Student weterynarii na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie w 2023 roku sfilmował wykładowczynię zabijającą karpia bez ogłuszenia. Wideo trafiło do Fundacji Viva! Po nagłośnieniu sprawy mężczyzna został niesłusznie skreślony z listy studentów. Ostatecznie wywalczył sprawiedliwość.
Ze Szczecina przyszło na messendżera takie oto powiadomienie:
Dzień dobry Pani Ewo!
Jestem artystką sztuk wizualnych i wspólnie z moim życiowym i artystycznym partnerem Marcinem zaprezentowaliśmy ostatnio całkowicie recyclingową wystawę “z epoki ai-fona łupanego” w Kurzym Młynie- niezależnej galerii w Szczecinie. Wystawa miała bardzo dobry miedzy pokoleniowy odbiór i owocowała w wiele pięknych doświadczeń i pytań. Obecnie musimy wystawę zwinąć. Chcielibyśmy gdzieś ją dalej zaprezentować- pomyśleliśmy o Berlinie. Amanda Korol zasugerowala, aby odezwac sie do Pani – może ma Pani do polecenia przestrzeń dla naszego pokazu? Może to być galeria jak i przestrzeń niezależna czy dzika. Jesteśmy otwarci na pomysły i kontakty. Uważamy materiał za wartościowy i chcemy dalej dzielić się nim z ludźmi. Będziemy bardzo wdzięczni za polecenia lub i wskazówki. Załączam opis i kilka ilustrujących zdjęć i linków do dokumentacji.
Pozdrawiamy serdecznie
Ula Niemirska i Marcin Żukiert
Publikuję je, bo może osoby ze Stowarzyszenia Partnerstwo miast Szczecin-Kreuzberg/Friedrichshain zobaczą w tym mailu coś bardzo wartościowego, co moglibyśmy jako Stowarzyszenie wsprzeć.
Ula Niemirska (HollyUlcia, Święta Ramoneska) artystka sztuk wizualnych, malarka, twórczyni obiektów i performerka, działającą często w obrębie przestrzeni miejskieh i sztuki zaangażowanej społecznie. Warszawianka mieszkająca od niedawna w Szczecinie. Absolwentka malarstwa i sztuki w przestrzeni publicznej na ASP w Warszawie. Marcin Żukiert (Doktor Szpera, Święty Ramzes) artysta multidyscyplinarny, inżynier elektryk, charyzmatyczny twórca muzyki i obiektów wizualnych i elektrycznych, wynalazca i ekodesigner. Wspólnie tworzą projekt mobilny TUITERA i JAITYstudio jak i SZTUKA SPOJONYCH.
Ula
Z epoki aiFONA łupanego
Nasz performatywny pokaz ukazuje futurystyczne bytowanie po katastrofie i wielkiej awarii prądu. Zamieszkujemy krainę JUNHUNA a nasze czasy to epoka aiFONA łupanego. Żyjemy w Rezerwacie, żywimy się resztkami elektroniki imitującej ryby i stwory morskie, które wyławiamy z głębin: nadziewamy na patyki procesory i pieczemy je na patyku na ogniu z kabli. Mieszkamy w nadpalonej Łodzi, która także wibruje i gra. Do REZERWATU mają wstęp jedynie Dzieci. Dorośli oglądają nas zza płotu (chyba,że mają przy sobie paszport lub zostawią nam odcisk palca w specjalnie zbudowanym czytniku) Tworzymy naszą Sztukę Pierwotną ze znalezionych odpadów. Zbudowaliśmy Świątynie a w niej Święty Krąg Strażników- obiektów, z których każdy ma imię, osobowość cechy, skład i swoją historię. Postacie stworzyliśmy z częściowo działających sprzętów do odtwarzania muzyki, połączyliśmy je z łowionymi w jeziorze glonami i znalezionymi grzybami.. To nasze nowe prastare Stonehenge. W ich kręgu znajduje się Święty Krąg Medytacyjno interakcyjny zbudowany z komputerowych klawiatur. Zadane na nich kroki są zczytywane na obraz. Zapraszamy odwiedzających wystawę gości do wspólnego rytualnego medytacyjnego zataczania kół, doświadczania kontaktu z klawiaturą w zupełnie inny sposób. Zapraszamy również do łupania kamieniem wyłowionych i znalezionych IPHONów! Ze świata gdzie każda rysa na wyświetlaczu staję się problemem a wizja utraty ekranu katastrofą, gdzie wpatrywanie się w ekran oddziela i izoluje, proponujemy wspólne łupanie, i refleksje nad podstawowymi ludzkimi potrzebami. Proponujemy nowe jakości doznań, innego kontaktu ze spojoną już z naturą elektroniką. Bawimy się funkcją i znaczeniem. Zaprezentowaliśmy naszą wystawę w niezależnej przestrzeni Kurzego Młynu, dawnej zabytkowej zoologicznej stacji co nadało pokazowi dodatkowej jakości.
What is lived religion? One of the newest branches on the tree of the scientifcation of religion at the interface of practical theology, empirical theology and religious studies is the study of lived religion (Knibbe & Kupari, 2020). What do we mean by ‘lived religion’? As a concept, lived religion became popular at the end of the twentieth century. In a rather simple way one could say that lived religion is individual religion or individual religiosity, or to put it slightly diferent and more meaningful: lived religion is personalized or ‘personalived’ religion. It is not difcult to imagine within which cultural context this interest in lived religion blossomed. The decline of the monopoly position of institutionalized religion is obviously the background against which lived religion arose. And that background can be clearly heard in all terms that are used as synonyms for lived religion such as everyday religion, unchurched religion, invisible religion, implicit religion (Dillen, 2016). They all point at one and the same aspect of lived religion: its focus on individual spirituality and religiosity. Incidentally, this should not be interpreted as meaning that lived religion is purely individual oriented. On the contrary, lived religion is in a sense highly relational oriented. So, lived religion is highly personal, but not individualistic, in its daily manifestations and practices. And in its personalized meaning it is a reaction against a focus on institutionalized religion. Therefore it is sometimes called unchurched religion, but it is not necessarily unchurched.
Universitäten des Lebens: Wissen, Ohn-macht, Zugehörigkeit
Dr. Joanna Pfaff-Czarnecka ist Sozialanthropologin, mit dem regionalen Schwerpunkt in Südasien (Nepal und Indien). Sie arbeitet als Senior-Professorin an der Universität Bielefeld. Ihre Forschungsgebiete sind Universitäten und die Prozesse des Studierens, sowie die Kreation von Wissen mit dem Fokus auf Ohn/Macht und Ungleichheit. Theoretisch erkundet sie Konstellationen von Zugehörigkeit; methodologisch beschäftigt sie sich mit qualitativer Erforschung asiatischer Gesellschaften und Kulturen über Verflechtungen und Vergleiche.
Über Ihr Vortrag schreibt sie: Die Welt des Wissens ist stark hierarchisch organisiert und sie zeichnet sich durch zahlreiche Exklusionen aus. Wie benachteiligend und ausschließend die Welt des Wissens – das heißt Orte, wo Wissen kreiert und weitergegeben wird – sein kann, haben beispielsweise die südasiatischen Dalits, vormals: in Indien und Nepal als ‚unberührbar‘ bekannt, einschneidend erlebt und erfahren. Mein Vortrag schildert den Kampf der Dalits um Anerkennung und um den Zugang zu Orten des etablierten Wissens, etwa zu Universitäten. Dabei zeige ich auch, wie mir diese Thematik zu Einsichten über die Bedeutung des nicht-akademischen Wissens verholfen hat, und welche Möglichkeiten des Engagements ich heute wahrnehme.
Im Rahmen des Projekts „Wir Drei” werden Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol und Krystyna Koziewicz am Freitag, den 17. October 2025 Joanna Pfaff zu Gast haben.
Od Adminki:
My trzy, Ela Kargol, Krysia Koziewicz i Ewa Maria Slaska zapraszamy do SprachCafé Polonisch na spotkanie z niezwykłą podróżniczką po światach, kulturach i językach, naukowczynią z kategorii tych, których niemal się nie spotyka, a jacy powinni być zawsze i wszędzie, żebyśmy mogli poczuć na twarzy prawdziwy jesienny powiew nauki (nauka się zaczyna jesienią,przychodzi razem z grzybami i kolorowymi liśćmi, wszyscy to wiemy), która jest czymś znacznie więcej, niż zbieraniem punktów za publikacje.
My trzy Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol, Krystyna Koziewicz zapraszamy na spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej
w piątek 17 października o godzinie 19
Schulzestr. 1 13187 Berlin – Pankow Stacja kolejki Wollankstrasse(tylne wyjście!!!!)
Od dziecka walczyłem z łańcuchami. Gdy miałem trzynaście lat, po raz pierwszy stanąłem do tej walki – i od tamtej pory ściągnąłem z szyi zwierząt tysiące tych przeklętych ogniw. Każdy łańcuch, który odpadał, był symbolem wolności, nadziei i zwycięstwa nad okrucieństwem.
Dziś Sejm za sprawą 260 posłów uchwalił nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, zakazującą trzymania psów na łańcuchach. Tak – wreszcie! To, co przez lata było symbolem cierpienia, upokorzenia i niewyobrażalnej samotności, przechodzi do historii.
Im Coronawinter von 2020 zog Mascha Schilinski gemeinsam mit ihrer Freundin und Co-Drehbuchautorin Louise Peter auf einen alten Bauernhof in der deutschen Altmark. Dort sind sie auf einen Schnappschuss aus den 1920er-Jahren gestossen – und eine Idee ist geboren. Der Film In die Sonne schauen spielt auf diesem Hof und reiht kurze Szenen, manchmal auch nur Blitzlichter aus vier Epochen des letzten Jahrhunderts aneinander. Der Film ist ein Ereignis, ja eine Offenbarung, schreibt Feuilleton-Autorin Anne-Sophie Scholl.
28 września 2024 roku obchodziliśmy światowy dzień mórz, ale nie było możliwości umieszczenia na blogu tego wpisu, który, jako “ponadczasowy”, przesuwał kilka razy publikację, wciąż ustępując miejsca wpisom znacznie bardziej aktualnym. Tym, którzy nie mogą tego pamiętać, powiem, że termin “ponadczasowy” oznaczał w dziennikarstwie PRL-u teksty służące do wypełniania dziur, które w każdej gazecie, zawsze mogą się znienacka pojawić i redaktor musiał mieć w szufladzie jakieś rezerwy. Inną nazwą tego typu tekstów była “Zielona ściana lasu”. Tu zatem “Niebieska fala morska”.
Ruch fal morskich ożywia lub daje ukojenie. Nadmorskie krajobrazy próbujemy uwiecznić na zdjęciach i obrazach, czy na długo przechować w pamięci. Żeby uchowały się jednak w jak najlepszym stanie w rzeczywistości, powinniśmy pilnie zwrócić uwagę na pogarszający się stan światowych mórz, które są zasobnymi, kluczowymi i a jednocześnie wrażliwymi ekosystemami planety.
Pozwólcie kochan* Czytelnic*, że zaprezentuję tu znalezioną przez Konrada stronę (dalszy ciąg tekstu z Eko-Kalendarza poniżej):
The Unsuspecting Wife (1963) Cary Grant &Audrey Hepburn | Mystery, Romance, Thriller
Komisarz pokazuje to głównej bohaterce i w trakcie wyjaśniania, o co właściwie chodzi przestępcom, którzy ją prześladują, wskazuje brodą tę półtuszę i mówi, że to wystarczy, żeby zostać wegetarianinem. Ciekawe, to są dopiero lata 60. Nikt jeszcze nie jest wegetarianinem. W Polsce nie używa się nawet tego słowa. Jeśli ktoś nie je mięsa, jest jaroszem, ale nigdy kogoś takiego nie widzieliśmy. Mięso jedzą wszyscy, a przecież w tym filmie to zdanie pada, pada mimochodem, i nikt w całym filmie do niego nie nawiąże. Nikt nie jest jaroszem. Wszyscy wszystkich mordują. W Rockym Silvester Stallone trenuje walcząc z zamrożonym tuszami krów. Nikt jednak nie sugeruje, że może się od tego odechcieć jedzenia mięsa. Tym niemniej to właśnie film być może wpływa na to, że od lat 70 zaczynamy w ogóle myśleć o ochronie zwierząt przed cierpieniem. Wcześniej chyba nam to nie przychodziło do głowy.
2. Najbardziej znaną aktorką, która opowiedziała się po stronie zwierząt była Brigitte Bardot.
Ofiarowałam kiedyś swoją młodość i urodę mężczyznom. Dziś ofiarowuję swoją mądrość i to co we mnie najlepsze zwierzętom, powiedziała aktorka 17 czerwca 1987 roku, po zakończeniu aukcji, w której wyprzedała cały swój cenny majątek: rodzinne meble, pierwszy odlew Marianny, pierwszą gitarę, kostiumy z filmów, klejnoty rodowe, mieszkanie w Paryżu. Zrobiła to, aby zdobyć wymagane trzy miliony franków na fundusz założycielski, który pozwoliłby na założenie fundacji dla ochrony zwierząt.
Brigitte Bardot nigdy nie planowała kariery filmowej – swoje życie chciała związać z baletem. Na jej drodze pojawił się jednak modeling, a następnie kino. Jako aktorka zrobiła furorę i szybko osiągnęła status gwiazdy. Była najpiękniejsza, najsławniejsza, najbardziej pożądana. Miliony kobiet chciało wyglądać jak B.B., śmiać się jak B.B., mieć tyle seksu co B.B., kochać jak B.B. Ona sama uwielbiała się bawić, śpiewać i tańczyć, kochać mężczyzn i życie. Czerpała z niego pełnymi garściami, prowokowała, rozbudzała pożądanie wśród mężczyzn swoim wrodzonym seksapilem. Była uosobieniem rewolucji seksualnej, kolekcjonowała kochanków, ulegała porywom serca i własnym kaprysom. Nieokiełznana w czynach i słowach. W latach aktorskiej świetności miała świat u stóp. Była popularna, aż nadto popularna. Zawsze też instynktownie rozumiała zwierzęta, bo sama była zaszczuwana niczym zwierzę. Podpatrywano, ścigano, maltretowano ją. Jej życie przypominało więzienie. Utożsamiała się ze zwierzętami, bo sama czuła się przez wiele lat jak zwierzę w klatce wystawione na widok publiczny.
Rozstała się z kinem w czerwcu 1973 roku. Pozostawiła po sobie imponujący bilans: 51 filmów, z czego kilka wybitnych, bogaty repertuar muzyczny oraz ikonografię, która przez wiele lat będzie przyciągać wzrok. Wśród widzów, szczególnie wśród mężczyzn, przeważało niedowierzanie. Wielbiciele gwiazdy uważali koniec jej kariery za zdradę. Niewielu jednak wiedziało, że niechęć do filmu czuła od dawna. Kino było zawsze raczej środkiem niż celem. Nie marzyła o sławie i pieniądzach. Jej ambicje zapowiadały prawdziwy cel – chciała grać, aby kupić sobie gospodarstwo, na którym nie zabija się zwierząt, bo to właśnie u zwierząt znalazła autentyczność, której poszukiwała. To w nich widziała swoich sojuszników i przyjaciół. W wieku trzydziestu dziewięciu lat porzuciła status gwiazdy na rzecz swojej religii – obrony zwierząt:
Byłam gotowa, całkowicie gotowa rozpocząć nowe życie. Dla nich odsunęłam w cień własną osobowość, sławę. Służyłam im. Walczyłam o ich przetrwanie. Zapomniałam o sobie, myśląc tylko o nich.
Do Polski zmierza kolejna fala imigrantów. Jest dla nich idealnym miejscem do życia
Polska, z konserwatywnym społeczeństwem, stabilną tożsamością narodową i niskim poziomem przestępczości wobec Żydów, jawi im się jako bezpieczna przystań. Ale czy polskie społeczeństwo jest gotowe na nową grupę imigrantów?
Sceny są niemal surrealistyczne. W korytarzach urzędów wojewódzkich w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, a także w polskich konsulatach od Tel Awiwu po Nowy Jork, ustawiają się kolejki, które przeczą logice historii XX wieku. Stoją w nich młodzi programiści z Doliny Krzemowej Izraela, lekarze i inżynierowie, rodziny z dziećmi, których śmiech odbija się echem od urzędowych ścian. W dłoniach ściskają teczki pełne pożółkłych dokumentów: metryk urodzenia dziadków z małych sztetli, przedwojennych świadectw szkolnych, wojskowych książeczek z orłem w koronie. Szukają potwierdzenia obywatelstwa, którego ich przodkowie zostali pozbawieni lub od którego uciekli, ratując życie przed Zagładą i powojennym antysemityzmem.
Wegetarianie to okrutni i bezmyślni ludzie. Każdy wie, że marchewka krzyczy na tarce, że rozrywana palcami brzoskwinia krwawi. Wierzysz, że pomarańcza nie czuje kciuków, które się w niej zanurzają? że pomidory rozlewają swe mózgi bezboleśnie? A kartofle, żywcem obierane ze skóry i gotowane, te homary podziemnego królestwa? Nie opowiadaj, że nie boli, gdy odrywa się groch od strączka, obłupia brukselkę, szatkuje kapustę i ćwiartuje cebulę.
Odrzuć chochlę. Odstaw motykę. Nie koś, wyzwól moje plemię!
Tłumaczył Tibor Jagielski
***
Tadeusz Różewicz
List do mięsożerców
Kochani mięsożercy nie straszcie więzieniem dla człowieka który pyta o wolne klatki w regale nabiałowym zrozumcie weganie też mają układ pokarmowy i potrawy kochani mięsożercy poczekajcie chwilę nie żujcie słabszych nie zgrzytajcie zębami zrozumcie ludzi jest dużo będzie jeszcze więcej więc posuńcie się trochę ustąpcie kochani mięsożercy nie wykupujcie wszystkich tusz sznurowadeł i makaronu nie mówcie odwróceni tyłem: ja mnie mój moje mój żołądek mój stek mój kęs moje sztućce moja żona moje dzieci moje zdanie Kochani mięsożercy Nie zjadajmy się Dobrze bo nie zmartwychwstaniemy Naprawdę