Pisałam już o tym kilkakrotnie. Są wpisy na tym blogu, lub na moich poprzednich, które od lat lubię. Nie są jakieś wybitne tematycznie. Być może to zwykłe wpisy, ale jednak specjalne. Taki jest mój wpis Czas czereśni i wpis Lecha Milewskiego Bieg Wazów, i jeden z wpisówZbycha Milewicza o Podróży w górę rzeki, i opowieść Krysi Koziewicz o chałupie, i Ciotuchny o odbieraniu dzieci z przedszkola podczas lodowej śnieżycy. Niektóre już opublikowałam, niektóre pojawią się lada dzień. Dlaczego akurat te lubię najbardziej – nie wiem. Ale w ten smutny czas, bo zbliżają się święta, a tu w Ukrainie i w Izraelu straszne wojny, w Polsce tak uporczywe przepychanki z ustępującą partią, że aż człowieka ciarki przechodzą, a więc w ten trudny czas robi mi się cieplej, gdy przygotowuję na blogu Wasze i Nasze najmilsze wpisy. Eli wpis o polskiej bezdomnej z Moabitu, Moniki wpis o wyspach, Teresy o muzyce do nieba, Tibora, mój ukochany, o sałatce krzyżackiej. Wybaczcie mi, wzięło mnie na wspominki. Jutro chanuka.
Continue reading “Powtórka: Chanuka”wpis po polsku
Wpisy po polsku
Reblog o królikach
Crazy nauka
Olga Stanisławska
W 1859 roku angielski farmer sprowadził do Australii 24 króliki. W latach 20. XX wieku było ich już, szacunkowo, 10 miliardów. Ta liczba to nie pomyłka! Chmary królików kompletnie zdemolowały australijskie środowisko naturalne.
W najnowszym odcinku PODCASTU CRAZY NAUKI mówimy o najbardziej inwazyjnych gatunkach, które człowiek w czasach nieodległych zawlókł w różne rejony świata (oczywiście pamiętając o tym, że absolutnie najbardziej inwazyjnym gatunkiem na Ziemi jest Homo sapiens) – linki w komentarzu!
Continue reading “Reblog o królikach”Powroty do wpisów, które we mnie trwają
Powtórka z Turmstrasse
EMS: od jakiegoś czasu przypominam tu ulubione wpisy, które powstały na tym blogu w ciągu 11 lat jego istnienia. Nie zawsze umiem powiedzieć, dlaczego je lubię, albo dlaczego utkwiły mi w pamięci. Ale tak jest.
Ela Kargol
Nie wiem kim jest artystka, wiem tylko, że jest kobietą. Sztukę swoją wystawia na i przy Turmstraße w Berlinie, nie zważając na jej ulotność.
A ulotność bierze się stąd, że, jak każdy rodzaj street art, narażona jest na działanie warunków atmosferycznych, zamierzony lub niezamierzony czas jej trwania i ingerencję osób trzecich.
Artystka z Turmstraße jest konsekwentna w tym co robi, nie dbając o poklask i zachwyty.
Femizid
Teresa Rudolf
W ostatnich latach doszło w Austrii do coraz większej ilości zabójstw dokonanych na kobietach w każdym wieku, zjawisko to po niemiecku znane jest pod nazwą “Femizid”. Statystyka pokazująca je, przeraża każdą kobietę, ale i też normalnie myślącego i czującego człowieka.
Już tylko w tym roku, z dniem dzisiejszym (24.11. 23) mamy 26 przypadków śmiertelnych i 38 prób morderstwa.
Sprawcami są bardzo rzadko przypadkowi mężczyźni, nie związani ze swymi ofiarami – niestety w decydującej większości są nimi eks-partnerzy (mężowie, a i też ci z krótko trwających związków), rzadko, ale zdarza się, że też są to ojcowie lub bracia.
Continue reading “Femizid”Czas nie zaciera śladów
Ewa Maria Slaska
Pisałam już o tym kilka dni temu, gdy publikowałam Bieg Wazów, jeden z moich ulubionych wpisów na tym blogu. Jest tu kilka takich, które od lat lubię i postanowiłam je przypomnieć. Bez żadnego trybu, ale też bez ładu i składu. Dziś…
Krystyna Koziewicz
A dom wciąż stoi…
…i trwa niezmiennie, a ja wciąż do niego wracam, bo daje mi spokój i poczucie bezpieczeństwa… Każdego roku czekam na to spotkanie z przeszłością cierpliwie i pełna nadziei, choć wiem, że w życiu nie ma nic pewnego i w każdej chwili może się zdarzyć wszystko, co uniemożliwi to spotkanie. Na samą myśl, że mogłoby się tak stać, odczuwam irracjonalny strach, ,,że coś ważnego stracę i nigdy już tego nie odnajdę.”
Zwłaszcza, że czas nieubłaganie pędzi i z każdym krokiem, jak to mówią, ”zbliża nas do wieczności”…
Continue reading “Czas nie zaciera śladów”Gdzie babcia gotuje
Ewa Maria Slaska
Nowojorska restauracja serwuje jedzenie przygotowywane codziennie przez inną babcię z innego kraju. Synu, dziękuję, że mi o tym opowiedziałeś.
Enoteca* Maria
Zaczęło się od tego, że włoski właściciel enoteki chciał przypomnieć potrawy, które gotowała jego babcia Dominika. Dziś w Enotece Maria gotują babcie z Japonii, Peru, Sri Lanki, Uzbekistanu, Egiptu, Taiwanu, Azerbejdżanu i wielu innych krajów.
:max_bytes(150000):strip_icc():format(webp)/TAL-nonna-maria-enoteca-maria-ENOTECAMARIA0223-243f6c365fb34b079a0389a98be1328a.jpg)
Enoteca Maria na Staten Island serwuje zasadniczo dania kuchni włoskiej, ale od lat uzupełnia ofertę ulubionymi potrawami babć z całego świata.
Continue reading “Gdzie babcia gotuje”Bieg Wazów
Ewa Maria Slaska
Są wpisy na tym blogu, lub na moich poprzednich, które od lat lubię. Nie są jakieś wybitne tematycznie. Być może to zwykłe wpisy, ale jednak specjalne. Taki jest mój wpis Czas czereśni i wpis Lecha Milewskiego Bieg Wazów, i jeden z wpisów Zbycha Milewicza o Podróży w górę rzeki, i opowieść Krysi Koziewicz o chałupie, i Ciotuchny o odbieraniu dzieci z przedszkola podczas lodowej śnieżycy. Dlaczego akurat te lubię najbardziej – nie wiem. Ale w ten smutny czas, bo zbliżają się święta, a tu w Ukrainie i w Izraelu straszne wojny, w Polsce tak uporczywe przepychanki z ustępującą partią, że aż człowieka ciarki przechodzą, a więc w ten smutny czas przypomnę Wasze i Nasze najmilsze wpisy. Eli wpis o polskiej bezdomnej z Moabitu, Moniki wpis o wyspach, Teresy o muzyce do nieba, Tibora, mój ukochany, o sałatce krzyżackiej. Wybaczcie mi, wzięło mnie na wspominki.
Dzisiaj Bieg Wazów. Tradycyjnie odbywa się na początku marca, a u nas dziś.
Lech Milewski
4 marca 2019, niedziela
Lustra życia
Teresa Rudolf
Lustro
Myśli moje są raz
jak piękne obrazy,
raz jak więzienne,
stare, ponure mury,
raz są elegancką
miejską wystawą,
a raz jarmarkiem
z watą cukrową,
raz są klasyczną
muzyką, czasem
leciutką, uliczną,
świetną kapelą,
niekiedy weselem
jak należy, niekiedy
jak wrzaski tam,
gdzie umiera miłość,
są jasnym lustrem
niejasnej realności,
w nas, wokół nas…
w życiu i w sercach…
Prośba do życia
Wróć radość tym
którzy już w Ciebie
nie wierzą, daj siłę,
bo sami nie mają…
Wróć zdrowie
smutnym, chorym,
choćby dzień bez bólu,
wróć na chwilę uśmiech…
Wróć nadzieję tym,
co budzą się bez
“światła w tunelu”.
bo tunelu nie widzą.
Życie, póki życiem
jesteś, daj znak tym,
co nie chcą już dłużej
tej gry w chowanego…
Życie, pokaż się,
że jesteś,
wciąż życia
warte…
Don Kichot i rodzynki…
czyli co znaleźli przyjaciele?
Ponieważ, jak już na tym blogu po wielokroć udowodniliśmy, Don Kichot jest wszędzie, zacznijmy od Szczecina, gdzie go znalazła Ela Kargol.

***
Continue reading “Don Kichot i rodzynki…”
