Frauenblick auf Bücher

Monika Wrzosek-Müller

Algerien-Frankreich

Wie alles zusammenkommt, eins zum anderen, und dann von selbst weiterläuft und nicht stehen bleibt; man sieht etwas, liest etwas, denkt nach. Diese kreisförmigen Bewegungen, Assoziationen gibt es in der Literatur wie im Leben und es wird dabei etwas geschichtlich aufgearbeitet, bewegt, was vielleicht auch durch wissenschaftliche historische Forschung nicht möglich ist. Dann greifen andere Künste auch darauf zu, es gibt Theaterstücke oder Filme und die Aufarbeitung erreicht breitere Massen, geht sozusagen unter die Menschen und, wenn es gut gemacht ist, unter die Haut. Es wird darüber gesprochen, debattiert, mal auch gestritten, das Problem fängt an zu existieren; das ist gut so und es muss immer wieder sichtbargemacht, über Leid gesprochen werden. Vielleicht kommt man irgendwann zu einem Konsens, irgendwann versöhnt man sich wirklich.

Continue reading “Frauenblick auf Bücher” →

Mała Mi a pałac prezydencki RP

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Faul w polu karnym

Przyglądając się trzem następnym  okresom w historii pałacu, doszedłem do wniosku, że warto by je połączyć i rozpatrywać razem, co nie znaczy zrównywać. Chodzi o dwudziestolecie międzywojenne, okres okupacji i czasy PRL-u. Zarówno przed wojną jak i po wojnie pałac był siedzibą premiera i rady ministrów. W czasie wojny został przekształcony w hotel i kasyno, nie wiem czy oficerskie czy po prostu kasyno gry.

Continue reading “Mała Mi a pałac prezydencki RP” →

No, coś takiego!

Z podziękowaniami dla Konrada, który przysłał mi tę informację na Instagramie

🥁🇯🇵🇰🇷 Japanese PM Sanae Takaichi surprised South Korean President Lee Jae Myung with a drumming session after summit talks, playing 2 K-pop songs — Dynamite by BTS and Golden from KPop Demon Hunters.

“When I met him at APEC, he told me playing the drums was a dream of his, so I set this up as a surprise,” said Ms Takaichi, who used to drum in a heavy metal band.

#Japan#SouthKorea#drums#KPop#KPopDemonHunters#BTS#Golden

https://www.instagram.com/reels/audio/25872167612419603/

Nie zapominajmy, że Japonia i Korea Południowa były w czasie II wojny śmiertelnymi wrogami, a ponieważ oba kraje przez ostanie 80 lat niewiele albo wcale pracowały nad pojednaniem i wybaczeniem, ta przyjemna jam session ma niezwykły wymiar polityczny.

Ameryka naszych strasznych snów

Reblog za FB z 6 stycznia 2026 roku / tytuł mój – EMS

Adam Wajrak

Nosiłem się z tym wpisem dłuższy czas i myślę, że właśnie nadeszła pora. Zacznę od tego, że uwielbiam Amerykę, USA dokładnie. Wiele zawdzięczam i temu krajowi i paru moim amerykańskim przyjaciołom, amerykańskiej literaturze, amerykańskim naukowcom, amerykańskim podatnikom – byłem na dwóch fantastycznych stypendiach Departamentu Stanu. Podziwiam Amerykanów, za dobro, gościnność. Podziwiam za to, że potrafią mówić i rozprawiać się publicznie (film, literatura ) ze swoimi słabościami, grzechami, rasizmem, holokaustem pierwszych narodów, wreszcie ze swoim imperializmem. Życzyłbym tego Rosji.

Continue reading “Ameryka naszych strasznych snów” →

Małą Mi do Berlina, czyli o seksie, wolności i flagach

Wczoraj publikowałam tu włoski artykuł o tym, że nie mamy już Europy, nie mamy wspólnej europejskiej flagi, flagi w tym sensie, w jakim flaga jakiegoś narodu, symbolicznie go jednoczy w chwili niebezpieczeństwa. Ela, pisząc kilka dni temu o wieńcach ku czci powstańców wielkopolskich, wyraziła nadzieję, że jak dojdzie do niebezpieczeństwa, wszyscy staną wspólnie pod tą jedną flagą, tak jak wspólnie, ci z lewa, ci z prawa i ci ze środka, złożyli “ku czci” identyczne ozdobione flagami wieńce.

Autor jednak, podobnie jak Paulo Rumiz, sugeruje, że się nie da, że flaga NA Pałacu Prezydenta i flaga Pałacu Prezydenta to dwie różne flagi i ich różność nas poróżnia.

Dziś ciąg dalszy tych rozważań:

Continue reading “Małą Mi do Berlina, czyli o seksie, wolności i flagach” →

Z ziemi włoskiej do Polski

Monika Wrzosek-Müller nadesłała do publikacji nieco patetyczny, ale do głębi autentyczny list Paulo Rumiza, włoskiego dziennikarza do premiera Tuska, zawierający wielce trafną analizę sytuacji w Europie.

A tu wersja polska, przygotowana przez Chata GPT

Si tratta di una missiva un po’ irrituale, come ammette lo stesso autore, in cui si appella alla Polonia come una sorta di salvatrice dell’Europa. Un testo dai toni gravi e accorati, che qui riporto. È molto lunga e per questo la spezzo in due parti.

Continue reading “Z ziemi włoskiej do Polski” →

107. rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego (opowieść o wieńcach)

Ela Kargol

Dzień po

Jeszcze dywan czerwony przed ułanem leży.
Kwiaty świeże w wieńce ułożone.
A wieńce biało czerwone.

Wieniec z wieńcem się styka.
Kwiat kwiata dotyka.
Szarfa z lewej strony wije się na prawo.
Przybył wódz, wszyscy biją brawo.

Potem stoją w szeregu,
do hymnu, do roty
Ramię w ramię,
Kwiat w kwiat,
Brat w brat,

Pieśń w pieśń,
Raca w racę.
Nieś się pieśni nieś!
Wołają rodacy!

Pieśń się rzeczywiście poniosła, całkiem możliwe, że ponad podziałami.

Continue reading “107. rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego (opowieść o wieńcach)” →

“Wywołuję wojnę, wojnę…”

Avaaz.org

Przyjaciółki i Przyjaciele!

Ponad 400 tysięcy osób podpisało apel do światowych przywódców, aby bronili naszych wartości i przeciwstawili się agresji Trumpa. Może i Ty dołączysz? Wkrótce Avaaz dostarczy nasz apel rządom krajów całego świata.

Podpisz teraz
Oto wiadomość, którą wysłaliśmy przed kilkoma dniami:

Continue reading ““Wywołuję wojnę, wojnę…”” →

Silvester

Monika Wrzosek-Müller

Momentaufnahme einer Silvesternacht

Schon auf dem Klausener Platz, wo wir auf den Bus warten, der uns zum Theater bringen soll, merken wir, es wird schwer. Es ist erst achtzehn Uhr und schon wird geballert, geknallt, bis zum Geht-Nicht-Mehr. Der Busfahrer öffnet die Vordertür nicht, weil er befürchten muss, dass Böller reingeworfen werden. Gut, dass wir uns an der Bushaltestelle im Wartehäuschen unterstellen, verstecken können; ich habe das Gefühl, mich in einem Krieg zu befinden, gleich einen Schuss in den Rücken zu kriegen. Ich frage mich, was bringt die Leute dazu, mit dieser Knallerei ihre Freude auszudrücken, welche Idee steckt dahinter, noch und gerade in Zeiten, wo sich viele Kriege vor der eigenen Haustür abspielen. Es ist nicht nur laut, es stinkt auch und es entsteht viel Rauch, der in die Atmosphäre steigt und die Umwelt belastet. Auf dem Rückweg in der S-Bahn sitzen neben uns Vater und Sohn, der Sprache nach zu urteilen vielleicht Iraner. Der Sohn ein pummeliger, kleiner, süßer Junge mit einer riesigen Tasche voll Raketen und Feuerwerkskörpern bepackt. Sie steigen leider mit uns zusammen aus. Auf dem Fußweg ist der Teufel los, ganze Gruppen von jungen Männern sammeln sich vorzugsweise auf den Kreuzungen, um zu ballern, Raketen abzuschießen. Es ist sehr unangenehm, wir laufen schnell, gemeinsam mit einem jungen Paar, nach Hause.

Visionen, Vorausahnungen, Vorstellungen von der Zukunft verfolgen mich offensichtlich in letzter Zeit. Wahrscheinlich nicht nur mich, wir alle zerbrechen uns den Kopf, wie die Kriege, Katastrophen um uns herum beendet werden können. Wie geht es weiter in Gaza, in der Ukraine, was ist mit der Klimakrise, gibt’s die nicht mehr, oder beschäftigen wir uns angesichts der vielen anderen Katastrophen erst mal nicht mehr damit?

Im Theater sehe ich das Stück „Eine Minute der Menschheit“ nach einem Essay von Stanislaw Lem, zwar 1983 geschrieben, aber mit geballter Aktualität für heute. Seine Fantasy-Faszination beruhte eigentlich nie auf der Science-Fiction Tradition der Star Wars in fernen Galaxien, er selbst bezeichnete sich als „wissenschaftlichen Fantasten“, seine Fantasy war irdischer und dem Menschen zugewandt, wahrscheinlich wollte er den Krieg, den Zweiten Weltkrieg und die Katastrophe der Shoah für sich verstehen. Der Text gehört zu der Reihe „Bibliothek des 21. Jahrhunderts“, zusammen mit den Essays: „Das Katastrophenprinzip“ und „Waffensysteme des 21. Jahrhunderts“. Vieles, denke ich, was er da als Zukunftsvision behandelt, ist heute schon Wirklichkeit geworden. Natürlich findet Lem dafür eine entsprechende literarische Form, benutzt einen literarischen Kunstgriff, der darin besteht, dass über ein fiktives Buch debattiert wird. Lem schreibt sozusagen eine Rezension eines nicht existierenden Buchs und lässt einen so, oft leicht ironisch, durch alle Probleme, die man nicht zu Ende darlegen und lösen muss, durchgehen. Es ist ein besonderer Verfremdungseffekt, den letztens auch Ian McEwan benutzt hat; das verschafft dem Autor mehr Raum und mehr Freiheit, über die angesprochenen Probleme nicht exakt Zeugnis ablegen zu müssen. Zugleich benutzt Lem die suggestive Kraft der Zahlen, Grafiken, Diagramme, grafischen Darstellungen, sprich der Wissenschaft, um etwas zu beweisen oder um uns zu verunsichern, oder vielleicht uns doch etwas Wissen zu vermitteln. Die Zahlen an sich nämlich, egal wie gut belegt sie sind, können etwas fixieren, aber umgekehrt auch leicht Verdacht wecken. Sie helfen auch wenig, wenn keine Taten daraus folgen. Der Essay versucht, uns mit den Mitteln der Statistik zu erklären, was die Menschheit in einer Minute alles tut. Natürlich kommt viel Absurdes und gewollt Komisches dabei heraus. Schon damals lässt Lem uns wissen: “Niemand liest etwas; wenn er etwas liest, versteht er es nicht; wenn er es versteht, vergisst er es sofort – das ist das Lemsche Gesetz.“

Im Theater wird das alles dramatisiert: eine Runde von Leuten („Experten“) setzt sich auf dem „76. Weltkongress für Zukunde und Temporistik“ zusammen und debattiert über das Buch. Nicht, dass mir unser eigener Literaturkreis in den Sinn gekommen wäre. Die Figuren sind äußerst skurril und eigenwillig, jeder findet etwas, was nicht unbedingt in dem Buch steht, sondern eher was ihn gerade so bewegt, und das bringt er vor. Der eine redet also von Liebe und die andere davon, dass sie eben auch was sagen will; jeder nach seiner Façon. Es werden dabei Strategien sichtbar, wie man mit der Welt umgeht, wie man sie erträgt und was das alles mit einem selbst, mit dem Menschsein zu tun hat. Am lustigsten und komischen ist dabei die Figur des Professors, der alles mit wissenschaftlichen Tabellen, Aufzeichnungen, eben grafischen Darstellungen auf riesigen Tafeln veranschaulichen will und seine Feststellung – für mich vielleicht als beste Pointe der ganzen Aufführung – dass, wenn man die ganze Menschheit eben in den Ozean werfen würde, sich der Meeresspiegel der Ozeane dadurch nur um einen Millimeter erhöhen würde.

Vielleicht schade, dass die Aufführung so in der damaligen Zeit, also den 1980er Jahren, verharrt, denn die Aktualität vieler Gedanken ist nicht von der Hand zu weisen, wie z.B. die digitale Überwachung zwecks Profit, auch der Gedanke der Gleichzeitigkeit und kognitiven Abhängigkeiten und schließlich das Thema Zeit, was alles in einer Minute passieren kann, ist heutzutage vielleicht noch stärker präsent als damals. Auf jeden Fall habe ich mir vorgenommen, Lem wieder zu lesen.

Vom Balkon haben wir dann mit Freunden die vielen Feuerwerke bewundert und dabei doch nachgedacht, wieviel Geld da in einigen Minuten in die Luft geschossen und verballert wird.