Wypadki Poznańskie 28 czerwca 2016

To, co wydarzyło się przed i podczas obchodów rocznicy Poznańskiego Czerwca’56 to precedens, który może mieć poważniejsze konsekwencje niż nam się wydaje.
1/ MON wraz z Prezydentem RP przeciwstawiło się prośbie Prezydenta Poznania w sposób niegodny, podważając suwerenność władz miasta (obecność wojsk i odczyt listy tragicznie zmarłych pod Smoleńskiem pomimo sprzeciwu).
2/ Zagrywka polityczna rządu RP w sposób podstępny rozegrała ważne poznańskie wydarzenie bez szacunku dla rocznicy, władz miasta oraz mieszkańców.
3/ Podczas obchodów rocznicy Poznań‘56 doszło do manifestcji poglądów nacjonalistycznych z mową nienawiści oraz do ataków agresji fizycznej.
4/ TVP transmitowała stronnicze i okrojone wiadomości na temat wydarzeń w Poznaniu.
Dlaczego to precedens? Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak zwrócił się z prośbą do ministerstwa by na uroczystych obchodach Poznańskiego Czerwca nie było asysty wojskowej, co jest równoznaczne z decyzją o odczytywaniu listy zmarłych pod Smoleńskiem podczas wszystkich imprez z udziałem wojska polskiego. Rocznica poznańskich wydarzeń to obchody ważne dla Poznaniaków i łączenie ofiar ze Smoleńska jest brakiem szacunku dla pamięci ofiar z 1956 roku, staje się rozgrywką czysto polityczną. Pomimo próśb i niejasnych deklaracji ze strony MON, wojsko i tak pojawiło się w Poznaniu. Dość spontanicznie bowiem do Poznania przyjechał Prezydent RP Andrzej Duda, co więcej, w towarzystwie Prezydenta Węgier Janosa Adera, co oznacza obowiązek obecności wojska, a za tym odczytanie listy ofiar poległych pod Smoleńskiem w 2010 roku.
Jeszcze nie było takiej sytuacji, by w tak podstępny sposób rząd RP potraktował władze jakiegoś miasta oraz nie uszanował święta czy obchodów rocznicy w danym mieście. Jeśli na to przyzwolimy, stanie się to praktyką powszechną. Ludzie wyjdą na barykady (nie na ulice) szybciej niż nam się zdaje. Ilość agresji, jaka się pojawiła na ulicach Poznania podczas obchodów była zatrważająca. Nie można dopuścić do takich sytuacji, bo być może innym razem, gdzie indziej, pojawi się większa iskra prowadząca do zamieszek i walk na ulicach. Nienawistne czy faszystowskie hasła nie powinny być obecne w sferze publicznej, politycznej i społecznej. Brak rekacji na mowę nienawiści to jej akceptacja, prowadząca do przyjęcia jej jako normy. Agresja i ataki fizyczne są godne potępienia i to natychmiast, bo grozi eskalacja.
Nie można dopuszczać do aż takich przekłamań w TVP, gdzie stronniczo pokazano członków KOD jako jedynych zakłócających obchody, przemilczając agresywne bojówki ONR i kibiców, którzy maszerowali z nacjonalistycznymi transparentami, odpalali race demonstrując nieograniczoną władzę na ulicach i siejąc strach, a podczas przemówień Prezydenta Poznania i Prezydenta Wałęsy skandowali hasła pełne nienawiści na najniższym poziomie.
To, co wydarzyło się w Poznaniu może przydarzyć się i w innych miastach. I wypadki mogą przyjąć inny obrót, którego konsekwencje moga być nieobliczalne. Polska się łamie od środka, z powodu i za przyzwoleniem rządu i partii rządzącej. Rosnące podziały społeczne w imię ideologii i poglądów politycznych, prowadzą do nieodwracalnego i dotychczas niespotykanego w Polsce kryzysu społecznego. Pojawił się stan zapalny w Polsce, który już wytworzył dwie struktury prawne (akceptacja wyroku Trybunału Kostytucyjnego lub jej brak) oraz doprowadził do podziału kraju (czwarty rozbiór Polski wewnątrz jej granic). Ratujmy nasz kraj, póki nie jest za późno!
Zwracam się z prośbą o:
- Wyrażenie poparcia dla Prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, który po raz kolejny stał na straży wolności i walczył o godne potraktowanie mieszkańców oraz ofiar Poznańskiego Czerwca.
- Wyrażenie protestu przeciwko nieuszanowaniu obchodów Poznańskiego Czerwca przez władze RP, które wykorzystały swoją zwierzchnią pozycję do manifestacji siły i poglądów.
- Wyrażenie sprzeciwu przeciwko fali agresji, manifestacji nienawiści i radykalizmu graniczącego z faszyzmem.
- Wyrażenie protestu przeciwko stronniczemu przedstawieniu wydarzeń Poznańskiego Czerwca w TVP.
Anna Krenz
KOD Berlin
| Berlin, 30 czerwca 2016
OTWARTY LIST POPARCIA dla Prezydenta miasta Poznania Jacka Jaśkowiaka Szanowny Panie Prezydencie, W imieniu członków KOD Berlin, chcielibyśmy przekazać Panu wyrazy uznania za postawę podczas obchodów Poznańskiego Czerwca 56 oraz za wytrwałość w obronie własnych poglądów, które odzwierciedlają również opinie wielu poznaniaków. Doceniamy Pana próby (niestety nieudane) nawiązania dialogu z instutucjami rządowymi by nie zakłócano obchodów Poznańskiego Czerwca rozgrywkami politycznymi i wprowadzeniem asysty wojsk, co jest jednoznaczne z odczytaniem listy ofiar zmarłych pod Smoleńskiem w 2010. Sytuacja precedensowa, jaka miała miejsce 28 czerwca 2016 w Poznaniu, skłania nas do wyrażenia sprzeciwu wobec takich podstępnych działań jak organizacja spontanicznej wizyty Prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz Prezydenta Węgier Jánosa Ádera, by usankcjonować obecność wojsk. To wydarzenie jest według nas wręcz skandalem dyplomatycznym. Sytuacja, która powstała doprowadziła do protestów, demonstracji agresji i mowy nienawiści, zakłócających powagę obchodów. Poznaniacy byli świadkami gry politycznej na najniższym poziomie. To, co stało się w Poznaniu może wydarzyć się i w innych miastach. Nasz kraj i tak jest podzielony, kolejne tego typu działania pogłębią być może nieodwracalnie podziały w społeczeństwie a to prowadzić może do niespotykanego dotychczas kryzysu w kraju. Tym bardziej wyrażamy słowa szacunku dla Pańskiej walki o niezależność i wolność miasta oraz odwagi i konsekwentnej postawy wobec zaistniałej sytuacji. Nasza grupa wspierająca Komitet Obrony Demokracji w Berlinie nie jest tak liczna jak w Poznaniu, ale docierają do nas wiadomości z Wolnego Miasta Poznań, które jest nam bliskie. Nawet zza Odry wspieramy Pana i doceniamy Pana postawę. I życzylibyśmy innym miastom w Polsce tak odważnego i prawego Prezydenta. Z poważaniem Anna Krenz |


I tak, zagrzewana przez liderki Marszu, muzykę i tłum skandujący hasła przemaszerowałam ulicami Warszawy, by wykrzyczeć swój sprzeciw! Chociaż nie mieszkam w Polsce, to sprawy dotyczące mego kraju bardzo mnie poruszają i bolą, a sprawy kobiet bolą mnie w szczególności. Nie godzę się na instrumentalne traktowanie kobiet w życiu społecznym, w polityce i pod każdym innym względem. Protestuję przeciw temu, że nie respektuje się naszych praw, które gwarantuje nam Konstytucja. Lata zaniedbań w edukacji społeczeństwa zrobiły swoje.
Musimy zrobić wszystko, by przeciwstawić się barbarzyńskiej ustawie antyaborcyjnej i wszelkim „dobrym zmianom”, przekładającym się w istocie na systematyczne pogarszanie się sytuacji kobiet w Polsce pod każdym niemal względem.
Wielokrotnie powtarzałam, jak ja osobiście to widzę: najpierw my, zwykli ludzie coś robimy, jest nas niewielu i patrzy się na nas jak na rarogi, ale w pewnym momencie jest nas już tylu, że nie ma wyjścia i polityka musi nas zauważyć. Polityka zauważa więc, uznaje, że jest to dobry pomysł i go nam zabiera. Bielecki i Kohl podpisują polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie i wzajemnej współpracy. A potem co jakiś czas spotykają się kanclerz i premier, albo prezydent z prezydentem, ktoś komuś wręcza nagrody i odznaczenia, ważni znajomi prezydentów robią za ważne pieniądze ważne projekty, a my dalej robimy swoje, wypełniając zwykłą praktyczną pracą wielkie słowa i zadania polityczne.
Nie wybierałam się więc, ale zaczęły do mnie docierać coraz gorsze opinie o tej wystawie w Bundestagu. Krystyna Koziewicz
Krzysztof Ruchniewicz zatytułował swój blogowy wpis o wystawie
Nie jest to jednak pytanie retoryczne, oczywiście, że mamy już do czynienia z “nową narracją”. W jej centrum znalazło się wykreślanie Solidarności i mniejszości niemieckiej, ale ja bym do tego dodała brak I wojny światowej, brak niepodległości Polski, brak okresu międzywojennego, brak Żydów podczas II wojny światowej, brak Holokaustu i powstania w Getcie Warszawskim, tak że nawet nie wiadomo, dlaczego, po co i gdzie klęka Willy Brandt, który jednak na tej wystawie klęka, brak nie tylko Wałęsy ale całego okresu Solidarności, brak Jesieni Narodów i wyzwolenia Europy… Brak Wałęsy to zresztą nie tylko dziura w narracji o naszej historii, bo jest to dziura w niemieckiej narracji o ich niemieckiej historii. Niemcy nie mają wątpliwości, że bez strajków, stoczni, Wałęsy i Okrągłego Stołu nie byłoby zjednoczonych Niemiec.










