Spotkania z Księciem Ciemności 23

Ksawery Kopański

Jam jest Książę Ciemności!

Można powiedzieć Książę, że sam sobie strzeliłem w stopę. W poprzednim wpisie zawiesiłem poprzeczkę wysoko: świat uczuć, dusza, eschatologia niemalże. O czym napisać dziś, aby nie obniżyć lotów? Mam pewną ideę, ale grozi nam banał. I to taki, że aż zębami zazgrzytamy z zażenowania. Cóż jednak czynić – innych pomysłów brak! Trzeba spróbować…

Ludzie zastanawiają się – od kiedy tylko sięgnęli po umiejętność autorefleksji – dlaczego jest tak, jak jest: czemu jeden rodzi się w czepku, a innemu ktoś do kołyski napluł złośliwie. Czemu jednym życie układa się jak po maśle i jak pączki w masełku żyją, a inni „bez masełka po stópki” muszą ciągle włazić, upokarzać się, by na kromkę suchego chleba zarobić. Czemu jedni są wysocy, szczupli i z męską kwadratową szczęką, emanują urokiem i czar roztaczają, a inni… co dzień rano gapią się na mnie złośliwie z lustra w łazience. Czemu jednym zdrowie dopisuje, a po latach hulaszczo spędzonych gasną cicho i bez turbulencji po dziewięćdziesiątce, zaś inni cierpieniem okupując każdy oddech, umierają w męczarniach mając lat zaledwie kilka lub kilkanaście. Et caetera, et caetera, et caetera

Każdy o tym myśli, najtęższe łby parują, by zagadnienie rozkminić. I nic. Są pomysły, aby rzecz powiązać z pracowitością, zasługami, moralnym prowadzeniem się. Lecz to raczej ślepy zaułek. Los. Fortuna. Przeznaczenie. Tyche. Fatum. Karma. Ananke. Od czego zależy? Nikt nie wie. I się nie dowie.

Banał, aż zęby zgrzytają! Ale prawdziwy. Ludzie tak mają. Koty też. Od czego zależy, że jedne kocięta – ślepe i gołe – nie dostają szansy, by przeżyć kilka bodaj godzin na tym łez padole, inne są skazane na całe lata egzystencji śmietnikowej, w głodzie i strachu, a jeszcze inne…

Zaczęło się może nieszczególnie. Przypominam: przypałętało się toto niemal rok temu, małe, chude, wystraszone, wypłoszone, z wielką blizną na boku. Ale, jakimś zrządzeniem owego tajemniczego nieznanego, trafiło właśnie tu, do naszego domu. I teraz? Śpi codziennie gdzie indziej, u kogo zechce, a ma do dyspozycji kilka mieszkań: każdy z sąsiadów go lubi. Stołuje się, gdzie akurat lepiej dają jeść. Ten pogłaska, ów pomizia. Dobrobyt taki, że grozi małemu baszy kompletną demoralizacją. Naje się, pośpi w puchach, a jeszcze zacna Kropka czuwać będzie nad jego snem.

I dlaczego? Ani rasowy. Ani wybitnie piękny: owszem, bardzo ładny, lecz ileż równie uroczych kocurków i kici snuje się po wysypiskach! Charakter też nieszczególny: chimeryk i – po troszę – samolubek.

Ale pies mu mordę lizał! Niech ma! Niech korzysta. Nie warto odrzucać uśmiechów losu. Bo one się mogą nie powtórzyć.

3 thoughts on “Spotkania z Księciem Ciemności 23”

  1. Ach, ach, lubie czytac te Pana “sprawozdanka”, tym razem przestraszylam sie juz czytajac, ze przygotowuje nas Pan na cos przykrego, co mogloby Ksiecia spotkac….A tu..
    No prosze, RZECZYWISCIE MA ON MNOSTWO SZCZESCIA, choc taki “puszczalski”, (lub wlasnie dlatego)…
    A przedewszystkim, bo ma Was, no i jeszcze adoratorke Kropke…
    No to niech sie wyspi, zanim zacznie kontynuowac swoje podwojne zycie….

  2. O tak! Robi co chce, puszcza nas (“puszczalski” to trafne określenie 😎) ciągle kantem, a i tak nie istnieją szanse na to, byśmy go przestali lubić. Szczęściarz – po prostu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.