Stuart 42

Nobody knows how to say goodbye
It seems so easy ’til you try
Then the moments passed you by
Nobody knows how to say goodbye

Nobody knows how to get back home
And we set out so long ago
Search the heavens and the Earth below
Nobody knows how to get back home

Nikt nie wie jak powiedzieć do widzenia
Kiedy nadejdzie ten moment
To, co miało być proste, staje się trudne.
Nikt nie wie jak się mówi do widzenia

Nikt nie wie jak wrócić do domu
Po długiej podróży, w którą ruszyliśmy
Żeby szukać siebie na ziemi i w niebie
Nikt nie wie jak wrócić do domu.

Nobody knows, The Lumineers

Joanna Trümner

Powrót

Wczesnym rankiem posterunek policji na Bondi Beach miał dziwną, nierzeczywistą atmosferę. Brudna podłoga, niewygodne, zużyte plastykowe krzesła i stojąca w kącie poczekalni niedopita butelka po piwie opowiadały o burzliwych wydarzeniach, których były świadkami. Sally i Stella, zszokowane, pachnące alkoholem młode kobiety z rozmazanym makijażem i w porwanym ubraniu, nie zaskoczyły wyglądem starszego policjanta, który zaprowadził je do pokoju przesłuchań.

W pół godziny później policjant nie próbował nawet ukryć zniecierpliwienia przebiegiem przesłuchania. „Mam wrażenie, że nie chcecie, żebyśmy ich znaleźli”, skomentował chaotyczne opowiadanie kobiet o wydarzeniach ubiegłej nocy i niezbyt dokładny opis sprawców. Zarówno Stella jak i Sally wiedziały, że nigdy nie zapomną twarzy mężczyzn, którzy je zgwałcili, mimo to z trudnością i niepewie odpowiadały na szczegółowe pytania o ubranie i wygląd mężczyzn i nie potrafiły zrekonstruować dokładnego przebiegu minionej nocy. „Może łatwiej byłoby o tym opowiedzieć kobiecie?”, zastanawiała się Sally, zdając sobie sprawę z tego, że nie pamiętała nawet marki samochodu, którym jechała z nieznajomymi mężczyznami z centrum miasta na plażę. Na twarzy prowadzącego dochodzenie policjanta malowało się coraz większe rozdrażnienie. „Większośc ludzi o tej porze jeszcze śpi, a ja muszę się męczyć z kolejną beznadziejną sprawą, dowodem bezgranicznej głupoty dwóch wcale już nie tak młodych kobiet”, pomyślał kończąc spisywanie protokołu.

Obie podpisały protokół, wyszły z posterunku i zatrzymały taksówkę. Sally podała adres i zaczęła grzebać w torebce w poszukiwaniu portmonetki. „Jakie szczęście, że nie zabrali nam pieniędzy”, pomyślała. W chwilę później zapadła w głęboki sen, z którego wyrwał ją głos taksówkarza. „Jesteśmy na miejscu”, powiedział z zażenowaniem w głosie. Domyśłał się, że pasażerki były w szoku i przeżyły niedawno coś złego, lecz nie wiedział, jak się zachować podczas długiej drogi z Bondi Beach do centrum miasta. Przyglądając się śpiącej Sally i patrzącej przed siebie niewidzącym wzrokiem Stelli, wybrał milczenie. W mieszkaniu Sally kobiety nie zamieniły ze sobą ani słowa, położyły się w ubraniu do łóżka w sypialni i natychmiast zasnęły. W kilka godzin później Sally przyglądała się swojej twarzy w lustrze w łazience, „Może to wszystko było tylko złym snem?”, zastanawiała się zmywając z twarzy resztki rozmazanego makijażu.

Siedziały teraz obie przy kuchennym stole, piły kawę i zastanawiały się, co robić. Stella zdecydowała się zadzwonić do matki. Ożywionym, nieswoim głosem powiedziała, że wczoraj w nocy wróciły z party tak późno, że zdecydowała się zanocować u Sally. „Jestem strasznie zmęczona, chyba zostanę tutaj dziś. Nie chciałam was budzić w środku nocy. Przepraszam”. Odłożyła słuchawkę, zastanawiając się, kiedy ostatni raz powiedziała matce „przepraszam”. „Mam nadzieję, że niczego się nie domyśli”, pomyślała i zdała sobie sprawę z tego, że jedyną osobą, którą chce w tej chwili widzieć, jest Sally.

W kilka dni później Stella wróciła z matką do Londynu. Jane widziała, że córka jest ostatnio przygaszona, szuka jej towarzystwa i sprawia wrażenie małego, zagubionego dziecka. Wielokrotnie bezskutecznie próbowała dpwoiedzieć się od córki, co się stało.
W kilka tygodni po powrocie siostry z córką do Anglii Brian wyjął ze skrzynki pocztowej adresowany do Stelli list z policji. „W związku z niemożliwością zidentyfikowania sprawców dochodzenie w sprawie gwałtu zostało zakończone”. Stella przeczytała to parę dni później w Londynie. Poczuła się bezsilna i wydana na pastwę świata. Przepłakała cały dzień, a wieczorem po raz pierwszy od dawna przytuliła się do matki i opowiedziała jej o nocy na Bondi Beach. Z każdym słowem wzrastało w niej uczucie żalu i bezsilności. „Nigdy nie myślałam, że mnie może coś takiego spotkać”, powiedziała przez łzy, a Jane patrząc ze współczuciem na córkę zastanawiała się nad tym, skąd bierze się przekonanie, że rzeczy złe dzieją się w innym świecie, świecie, który nas nie dotyczy, że przydarzają się one zawsze tylko innym ludziom. Wiedziała, że tak koszmarne przeżycia są piętnem, które pozostaje na zawsze. Zastanawiała się, jak pomóc córce i złapała się na myśli, że podświadomie cieszy się, że ta trauma może być jej szansą na poprawę kontaktu ze Stellą.

Sally również dostała list o zakończeniu dochodzenia. „To niemożliwe, żeby coś takiego można było zrobić bez żadnych konsekwencji”, pomyślała i po raz pierwszy poczuła potrzebę opowiedzenia komuś o tamtej nocy. Umówiła się na spotkanie ze Stuartem, który od dawna próbował zrozumieć, dlaczego Sally unikała spotkań i nie dopuszczała miądzy nimi do żadnych intymności, nie pozwalała nawet na pocałunki, a kiedy próbował ją wziąć w ramiona czuł, że nie odwzajemnia jego dotyku. Widywali się coraz rzadziej, podczas ostatniego spotkania Stuart zapytał ją wprost: „Czy ty mnie jeszcze w ogóle kochasz?” Unikając odpowiedzi na pytanie, Sally powiedziała: „Jest coś, o czym muszę ci opowiedzieć, daj mi proszę jeszcze trochę czasu.” List, który upokorzył ją prawie tak mocno, jak przeżycia podczas nocy na plaży w Bondi Beach, spowodował, że zdecydowała się opowiedzieć o tym Stuartowi.

„Jak można być tak naiwnym, przecież nawet małe dzieci wiedzą, że nie wolno wsiadać do samochodu nieznajomego”, myślał w duchu Stuart. Przyglądał się swojej dziewczynie, tak jakby widział przed sobą nieznaną osobę. Przytulił ją do siebie milcząc, bał się, że każde wypowiedziane przez niego teraz słowo, może ją zranić i upokorzyć. „Nie kopie się leżących”, pomyślał. Wiedział, że ma przed sobą inną osobę, niż pogodną, pełną energii i planów, dowcipną Sally, w której się zakochał.

Nie mógł opanować uczucia niesprawiedliwości na myśl o tym, że po wypadku Meg jest to drugie przestępstwo, za które nikt nigdy nie poniesie konsekwencji. Po długim milczeniu zwrócił się do Sally: „Musisz zrobić wszystko, żeby o tym zapomnieć. Takie rzeczy się po prostu zdarzają, musimy sobie z nimi poradzić”. W tym samym momencie zdał sobie sprawę z tego, że jego słowa zabrzmiały twardo i bezwzględnie. „Zrobię wszystko, żeby ci pomóc”, dodał.

W kilka dni później Sally siedziała w poczekalni u psychologa. Długo wzbraniała się przed pójściem na poradę, rozmowa z psychologiem oznaczała kapitulację, przyznanie się do tego, że nie jest w stanie sama kontrolować swojego życia. Równocześnie wiedziała, że dzieje się z nią coś złego. Nie potrafiła być sama, zamieszkała u Stuarta i miała nadzieję, że pomoże jej to opanować ataki paniki, które zdarzały się w najmniej oczekiwanych momentach i uniemożliwiały normalne funkcjonowanie. Opuszczała zajęcia na uczelni, bo jakaś niewidzialna siła mówiła jej, że naprawdę bezpieczna jest tylko w domu Stuarta. Kilkakrotnie wyszła z zajęć zlana potem ze strachu. Spała w pokoju gościnnym, często budząc się w środku nocy w panice. „Nie mogę dopuścić, żeby ten człowiek przez jedną noc zniszczył wszystko, co udało mi się w życiu osiągnąć”, powtarzała sobie wielokrotnie w duchu. Po kolejnej nieprzespanej, przerywanej koszmarnymi snami nocy zdecydowała się zadzwonić do psychologa.

„Gdzie widzisz siebie za dziesięć lat?”, pytała szczęśliwa, uśmiechnięta młoda kobieta na wielkim plakacie w poczekalni. To pytanie wydawało się Sally w jej obecnej sytuacji absurdem. W chwilę później otworzyły się drzwi gabinetu i Sally zobaczyła atrakcyjną, starszą kobietę. „Czy ona pomoże mi być znowu sobą? Kobietą, którą byłam przed tą potworną nocą? Wrócić do domu i pożegnać się raz na zawsze z paniką i lękami?”, zastanawiała się Sally wchodząc do gabinetu.

Cdn

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.