wspomniałam coś o Batorym i Jadwidze Andegaweńskiej, córka Helena, że nie wiadomo, czy w ogóle polecimy, bo zbliża się wirus korony i jeżeli dolecimy, to ona i tak nie wyjdzie z wynajętego mieszkania, najwyżej na krótki spacer w samotności.

Dla Tomka oprócz wspomnianych dwóch części miasta i kolegi Węgra najważniejsza miała być wizyta u fryzjera w Budapeszcie. Ten zwyczaj powstał wiele lat temu, kiedy to po raz pierwszy byliśmy w Stanach. Na pytanie “Jak było w Ameryce?” mój mąż odpowiadał: “Byłem u fryzjera”. Później już wszystkie wyjazdy dalsze i bliższe związane były z wizytą w salonie fryzjerskim.

Dzień przed wylotem do Budapesztu przypomniałam sobie o Węgierskim Chłopcu“, pomniku, stojącym na Jasnych Błoniach, w Szczecinie, mieście, które kocham, i odwiedzam w każdej wolnej chwili. Wiedziałam, że bliźniacza rzeźba stoi w Budapeszcie i chciałam ją koniecznie zobaczyć. Wprawdzie oba pomniki powstały w czasach autorytarnych rządów obu krajów, w roku 2016, ale nawiązują do historii z roku 1956, kiedy to „Węgrzy maszerowali pod poskimi sztandarami i z wizerunkami orła białego dnia 23 października 1956. Na transparentach widniały napisy: „Niech żyje odważna polska młodzież”, „Niech żyją polskie zmiany”, „Bem, Kossuth, Petöfi”. Marsz zakończył się pod pomnikiem bohatera Polski i Węgier – Józefa Bema odczytaniem listy żądań studentów. Studenci węgierscy skandowali hasło: „Polska ukazuje drogę…” Solidarnościowa demonstracja studentów węgierskich z protestami polskich robotników stała się przyczyną wybuchu Powstania na Węgrzech w roku 1956“ (https://pl.wikipedia.org/wiki/Stosunki_polsko-wegierskie).

Powstanie, nazwane później rewolucją węgierską, zostało krwawo stłumione przez wojska radzieckie. W wyniku walk zginęło po węgierskiej stronie 2500 osób, ponad 20 tysięcy aresztowano lub internowano, a około 200 tysięcy osób uciekło z kraju do Austrii i Jugosławii. Polacy, już po odwilży gomółkowskiej, a właściwie w czasie jej trwania, zareagowali natychmiast, zaangażowali się w pomoc narodowi węgierskiemu, przekazując krew, lekarstwa, żywność i artykuły pierwszej potrzeby. Dary ze Szczecina przekazano do robotniczego Csepel, dzielnicy na obrzeżach Budapesztu, w jego południowej części. O tej dzielnicy nie piszą przewodniki. Dojazd do niej z centrum Budapesztu był dość skomplikowany, ale to najważniejsze moje budapesztańskie życzenie zostało w pełni zrealizowane i spełnione.

Inaczej rzecz się miała z życzeniami dalszych członków rodziny. Nasza córka nie została w mieszkaniu, które nazywało się obiecująco „Balzac apartament”, a było zwykłą kawalerką z całym zachowanym wyposażeniem z lat 80 ubiegłego wieku. Lot był tani, mieszkanie tanie, ale takie, że niekoniecznie chciałoby się spędzać w nim całe dnie. Helcia stwierdziła, że z „koroną“ jeszcze nie jest tak źle, a my sobie nie poradzimy bez komórek, tylko z mapą. Tomka plany też legły w gruzach, choć na naszej budapesztańskiej ulicy Balzaka było aż czterech fryzjerów. Jeden był zamknięty, drugi zbyt ekskluzywny, a u dwóch pozostałych trzeba było zawsze poczekać godzinę. Tomek w końcu stwierdził, że do fryzjera pójdzie w Lachowicach pod Suchą Beskidzką, dokąd mieliśmy pojechać wkrótce potem. Bądź co bądź trochę ponad sto lat temu były to Austro-Węgry, a moja beskidzka babcia śpiewała o Franciszku Józefie cesarzu Austrii i królu Węgier pochwalne pieśni.

Wylądowaliśmy w Budapeszcie 5 marca, na lotnisku Ferenca Liszta, w dniu urodzin mojego męża Tomka (1960), świętej Kingi (1234) i Ludwika Węgierskiego (1326), przyszłego króla Polski.

Mieszkaliśmy w Peszcie, ale pierwszy dzień spędziliśmy w Budzie, a wieczór w węgierskiej knajpie, nie pamiętam po której stronie miasta, gdzie świętowaliśmy potrójne urodziny.

Do Budy zaprowadził nas Most Elżbiety (żony Franciszka Józefa, czyli Sissi. Jest jeszcze dzielnica żydowska nazwana jej imieniem), wprost na Wzgórze Gellerta, wzgórze samych sprzeczności. Kiedyś zbierały się na nim czarownice i odprawiały sabat, potem przybył biskup Gellert, chcący nawrócić niewiernych, ale poganie poradzili sobie z biskupem, spuszczając go ze szczytu w drewnianej beczce. Pomnik Wolności na szczycie, postawiony w podzięce Armii Czerwonej, po zdjęciu czerwonej gwiazdy upamiętnia wszystkich, którzy polegli za Węgry. Nawet roślinność jest przeciwstawna, na stoku południowym śródziemnomorska, a na północnym prawie alpejska. Spojrzałam na Dunaj, a on piękny i modry tylko u Straussa i w fotoshopie, majestatyczny, dzielący i łączący miasto. Ruszyliśmy do zamku.

Najstarsze zachowane fundamenty Zamku Królewskiego w Budzie pochodzą podobno z czasów Ludwika Węgierskiego. Ludwik, król Polski w latach 1370–1382, nie posiadając męskiego potomka, przekupił szlachtę polską i łapówkarstwem załatwił dziedziczenie tronu swojej córce Jadwidze, właśnie tej Jadwidze Andegaweńskiej, która musiała poślubić Jagiełłę i zrezygnować z zaręczyn z Wilhelmem Habsburgiem. Setki lat Jadwiga wraz z Kingą czekały na kanonizację. No i wreszcie, po znajomości, się jej doczekały. Obie stały się świętymi i patronkami Polski za sprawą papieża Polaka. Pomnik Jadwigi i Jagiełły znaleźliśmy w Budzie przy Bramie Wiedeńskiej, dość nowoczesny, odsłonięty nie tak dawno, powstał z inicjatywy i na koszt Litwy. Żartując jeszcze z „korony”, dotykaliśmy koron obu władców Polski, Litwina i Węgierki, siedzących w dość dużej odległości od siebie, takiej jak odległy był ich związek małżeński i tak jak nakazuje dzisiejszy czas pandemii. W środku insygnia ich władzy, którymi w imię wyższej konieczności ich połączono. Pomnik samej Jadwigi, bez męża ustawiony naprzeciwko pomnika Kingi przy kościele śródmiejskim pw. NMP jest dużo radośniejszy. Nieszczęśliwy był też Batory, zmuszony do ślubu z 10 lat od niego starszą 53-letnią Anną Jagiellonką. Jego pomnik stoi w w dość nieciekawym miejscu, jakby opuszczony, małoważny. A przy jego grobie na Wawelu Węgrzy zawsze przystają i śpiewają hymn „Boże zbaw Węgrów” i wtedy Batory staje się ważny.

Jeśli już o pomnikach piszę, Budapeszt to miasto pomników, pomniczków, monumentów, postumentów, statui (tak się odmienia w liczbie mnogiej statua!), rzeźb na fasadach, na dachach, na stacjach metra, w bramach, parkach, mostach i na… cokołach jak przystało. Pomniki towarzyszyły nam wszędzie. Pan z psem, robotnik z młotem, człowiek z beczkami, Colombo z jamnikiem, maszkaron nad bramą, święty Stefan i święty Emeryk, ryczący lew przy zamku w Budzie, mityczny ptak Madziarów, turul, Węgierski Chłopiec i wiele innych postaci ważnych dla Węgrów, mnie zupełnie nieznanych. Największe jednak wrażenie robią na nas „Buty na brzegu Dunaju”. Pomnik przedstawia 60 par butów damskich, męskich, dziecięcych. Upamiętniają one ludzi, przede wszystkim Żydów, którzy zostali tutaj rozstrzelani, a ich ciała wpadły do Dunaju. Napis na tablicy pamiątkowej w języku węgierskim, angielskim i hebrajskim głosi: Pamięci budapeszteńskich ofiar rozstrzelanych nad brzegiem Dunaju przez uzbrojonych strzałokrzyżowców (było to faszystowskie ugrupowanie założone w 1935 roku, w czasie II wojny światowej kolaborujące z Trzecią Rzeszą).

W ten dzień byliśmy w synagodze budapesztańskiej, największej w Europie, choć przewodniczka, opowiadająca o niej, dodała, że tych największych w Europie jest kilka. Na dziedzińcu pomnik płaczącej wierzby, której metalowe gałązki i liście z wygrawerowanymi nazwiskami zamordowanych Żydów dźwięczą na wietrze, jakby chciały przypomnieć o Holokauście i skomplikowanej historii Węgrów.

Niedaleko dworca Kaleti, dworca wschodniego, wybudowanego w latach 80 XIX wieku, dworca, na który wjeżdżają pociągi z Polski, leży potężny, jak wszystko w tym mieście, cmentarz Kerepesi. Od 1855 roku Węgrzy chowają tutaj swoich zasłużonych artystów, polityków, dziennikarzy, architektów, no jednym słowem wielkich i ważnych ludzi. Grobowce wzbogacone są majestatycznymi rzeźbami. Nad wszystkimi góruje mauzoleum Lajosa Kossutha, wielkiego przywódcy walki o niepodległość z czasów Wiosny Ludów. Pomnik Józefa Bema, przyjaciela Kossutha, bohatera węgierskiego z tamtych czasów i nabrzeże jego imienia musieliśmy minąć idąc na wyspę Małgorzaty. Oprócz pomnika „ojczulka Bema”, jak go nazywali Węgrzy, znajduje się w tym mieście 14 placów oraz ulic noszących jego imię. Czyli chodząc dużo po mieście, być może stąpaliśmy po jednej z nich.

Ciąg dalszy jutro

2 thoughts on “Budapeszt, fryzjer, węgierski chłopiec i korona (1)”

  1. Nie wiem, kto to napisał, ale tekst jest piękny .. ♥️ Znow lata po sieci:

    “Zasnęliśmy w jednym świecie i obudziliśmy się w innym.

    Nagle Disneyowi brakuje magii,
    Paryż nie jest już romantyczny,
    Nowy Jork już nie ujmuje,
    chiński mur nie jest już fortecą, a Mekka jest pusta.

    Uściski i pocałunki nagle stały się bronią, a nie odwiedzanie rodziców i przyjaciół stało się aktem miłości.

    Nagle zdajesz sobie sprawę, że władza,uroda i pieniądze są bezwartościowe i nie możesz za nie zdobyć tlenu, o który walczysz.

    Świat kontynuuje życie i jest piękny. To tylko ludzi umieszczono w klatkach. Myślę, że świat wysyła nam wiadomość:

    „Nie jesteś potrzebny. Powietrze, ziemia, woda i niebo bez ciebie są w porządku. Kiedy wrócicie pamiętajcie, że jesteście moimi gośćmi, a nie moimi panami.”
    T.Ru

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.