Szopa w salonie 16

Łukasz Szopa

Święta – czyli o Piekle

Święta, okres rodzinny, okres radości, miłości, podarunków, wspólnoty i innych pięknych rzeczy. Czas nadejścia zbawiciela i latających aniołków. Warto więc napisać kilka słów o piekle.

Nie, nie będę pisał o corocznym tradycyjnym piekle czy piekiełku świąteczno-rodzinnym, czyli pełnym stresu gonieniem za prezentami, nerowym przygotowywaniem żarcia i wkurzającym stawianiu choinki. Nie będzie o piekiełku między teściową a synową, między skłóconymi braćmi, chłodem i agresją między żoną a mężem, córką a braćmi, czy o pełnych emocji rozmowach o przeszłości, przyszłości, czy polityce. To każdy zna z własnego podwórka najlepiej.

Będzie ten tekst pochwałą moich rodaków – Polaków. Za wiarę. Za wiarę – w piekło.

Tak się składa, że kilka lat temu na łamach niemieckiego tygodnika pisałem (https://www.freitag.de/autoren/lukasz-szopa/wo-zum-teufel-ist-nur-die-hoelle-geblieben) o dziwiącej mnie niezmiernie, wynikającej z badań opinii publicznej na „Zachodzie“, olbrzymiej dysproporcji między odsetkiem ludzi wierzących w „niebo“, a dużo mniejszym odsetkiem wierzącym w „piekło“ (cokolwiek mielibyśmy, czy oni, pod tymi słowami rozumieć). Nie mogłem pojąć, skąd – wśród tych, co w cokolwiek „pozagrobowego“ wierzą – taka różnica. W „niebo“, czyli „fajny zaświat“, wierzy 40 do 50 procent, w piekło – prawie połowa mniej. Czy to naiwność, ta wiara, że „potem“ będzie raczej „pięknie i słodko“, niż „strasznie i boleśnie“? Czy to Wunschdenken (myślenie „życzeniowe“)? Czy nazbyt proste przeciwstawienie oceny sytuacji „przyziemnej“ (oj jak tu źle i strasznie!) to tego, co ma być potem (oczywiście – na „nagrodę“ lub nie – lepiej!), takie tanie „yin-yang“?

Tym bardziej, że – osobiście nie wierząc w jakiekolwiek „zaświaty“ i życie „pozagrobowe“ – uważam, że jeśli Bóg istnieje, i jeśli miałoby istnieć jakiekolwiek „po“ – to nie widzę powodów czy argumentów czy przesłanek, by prawdpodobieństwo „nieba“ miałoby być wyższe niż „piekła“. Gdyż wychodzę z założenia, że jeśli Bóg istnieje, i jeśli coś dla nas „na potem“ przygotował – to jako istoty ludzkie mamy zero szans i możliwości poznania i zawyrokowania, co dla nas przygotował.

W Polsce z kolei, i to od lat (ostatnie dane jakie wyłowiłem to rok 1997) – wiara w piekło jest stabilna, waha się od 56 do 61%, podczas gdy wiara w „niebo“ czy „zbawienie“ niewiele większa, w granicach 61 do 72%. Dowód, że Polacy nie tylko mocniej wierzą w jakąkolwiek „przyszłość pozagrobową“, ale i że niekoniecznie preferują wiarę w „marchewkę“ nad wiarą w „kij“. Oczywiście, dane statystycznie niestety nie mówią, czy nie jest czasem tak, że wierzą w marchewkę dla siebie, a w kij – dla innych… (męża, żony, brata, siostry, teściowej, synowej, stryjka, sąsiadki, szefa, prezesa, ojca dyrektora i tak dalej…)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.