Matylda Wikland
… bądź miejskie gusełka nadwiślańskie
śliną kota karmiłam bo krwią jeszcze bym nie umiała
zostawiłam otwarte drzwi żeby mógł uciec i przeżyć
wyrządzona dziś życiu rzecz jest niezatarta i trwała
świat i miasto nie dadzą wybielić się z plam i odświeżyć
Kijanowska, przeł. Pomorski / *** (śliną kota karmiłam…)
Mazury pruscy zapalają mocno w piecu, przystawią do pieca ławkę, ,,żeby umarli mogli się ogrzać”. Dla przekonania się, czy nieboszczyk w istocie wygrzewał się w nocy, posypują ławkę popiołem, rano zaś szukają na nim śladów umarłego i je zasypują.
Biegeleisen / U kolebki, przed ołtarzem, nad mogiłą
Continue reading “Liczenie kroków”