Siada, chodzi, leży…

Teresa Rudolf

Zmęczenie

W głowie wata cukrowa,
gruba jak ta
z jarmarków,
oblepiająca mózg, rozciągliwa
pustka w głowie.

Ciało swoje, choć obce,
niosące i niesione
przez siebie samo,
jakoś ciężko idzie,
wzdychając cichutko.

Siada, chodzi, leży,
jak znów swoje,
choć nie swoje.
język nie chce
skladać się do mówienia.

Powoli cedzi
błahe zdania,
jak odkrycia
najważniejsze,
kolumbowe.

Wszystko w środku
zwija się
do spania
jak kot Moritz
przy piecu.

A piec, a ten piec,
cholera jasna,
nie chce przyjść
sam do czlowieka,
leniwy,

nie chce położyć
człowieka przy kocie,
który mruczy śniąc
o bieganiu,
w dzień po łąkach,

a w nocy po kocich
dyskotekach.

Samotność

Zagubienie w sobie,
wystawione czułki ludzkie,
by znaleść kogoś bliskiego,
uczucie dziecka zgubionego
w ogromnym supermarkecie,
które czeka, by ktoś glośno
krzyknał jego imię.
Chce mieć pewność,
że ktoś go szuka,
bez pewności,
że ktoś je znajdzie.

Panika psa,
wywiezionego do lasu
na pożarcie dzikich zwierząt,
niech się sam broni, bo nie uchodzi,
zastrzelić,niech przeżyje,
ale nie u mnie i nie ze mną,
myśli ten,
kto wyprowadza się z willi
do mieszkania w bloku,
gdzie nie wolno mieć psów,
a wolno mieć samotność.

Strach starej kobiety,
grzebiącej po koszach na śmieci,
w rękawiczkach,
by było higienicznie,
strach chorego człowieka,
bo nie wie co się stanie,
gdy zapomni kim jest,
kto należy do niego,
i gdzie zaczyna się on sam,
a gdzie kończy.
I inni też zapomną.

Samotność siedzi przed domem
i boi się wejść do środka,
bo tam cholernie samotnie.
Siedzi i wyje jak wilk,
wzywając stado,
które nie wiadomo kiedy,
rozpadło się już na kawałki
jak kometa.
W pełni ksieżyca wyją
samotne wilki
które o północy,

mają twarze
i łzy ludzkie.


Pustka w głowie

Przerażająca pustka
w głowie jakby
huragan przeleciał
przez nią,
wszystko zostało
wessane
przez jakiś odkurzacz,
wszystko.

To znaczy, co wszystko?
A co było i czego nie ma?
Wszystko,
a było tego dużo, czy mało?
Wszystko,
czy był to ogród myśli i kwiatów?
chwasty,
czy kamienie?

Było, to moje, czy czyjeś?
Kobieta trzyma się za głowę,
bezradnie szuka czegoś,
coraz szybciej…
Zaczyna się kręcić w kólko
szuka siebie, szuka siebie,
karuzela…
spada…

Budzi się z krzykiem,
przerażona,
zimnym potem zlana,
i nagle
czuje potworną
pustkę w głowie,
pustkę w głowie…
pustkę w głowie.

Niepokój

Zwierzę niespokojne,
nigdzie miejsca
nie zagrzeje,
miota się jak w klatce,
chociaż żadnej nie ma…

Szczerzy
bez potrzeby zęby,
patrzy z paniką,
za siebie
i przed siebie.

Nie może jeść
nie może spać,
nie może chodzić,
nie może usiąść,
nie może…

Nie zasypia,
chce snić o spokoju,
a w dzień marzyć
o nim też nie może.
ach, ten spokój.

Spokój, jak
kochanka,
za którą się tęskni
idzie, jak pies
na smyczy wszędzie.

Spokój, spokój
o, chciałoby się
tak mało,
bo nic więcej,
nic więcej.

Taka elegancja
bez trzęsienia rąk,
bicia serca,
ze spokojną twarzą
normalności.

Smutek

Obraz Madonny płaczącej,
trzymającej się za serce,
jej usta składają się do słów
milczących i martwych.

Oczy
jak ogromne jeziora,
z kłębowiskami
jakichś obcych roślin.

Bladość alabastru, twarzy
przykuwa wzrok,
który z zawstydzeniem
ucieka,

od tej ogromnej
intymności.
bez pojęcia, co to
za jedna.

Usta jej cienkie spadają
stromo w dół jak rzeki,
i nie wiadomo gdzie
mają swe ujścia do morza.

Staw zamarznięty,
po którym,
lepiej się nie poruszać,
nie wiadomo, czy uniesie,

ta zamaskowana,
zdradziecka kruchość
jego lustra,
która wciąga w głąb.

Radość

Nieustająca
złota kaskada,
porywcza i nieobliczalna
co zabierze ze sobą.

Infekcja
rozchodząca się
blyskawicznie, zataczając
coraz większe kręgi.

Nie potrzeba maski,
by się przed nią chronić.
każdy naraża się chętnie
na to zarażenie,

kąpiąc się całym sobą
w szaleństwie,
które jest najżywszym
żywym życiem…

Tęsknota

Wróżenie z fusów,
płatków margaretki,
wiara w białego kota,
który oby przeleciał nam drogę.

Malowanie
akwarelkami pastelowymi
wszystko, co powinno się
zdarzyć, jak tylko…

Retuszowanie rzeczywistości,
by nie miała
żadnej zmarszczki,
gdy tylko…

Pragnienie niespełnione,
głód nie zagłuszony,
pustynia, pustynia
ból serca,

na który się ciągle
na nowo zgadzamy,
gdy się na horyzoncie pokaże,
jak jakaś fatamorgana…

Bezsenna noc

Z jednej strony dźwięczy
tą swoją ciszą w przestrzeni,
a z drugiej tak naprawdę,
narzuca się człowiekowi,

by się nią zajmować.
i być niepodzielnie
w centrum uwagi,
jak próżna kobieta.

Nie godzi się by jej
nie zauważać
bez chaotycznych pytań,
nie czekając odpowiedzi.

Pędzi jakby wystraszona,
że czegoś zapomni, opuści…
bo wszystko to niby takie
strasznie ważne…

I jak w bajce o świcie znika,
zabierając swoje lalki i gałganki,
by znów następnym razem
biegać po mózgu i sercu.

Pytając,sycząc
perfidnie cicho,
by nikt nie uslyszał,
bawi się do łez…

Już jesień

Jesień…
deszcz z łez skazanych na śmierć letnich zwierząt,
przesunięte melancholijnie liście pod nogami,
chłodny wiatr niosący śnieg w plecaku.

Jesień…
tysiące twarzy kolorowych, liściastych plemion
uśmiechajacych się na wzgórzach, w lasach,
bez lęku że każdy jest inny…

Jesień…
Przedsmak nieuniknionego,
tego co musi przyjść, co stoi
tuż, tuż, za drzwiami liściastymi
życia.

Miss Świata, Jesień
piękna kobieta
w wykwintnej sukni,
bardzo gustownie
prze-kolorowej.

Wyszła z ukrycia
pokazała się
na polach, łakach
i w lasach.

W zadziwieniu
świat cały
ogląda się za nią,
zachwyca,

tą szatą zielono-
pomarańczowo-żółtą,
ustami czerwonymi
od dzikiego wina,

oplatającego drzewa,
mury, cmentarze,
ogrody, balkony,
po najwyzsze góry.

Szeleści ta suknia,
luciutkim podmuchem
wiatru, szeptem,
śpiewem liści.

Miss Urody,
będzie twarzą roku,
pobłyskujac
czerwoną szminką.

A gdy znów odda
koronę Zimie,
rozebrana do naga,
schowana w szarości,

będzie się leczyć z depresji
w przemijaniu,
licząc spadajace liście,
by usnąć spokojnie.

2 thoughts on “Siada, chodzi, leży…”

  1. dziękuję za wiersze i pozdrawiam poetycko…

    spowiadam się
    bogu najmniejszemu
    czasami klękam przed wierzbą
    i mówię – dziękuję!
    za stancję w oku cyklonu
    za gruszki i atrament
    amen

    1. O, dziekuje Panie Tiborze , dopiero dzis Pana tu zauwazylam…
      przemile spotkanie,
      ladny ten Pana poetycki komentarz.
      juz pojde spac, dobranoc.
      T.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.