Z wolnej stopy 19

Zbigniew Milewicz

Rozmowy kontrolowane

Lubię sny, kiedy wiem, że je tylko śnię. Nawet jak jest przyjemnie, bo po przebudzeniu jest mniejsze rozczarowanie, a przy koszmarach, jakby mniej się boję. Nie lubię natomiast tych głębokich, kiedy wszystko wydaje się być prawdą.

Śniło mi się, że byłem na winobraniu we Francji. Jak wtedy, w 81 roku, pod Carcassonne. Zakończyliśmy już zbiory, patron wypłacił nam pieniądze, rzeczy spakowane, można wracać do Polski. Idę do budki telefonicznej w mieście, żeby zadzwonić do mamy, ale połączenie się rwie, co chwilę słyszę, że rozmowa jest kontrolowana. Na ekranie telewizora w pobliskim bistro znowu widzę tłumy na ulicach i czołgi w jakimś lesie, w gotowości bojowej, francuski spiker mówi podniesionym głosem, że sytuacja w Polsce jest napięta. Później jadę pociągiem, ale jestem dzieckiem i wokoło sami obcy ludzie, wszyscy mają maskina twarzach, wyglądają, jak przybysze z obcej planety i budzą we mnie lęk. Ja nie mam maski i wiem, że muszę przez to wysiąść z pociągu na najbliższej stacji.

Dworzec wydaje mi się znajomy, na szyldzie napis: Stalinogród. Peron zalegają zwały brudnego, mokrego śniegu, jest odwilż, ciągnę za sobą jakieś sanki. Zjeżdżam na nich z górki Hofmanki, ale to już mój Chorzów, we śnie czas i przestrzeń rządzą się innymi prawami. Zjeżdżam i wrzeszczę: śmierć Stalina! Tak, jak wtedy, kiedy umarł dyktator.

Wtedy uszło mi to płazem. We śnie niestety jest gorzej, jakieś łapy siłą zakładają mi maseczkę na twarz i kneblują nią usta. Czuję, że tracę oddech. Ostatkiem sił podrywam się z łóżka i koszmar mija. Jest niedzielny poranek w dzień Wszystkich Świętych, w piątek mój kuzyn Romek z Chorzowa przesłał mi zdjęcia pięknie wysprzątanych i ozdobionych grobów moich bliskich. Ciekaw jestem, czy faktycznie dzisiaj cmentarze w Polsce są zamknięte, w związku z epidemią Covid-19. Okazuje się, że tak, potwierdzają to polskie media a także moi znajomi, w rozmowach telefonicznych. Są ostrożni w wypowiedziach, bo podobno od kilku dni spec-służby mają jawne prawo do inwigilacji społeczeństwa, pod kątem jego krytyki władzy, bo nieoficjalnie trwa to już przecież o wiele dłużej. Wejść na cmentarze pilnuje policja i tak ma być do poniedziałku, czyli do Dnia Zadusznego włącznie. Nareszcie biedni zmarli będą mieli trochę spokoju w te święta.

Nie zdziwiłbym się natomiast, gdyby już był gotowy paragraf, przewidujący karę pozbawienia wolności za lajkowanie politycznych dowcipów na fejsie i właśnie pochylałby się nad nim Trybunał Konstytucyjny. Albo gdyby zamierzano przywrócić i znowelizować Ustawę o ochronie imienia Józefa Piłsudskiego z 1938 r., o której pisałem w Sprawie Cywińskiego, z 29.04.2020 r. Za uchybienie godności najważniejszego człowieka w państwie groziła kara więzienia do 5 lat, wystarczyło by więc tylko zmienić nazwisko i imię, zaktualizować datę i gotowe.

Mam nadzieję, że ten scenariusz mi się nie przyśni, koniec z późnymi kolacjami.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.