Mój sposób na napisanie książki

Ewelina Jaworska-Bone

Mój sposób na napisanie książki. Nie napisałam żadnej, to się wypowiem, bo jestem z Polski i kto mi zabroni? Znam się na wszystkim,  jak każdy.

1. Zasada pierwsza i najważniejsza: ZACZNIJ. Kup se ołówek, długopis, pióro najlepiej takie retro, z pompką do własnoręcznego wciągania atramentu i do tego atrament w słoiczku i paczkę papieru do drukarki, albo nawet dwie, oraz mały notes. Zawsze, ZAWSZE noś przy sobie coś do pisania, kawałek papieru lub mały notes i ołówek z IKEI, albo długopis, pióro się nie sprawdza, bo jak pada notatki się rozmazują i można się jeszcze uje… atramentem…

2. Kup lub ukradnij, albo powiedz komuś niech ci kupi: komputer i drukarkę.

3. DYSCYPLINA Wstajesz o 7 rano i do 22 piszesz, nie ma że dzieci, mąż do dupy, brak seksu, podatki, wk..w sąsiadka, dziecko płacze u sąsiada z góry, a u tego z dołu urodziny wypadają właśnie w dziś i mają karaoke… Piszesz, nie ma że nie można. MOŻNA, zawsze można, w komputerze, na kartkach, w drodze do Lidla

4. Co pisać? Zapisuj wszystko, myśli, widoki, historie ludzkie, to co lubisz, to czego nienawidzisz, to co masz w dupie i jak bardzo, rodzinę znajomych, dzieciństwo, kryzys wieku średniego, pijaństwo i inne dragi, kochankę, kochanka, babcię, ciotkę, wujka matkę z ojcem, kościół katolicki oraz Żydów, Arabów, Unię Europejską, USA i inne kraje egzotyczne, w których ludzie umierają albo z głodu albo z otyłości, takie Guliwera podróże, reality show 2021. Opisuj miejsca jak kamera, unoś się do góry, zjedź pod ziemię. Możesz w końcu latać i opisywać wszystko z metapozycji , nurkować, kopać, a ale najlepiej wykop jakiegoś trupa! Możesz opisać WSZYSTKO, no wszystko, choć trup, to zawsze dobry sposób na sukces, i nigdy nie może być go za wiele. Jeśli masz już miejsce następny punkt poświecimy… AKCJI, oj będzie się działo.

5. AKCJA i CZAS To tu toczą się watki, tu rozwijasz jak wełnę zdarzenia w jednym lub różnych kierunkach, w przód tył, albo stoisz w miejscu, ale jak będziesz stać w miejscu 200 stron to nic nie zarobisz to ci mogę zagwarantować także odradzam. Czy akcja dzieje się TU, wczoraj, w średniowieczu czy w przyszłości. Możesz też mieć wielowymiarowość i różne chwyty wprowadzać, nielinearnie, ale to trochę, trudne i zakładam, że nikt nie zrozumie, o co Ci chodzi… tak że najlepiej zostaw to i nie próbuj, a przynajmniej nie na początku. Na początek naskrob opowiadanie na te 10 stron i to będzie już sukces jeśli będzie się czytało.
6. Masz już MIEJSCE, CZAS, AKCJE (będzie się działo) no to kogo brakuje… wiadomo! BOHATERA. Możesz go stworzyć, ale nie musisz. Nie każdy jest aż tak zdolny, zakładam, że ty nie jesteś i CI się nie uda. Lepiej opisuj siebie, swoje myśli, doświadczenia, wzloty i upadki, szczególnie upadki lubi czytelni, szczególnie jeśli jest to literatura faktu, szczególnie w Polsce, szczególnie jeśli się stoczyłeś, np. byłaś dziwką, suką, narkomanką, alkoholiczką, zabiłaś swoje dziecko, albo przynajmniej męża i poszłaś na ten przykład do więzienia, chociaż tak na prawdę nie chciała go zabić, chciałaś tylko nożem do ryby odciąć ucho mu w obronie własnej. Wiesz, o co chodzi taki typowy patos jak na filmach z łódzkiej szkoły filmowej. Chciałaś się bronić, ale on miał kolegę sędziego i niestety life ist keins Ponnyhof. I to jest piękna historia!!!!! Moje własne życie wygląda przy niej bladziutko i nieciekawie. Nic się nie dzieje, właściwie. Dzień jeden podobny do drugiego. To się nie będzie czytało, a więc musisz KOLORYZOWAĆ. Pisz i ubarwiaj, maluj piórem, im dramatyczniej, tym lepiej. Nie ma takiej mocy, żeby przesadzić, w ogóle się nie zastanawiaj i nie miej ŻADNYCH skrupułów. Z ukochanej babci pachnącej lawendą, jak jej ogród latem dokleiłaś wąsa, a dziadka abstynenta z zasadami i różańcem przedstawiłaś jako największego pijaka w miasteczku, opisując jeszcze jego DOKONANIA pod wpływem. Wstyd na całą rodzinę, na wieki wieków, aaaaaaamen. No, powtórne jeszcze raz. Patologia, o patologii, to się zawsze czyta, kupuje i mamy funkcję terapeutyczną za darmo. CZYTELNIK nie ma czego zazdrościć Bohaterowi, więc mu pomaga, a nawet stara się pomóc… no ale jak… tak ten człowiek nie istnieje, jak mu pomóc, no nie da się i dobrze, bo wcale się aż tak bardzo nie będzie nikt się poświęcał. Wymyślaj, łgaj jak z nut, i nap…laj w klawiaturę tak szybko, jak to tylko dla ciebie możliwe, zwłaszcza jeśli już jesteś na wczoraj umówiony z jakimś wydawnictwem na oddanie książki. Nie musisz się wstydzić, czuć jak zdrajca, kłamca, hochsztapler.

KAŻDY AUTOR, powtórzę KAŻDY to robi. To się robi prawie organicznie… bo to kusi, no bo mieć aż takie narzędzia i nie skorzystać. Być Bogiem, móc się wylansować, napisać że jesteśmy kimś wyjątkowym czy zamiast tego przyznać się do wszystkiego złego, braku urody, mądrości, wrednego charakteru i wszystkich porażek, które nie miałyby miejsce, gdyby nie nasza głupota, lenistwo, czy inne mniej atrakcyjne okoliczności. Narzekania nie czyta się w ogóle, każdy dorosły ma w swoim gronie jedna osobę, która narzeka na wszystko non stop, a więc to wystarczy, nie trzeba jeszcze kupować, w książce o tym czytać. Dlatego uwielbiam biografie, a już szczególnie uwielbiam biografie osób, które znam, dobrze, bardzo dobrze lub słabo, jak łysego konia. Wtedy sobie oddzielam prawdę od lansu. To jest jak z seksem przed ślubem, niby nie można, kościół zabrania, no ale jakoś trzeba sobie radzić… To samo z pisaniem, a więc np. twoja matka, jak moja pracowała całe życie w banku i była kasjerką. Ja p…, co za nudy, nikt tego nie kupi i nikt nie przeczyta. Napisz, że była sprzątaczką, ale po roku została dyrektorem oddziału i opisz jak tego dokonała. To będzie lepsze, wymyśl coś, jakieś intrygi koleżanki, które z zazdrości zjadają własne zęby na szczękościsku, opisz romans z dyrektorem regiony Wiesławem D., który lubił łączyć pracę z życiem prywatnym. Opisz, jak poznała twojego ojca, kaj ten sportowiec i nie posiadający cechy cierpliwości tak samo ja ty, jak ten złamał mu nos jednym ciosem, ha! Lata oglądania Gołoty i innych na kolorowym telewizorze, co spłonął kiedyś od choinki na święta, to wszystko opłacił się, widzisz córciu, nauka popłaca, nauka, ucz się, bo to potęgi klucz, a na nauka w las nie idzie, nie, tak że idź tam na górę się uczyć albo sobie czytaj książki, bo teraz jest sport i tak ci nie oddam pilota, bo boks, a potem gra Polska mecz, to niestety też nie. Możesz fantazjować, wymyślając BOHATERA, ale nie każdy to umie, więc zakładam, że ty też sobie nie poradzisz. Dlatego lepiej stworzyć alter ego, albo opisuj osoby, które znasz z życia i zmień tylko parę szczegółów, mało kto się domyśli i mało kto się obrazi. Jak napiszesz całą prawdę, nikt jej nie przełknie, i będą kwasy w rodzinie wśród znajomych i powietrze zepsute, tak że wystrzegaj się tego jak fasoli i buritos przed ważną randką, tak do 10 lepiej się pilnować… ale wracając do tematu głównego…

Dzieci przyszły i po pisaniu. Zamiast tego smażę naleśniki i kroję owoce w kosteczkę, służę. Trzy tygodnie Mutterrolle, 24 na dobę…

2 thoughts on “Mój sposób na napisanie książki”

  1. der seele schmerzt nicht, es juckt; dzisiaj wystarczy smartfon, jestes on line i mozesz przy tym lekko smażyc naleśniki aby zaspokoic dziatwe, powodzenia!

  2. Ze swadą i lekko, generalnie zgoda, lecz Pilch narzekał niemało i był czytany…
    Smażyć tylko chyba nie musiał 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.