Don Kichot i śmieci

Ewa Maria Slaska

Wspomniała o niej Beata Stasińska na Facebooku: Monika Helfer „Ojczulek” , i „Hałastra. Napisała, że to interesujący kierunek w prozie wiejskiej, na razie tylko w przekładach. Nie wiem, czy się zgadzam, wydaje mi się, że w polskiej prozie wiejskiej dzieją się dobre rzeczy, wystarczy sam tylko Łukasz Barys i jego Jeśli przecięto cię na pół, ale Beata, wydawczyni wydawnictwa Sic! widzi to pewnie inaczej.

Oczywiście muszę teraz przeczytać obie te książki, skoro Beata nawet nie napisała, w której z nich, jest to zdanie o pięknym wydaniu Don Kichota, ale to nieważne, bo rozumiem, że ono w tej historii intensywnie funkcjonuje. Zanim o tym poczytam, pokażę Wam jeszcze inne fragmenty życia baratarystów.

***

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny przybył do Berlina swoją kolejną łódką-wózkiem. Wędrował od Krosna Odrzańskiego kanałem Odra-Szprewa przez Grünau na Tempelhof. W Berlinie był trzy dni i spędził je intensywnie.
To była wędrówka, którą wspólnie zaplanowaliśmy w marcu. I ta łódka się wtedy na tę wyprawę szykowała.

W czerwcu jednak przybyła ta łódka.

Płynęła dzielnie i równie dzielnie jechała na kółkach, ciągniona przez Don Kichota Marka Szaleńca Odrzańskiego.

Ok północy w czwartek przybyli. Zjedli co nieco, wypili co nieco i walnęli się spać. A przespawszy 12 godzin, Marek zdjął worek z wysokich krzaków przed domem. Worek pojawił się tam już w marcu, natychmiast potem, jak Marek wyjechał z Berlina. Przez te trzy miesiące nikt go nie zdjął, ani człowiek, ani zwierzę, ani wiatr.

W piątek Marek odwiedził (bez łódki) Polską Kafejkę Językową, gdzie rozmawialiśmy o zdrowiu i chorobie, w III Rzeszy, i w ogóle. W sobotę był z łódką na Polu Tempelhof na pikniku Polskiego Towarzystwa Szkolnego Oświata z okazji Najdłuższego Dnia w Roku.


Z kolei w niedzielę odbyliśmy (bez łódki) spacer miejski w samo południe (a był to, jak dotąd, najgorętszy dzień w roku!) w poszukiwaniu … piły!

Niedziela, jako się rzekło. Upał, wszyscy sąsiedzi wybyli z domu nad wodę na czerwcówkę, nie ma od kogo pożyczyć. Sklepy zamknięte, nie ma jak kupić. Pchli targ, taki byle jaki, typu mydło i powidło, gdzie spodziewałam się, że ani chybi dostaniemy piłę, był nieczynny. Gdy tam dotarliśmy w lejącym się na łeb skwarze, zastaliśmy pusty parking. Nie było żadnej kartki i żadnej informacji w internecie, po prostu miał być pchli targ jak zawsze, ale nie było.

Zrozpaczona upałem i niebyciem targu powiedziałam, “no, żeby to był kubek, garnek albo talerz, to pewnie byśmy je znaleźli na ulicy, ale piłę! Piły siłą woli nie wyczaruję!”

Pojechaliśmy na niepewne, nie wiedząc, czy coś z tego wyniknie, odwiedzić zaprzyjaźnione ogródki działkowe, gdzie może nic się nie dzieje, ale przecież wszyscy zawsze mają piły. I tak było! Jubilation. Pożyczyliśmy piłę i ruszyliśmy z powrotem do domu. Na uliczce wśród ogródków stała skrzynka, z której można było sobie wziąć, czego człowiek potrzebował.

My wzięliśmy piłę! Okazaliśmy się jednak bardzo skuteczni. Wyczarowaliśmy piłę. Szkoda, że dopiero wtedy, gdy mieliśmy już tę inną. Tak to pewnie zawsze jest ze stosowaniem magii, aby uzyskać zamierzone cele. Gdy stosuje się technikę, wszystko da się wymierzyć. Dlatego Sławosz, choć z opóźnieniami, doleciał jednak do tej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a my jak już wyczarowaliśmy sobie piłę, to wtedy, gdy nie była nam już potrzebna.

Mieliśmy więc dwie piły!

Marek przeciął łódkę na pół i wraz z dwoma starymi rowerami, które rozmontował, zapakował do piwnicy, gdzie teraz czekają na lepsze czasy. Nie wiem, jak to zrobił, bo w piwnicy już przedtem nie było miejsca! No nie było! Jak miało być, skoro od 16 lat, czyli od przeprowadzki, stoi tam 16 kartonów książek, których nijak nie dało się zmieścić w mieszkaniu? Są też różne inne klunkry, jak to w piwnicy, elementy jakichś nie ukończonych dzieł sztuki nowoczesnej, liczne wentylatory (lata w Berlinie są coraz gorętsze, wentylatorów trzeba coraz więcej!), ciuchy, których nie noszę, ale jeszcze nie wyrzuciłam, transparenty i ulotki, wydawałoby się, że już nieaktualne, np “Uwaga zły PiS”! Ale teraz nie wiadomo, czy znowu nie okażą się potrzebne. Rozłożony na części manekin kobiety ponad naturalnej wielkości, ze szczotką do butelek wystającą z brzucha, bo szczotka okazała się najlepszym łącznikiem między jej górą a dołem. Znalazłam ją kiedyś na ulicy. Miała wtedy skrzydła z czerwonych maków. Użyliśmy ich podczas wydarzeń o Irenie Bobowskiej, w polskiej mitologii maki to przecież krew. Kobieta nie ma już więc maków, ale nadal jest i ma szczotkę w brzuchu. Teraz osłania ją przepiłowana na dwie części łódka.


Marek wyjechał autobusem jak zwykły człowiek. W mieszkaniu wałęsają się porzucone łańcuchy, śruby i mutry. Przyszły dwie burze po kolei i każda stłukła jedną wielką donicę na balkonie. Może naraziliśmy się jakimś pająkom.

Bardzo to wszystko interesujące. I bardzo baratarystyczne.

księga porażek

Agnieszka M. Olszewska

może zacznę od tego snu
kierownica była z porcelany
wjechałam autobusem w regał
w rogu pokoju
posypały się na podłogę
wszystkie podręczniki i mapy

poprawiłam tyłem ścianę
jakby można było cofnąć cokolwiek
nie patrząc w lusterka

oczywiście nikt nie uwierzy
że to przez hamulce
będzie, że to ja
tak źle prowadzę

potem spadłam autobusem
z rampy łóżka
na oczach moich przyszłych pasażerów
na pewno wezwą policję
a to po prostu
rampa była tak wąska
jak wstyd
początkujących kierowców

widzę ich miny
nikt już przecież nie wsiądzie
tak straciłam pierwszych pasażerów
oraz licencję kierowcy autobusu
bezpowrotnie

i

to był bardzo dobry początek
mojej kariery zawodowej

ostatecznie
po wielu przemyśleniach
zostałam opiekunem szlaków górskich
ścieżek z luźnych kamieni
na których można uczyć się
łapać równowagę

tam
każdy sam pokonuje
wybraną trasę
mogę pokazać jedynie
jak stawiać stopy
odmówić wyjścia w deszczu

reszty dowiadują się sami

na przykład tego
że dopiero w drodze powrotnej
podręczny bagaż odkrywa swój
prawdziwy ciężar

363
10.06.2025

Foto: Autorka

Porzucone fragmenty książki (2). Berlin i Achmatowa (1945)

Wydaję właśnie drukiem powieść o pokoleniu Solidarności. W ostatecznej redakcji kilka fragmentów wyrzuciłam po prostu, a kilka przeniosłam tu. Oto drugi. Z ciężkim sercem usunęłam z powieści tenj rozdział, bo do niej nijak nie pasuje. Umieściłam go w powieści, bo pisałam w niej o teorii dwóch wolności Isaiaha Berlina, ba, stały się one jej główną osią filozoficzną. Ta opowieść jest jej strasznym uzupełnieniem. Publikuję je tutaj, bo to wzruszające i wstrząsające zarazem.

Ewa Maria Slaska

Wszyscy marzyliśmy o wolności.
Nie wiedzieliśmy jednak, że są dwie.

Nikt z nas, w tym również żaden myśliciel nie jest w stanie sprostać temu, co myśli i głosi etyka. Etyka jest wymagającą władczynią, a etyk nie jest lepszy od innych filozofów, a filozofowie w niczym nie są lepsi od innych myślących ludzi. Możemy wyznawać nie wiadomo jakie ideały, ale jesteśmy po prostu i tylko ludźmi. Idealizm nas przerasta. Owszem, może nam służyć jako drogowskaz, ale nie umiemy żyć jako byty idealne. Powiem wręcz jak starożytni Grecy, jesteś winny, bo się urodziłeś, wszyscy jesteśmy winni.

Bohaterami tej opowieści są (późniejszy) filozof Isaiah Berlin i poetka Anna Achmatowa. Rzecz dzieje się w roku 1945. On jest młodym pracownikiem ambasady brytyjskiej, ona o 20 lat starsza, znaną, uznaną i prześladowaną poetką. Gdy była młoda, jej portrety stworzył Modigliani, z którym miała romans w roku 1806 w Paryżu, nota bene w czasie podróży poślubnej.

Continue reading “Porzucone fragmenty książki (2). Berlin i Achmatowa (1945)”

Porzucone fragmenty książki 1. Żyd Wieczny Tułacz i inni.

Ewa Maria Slaska

Wydaję właśnie drukiem powieść o pokoleniu Solidarności. W ostatecznej redakcji kilka fragmentów wyrzuciłam po prostu, a kilka przeniosłam tu. Oto pierwszy.

Ahasverus, Bonifacy d’Oria, Don Kichot, Tata

Zrozumiałam ostatnio, w proustowskim wręcz olśnieniu, że od lat zajmowali mnie starzy biali mężczyźni, którzy całe życie idą.

Continue reading “Porzucone fragmenty książki 1. Żyd Wieczny Tułacz i inni.”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (47). A więc wojna.

Roman Brodowski (Brom)

Zamiast powstania – wojna!

Końcówka lat trzydziestych, zwłaszcza rok 1938 – 39, była dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) kolejnym „światełkiem w tunelu”, drogą do uzyskania niepodległości przy militarnym i dyplomatycznym wsparciu nazistowskich Niemiec.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (47). A więc wojna.”

Odeszła Janina “Mirka” Kowalska

Tak obchodziliśmy jej 90 urodziny

Z wielkim żalem zawiadamiamy, że dnia 27 czerwca 2025 roku w wieku 95 lat odeszła na ostatnią akcję Janina Ostrowska-Kowalska, w czasie wojny pseudonim „Mirka”, jedna z najmłodszych łączniczek Armii Krajowej, czynna w Rejonie II Celków, Obwód VII „Obroży” Okręg Warszawa.

W wieku 14 lat aresztowana wraz rodzicami – więźniarka Pawiaka.

Odznaczona Krzyżem Walecznych, Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami, czterokrotnie Medalem Wojska, Krzyżem Armii Krajowej, Medalem Zwycięstwa i Wolności.

Była psycholożką. Jej mężem był znany chirurg, Mieczysław Kowalski. Mieli dwie córki – Małgorzatę i Marię.

Była wspaniałą i dzielną kobietą, mądrą i z poczuciem humoru. Przeżyła życie niekiedy trudne, ale piękne i szczęśliwe. Swoje wspomnienia zawarła w książce „Biała apaszka”.


Napisała kilkaset tekstów, które publikowała na (naszych) blogach. W jednym z wpisów zacytowała z pamięci długi wiersz, swój ulubiony, Juliana Ejsmonda, „Sztuba”, w którym życie przyrównane zostało do szkoły. Oto cztery ostatnie zwrotki:

Aż przyjdzie wreszcie godzina,
Godzina szczęśliwa bez miary,
Pojdziemy po dzwonku ostatnim
Do Nieba gdzieś na wagary

Będziemy psocić i broić
I gwiazdom robić kawały
I słońcom dawać kuksańce
Gdyby się z nami nie śmiały

A dobre duchy, co władną
Niebios przejrzystym turkusem
Usmiechną się do nas łagodnie
I dadzą nam piątkę z minusem.

Bóg zajrzy kiedyś w ów dziennik
I spojrzy na nasze twarze
I piątkę zostawi na wieki
A minus starannie wymaże

Żegnamy Cię

Córki, zięć, wnuczki z mężami, prawnuczka i prawnuki
oraz siostrzenice i bratanek z rodzinami
Warszawa, Florencja, Ottawa, Berlin, Gdańsk
27 czerwca 2025 roku

Protesty wyborcze ad absurdum

Ewa Maria Slaska i Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Tydzień temu Marek Włodarczak doniósł nam, że złożył protest wyborczy (jak wiemy ze statystyk, jeden z 50 tysięcy protestów). Sedno protestu brzmiało jak następuje:

OŚWIADCZENIE

Oświadczam, że sterroryzowałem absurdem prezydencką kampanię wyborczą 2025 r. Mam duże doświadczenie w terroryzowaniu absurdem organów państwowych. Wcześniej sterroryzowałem wybory do Sejmu 2023 r. Jeszcze wcześniej organy Wymiaru sprawiedliwości za pośrednictwem Sądu Najwyższego. Poza tym ZUS w Wałbrzychu, Prokuraturę Rejonową w Kłodzku, Sąd Okręgowy w Świdnicy i kilka innych instytucji.

Continue reading “Protesty wyborcze ad absurdum”

Reichstag – zapakowany, odpakowany

Ela Kargol

Za głazem

30 lat temu też było lato. Było ciepło, a momentami upalnie.

Zjednoczone Niemcy nadal się jednoczyły. Pełne nadziei, która powoli przez kolejne lata uchodziła.

Artystom Christo i Jeanne-Claude udało się wreszcie uzyskać zgodę, po niemal 25 latach starań, na opakowanie Reichstagu.

Pomiędzy 24 czerwca a 6 lipca 1995 Reichstag schował się za srebrną, ognioodporną folią, związaną mocnym niebieskim sznurem. Letnia akcja artystów szybko przerodziła się w festyn, święto wolności, radości, choć nie brakowało również przeciwników tego projektu. W ciągu dwóch tygodni zapakowany Reichstag zobaczyło pięć milionów ludzi.

Continue reading “Reichstag – zapakowany, odpakowany”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (46). Między wojnami.

Roman Brodowski (Brom)

Polska międzywojenna a ukraiński nacjonalizm

Organizacja ukraińskich nacjonalistów na początku 1930 roku przeniosła swoją podziemną działalność z Wiednia do Polski oraz na tereny wschodniej Ukrainy, czyli utworzonej przez sowietów Ukraińskiej Republiki Sowieckiej. Jej działalność dotyczyła kwestii ideowych, ale nie tylko, bo zakładała siłowe rozwiązania na rzecz wyzwolenia zniewolonych Ukraińców „spod jarzma okupantów”, czyli i Rosji sowieckej, i Polski. Metody niewiele różniły się od tych, jakie stosowano podczas antypolskich wystąpień ukraińskich kozaków i chłopów od roku 1917 do początku lat dwudziestych.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (46). Między wojnami.”