Dlaczego utopie się nie udają?

Ewa Maria Slaska

Obrazek od Binga

Bing podsunął mi ostatnio taki obrazek.


I takie wyjaśnienie:

W 1968 roku urodzona we Francji jogini Mirra Alfassa, która była w Indiach czczona jako guru (Matka), założyła duchową społeczność, która miała być miejscem, gdzie ludzie wszystkich grup etnicznych, religii i narodowości mogliby żyć razem w pokoju. Miasto Auroville zostało zaplanowane jako utopia dla 50 000 osób, ale dziś mieszka tam tylko około 2800 osób. Jednak zgodnie z planami założycielki, pochodzą one z ponad 50 krajów. Miasto ma 8 km² powierzchni i jest zaplanowane jako koło. W centrum, czyli tzw. „Strefie Pokoju”, stoi Matrimandir, ogromna metalowa kula w kolorze złota. Wewnątrz kuli panuje cisza. Spiralna rampa prowadzi do wewnętrznej komory wykonanej z białego marmuru. To chłodne (klimatyzowane) wnętrze ma pomóc ludziom odnaleźć swoją świadomość. Wymagana jest jednak rezerwacja – przynajmniej dla turystów.

Continue reading “Dlaczego utopie się nie udają?”

Nadzieja w Twoim losie

Teresa Rudolf

Wielkie sito

Słychać brzęk metalowy
wpadania rzeczy różnych,
w wielkie jak Ziemia sito…

Otwory w nim o losie
świata znów zadecydują;
co przeleci, a co pozostanie, 

co ważne, co mniej ważne
dla świata; ludzi, zwierząt,
przyrody, polityki, nas, nas…

Welkość otworów różna,
a los pokaże co dzisiaj
w nicość będzie wpadać…

Ooo, kruk się dziś wybronił!

Wygląd nadziei

– Powiedz, jak wygląda
nadzieja?- zapytała,
– nadzieja, wygląda?-
Zamknęłam oczy…

– To mocna dłoń,
wyciągnięta do Ciebie, 
widzisz ją? Musisz też
i swoją rękę wyciągnąć…

to światło na końcu tunelu,
płomyk w puszce Pandory,
to koniczynka ileś-listna
(inne już przecież zajęte),

to nowonarodzony kwiat, 
jego zapach, kolor, piękno,
mruczenie kota, ogon psa
zachwyconego wszystkim,

to przeproszenie czyjeś
za zrobioną ci krzywdę,
możliwość wybaczenia,
lekkość duszy, też serca…

Jak wygląda nadzieja?

To ta dłoń, wskazująca
wszystko obok Ciebie,
daj się jej  prowadzić 
znów w  samo życie.

Samotny myśliwy 5

Katarzyna Krenz

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

5. Tempus fugit

Zegarek stanął. Z rozbitym szkłem i
strzaskanym werkiem zatrzymał się na chwili,
gdy nastąpił koniec starego świata, a nowy –
ukazał się nagi i cichy. Pusty. Bez pamięci.

Świat przepowiedni, z którego Stary Poeta
został tak nagle wyrwany, mimo wszystko
był miejscem szczęśliwym, ponieważ
przepowiednia o jego końcu
była jeszcze tylko tym, czym była –
przepowiednią. Zapowiedzią. Mieczem
nad głowami milionów takich jak on
Ślepych Wędrowców. Słowem groźnym, lecz
tylko słowem. Mane. Tekel. Fares. Policzone,
zważone, rozdzielone. Jeszcze nie.

Rzeczy tamtego świata, niespełnione i takie
niepewne, wciąż trwały na swoim tragicznym
miejscu: wstrząsane drgawkami śmiertelnej choroby,
miały jednak korzeń, były na swoim miejscu.
A choć wszyscy błądzili, w tłumie było im raźniej.
Nikt nie pytał – po prostu szli. Spętani, krok za
krokiem posuwali się ku przyszłości,
ku zagładzie, niosąc ciężar nieszczęśliwych
przypadków, grzechów i pomyłek, powiewając
sztandarem pokuty i mądrości pokoleń.
Mimo wszystko wciąż była to mądrość.

W szalonym tańcu wewnętrznie sprzecznych
minut (krótkich a długich jak wieczność,
traconych bez sensu a bezpowrotnie), nie tylko
konie i drzewa umierały, stojąc. I dopóki
ostatnie drzewo nie padło i nie umarł
ostatni koń – żadna minuta nie była ostatnia.
I zawsze ktoś powstał i rzekł: chodźmy!
Jeszcze mamy czas. Dopóki nie stanął zegarek.

Koloryt kwiatów

Teresa Rudolf


Uśmiech słonecznika

Przebrany dziś w słońce;
wprawia w zachwyt łąkę,
złoci się, żółci i zielenieje,
uśmiechnięty, nie parząc…

Ale wieczorem płatki drżąc
z zimna, w ruloniki zwinięte,
przypominają mu klowna,
w pustce samotności…

Gdzie są te pola takich jak on
słoneczników żółtych, zwykłych,
uśmiechających się do siebie…
w szeleście swych pogaduszek?

 

Kwiaty balują

Kwiaty namalowane latem,
natarte olejkami świętymi,
pachną i “nawyglądają się”
na tym wielkim dziś balu…

Ptaki patrzące z góry,
z oczopląsu od kolorów, 
mylą lot prosząc bezradnie
o deszcz i wielką burzę…

bo powinny one już przyjść,
zanim te kwiaty wypłowieją,
zboża w trociny się zmienią,
a życie, bez życia przestanie

być…
życia…
…warte.

Samotny myśliwy 4

Katarzyna Krenz

4. Samotny myśliwy

Z kim się związać,
dopóki śmierć nas nie rozłączy –

Komu zaufać, a kogo jak ognia
strzec się o szarej godzinie przed świtem –

Kogo zdradzić z nudów, a kogo
dla zysku oszukać, z przekupnej natury –

Komu zaśpiewać pieśń Schuberta,
pięknie, jak dotąd nikt tego nie uczynił –

Kogo uleczyć, ocalić, pouczyć, gdy drogę
zgubi, a komu w biedzie rękę podać –

Do kogo zawołać: bracie, wrogu,
miłości moja, nie czekaj na mnie!

*

Przyłożył dłonie do ust i zawołał:
Hop, hop, czy ktoś mnie słyszy? Lecz
jego głos zamarł, zdmuchnięty wiatrem.

Pomyślał:

Niepotrzebnie pytam, znam odpowiedź.
Pozbawiony drugiego głosu, nasz głos
jest martwy jak popiół, rozwiewa go wiatr.

Dotknął lewego żebra w miejscu,
gdzie biło mu serce –

Oszalałe. Zrozpaczone. Samotne.

Historia Ukrainy w pigułce BROMA (4). Igor, Olga i Światosław.

Roman Brodowski (Brom)

Władzę po zmarłym wuju przejął prawowity następca Ruryka, jego syn Igor (Ingwar) Rurykowicz.
Zastanawia mnie, co mogło być przyczyną, że Oleg nie oddał władzy synowi Ruryka, gdy ten uzyskał słuszny na tamte czasy wiek, a jedynie uczynił go naczelnym dowódcą armii, odpowiedzialnym za ściąganie danin. Z informacji „kronikarskich” – z latopisu – dowiadujemy się, że dopiero po jego śmierci, dokonała się „dziejowa sprawiedliwość” i Igor zasiadł na należnym mu po ojcu „książęcym tronie”.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce BROMA (4). Igor, Olga i Światosław.”

Frauenblick: Abschiede

Monika Wrzosek-Müller

Zuerst war der Hund, unser Mini-Dackel genannt Zitta aus unserem Leben verschwunden. Zugegeben, in der letzten Zeit war sie sehr anhänglich, aber dass das Ende naht, haben wir wirklich nicht geahnt.

Tier und Mensch
So viele Jahre ohne Tier schon
Kein Klagen an der Tür, kein Grüßen
Kein sehnsuchtsfeuchter Blick, kein Drängen
Kein Streichen um das Bein, kein Schnurren
Kein selbstvergessenes Mahl, kein Lecken
Kein traumverlorenes Ruhn, kein Schlummern
So viele Jahre schon gar kein richtiger Mensch mehr.
(Robert Gernhardt)

Continue reading “Frauenblick: Abschiede”

Samotny myśliwy 3

Katarzyna Krenz


3. Arkadia

Żył i był zdrów – to prawda. Nie czuł
głodu ani pragnienia; wyspa obfitowała
w owoce i zwierzynę, a źródła były
czyste jak łza a niesłone. Orzeźwiające.

Tyle, jeśli chodzi o fakty.

Mało – zważywszy wygodę. Stary Poeta
nie był zadowolony. Oto złoczyńcy
wyginęli, a on – ostatni ufny – ocalał.
Lecz nie rozkoszował się spokojem.

Miał ujrzeć nowe niebo i ziemię.
Także morze miało być mniej wzburzone
niż to, które zatopiło jego stary świat.
A on miał mieć wszystko, wprawdzie skromnie,
w konwencji rustykalnej, lecz zarazem
przyjemnie i beztrosko. Bezpiecznie.

Zamiast raju, napotkał niedostatki, o jakich
człowiek cywilizowany nie myślał nawet
w środku dysputy o biedzie, katastrofach
i wojnach. A te braki w zastawie stołowej:
bez sztućców, kieliszków i porcelany
o elegancji nie mogło być mowy!

Spać chodził z kurami, wstawał z pianiem
koguta. Ogień krzesał dobrą godzinę, a
zaopatrzenie i służby miejskie wciąż były
niezorganizowane. I poczta nie działała.

Zresztą, i tak nie miał do kogo napisać.

Hedwig (Jadwiga) Neumann

Ela Kargol & Ewa Maria Slaska

Rozpoczynamy nową akcję upamiętniania Polek w Berlinie: Ambasada Polek e.V. / Dziewuchy Berlin, Ela Kargol, Anna Krenz i ja. Napisałyśmy właśnie list w tej sprawie do Aktives Musem. Wesprzyjcie nas! / Wir starten eine neue Kampagne zum Gedenken an die polnischen Frauen in Berlin: Ambasada Polek e.V. / Dziewuchy Berlin, Ela Kargol, Anna Krenz und ich. Wir haben gerade einen Brief an das Aktive Museum zu diesem Thema geschrieben. Bitte unterstützen Sie uns!

Berlin, 08.07.2024

Aktives Museum
Faschismus und Widerstand in Berlin e.V.
Stauffenbergstraße 13–14
10785 Berlin

Sehr geehrte Damen und Herren,

wie Sie wahrscheinlich wissen, nachdem wir 2022 unser Projekt “Irena Bobowska, vergessene Heldin. Fehlende Hälfte der Geschichte” durchführten, arbeiteten wir im Jahre 2023-2024 unter anderem am Projekt „Frauen im Schatten der Guillotine. Polinnen im Gefängnis Plötzensee“.

Dabei stießen wir an eine Polin aus Berlin, Hedwig (Jadwiga) Neumann, die während des Kriegs im Untergrund tätig war. Um sie gruppierte um sich eine Zahl der anderen Polinnen, die sich ebenfalls konspirativ engagierten, u.a. Marianna Gąszczak und die Schwestern Przybył – Stefania und Helena, geheiratet Maćkowiak.

Continue reading “Hedwig (Jadwiga) Neumann”

Samotny myśliwy 2

Katarzyna Krenz

KK-Gotland4x

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz

2. Milczenie morza

Od wielu dni Stary Poeta nasłuchiwał,
lecz wokół panowała cisza. Bezruch,
tylko cień ptaka przesuwał się po niebie.

Umilkły krzyki. Drapieżne torpedy sztormu
przestały zadawać śmierć, prując brzuchy kadłubów,
które zwodowano po to, by same pruły płynny szum.

Ucichła pieśń sieci i zgasły silniki trawlerów
przeczesujących kopalnie morza w poszukiwaniu
zatopionych miast i ławicy.

Morze usnęło zmęczone. Było wolne. Jedynie
cień martwej ryby unosił się na fali. Stary Poeta
czekał. Lecz wokół panowała cisza. Nic. Tylko ta cisza.

Świat po katastrofie milczał, oniemiały
i niebo spoglądało w inną stronę – odkąd został sam.
Tylko morze, tylko morze żyło. Śniło.