Historia Ukrainy w pigułce Broma (24). Stanisław August po raz trzeci.

Kochani Czytelnicy, niestety – taki tekst akurat na święta. Mimo to – wesołych świąt, oby było lepiej niż 230 lat temu.

Roman Brodowski (Brom)

Pożegnanie z Rzeczypospolitą Obojga Narodów 2. Rozbiory.

Zamieszanie w Rzeczypospolitej spowodowane przez kontrowersje w sprawie innowierców i wynikające stąd działania Konfederacji Barskiej wykorzystał dla swoich celów król Prus Fryderyk II.

Pod pretekstem obrony Prus przed rzekomą zarazą, wprowadził swoje wojska na tereny Rzeczypospolitej, niby w celach sanitarnych, a zagarniając po drodze tereny Wielkopolski. Polityczny i militarny wybieg Fryderyka był preludium do realizacji jego dalszych planów, czyli dokonania rozbioru Polski. Oczywiście ze względu na ograniczone możliwości potrzebował partnerów. Wykorzystując obawy Rosji przed zawiązaniem koalicji austriacko-pruskiej oraz obawy Austrii przed wygrywającą w wojnie z Turcją Rosją, uzyskał od pozostałych dwóch „czarnych orłów” aprobatę wspólnego dokonania rozbioru Rzeczypospolitej.

Aktu pierwszego rozbioru dokonano 17 lutego 1772 roku, a potwierdzono sporządzonym i podpisanym traktatem rosyjsko-prusko-austriackim 5 sierpnia tegoż roku.

Rozbiór ten zakończył ostatecznie Konfederację Barską. W wyniku tego pierwszego rozbioru, trwającego do 1776 roku, kiedy zaborcy podpisali porozumienie końcowe, Rzeczypospolita utraciła 1/3 terytorium oraz ponad 30% ludności. Pomimo tak wielkich strat, istniała nadal i powoli próbowała odzyskać siły.

Z pewnością dla polskiej szlachty dramat jakim był rozbiór miał wielkie znaczenie, był bowiem nie tylko klęską, ale stał się też impulsem do wzmocnienia proces odnowy. Mimo wielu trudności, w kraju zaczęła rozwijać się gospodarka. Następował szybki rozwój w sferze kultury, zamierzano przeprowadzić reformy prawa i administracji. Andrzej Zamojski opracował nowy kodeks prawny, który niestety w 1780 roku nie został przyjęty przez sejm.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (24). Stanisław August po raz trzeci.” →

Historia Ukrainy w pigułce Broma (23). Ostatni król jeszcze raz.

Roman Brodowski (Brom)

Pożegnanie z Rzeczypospolitą Obojga Narodów

W mojej wydanej w 2011 roku książce Sacrum – Profanum i… Kresy poświęciłem nieco miejsca również Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu. W lekko politycznej impresji napisałem:

…spojrzałem w kierunku zamkowego wzgórza i … wydawało mi się że zobaczyłem postać zmęczonego życiem, bezradnego, stojącego przy otwartym oknie, Stanisława Augusta Poniatowskiego

Jak w dobrym, panoramicznym filmie, ukazały mi się dziwne, wiejące grozą obrazy tamtej, jakże tragicznej dla nas, dla naszego polskiego narodu, epoki. Widziałem zwolenników reform zapoczątkowanych na sejmie konwokacyjnym, skupionych wokół kontynuującego je (od założenia korony w 1764 roku), króla Stanisława, reform mających wprowadzić w Rzeczypospolitej zmiany ustrojowe państwa. Widziałem jak walczyli z wilczym zapałem, przy wsparciu wojsk caratu przeciwko nim „zdrajcy ojczyźnianego miru”. To ich bratobójcza walka doprowadziła do tego, że Polska straciła i tak już do maksimum osłabioną pozycję suwerennego państwa w regionie, na rzecz Katarzyny II.
Widziałem (a był to mroźny lutowy dzień 1768 roku ) zawarcie pod presją pomiędzy Polską a Rosją haniebnego traktatu, traktatu niby gwarantującego naszym państwom wieczystą przyjaźń, a de facto narzucającego Rzeczypospolitej protektorat Rosji. Widziałem zawiązującą się w Barze w tym samym, mroźnym miesiącu, tego samego roku Konfederację i … walczących pod jej hasłami „Wiara i Wolność” pierwszych prawdziwych patriotów tamtego okresu. Widziałem rozpoczęte w roku 1788, wielokrotnie zrywane trwające cztery lata obrady sejmu, zwanego „Sejmem czteroletnim”. Był to sejm, który jako pierwszy w ówczesnej Europie ustanowił wiosną, 3 maja 1791 roku, Konstytucję. Widziałem kolejną polskich magnatów (przeciwników reform uchwalonych przez Sejm) zdradę narodową, którzy przy silnym wsparciu kleru i dzięki gwarancjom militarnego wsparcia petersburskiej monarchini, zawarli w Targowicy Konfederację wymierzoną przeciwko polskiemu królowi. Ze łzami w oczach spoglądałem na kolejne, jeden po drugim, rozbiory i…

Spojrzałem jeszcze raz w stronę zamku, a tam nic – wszystko zniknęło. Tylko wiatr rozdmuchiwał fale leniwie płynącego obok niemej historii, Niemna.

Tak, ten krótki splot myśli, napisany po kolejnym spotkaniu autorskim z Polakami mieszkającymi w Grodnie, impresji po spotkaniu w tychże samych zamkowych murach, w których przebywał w areszcie domowym król Stanisław, zachęca do głębszej analizy przyczyn dramatu nie tylko naszego narodu, ale i samego Stanisława Antoniego Poniatowskiego.

Nie bez powodu pierwszą część „ostatniego aktu Rzeczypospolitej” poświęciłem biografii ostatniego z królów polskich, bo ta postać do dzisiaj budzi wiele kontrowersji. Jego kariera polityczna, jego życie prywatne, chociaż tak prozaicznie ludzkie, stanowią dwa odrębne, a jednak nie mogące bez siebie istnieć, światy. Są jak rozum i emocje, w jednym ciele, a jednak nie tożsame.

Kiedy na początku października 1763 roku zmarł August III, właściwie problem sukcesji po nim był już rozwiązany. Nastąpiło to jeszcze przed jego śmiercią, a złożyło się na to kilka niezależnych od siebie przyczyn. Pierwszą z nich było dane przez Katarzynę II Wielką przyrzeczenie. Jeszcze, gdy nie siedziała na carskim tronie, przyrzekła polski tron swojemu kochankowi Stanisławowi Antoniemu Poniatowskiemu. Propozycję Rosji w wystawieniu kandydatury Stanisława poparły zarówno Austria jak i Prusy. Oba mocarstwa skłonił wspólny z Rosją interes, jakim było niedopuszczenie do wzmocnienia rangi Rzeczypospolitej w Europie, a także protektorat „czarnych orłów” w sprawach polskiej rzeczywistości. Argumentem i gwarantem dobrego wyboru był dla nich fakt emocji Stanisława, jakimi darzył wówczas jeszcze Katarzynę, a która tę stanisławową „słabość” umiejętnie na polu dyplomacji wykorzystała.

Drugą przyczyną wyboru Poniatowskiego na sukcesora tronu było porozumienie, jakie zawarło stronnictwo Familia z Rosją. Za poparcie przygotowanych przez stronnictwo reform, Rosja zgodziła się na poparcie „familijnego” kandydata do tronu, siostrzeńca książąt Czartoryskich, Stanisława Poniatowskiego.

Tak silne wsparcie kandydatury nie mogło się skończyć przegraną batalii o tron. Tym bardziej że opozycyjne w stosunku do Familii stronnictwo hetmańskie nie potrafiło uzyskać konsensusu i wystawić swojego kandydata. Ale też i kogo wystawili! Kandydatami byli pozostający w sporze o „dziedzictwo ojca” synowie zmarłego króla lub Klemens Branicki.

Co prawda była i trzecia kandydatura, którą zgłosił sam ex król, będący już w starczym wieku 86-letni Stanisław Leszczyński.

Elekcja nowego króla odbyła się po rocznym bezkrólewiu 6 września1764 roku i, jak można się było spodziewać, wybranym królem został Stanisław, który podczas koronacji przyjął imię August, Poniatowski. O jego elekcji zadecydował argument siły, argument w postaci wojska rosyjskiego, połączonego z wojskami Familii, które terroryzując sejmiki zmusiły je do głosowania na ich kandydata. Dziś wiemy, że był to kandyda koalicji przyszłych trzech zaborców.

Przez pierwsze dwa lata panowania Poniatowski kontynuował politykę reform, rozpoczętych na Sejmie Konwokacyjnym. Dopóki reformy te nie były sprzeczne z interesem mocarstw ościennych, przede wszystkim Rosji, dopóty Katarzyna nie interweniowała. Dzięki temu udało się królowi założyć w roku 1765 „Szkołę Rycerską”, czyli Korpus Kadetów, szkolący oficerów dla potrzeb wojsk królewskich. Jednakże kiedy Rosja się zorientowała, że niektóre reformatorskie przedsięwzięcia Poniatowskiego mają na celu wzmocnienie suwerenności Rzeczypospolitej, po raz kolejny wmieszała się w politykę wewnętrzną Polski używając „argumentu siły”. Protegująca polskiego króla Katarzyna II nie wyraziła zgody na dalsze reformowanie kraju, które oznaczało wzmacnianie Rzeczypospolitej. Poprzez swą reformatorską działalność król wszedł również w konflikt z rodem Czartoryskich, tracąc ich poparcie, a zatem pozostał sam na placu boju o suwerenność Rzeczypospolitej.

Mimo tak złożonej sytuacji politycznej król starał się w ramach swych ograniczonych możliwości, niejako tylnymi drzwiami, nadal realizować postanowienia Sejmu Konwokacyjnego. Kiedy w 1766 roku rosyjski ambasador Nikolaj Repnin zażądał równouprawnienia politycznego dla innowierców, Stanisław August wyraził zgodę ale tylko w zamian za poparcie Rosji dla zniesienia liberum veto. Wiedział, że bez zlikwidowania tej sarmackiej tradycji parlamentarnej, nie ma w przekupionym i zastraszonym przez Rosję Sejmie żadnych szans na realizację jakichkolwiek samodzielnych i niezgodnych z planami Petersburga decyzji.

Niestety na sejmie w 1766 roku plan zniesienia liberum veto poniósł klęskę – zarówno Rosja jak i Prusy wsparły opozycję antykrólewską. Posłowie nie tylko poparli utrzymanie liberum veto, ale i z rozporządzenia petersburskiej władzy opowiedzieli się przeciwko równym prawom dla dysydentów. Ci natomiast, za namową Rosji, zawiązali dwie antykrólewskie konfederacje, w Toruniu – protestancką i prawosławną w Słucku. Dzięki tym konfederacjom, na rzecz uciskanych ponoć przez króla innowierców, Rosja wprowadziła swoje wojska na tereny całej Rzeczypospolitej.

Wspominam o tym wydarzeniu, bo ten przykład pozwala nam uzmysłowić sobie, jak perfidną politykę przeciwko Rzeczypospolitej prowadziła Katarzyna II i jak niewiele mógł w swoim królestwie zrobić Stanisław August.

Rosyjskich ingerencji w sprawy Rzeczypospolitej było wiele, a wspierała je sprzedajna elita arystokratyczna, prowadząca zakulisową politykę antypolską.

W czerwcu 1767 roku, za zgodą namiestnika Katarzyny w Rzeczypospolitej, Repnina z inspiracji Karola Radziwiłła zawiązała się kolejna antypolska konfederacja, tak zwana Konfederacja Radomska. Radziwiłł, potomek zdrajcy Rzeczypospolitej na rzecz Karola Gustawa, przy rosyjskiej protekcji domagał się całkowitego zniesienia reform. Liczył przy tym na detronizację Stanisława Augusta. Manewr polityczny Karola Radziwiłła „Panie Kochanku” bezwzględnie wykorzystał Repnin. Nie tylko nie wywiązał się z obietnic danych konfederatom, ale również wymusił wyłonienie przez Sejm 66-osobowej przychylnej Rosji delegacji, by ta opracowała pod dyktando Petersburga nowe projekty ustaw, które Sejm musiał zatwierdzić. Posłowie, sprzeciwiający się tej politycznej agresji, na rozkaz władz rosyjskich zostali wywiezieni w głąb Rosji.

Zarówno nowe ustawy jak i całkowita ingerencja Rosji w sprawy Rzeczypospolitej budziły w kraju powszechny sprzeciw. Szlachecka część polskiego społeczeństwa, powodowana patriotyzmem i poczuciem wolności, zawiązała w Barze na Podolu konfederację antyrosyjską. Można powiedzieć, że był to pierwszy antyrosyjski zryw patriotyczny. Na czele Konfederacji stanęli między innymi Bracia Krasińscy oraz Józef Pułaski. Co prawda wojska Ksawerego Branickiego, przy wsparciu wojsk rosyjskich szybko stłumiły ruch konfederacyjny na Podolu, ale ruch barski nie wygasł.

Być może Konfederacja Barska by się i obroniła, gdyby nie fakt, jednocześnie, w roku 1768 na Ukrainie wybuchło wspierane przez oddziały Kozaków powstanie chłopskie, zwane „hajdamaczyzną”, powstanie przeciwko polskiej szlachcie, żyjącym na Podolu Lachom oraz Żydom. Punktem kulminacyjnym powstania była rzeź mieszczan i Żydów w Humaniu, dokonana przez oddziały atamanów kozackich, Gontę i Żeleźniaka. Historia ta jest mało znana, ale przez część historyków porównywana do tragedii wołyńskiej z 1943 roku.

Jak powiedziałem ruch barski nie wygasł, a wprost przeciwnie, szybko się rozprzestrzenił na całym terenie Rzeczypospolitej. Nie mogąc sprostać w otwartej walce Rosjanom i wojskom antypolskiej polskiej magnaterii, konfederaci prowadzili działania partyzanckie, odnosząc nie tylko porażki, ale i sukcesy. Konfederatów wspierała Francja, która dostarczała im broń, fundusze a nawet instruktorów, sprzyjało im też wypowiedzenie przez Turcję wojny przeciw Rosji. Konfederacja miała całkiem realne szanse powodzenia. Niestety, jak to bywa, gdy wiadomo – niezgoda rujnuje, konfederaci targani wewnętrznymi sporami, nie potrafili prowadzić zgodnej polityki, nazwijmy to, powstańczej. Podczas gdy jedni chcieli porozumienia z Czartoryskimi i królem, inni dążyli do obalenia tegoż króla. Niezgoda doprowadziła do utraty zaufania w kraju i kompromitacji za granicą, co z kolei w związku z ograniczonym militarnym i finansowym dopływem środków, przełożyło z się na klęskę barżan.

cdn

Historia Ukrainy w pigułce Broma (22). Ostatni król

Roman Brodowski (Brom)

Miłość, zdrada i bezradność

Zanim opowiem o ostatnim właścicielu wawelskiego tronu i polskiej korony, Stanisławie Auguście Poniatowskim, przypomnę wzmiankowany już epizod z naszej historii. Wydarzenie to rzadko pojawia się w podręcznikach szkolnych, a może być kluczem do udzielenia odpowiedzi na często zadawane historiografom pytania:

Czy Stanisław August Poniatowski zdradził Polskę i czy ponosi odpowiedzialność za rozbiory Rzeczypospolitej?

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (22). Ostatni król” →

Historia Ukrainy w pigułce Broma (21). Ostatni nie polscy…

Roman Brodowski (Brom)

… na polskim tronie

Drugi okres panowania Sasów w Polsce niczym nie różnił się od tego, jaki zapoczątkował August II po założeniu polskiej korony w roku 1697. Właściwie był kontynuacją tamtego destrukcyjnego „dzieła”.

Także w minionym pięcioletnim okresie panowania Stanisława Leszczyńskiego nie zaobserwowałem niczego, co mogłoby poprawić zmierzającą ku upadkowi rzeczywistość polityczno-gospodarczą Rzeczypospolitej. Różnica polegała na tym, że po oddaniu polskiego królestwa w ręce Fryderyka Augusta I, staliśmy się protektoratem Saksonii, natomiast pod berłem Leszczyńskiego byliśmy pod butem królestwa Szwecji. Po za tym, „protektorat saksoński” sprawowany był bezpośrednio, czyli przypieczętowany osobą króla (księcia elektora saskiego). Natomiast szwedzki, za pośrednictwem „marionetkowego” władcy Rzeczypospolitej, sterowanego twardą ręką Karola XII, Stanisława Leszczyńskiego.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (21). Ostatni nie polscy…” →

Historia Ukrainy w pigułce Broma (20). Od Sasa do Lasa.

Roman Brodowski (Brom)

Rzeczypospolita pod rządami Sasów, Leszczyńskiego i…. Iwan Mazepa.

Czy i jak rządy Sasów wpłynęły na sytuacje polityczną i gospodarczą w kraju? Na ile zmieniło się oblicze Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, a co najważniejsze, czy Wettynowie prowadzili politykę pro-, czy antypolską? To tylko kilka z wielu pytań, na które warto sobie odpowiedzieć.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (20). Od Sasa do Lasa.” →

Historia Ukrainy w pigułce Broma (19). Król Sas.

Roman Brodowski (Brom)

Od Sasa do Sasa, a w Rzeczypospolitej bez zmian

Zanim przejdę do odsłony kończącej dramat, który śmiało można nazwać „Dwieście lat niespełnionych nadziei Rzeczypospolitej Obojga Narodów”, przyznam się filozoficznym, sokratejskim stwierdzenia, że i ja „wiem, że nic nie wiem”.

Myślę że nastąpił właściwy moment, bym podzielił się z Wami, drodzy Czytelnicy (Czytelniczki), pewną refleksją, mianowicie, że jak dotąd nie znalazłem w tej naszej historycznej, XVI – XVII wiecznej Rzeczypospolitej, zbyt wielu śladów wskazujących na pokojowe, a tym bardziej braterskie współistnienie w kręgu Słowian. Niestety historia tego okresu pokazuje, że na wschodnich i południowo-wschodnich rubieżach Unii, pomiędzy wspólnotami, zamieszkującymi te tereny, Ukraińcami a Lachami nie tylko nie było współistnienia pokojowego, ale że było on wręcz wrogie. Zarówno społeczeństwo polskie, szlacheckie, jak i kozacko-ukraińskie, mimo iż od dawna należały do jednej i tej samej Unii Polsko-Litewskiej, mimo iż teoretycznie tworzyły to dwunarodowe państwa, w rzeczywistości nie potrafiły ze sobą współistnieć.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (19). Król Sas.” →

Historia Ukrainy w pigułce Broma (18). Król.

Roman Brodowski (Brom)

Jan III Sobieski – Lew Lechistanu i niespełniona nadzieja Polesia.

Jak mawiali współcześni Janowi III – Zacny to był rycerz, a w mądrości i kunszcie wojennym nie było lepszego niż hetman Sobieski herbu Janina.

To prawda, bo na rzemiośle wojennym znał się, jak nikt inny. Świadczą o tym chociażby jego sukcesy, jego żołnierska, droga, na koniu i z szablą w dłoni, jaką przeszedł, zanim stał się władcą Rzeczypospolitej. Taktycznej sztuki wojennej uczył się w „praktyce”, na wrogach Rzeczypospolitej, walcząc zarówno z Kozakami, jak i krymskimi Tatarami, Szwedami i wojskami Siedmiogrodu, Rosjanami i, oczywiście, z ordami tureckiego sułtana. Jego dowódczy, militarny talent pozwolił mu w spektakularny sposób zwyciężać tam, gdzie wydawało się to niemożliwe.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (18). Król.” →

Historia Ukrainy w pigułce Broma (17). Od hetmana do króla.

Roman Brodowski (Brom)

Bezpośredniej przyczyny podpisania tej w gruncie rzeczy poniżającej, buczackiej umowy, upatrywać należy w wewnętrznej, politycznej i wojskowej sytuacji Rzeczypospolitej po osadzeniu Wiśniowieckiego na tronie. Silne frakcje, jakie utworzyły się wewnątrz kraju, walczące między sobą, nie sprzyjały obronnym działaniom militarnym, a co dopiero mówić o sukcesach Rzeczypospolitej na terenach opanowanych przez tureckie i kozackie watahy.

Polska szlachta, broniąca Rzeczypospolitej, stała po stronie króla, który z kolei był ostro atakowany przez stronników tronu francuskiego, a i polska magnateria, występująca przeciwko osadzonemu na tronie „niby piastowskiemu” władcy, zamiast jednoczyć się w obliczu nadchodzącej z dalekiego Orientu wojny z islamską „nawałnicą”, zamiast zakopać„ rodzime topory”, zajęta była tworzeniem konfederacji przeciwko sobie nawzajem. I tak podczas organizowanego przez króla pospolitego ruszenia antytureckiego, jego zwolennicy zawiązali konfederację w Gołąbku, na co, w odpowiedzi, przeciwnicy króla założyli swoją w Szczebrzeszynie. Mało brakowało a doszłoby do wojny domowej. Na szczęście, uświadomiwszy sobie, w jak krytycznej sytuacji znajduje się Rzeczypospolita, oba zwaśnione ze sobą obozy, „na czas wojny” podjęły decyzję pojednania.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (17). Od hetmana do króla.” →

Solidarität – Protest – Revolution: Literatur & Solidarität

Diskussion, Lesung, Zeitzeugengespräch, 35 Jahre Mauerfall

Lesung mit Ewa Maria Slaska und Utz Rachowski

Montag, 28.10.2024, 18:30 – 21:00

Im Gespräch mit Doris Liebermann tauschen sich die Schriftstellerin Ewa Maria Slaska und der Schriftsteller Utz Rachowski über ihr Leben, das Schreiben im Exil und die Literatur als Zufluchtsort aus.

Continue reading “Solidarität – Protest – Revolution: Literatur & Solidarität” →

Historia Ukrainy w pigułce Broma (16). Polsko-kozacko-tatarskie „preludium” do wielkiej wojny polsko -tureckiej.

Roman Brodowski (Brom)

Jeszcze podczas czasie trwania rokowań polsko-rosyjskich przed zawarciem rozejmu andruszowskiego, w roku 1666, hetman kozacki Piotr Doroszenko ponownie wszedł w układy z chanatem krymskim. Zwierzchnictwo nad Kozakami oddał Krymowi, czyli Wielkiemu Wezyrowi Imperium Osmańskiego, a dokładniej mówiąc – Turcji, Kozacy stali się kolejnymi, nowymi poddanymi islamskiej potęgi. Jeszcze w grudniu tego roku Kozacy wraz ze swym nowym sojusznikiem, a właściwie występującymi w jego imieniu Tatarami krymskimi, Doroszenko rozpoczął kolejna bratnią wojnę i wkrótce zniszczył pod Brahilowem kilkutysięczną armię Rzeczypospolitej. Działania wojenne objęły również teren województwa ruskiego, gdzie Kozacy i Tatarzy w bestialski sposób spalili wiele miejscowości, zbierając bogaty jasyr.

Niestety Korona nie dysponowała armią zdolną do prowadzenia prawdziwej wojny. Wojsko polskie było zniechęcone do walki, żołnierze nieopłacani, dowódcy, magnaci polscy i litewscy, skłóceni z królem. Dziwna to była „wojenka”. Słowa jakich użyłem w jednym z wierszy o współczesnej Ukrainie konflikcie – swój na swego poszedł z nagim mieczem, by w bratniej niezgodzie krew przelewać… – bardzo pasują do tamtych czasów. Tak rzeczywiście było. Zarówno wojska koronne jak i tatarskie wiązały się doraźnymi sojuszami z Kozakami, którzy przeto walczyli nie tylko przeciwko Koronie, ale i przeciwko sobie.

Ziemia ukraińska płonęła i krwawiła. Nieliczne próby pokonania sił kozacko-tatarskich często kończyły się porażkami, a jednym z nielicznych spektakularnych zwycięstw, było zwycięstwo hetmana Jana Sobieskiego w październiku 1667 roku w bitwie pod Podchajcami. Siły Sobieskiego w porównaniu z przeciwnikiem były niewielkie, Polaków było bowiem około 6000, z tego połowę stanowili uzbrojeni chłopi, w tym również wielu z tak zwanej kozaczej czerni, którzy stanęli w obronie swoich domostw, oraz połowę – regularne wojsko. Natomiast przeciwnik miał do dyspozycji 20 000 zaprawionych w boju żołnierzy. Zarówno Kozacy jak i Tatarzy wielokrotnie próbowali pokonać dobrze usytuowane wojska koronne, jednak dzięki przemyślanej taktyce obronnej polskiego hetmana, ataki te za każdym razem udało się odeprzeć. W końcu, w związku z poniesionymi podczas natarć stratami, koalicja kozacko-turecka zrezygnowała z bezpośrednich prób pokonania wojsk Sobieskiego i przeszła do oblężenia sil polskich. Jednak ukryte w lasach i okolicznych miejscowościach polskie oddziały oraz okoliczna ludność, w sposób partyzancki blokowały szlaki zaopatrzenia dla armii kozacko tatarskiej, a wojsko Kozaków zaporoskich, sprzyjających Rzeczypospolitej w sile ponad dwóch tysięcy „bojców” pod wodzą atamana Iwana Sirko, zaatakowały przygraniczne miejscowości, łupiąc je i paląc. Sytuacja wymusiła na chanie gotowość do rokowań, które zakończyły ten etap wojennej kampanii podpisanym 16 października układem.

Podczas tych rokowań Tatarzy starali się namówić Polskę do zawarcia z nimi nowego sojuszu antyrosyjskiego. Skończyło się jednak na tym, że w zamian „za kosztowne dary dla chanatu” oraz zdobyty jasyr, Tatarzy mieli wstrzymać się od najazdów na rubieże Rzeczypospolitej. Mieli również zaprzestać napadów na będące w sojuszu z Polską ordy dobrudzką i bodziacką.

Hetman Kozacki Doroszenko, nie widząc innej możliwości, 19 października podpisał z Polską ugodę. Uznał zwierzchnictwo króla i złożył mu przysięgę na wierność.

Niestety, zarówno ugoda jak i złożona przez Doroszenkę przysięga wierności nie na wiele się zdały, bo gdy w 1670 roku hetman zażądał od Michała Korybuta Wiśniowieckiego autonomii dla kozackiej Ukrainy, został natychmiast pozbawiony buławy hetmańskiej. Nowym hetmanem został mianowany przez króla, uznający zwierzchnictwo Korony, kozacki pułkownik Humania, Michał Chanienka.

Także na Krymie sytuacja się zmieniła, bo chan Adil Girej za zawarcie przymierza z Polską bez zgody sułtana, został usunięty z tronu krymskiego. Nowym chanem Krymu został przychylny Imperium Osmańskiemu Selim Girej.

Odrzucony, pozbawiony przez króla władzy nad współpracującymi z Rzecząpospolitą Kozakami Piotr Doroszenko nie rezygnując z planów utworzenia samodzielnego państwa kozackiego, ponownie połączył swoje siły w sojuszu kozacko-islamskim.

W grudniu 1671 roku sułtan turecki, jako nadrzędny władca Krymu, w pretekście jakim była obrona „prześladowanych” kozackich oddziałów Doroszenki oraz Tatarów krymskich przed wojskami królewskimi, wypowiedział wojnę Rzeczypospolitej. Na Polskę ruszyła cała osmańska potęga

Pozwólcie, że w tym momencie, nie pierwszy już raz, zareklamuję dzieło jednego z naszych największych klasyków literatury historycznopodobnej, Henryka Sienkiewicza, jakim jest „Trylogia”. W jej ostatniej części, czyli „Panu Wołodyjowskim” autor trafnie opisuje zarówno początek wojny oręża polskiego z potęgą osmańską, jak i dramaturgię niektórych, zapisanych w historii, wydarzeń.

Rok 1672 i kolejne lata stały się dla Rzeczypospolitej dalszą powolną, wyniszczającą gospodarczo, ekonomicznie, a co najgorsze, społecznie, agonią. Jeśli się przyjrzym dokładnie, zobaczymy, że każdej naszej wojnie w tamtej epoce, czy to zaiste naszej czy zainicjowanej przez wroga, Kozacy zazwyczaj stali po stronie przeciwnika. Dla nich nieważne było, z kim zawierają sojusz, lecz to jak doprowadzić do upadku Rzeczypospolitej, jak zresztą każdej innej nieruskiej kultury, jednak zwłaszcza Lachów. Nie inaczej było i tym razem. Potężna armia turecka, pod dowództwem władcy Imperium, sułtana Mehmeda IV, wsparta wielotysięcznym wojskiem kozackim, rozpoczęła wojenny „przemarsz” przez terytorium Unii polsko-litewskiej.

Pogrążona w wewnętrznych konfliktach, Rzeczypospolita, w których popierająca króla szlachta, walczyła z antykrólewsko nastawioną opozycją magnacką, dysponowała marnym wojskiem. Siły zbrojne były przerzedzone i wycieńczone, uwikłane w lokalne konflikty z Kozakami i Tatarami nie były w stanie skutecznie przeciwstawić się wrogowi. Korona była całkowicie nieprzygotowana do wojny z tak silnym jak Turcja przeciwnikiem. Nic więc, w tym dziwnego, że turecka orda w początkowej fazie wojny bez większych problemów zdobywała coraz to nowe tereny w Polsce i na Litwie.

W sierpniu 1772 roku Turcy opanowali Podole, południową część województwa kijowskiego oraz całe województwo bracławskie. Po krótkim oblężeniu zdobyli strategiczny punkt jakim był dla wojska polskiego Kamieniec Podolski, twierdza stanowiąca zaporę i broniąca dostępu na zachodnie tereny Rzeczypospolitej

Po zdobyciu Kamieńca, Turcy mieli otwarta drogę na Lwów. Turecko-kozacka nawała, licząca 50 tysięcy wojska, przybyła tu już 20 września. Turcy okrążyli miasto szczelnym pierścieniem. Część oddziałów pozostała pod Lwowem, czekając dogodnej chwili na szturm, a część, w tym zwłaszcza oddziały tatarskie i zaporoskie pod dowództwem Doroszenki, rozpoczęła walki na terenach Rusi Czerwonej, pustosząc, paląc, mordując lub biorąc w jasyr jej mieszkańców. Dramat ten dotknął szczególnie ziemie halicko-wołyńskie między Sanem i Bugiem.

Rzeczypospolita, świadoma tego, że nie jest w stanie przeciwstawić się armii tureckiej, zmuszona była do zawarcia bardzo niekorzystnego dla niej traktatu. Podpisano go 18 października 1672 roku w Buczaczu. Rzeczypospolita zobowiązała się do odstąpienia Turcji Podola wraz z Kamieniem Podolskim oraz wypłacania corocznego haraczu. Poza tym miała zrzec się na rzecz Doroszenki i jego Kozaków należącej do niej prawem ugody andruszowskiej, prawobrzeżnej Ukrainy.

cdn