Namalowany parę miesięcy temu mural na Wildzie w Poznaniu zachwyca.
Piękny i świetnie wpisany w miejsce ze śladami budynku, w którym była Jama. Można pozazdrościć mieszkańcom Vilda Moderne, którzy będą mogli z okien spoglądać na ten przepiękny mural.
Mural powstał za sprawą MURALL, a pomysłodawcą projektu jest Pan Radosław Barek.
Tabor Regresywny czyli Marek Włodarczak EKSK (Emerytowany Komendant Spływu Kajakowego) I Prezes Sądu Najwyższego na Uchodźctwie
Preambuła do prolegomeny:
TR: Zaproponowałem znajomemu na wydziale prawa wykład w szatni pt. “Dochodzenie sprawiedliwości środkami artystycznymi”. Czy dało by radę równocześnie organizować takie wystąpienie w szatni na Uniwersytecie Humboldtów, w Berlinie w razie gdybym tu miał jakieś trudności?
EMS: Hmm, spytam znajomego profesora. Czy to się bardzo spieszy?
In der Zeit zwischen den Jahren, wenn „alles schläft“, habe ich mir eine sehr gute, inspirierende Fotoausstellung in C/O Berlin angeschaut. Auf den Gedanken „alles schläft“ bin ich gekommen, weil wir praktisch fast die einzigen Besucher der großen Retrospektive von Mary Ellen Mark waren. Dabei erinnere ich mich an die Menschenmassen in der Ausstellung Genesis von Sebastiao Salgado von 2015 in derselben Institution, wo man warten musste, um jeweils an die nächste Fotografie herankommen zu können, an die riesigen, wahnsinnig schönen Fotografien, die sich damals angeblich auch zu unheimlichen Preisen verkauften. Die inszenierte Natur auf diesen Fotos war so perfekt, die Naturvölker darin so in Szene gesetzt, dass sie fast unnatürlich wirkten; doch die Fotos an sich waren wirklich unglaublich, überirdisch schön. Warum fällt mir die alte Ausstellung jetzt plötzlich ein? Vielleicht weil sie eine ganz andere fotografische Vorgehens- und Arbeitsweise zeigt, die im krassen Gegensatz zu der jetzigen Retrospektive steht.
An Sylvester hörte ich ein Konzert mit Trompete und Orgel in der Samariterkirche im Prenzlauer Berg – eine Stunde lang Barockmusik mit diesen Instrumenten.
Ich hatte in dieser Stunde Zeit, an der nächsten Säule eine Skulptur zu studieren: einen Engel, der zu „Friede auf Erden“ mahnt, darunter als Unterstützung einen ‚Grünen Mann‘. Dieser taucht gelegentlich besonders in gotischen Kirchen auf, jetzt also in dieser neugotischen Berliner Kirche.
Tak naprawdę to nic mi nie przyniósł, ale weszłam po południu na FB i znalazłam kilka przepięknych zdjęć oraz pewną wspaniałą opowieść. Gdy po raz chyba dziesiąty kliknęłam na lajka, zorientowałam się, że to właśnie te zdjęcia i tę opowieść przyniósł mi Mikołaj.
EMS: od jakiegoś czasu przypominam tu ulubione wpisy, które powstały na tym blogu w ciągu 11 lat jego istnienia. Nie zawsze umiem powiedzieć, dlaczego je lubię, albo dlaczego utkwiły mi w pamięci. Ale tak jest.
Ela Kargol
Nie wiem kim jest artystka, wiem tylko, że jest kobietą. Sztukę swoją wystawia na i przy Turmstraße w Berlinie, nie zważając na jej ulotność. A ulotność bierze się stąd, że, jak każdy rodzaj street art, narażona jest na działanie warunków atmosferycznych, zamierzony lub niezamierzony czas jej trwania i ingerencję osób trzecich. Artystka z Turmstraße jest konsekwentna w tym co robi, nie dbając o poklask i zachwyty.
Umarł Ireneusz Kania. Wszyscy jesteśmy w żałobie, bo wszyscy kiedyś trafiliśmy na książki, które zaważyły na naszym życiu, a które On przetłumaczył. Dla mnie to była Tybetańska Księga Umarłych. Na Facebooku Andrzej Saramonowicz napisał o nim najpiękniej chyba z nas wszystkich:
Umarł Ireneusz Kania, jeden z najciekawszych polskich umysłów ostatniego półwiecza, przenikliwy intelektualista i wybitny tłumacz.
Dzięki Niemu polska kultura zyskała dziesiątki wspaniałych książek tłumaczonych z licznych języków, od portugalskiego do sanskrytu.
Czytam właśnie „Suttanipātę. Zbiór nauk buddyzmu pierwotnego” – jeden z najważniejszych tekstów buddyzmu, spisany na Cejlonie w I wieku przed Chrystusem. Ireneusz Kania przetłumaczył go z języka palijskiego, opatrzył również przedmową i przypisami. Rzecz w Polsce świeża, tegoroczna.
Czytam te sutty niespiesznie, wracam do nich, rozważam i za każdym razem myślę z wdzięcznością o Ireneuszu Kani. Żałuje, że nigdy nie miałem okazji, by mu podziękować za wszystko, co mi – dzięki swojemu talentowi i swojej pracy – ofiarował.
Poniżej dwie zwrotki „Sutty o nosorożcu” – pierwsza i ostatnia.
Przemocy się wyrzekłszy nad wszystkim, co żyje, Krzywdy nie czyniąc żadnej z istot, Niepragnący synów, a tym bardziej towarzysza, Niech żyje samotnie, jak nosorożec.
(…)
Ludzie obcują z innymi ze względu na własne dobro; Bezinteresownemu trudno uczciwą drogą zdobyć majętności. Interesowność jednak mąci im umysły, Żyj więc samotnie, jak nosorożec.