Może nowa książka 2

Ewa Maria Slaska

Pięć złotych

Kiedyś, gdy moja siostra jeszcze wkładała płaszczyk, wujek wsunął mi do ręki pięć złotych. Znałam tę wielkość i kształt, była to przecież słynna „piątka z rybakiem”, gdy chodziłam do sklepu po mleko, masło, jajka i chleb, zawsze ściskałam w garści co najmniej jedną taką piątkę. Pozwala to dość dobrze określić czas, bo „piątka z rybakiem”, najsłynniejsza moneta PRL-u, pojawiła się w obiegu w roku 1958. Wszyscy chcieli ją mieć. Nic dziwnego, że to właśnie tą monetą wujek postanowił mi zrobić prezent.

Continue reading “Może nowa książka 2” →

Krzysztof Dowgiałło

Umarł już ponad miesiąc temu i, co dziwne, nikt mnie o tym nie zawiadomił. Ani ludzie z Gdańska, ani sztuczna inteligencja, która udaje, że wie wszystko, a przecież wszyscy wiedzieli, że go znałam i byłam z nim zaprzyjaźniona.

Dopiero Ela Kargol powiedziała mi to pod koniec lipca, bo gdzieś trafiła na ten nekrolog. Była pewna, że wiem.

Continue reading “Krzysztof Dowgiałło” →

Być może nowa książka 1

Ewa Maria Slaska

A być może tylko takie tylko poodrywane kawałki.

Wieczorem do cioci i wujka

Mój ojciec miał dwóch młodszych braci, Andrzeja, zwanego Jędrkiem, i Jacka. Jako bracia ojca byli niewątpliwie stryjami, jednak, aczkolwiek pamiętam z dzieciństwa słowo stryjek, być może z porzekadła „zamienił stryjek siekierkę na kijek”, w sytacjach rodzinnych słowo stryjek w ogóle się nie pojawiało. Nawet dziś, po tylu dziesięcioleciach, trudno mi myśleć o wujkach jako stryjkach. Pozostaję więc przy słowie wujek. Wujek Jacek i wujek Jędrek.

Continue reading “Być może nowa książka 1” →

Gdyby te drzewa umiały mówić…

Zanim oddam głos autorowi chciałabym jako Adminka podziękować mu za te teksty o dworze w Cieszkowie i świecie, który odszedł bezpowrotnie. Nieodmiennie mnie wzruszają, a i Wy, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, bardzo chętnie je czytacie.

Tadeusz Rogala

Historia alei lipowych cieszkowskiego dworu

„Gdyby te drzewa umiały mówić, to dopiero by nam wygarnęły” – powiedział mi kiedyś starszy człowiek z Ponidzia, którego przodkowie od dziada pradziada zamieszkiwali tę krainę. Byli to ludzie o karkach twardych jak stal, nieugięci i niekłaniający się byle komu. Przez wieki ich życiowa mądrość wyprzedzała formalne ich wykształcenie.

Byli potomkami wojowników Konrada Mazowieckiego, który, dążąc do zdobycia dzielnicy krakowskiej, ustanowił granicę na Nidzie i osadził nad nią swoich rycerzy. Z biegiem czasu rycerze ci weszli do stanu chłopskiego. To ludzie, których przodkowie stanowili załogę zamku w Pełczyskach, wywodzącą się jeszcze z rycerstwa Władysława Łokietka. Po potopie szwedzkim wielu z nich popadło jednak w nędzę.

Continue reading “Gdyby te drzewa umiały mówić…” →

Debata nt Pomnika Polskich Ofiar II Wojny (3)

Tadeusz Rogala

Upamiętnienie Polaków – ofiar II wojny światowej w Ludwigsburgu

O ile w Berlinie już dziewiąty rok realizowany jest projekt upamiętnienia Polaków – ofiar II wojny światowej – i jego zakończenie wciąż pozostaje odległe, to w Ludwigsburgu przedsięwzięcie to zostało przeprowadzone sprawnie, we współpracy z zainteresowanymi środowiskami i instytucjami, a także bez zbędnych kosztów. Nie organizowano konkursów na formę pomnika ani nie ponoszono wydatków na dodatkowe ekspertyzy – projekt zrealizowano w dużej mierze społecznie.

Continue reading “Debata nt Pomnika Polskich Ofiar II Wojny (3)” →

Historia niezwykłej artystki

Tadeusz Rogala

Malarka Molly Bukowska w Cieszkowach

Starszym mieszkańcom Cieszków wciąż jeszcze zdarza się wspominać, jak w czasie II wojny światowej we dworze u Bukowskich przebywała malarka, którą widywano, gdy siadywała przy drodze i malowała stary, już ze starości pokrzywiony domek, przykryty strzechą. Nie wiadomo, dlaczego właśnie tę chatę artystka wybrała, choć we wsi było wiele domów znacznie ładniejszych i bogatszych. Można by rzec, że ta niewielka wieś na Ponidziu ma szczególne szczęście do artystów – nie była to bowiem jedyna twórczyni związana z Cieszkowami.

Continue reading “Historia niezwykłej artystki” →

Eine protestantische Pfarrfamilie in schwierigen Zeiten (3)

Brigitte von Ungern-Sternberg

München

Eines Tages 1951 brachte das Auto des Dekans, das nur ansprang wenn mehrere Leute es anschoben, die Pfarrersfamilie zum Kulmbacher Bahnhof. Die Fahrt mit der Dampflok, die mir endlos vorkam, ging nach München, wo mein Vater als Pfarrer an die Erlöserkirche nördlich des Siegestor im Herzen von Schwabing versetzt worden war.

Continue reading “Eine protestantische Pfarrfamilie in schwierigen Zeiten (3)” →

Eine protestantische Pfarrfamilie in schwierigen Zeiten (2)

Brigitte von Ungern-Sternberg

Kulmbach

Meine frühesten Kindheitserinnerungen setzen ein in einer fränkischen Kleinstadt, in Kulmbach, berühmt für sein gutes Bier. Dort bekam mein Vater 1947 eine Stelle an der Petrikirche, die das Stadtbild dominiert. Sie steht am Anfang einer steil auf einen Berg führenden Zugangsstraße zur Plassenburg, bei weitem dominanter als die Petrikirche – kleine altfränkische Stadt gegen eine Festung mit imposanten Mauern.

Continue reading “Eine protestantische Pfarrfamilie in schwierigen Zeiten (2)” →