Zgodnie ze starą dobrą niemiecką tradycją handlową zaraz po wakacjach letnich, zaczynamy myśleć o Gwiazdce i prezentach. Będę tu zatem w nieregularnym trybie, a nawet bez żadnego trybu, prezentować propozycje inne niż kupione w ostatniej chwili perfumy bądź gadżety z jarmarków bożonarodzeniowch.
Dziewczyny w Bikini
Bikini Haus w Berlinie znajduje się tuż koło Dworca Zoo i zachodnioberlińskiego Ogrodu Zoologicznego. Jeżeli w knajpie lub kawiarni na 6 piętrze trafi się Wam miejsce przy oknie, będziecie mogli pić kawę albo drinka spoglądając na małpy i wielbłądy. Stąd też i nazwa baru na dachu (bo są i inne), Monkey Bar. W budynku Bikini mieści się muzeum Paradoksu, dużo różnych miejscówek gastronomicznych i eventowych. Zimą na dachu budynku jest też lodowisko.
Zawsze z zainteresowaniem śledzę niemieckie nowości kinowe i chętnie chodzę do kina. W ciągu ostatniego roku widziałam więc wiele nowych niemieckich produkcji kinowych i uderzyło mnie, jak ważna w 2023 – 2024 roku jest w niemieckim kinie śmierć, a nawet nie tyle śmierć, ile umieranie.
Nie wiem, ile filmów niemieckich zostało w tym czasie wyprodukowanych. Zapewne ze 20, w tym jeden film nagrodzony Oskarem (Strefa interesu), jeden nominowany (Pokój nauczycielski), jedna zabawna komedia o NRD (Dwa do jednego, polecam!) oraz najlepszy film wszechświata, czyli Teoria wszystkiego, ale to, co zwróciło moją uwagę, była i jest NADobecność śmierci we współczesnym niemieckim kinie. Śmierci traktowanej lekko, trochę jak miły kumpel (śmierć, Tod, jest po niemiecku rodzaju męskiego). Lekka śmierć. Wiem, dwuznaczne. Ale jednak tak, lekka. Kilka lat temu był sobie film Kto szybciej umiera, jest dłużej nieżywy. Podobał mi się ten tytuł, był lekki. W Strefie interesu niewidzialna śmierć, wiadomo, jest ciężka jak tony popiołu z krematoriów. Ciężka jak pamięć i historia. Pamięć. Historia. A ja tymczasem o śmierci prywatnej i lekkiej. O tym, że można się z nią ułożyć, zawrzeć pakt. Prawie jak w bajce. Pogawędzę tu sobie o trzech filmach: Zofia, śmierć i ja, Umieranie oraz Ironia życia. Wszystkie mi się podobały. Wszystkie traktują o śmierci, ale ja, choć lubię ten temat, nie dlatego obejrzałam je w kinie. Raz trafiłam przez przypadek, bo miałam (no proszę!) dwie godziny do zabicia, raz – też przez przypadek, bo nie chciało mi się pracować wolałam pójść do kina na cokolwiek, a raz, bo koleżanka wybrała.
Ela Kargol gab mir vor ein paar Tagen eine spanische 2-Euro Münze mit Don Quijote. Ich habe gedacht, dass es etwas Neues ist, weil ich es nie gesehen habe, aber von wegen. Es ist eine 2-Euro-Gedenkmünze herausgegeben vor fast 20 Jahren! Sie wurde am 30. Juni 2005 im Umlauf gebracht, zum 400. Jahrestag der ersten Ausgabe Miguel de Cervantes’ Don Quixote. Auflage (der Münze) 8 Millionen.
Dziś, czyli wyjątkowo w drugi a nie w trzeci piątek miesiąca
Ewa Maria Slaska, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz
Wojna. Kobiety. Utopia.
Co dzieje się po wojnie? Tak wiemy, po wojnie jest pokój, żyjemy, jesteśmy szczęśliwi. Ale jak pomyślimy głębiej, intensywniej, to pamięć podsuwa nam też inne obrazy. Ruiny, gruzy, zrujnowane kamienice, wyrwane szyny, przewrócone ciężarówki. Wychudzeni ludzie, kobiety w chustkach na głowie. Ale też kwiaty na ruinach. Porozmawiamy o czasach po wojnie, Nie tylko po tej ostatniej, najlepiej nam znanej, z opowieści rodzinnych, filmów, książek, seriali, ale po każdej wojnie. O usuwaniu zniszczeń, budowaniu nowego życia. O utopii, która (być może) w dzisiejszych czasach powstaje dzięki kobietom. O Oldze Tokarczuk i jej heterotopii.
czyli proszki i papierosy abisyńskie nadzwyczaj skuteczne przeciw astmie, produkowane w laboratorium H. Ferré, Blottiére & Cie (to Cie znaczy compagne – spółka), w Paryżu na ulicy Richelieu 28. Tam też ok. roku 1913 wydawano serię kartek reklamowych, z których jedną, tę z Don Kichotem, dostałam na urodziny od Eli Kargol:
I’m Eve, it’s my birthday on 2 September. I have been organising a birthday collection for many years, always with success. This year I am supporting the action of Iwona Maier, who wrote:
Dear friends, I am raising money for a well I want to build for a very poor family in Morocco! The first time I was so terribly sad was when I heard from an elderly man that the only thing he wants is to build a well so he can have water! And if he has water, he will earn everything himself! It costs €3000 to build a well. I believe that together we can do it! Please help me build a well in Morocco so that this man can fulfil his dream.
I believe that together we will make his dream come true, and we will build these wells together!
If everyone throws in €5 or €10, we have it, and we will be able to enjoy the well, and the water! Internet for power!
Jestem Ewa, 2 września mam urodziny. Od wielu lat organizuję zbiórkę urodzinową, zawsze z sukcesem. W tym roku wspieram akcję Iwony Maier, która napisała:
Kochani, zbieram pieniądze na studnię, którą chcę wybudować bardzo biednej rodzinie w Maroko! Pierwszy raz było mi tak okropnie smutno, kiedy usłyszałam od starszego człowieka, że jedyną rzeczą, jakiej pragnie, to zbudować studnię, żeby mieć wodę! A jeśli będzie miał wodę, to sam zapracuje na wszystko! Wybudowanie studni to koszt 3000€. Wierzę w to, że razem damy radę! Proszę pomóc mi zbudować studnię w Maroko, żeby ten człowiek mógł spełnić marzenie.
Wierzę, że razem spełnimy jego marzenie, i zbudujemy wspólnie te studnie!
Jeśli każdy wrzuci 5 albo 10€, to mamy to i będziemy mogli cieszyć się studnią, i wodą! Internet na moc!
Ich bin Ewa. Am 2. September ist mein Geburtstag. 2024 unterstütze ich eine Aktion von Iwona Meier: Iwona schrieb: Liebe Freunde, ich sammle Geld für einen Brunnen, den ich für eine sehr arme Familie in Marokko bauen möchte! Das erste Mal, dass ich so furchtbar traurig war, war, als ich von einem alten Mann hörte, dass er nur Brunnen bauen wollte, um Wasser zu haben! Und wenn er Wasser hat, wird er alles selbst erledigen! Der Bau eines Brunnens kostet 3.000 €, ich glaube, gemeinsam schaffen wir das! Wenn mir jemand helfen möchte, Brunnen zu bauen 🇲🇦, damit dieser Mensch seinen Traum erfüllen kann, mache es mit!
Ich glaube, dass wir gemeinsam seinen Traum wahr werden lassen und gemeinsam diese Brunnen bauen werden!
Wenn jeder auf seine Weise 10 € beisteuert, haben wir es und können den Brunnen und das Wasser genießen! Leistungsstarkes Internet!
Jadę do Paryża dopiero w październiku, ale ponieważ już zdołałam przegapić operę Don Kichot we Lwowie, balet w Londynie i teatr we Wrocławiu, tym razem sprawdzam zawczasu, co z baratarystyki dałoby się obejrzeć jesienią w Paryżu. Z faktów przemijających nic – wszystko już było wiosną i latem, i opera, i balet, i teatr. Ale za to znajduję mural.
Treue Leser:Innen dieses Blogs wissen, dass ich immer ausgerissene Buchseiten auf der Strassen sammele und versuche, den Buchtitel zu finden, dann kaufe das Buch, lese es und darüber schreibe. Oft waren es sehr gute wertvolle Bücher und ich wunderte mich immer wieder, weshalb man solche Bücher nicht behalte, mehr noch, ihnen die Seiten ausreisst?
Firmin wächst im Keller einer Bostoner Buchhandlung auf und liest sich Buch für Buch durch die Weltliteratur. Er entdeckt, wie spannend das Leben der Menschen ist und macht sich auf, ihre Freundschaft zu suchen. Sam Savage erzählt in diesem gefeierten Kultbuch die traurig-charmante Geschichte eines verkannten Außenseiters.
“Hin und wieder stelle ich mir vor, dass während der ersten Augenblicke in meinem Kampf ums Dasein, begleitet von einem Triumphmarsch, Moby Dick zu Konfetti zerfetzt wurde. Das würde meine angeborene Abenteuerlust erklären. An Tagen, an denen ich mich wie ein echter Außenseiter und Freak fühle, suche ich die Schuld bei Don Quijote. Hören Sie sich das mal an: »Schließlich versenkte er sich so tief in seine Ritterromane, dass ihm die Nächte vom Zwielicht bis zum Zwielicht und die Tage von der Dämmerung bis zur Dämmerung über dem Lesen hingingen; und so, vom wenigen Schlafen und vom vielen Lesen, trocknete ihm das Hirn so aus, dass er zuletzt den Verstand verlor. Zuletzt, da er mit seinem Verstand völlig zu Ende gegangen, verfiel er auf den seltsamsten Gedanken, auf den jemals in der Welt ein Narr verfallen; nämlich es deuchte ihm angemessen und notwendig, sowohl zur Mehrung seiner Ehre als auch zum Dienste des Gemeinwesens, sich zum fahrenden Ritter zu machen.« So steht er vor uns, der Ritter von der traurigen Gestalt: töricht, eigensinnig, ein Narr, naiv bis zur Blindheit, idealistisch bis zur Groteske – und wer soll das sein, wenn nicht ich? Ich war schon immer, und das ist die Wahrheit, ein Spinner. Allerdings greife ich keine Windmühlen an. Ich mache etwas noch Verrückteres: Ich träume vom Kampf gegen Windmühlen, ich sehne mich nach der Attacke auf Windmühlen, und manchmal bilde ich mir ein, ich hätte gegen Windmühlen losgeschlagen. Und was ist am Ende daran so anders? Ein hoffnungsloser Fall ist ein hoffnungsloser Fall. Doch will ich darauf jetzt nicht herumreiten. Das kommt später.” (S. 17)