Projekt Irena Bobowska (2)

Strona internetowa projektu TU
O Bobowskiej w Polkopedii TU

Grafika Anna Krenz


Ela Kargol

Z cyklu Chodzenie po mieście: W Poznaniu po śladach Ireny Bobowskiej i rodziny Bobowskich

Irena, zwana przez rodzinę i przyjaciół Nenią, urodziła się w roku 1920, rok po najstarszej Urszuli, przed Stanisławem, Teodorą i najmłodszą Heleną.

Wszystkie córki uczyły się w „Dąbrówce”, zwanej wtedy „Uczelnią Dąbrówka”. Szkoła została założona w roku 1919, ale istniała już dużo wcześniej, bo od roku 1830 w zaborze pruskim, wtedy jako Luisenschule. W początkach istnienia szkoły uczęszczały tu też Polki, dopiero poźniej Luisenschule stała się całkowicie niemiecka.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości szkoła zmieniła nazwę, kadrę nauczycielską i stała się szkołą polską, Państwową Uczelnią Żeńską Dąbrówki. Luizę Pruską jako patronkę od razu odrzucono, choć była żoną Antoniego Radziwiłła, wybrano Dąbrówkę, żonę Mieszka I, której grób prawie sto lat później odkryto w Poznaniu, niedaleko katedry.

Uczelnia Dąbrówki początkowo zerwała z tradycją pruskiej szkoły im Luizy Pruskiej, by po latach do niej jednak wrócić, szczycąc się dawnym prestiżem i pragnąc go zachować. W roku 1930, a więc gdy Irena była w piątej klasie, hucznie obchodzono stulecie szkoły, tym samym akceptując jej wcześniejszą pruską historię. Liceum „Dąbrówka” istnieje do dzisiaj i też uważa się za kontynautorkę tamtej szkoły sprzed prawie 200 lat.

Podczas II wojny światowej, w budynkach szkoły stacjonował Wehrmacht, a potem służyły niemieckiej militarnej organizacji Frauendienst. Jak podaje wikipedia:

Wojna przyniosła Dąbrówce ogromne straty; 11 jej uczennic zginęło z rąk Niemców, w tym Irena Bobowska. W czasie walk o Poznań budynki uległy prawie całkowitemu zniszczeniu. Szkołę musiano przenieść w inne miejsce.


Szkoła jeszcze kilkakrotnie zmieniała swój adres. W roku 2012 w pobliżu obecnego budynku „Dąbrówki”, na osiedlu Ogrody, z inicjatywy Stowarzyszenia Przyjaciół Szkoły im. Dąbrówki w Poznaniu mały obszar zieleni nazwano Skwerem Ireny Bobowskiej. W uroczystościach nadania imienia wzięła udział autorka książki „Nenia” Stefania Tokarska-Kaszubowa, władze miasta, harcerki i harcerze, uczennice i uczniowie „Dąbrówki”.


Gdy Irena w roku 1928 została przyjęta do trzeciej klasy do „Uczelni Dąbrówka”, szkoła mieściła się w budynku przy ulicy Młyńskiej. Nie miała więc daleko do szkoły, może trochę pod górkę, ale któż z nas nie miał do szkoły pod górkę. Irena była osobą z niepełnosprawnością. W wieku dwóch lat zachorowała na nieuleczalną wtedy chorobę Heinego-Medina. Do szkoły jeździła wózkiem inwalidzkim. Do klas wnosiły ją koleżanki. Niepełnosprawność nie przeszkadzała jej w aktywności szkolnej i pozaszkolnej.

W roku 1936 Bobowskim nie wiodło się już tak dobrze, jak na początku lat 20. ubiegłego wieku. Przyczyną była inflacja, kryzys gospodarczy i wysokie koszty leczenia Ireny. Bobowscy przenieśli się z eleganckiego i drogiego mieszkania na Starym Rynku do małego domku na Osiedlu Warszawskim.

Jestem poznanianką, ale Osiedle Warszawskie poznałam dopiero niedawno, szukając śladów rodziny Bobowskich. Osiedle zostało zaprojektowane przez Sylwestra Pajzderskiego w końcu lat 20. ubiegłego wieku. Gdy ktoś zna Poznań, to warto wspomnieć, że ten sam architekt projektował nieistniejące już, wyburzone kino Bałtyk. W zabudowie dominowały tradycyjne, klasycyzujące wille miejskie, realizowane przede wszystkim dla klasy średniej, o spokojnej ornamentyce i funkcjonalnych rozwiązaniach, otoczone dość dużych rozmiarów ogrodami. Budowano je według wzorów typowych Banku Gospodarstwa Krajowego. Po wojnie, niezabudowane parcele, masowo wypełniono willami o skromnych cechach modernistycznych.


Wille, niektóre odnowione, inne mniej, przetrwały do dzisiaj. Przy ulicy Kolskiej 9 pod koniec wojny w piwnicy utworzono prowizoryczny szpital, w którym pomagała siostra Ireny, Urszula. Dom przetrwał do dzisiejszych czasów, tak samo jak dom polsko-niemieckiej rodziny Trepperów, którzy za opór stawiany Niemcom zostali wysiedleni. Niestety domku Bobowskich już nie ma. Podzielił los innych domów przy ulicy Warszawskiej, które wyburzono w latach 70. ubiegłego wieku, gdy poszerzano ulicę i budowano nowe torowisko tramwajowe.


W roku 1933 na Osiedlu Warszawskim wybudowano kościół rzymsko-katolicki pod wezwaniem Chrystusa Odkupiciela. Kościół istnieje do dzisiaj, zmienił tylko zarządcę. Jest nią teraz parafia grecko-katolicka pod wezwaniem Opieki Matki Bożej w Poznaniu. A kościół katolicki przeniosł się do większego budynku, wzniesionego w latach 80. ubiegłego wieku. Na starym kościele umieszczona jest tablica upamiętniająca mieszkańców osiedla, zamordowanych w hitlerowskich więzieniach i obozach podczas II wojny światowej. Nad tablicą umieszczony jest krzyż harcerski. Wśród wymienionych mieszkańców, czy, jak głosi napis parafian, są trzy parafianki: Helena Antoszewska i maria Babut, zamordowane w KZ Auschwitz i Irena Bobowska, ścięta w Berlinie w Plötzensee. Przed nowym kościołem jest głaz i rośnie dąb upamiętniający ojca Ireny, porucznika Teodora Bobowskiego, powstańca wielkopolskiego, zamordowanego wiosną 1940 roku w Katyniu. O śmierci ojca Irena nigdy się nie dowiedziała.


Krótko przed wybuchem wojny otwarto nową szkołę podstawową na Osiedlu Warszawskim, na tamte czasy jedną z najnowocześniejszych i najlepiej wyposażonych szkół w Poznaniu. Jej pierwszym kierownikiem był Tadeusz Maciejewski, który zginął w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen.

W 1935 z inicjatywy mieszkańców, wybudowano na osiedlu (…) modernistyczną szkołę podstawową (architekt Jerzy Tuszowski, 1936, rozbudowana w 1937 i nazwana im. Marszałka Józefa Piłsudskiego). W okresie międzywojennym, po ukończeniu gimnazjum, w miejscowej świetlicy Towarzystwa Czytelni Ludowych, z dziećmi pracowała Irena Bobowska. Z jej inicjatywy założono tam bibliotekę.

Przy szkole do dnia dzisiejszego prężnie działa harcerstwo, tak bliskie sercu i zaangażowaniu Ireny Bobowskiej.

Irena należała do VI Drużyny Harcerskiej im. Anieli Tułodzieckiej, drużyny działającej przy „Dąbrówce“. Na Osiedlu Warszawskim opiekowała się harcerkami z tamtejszych drużyn. Była bardzo zaangażowana w działalność osiedlową Towarzystwa Czytelni Ludowych. Z jej inicjatywy powstała Biblioteka Młodzieżowa przy już działającej na osiedlu Bibliotece dla Dorosłych.

A potem wybuchła wojna. Zofii Bobowskiej odebrano sklep z kapeluszami; została wysłana do pracy w Prochowni. Prochownia istnieje nadal, ale jako centrum kultury i restauracja w Poznaniu przy ulicy Jackowskiego. Teodor Bobowski walczył w kampanii wrześniowej, z której już nie powrócił. Dzieci zamiast do szkoły musiały pójść do przymusowej pracy. Tylko Irena z powodu swojej niepełnosprawności została w domu. Jeszcze przed wybuchem wojny w tajemnicy przed rodziną Nenia wstąpiła do Żywych torped. Były to specjalne oddziały wojskowe formowane z ochotników w roku 1939 na wypadek agresji Niemiec na Polskę.

Według zachowanych źródeł oraz badań prowadzonych w latach 90. XX wieku przez społeczny Ośrodek Informacyjny Żywe Torpedy wynika, że deklaracje do udziału w walce w charakterze żywych torped zgłosiło do 31 sierpnia 1939 roku około 4700 osób, w tym około 150 kobiet. Przeważali młodzi ludzie w wieku 18-28 lat, mieszkający przeważnie w miastach i pracujący zwykle w charakterze urzędników lub w usługach.

Na szczęście w Poznaniu zrezygnowano z walki z najeźdźcą za pomocą żywych torped lub nie zdążono chętnych odpowiednio przeszkolić.

Irena na początku wojny wstąpiła do podziemnej Poznańskiej Organizacji Zbrojnej (POZ), przekształconej później w Wojskową Organizację Ziem Zachodnich (WOZZ). Jak podaje strona IPNu:

W listopadzie 1939 r. organem prasowym POZ była podziemna gazetka „Pobudka”. Jej inicjatorką została wówczas 19-letnia Irena. Po zaprzysiężeniu w 1940 r. do WOZZ, otrzymała pseudonim „Wydra”. Zajmowała się redagowaniem artykułów oraz powielaniem stworzonej przez siebie gazetki. Przewoziła ją, chowając w wózku inwalidzkim, którym się poruszała, ponieważ w dzieciństwie przeszła chorobę Heinego-Medina powodującą całkowity paraliż dolnych kończyn. W proces redakcyjny „Pobudki” zaangażowane były również siostry Ireny: Urszula i Teodora.


Wszystkie zdjęcia Ela Kargol. Ciąg dalszy za tydzień

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.