My Trzy, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz i Ewa Maria Slaska zapraszają na kolejny wieczór szczeciński w Polskiej Kafejce Językowej – tym razem będzie to spotkanie z poezją Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i autorską muzyką Kashi Vegi. Poetka zmarła w Manchesterze 7 lipca 1945 roku. 80 rocznica jej śmierci zainspirowała Senat RP do ogłoszenia 2025 rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Piątek, 16 stycznia 2026 roku o godzinie 19 Polska Kafejka Językowa Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow Dojazd do stacji S-Bahn Wollankstr. Wstęp wolny
Nasze styczniowe spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej traktujemy jako berlińskie zakończenie obchodów tej rocznicy.
Aha, to wieczór szczeciński, bo Kashia Vega jest ze Szczecina.
Beat: MC Jaxa Tekst: MC Jaxa, Udar, Kazio Mix: MC Jaxa Okładka: Wanda Marzec (zdjęcie), BuBa (tag)
Na youtubie komentarzy maleńko, ale za to jakie! Piękna muzyka Kaziu kurwa lepiej sie nie dało kazio tak carruje ze to szok ale bicior dobry jaxa gdzie low mid panie jaxa
***
No to teraz wyjaśnienia, żeby tacy jak ja mogli w ogóle zrozumieć, o co tu chodzi.
1. MC (wyjaśnienie od Sztucznej Inteligencji, która nie wiem dlaczego, część informacji zaznaczyła na żółto: MC to skrót od Master of Ceremonies (Mistrz Ceremonii), co pierwotnie oznaczało osobę prowadzącą imprezę hiphopową, a z czasem stało się synonimem rapera z dobrymi umiejętnościami scenicznymi. Raperzy nazywani MC byli odpowiedzialni za animowanie publiczności i utrzymywanie dobrej atmosfery podczas występów, często improwizując w rymach (freestyle). Termin ten jest nadal używany, szczególnie w odniesieniu do artystów o wysokich umiejętnościach performatywnych. A więc MC Jaxa to mistrz. OK, zatem szukamy dalej.
3. Słowa, żeby je spisać słuchałam tego z 10 razy, mimo iż wspomagałam tę akcję podpisami automatycznie generowanymi przez YouTube’a.
Jaxa: Mija czas, mija czas Zaraz już nie będzie Was Dla mnie też przyjdzie koniec A i tak czas ciągle trwonię W mej głowie się wspomnienia biorą (śmieje się)
Inny głos: Ni chuja Cię nie słyszę Dobra zaraz
Jeszcze inny głos: Nie no poczekajcie na mnie kurwa
Jaxa: musisz być cały …. póki jesteś jeszcze mały póki…. Będziesz starcem Jo zgniłym, nie będziesz miał siły już kurz przykryje ci uśmiech i choćbyś dmuchał mocno nigdy go nie zdmuchniesz … żeby mieć w dupie choćbyś się …. bo choćby to zdmuchnięcie głupie było to będziesz się z tego śmiał a nie żył ze świadomością, że życie to niewypał że do siebie z przeszłości zmaga się jak być Uczyłeś się na każdy test Nie nauczyłeś się żyć Nienawidzisz siebie Walisz szot za szotem Jesteś zwykłym Sancho Pansą A mogłeś być Don Kichotem A potem zamiast z wiatrakami walczyć Walczyć ze sumieniem Myślisz że zmarnowałeś życie Dokładnie Wytłumaczę Ci przecież Często zamiast się z ziomalami kształciłeś kalectwo Cierpisz tak od wspomnień W zakamarkach głowy Czas się pożegnać z życiem A ty wciąż niegotowy Wszystko spakowane hej Chyba tak poczekaj Jeszcze zapomniałeś zostawić tak Po sobie ślad Jakikolwiek na ziemi Może jeszcze zmienić Może ci się uda Tymczasem Majka Przejmuje udar
Inny głos mówi coś.
Jaxa: Mija czas, mija czas Zaraz już nie będzie Was Dla mnie też przyjdzie koniec A i tak czas ciągle trwonię W mej głowie się wspomnienia zbierają jak pajęczyna a ja wchodzę na nię od czasu do czasu by ukoić melancholię W tych wspomnieniach tonę Bo mam ich w sumie tonę W kokonie wspomnienia Lubię się schować Szukam szczęścia W chwili nie w gibonie Ten moment w pajęczynie zapisany Ale same dobre chwile By nie rozgrzebywać rany Tak tworzę codziennie moją krainę Bez przerwy dodaję do niej Ładne chwile Lecz by wejść w tę krainę Też muszę mieć ładne życie Dlatego nie siedzę w niej bez przerwy Jak widzę momenty I się nimi delektuję Mam piękne wspomnienia I za to sobie dziękuję Czas jest szybki Czasu dogonić się nie da Dlatego ziomuś pogodzić się Z tym trzeba i przestać Wszędzie się spieszyć, gnać Ponieważ liczony jest twój cenny czas Minie w twoim życiu tylko Kilka sekund i będzie Już początek twego życia kresu Umrzesz tak czy siak Więc pozostaw po sobie Jakiś ślad Jak wielki kolorowy i piękny ptak Skumaj ziombel to takie proste Na koniec każdy z nas będzie w urnie Proszkiem Tyle ząego wokół ciebie Nie wiem Bo wszędzie polityka wojny i globalne Ocieplenie tak że łap chwilę Zapamiętaj każde wspomnienie Zapisuję jak w zeszycie Ciesz się życiem Rób co kochasz Nie goń za szelestem Zaryzykuj siebie Pokaż a odnajdziesz szczęście A gdy ci przyjdzie odejść z tego świata To masz wspomnienia jak w rękawie Dzięki nim możesz latać a w zaświatach nie przyda ci się kasa Jooouł Tutaj lecę na tym bicie jest nas pięciu chłopaków Co kocha życie Eeech Co kocha życie
***
Nic więcej nie znalazłam na temat Jaxy. Nie wiem, skąd to imię? Nie wiem, kto uznał, że jest MC? Na YouTubie jest jeszcze jedno nagranie w podobnym stylu, jak “Zostaw ślad” i jedno zupełnie inne o “Pięciu szlachetnych MC” i to by było na tyle.
W kwietniu w Berlinie miał się odbyć koncert. Miała śpiewać młodzież z Polski. Organizatorką była berlińsko-szczecińska pisenkarka, Kashia Vega. Poprosiłam o bilet prasowy (blogerzy już od dawna są traktowani jak prasa, czasem nawet bardzo pożądana), dostałam i przy okazji Kasia spytała, czy chcemy porozmawiać. Odpowiedziałam, że tak, po koncercie. Chciałam chwilę pogadać, żeby mieć materiał na kolejny wpis. Redaktorka bloga, który od 13 lat codziennie w minutę po północy publikuje kolejny wpis, jest wszystkożerną harpią, która zawsze i wszędzie szuka materiału.
Zakładałam, że koncert nie będzie niczym specjalnym, ot, taki koncert “dla Polonii”. Rzeczywistość utarła mi tego zarozumiałego nosa, bo koncert był świetny i bawiłam się świetnie.
A potem spotkałyśmy się z Kasią, porozmawiałyśmy, rozmowa okazała się równie świetna, więc zapytałam redakcję Kuriera Szczecińskiego, czy by nie chciała jej opublikować. W końcu Kasia jest nie tylko z Berlina, ale i ze Szczecina. Redakcja chciała. Tekst się ukazał, najpierw na papierze, potem on line. Potem Kasia umieściła go na Facebooku i na Instagramie. A ja cały czas nie publikowałam tej rozmowy na blogu, szanując kolejne jej odsłony poza blogiem. Ale myślę, że w wiele tygodni po publikacji papierowej, mogę i ja ją wykorzystać.
Wie erstaunlich es ist, dass ein Treffen mit einem jungen Menschen, der seinen Weg wirklich im Kleinsten, im Detail, in der Hingabe und dem meditativen Tun gesucht und darin die Erfüllung gefunden hat, mir endlich ein bisschen Hoffnung für die Zukunft gibt. Das Streben der ganzen Welt nach dem Großen, Unbeirrbaren, Fantastischen, Super-Exzellenten und vor allem nur nach dem ultimativen Deal macht uns klein und krank. Doch es gibt junge Leute, die zwar strebsam, ehrgeizig und fleißig sind, aber im kleinen Vorwärtskommen ihr Leben gestalten, ohne sich aufzuspielen. Das Beispiel von Marceli Klimek, der ein Künstler, ein Magier der Stickerei ist, zeigt das. Der junge Mensch (21 Jahre alt), noch in Ausbildung, aber schon sichtbar präsent, entwirft und zaubert Unheimliches. Wir sind vielleicht deshalb so fasziniert, weil seine Kunst der Stickerei uns in vergangene Welten führt, uns an unsere Omas erinnert, manchmal auch an die Handarbeiten in der Grundschule. Auf jeden Fall weht ein sanfter Wind der vorsichtigen Nostalgie und der verzaubert uns. Über den Künstler und über seine Ausstellung in der Galerie art.endart in Berlin gibt es hier schon mehrere Einträge und Berichte.
Po niedzielnych wyborach tytuł tego filmu, na który zapraszałam wczoraj do Instytutu, okazuje niezwykle aktualny. Wielu z nas się boi.
Konrad napisał programowi muzycznemu Sztucznej Inteligencji Suno dwa zdania i poprosił o ułożenie piosenki. Zdania brzmiały: “Wybory prezydenckie w Polsce 2025, Braun rośnie w sondażach, skrajna prawica rośnie, boimy się i liczymy że w drugiej turze wygra Rafał. Sad, dramatic, electronic.”
Piosenka naszym zdaniem nie jest do końca idealna, ale zważywszy, że wszystko w niej stworzyła nierozumna ponoć maszyna, jest imponująca i przerażająca zarazem. A maszyna stworzyła naprawdę wszystko, począwszy od okładki poprzez słowa, muzykę i aranżację, po vocal. W nastrój też utrafiła.
Tekst: Ewa Maria Slaska Zdjęcia: Ela Michalak, Ela Kargol, Krysia Koziewicz, Ewa Maria Slaska, głównie jednak Ela Kargol
A więc było tak. Wczoraj był koncert. W fajnym miejscu, bo w tzw. Heimathafen, czyli Porcie Macierzystym – sali widowiskowej w berlińskiej dzielnicy Neukölln:
Program przygotował dyrygent orkiestry, Mariusz Woźniak, konferansjerkę prowadziła jego żona, grali i śpiewali młodzi ludzie z Zielonej Góry i okolic, a na zakończenie wystąpiła Kashia Vega, mieszkająca w Berlinie polska kompozytorka, pianistka i piosenkarka. Kasia właśnie nagrywa pierwszą płytę – Kropla – i wczoraj przedstawiła dwie piosenki z tej płyty.
I jeśli myślicie, że była to typowa impreza polonijna – to się mylicie, aczkolwiek rzeczywiście była to impreza polonijna.
A jeśli myślicie, że była to typowa produkcja estradowa, czyli tzw. chałtura, jak w PRL-u określano składankę tego i owego – to się mylicie, aczkolwiek rzeczywiście była to składanka.
Było wesoło, różnorodnie, radośnie, wszyscy się świetnie bawili, scena i widownia po równi tryskały energią, widownia była w nastroju do zabawy, a na scenie prezentowały się utwory na naprawdę wysokim poziomie, w ciekawej aranżacji i naprawdę profesjonalnie wykonane.
To my, Ela i ja, Kasia Vega oraz Kasia i ja.
A teraz już po kolei: pani konferansjerka i Kasia w roli moderatorki, a potem soliści i zespół. Może się mylę, ale zespół instrumentalistów składał się niejako z dwóch części – orkiestry kameralnej i zespołu rokowego z gitarą, gitarą basową, perkusją, wiolonczelą i klawiszami. Gitary były znakomite.
A tu jeszcze raz Kasia z piosenkami z własnej płyty:
O Kasi jeszcze tu będzie, bo już się umówiłyśmy na rozmowę. Czyli – ciąg dalszy nastąpi.
I na pożegnanie – wesołe kolorowe zdjęcie młodych kobiet.
Naprawdę – bardzo to było ładne, wesołe, barwne. I ani razu nie mówiliśmy o tych wszystkich ohydnych dziadach! Niech żyje muzyka!