Poésie – Poesie – Poetry – Poezja / Le temps de Cerises

To, że dziś właśnie posłuchamy “Czasu wiśni” zawdzięczam(y) facebookowej grupie założonej przez Anatola Borowika: “Fani Bułata Okudżawy… łączcie się!” Grupa przypomina nie tylko Okudżawę, ale również i inne piękne utwory muzyczne i poetyckie. “Czas wiśni”, przypomniany przez Marynę Bersz Szturo Over, bez problemów znalazłam na youtubie po francusku i po niemiecku, z trudem, i tylko dzięki temu, że piosenka w wersji oryginalnej pojawia się w japońskim filmie “Szkarłatny pilot” w reżyserii Hayao Miyazaki, znalazłam angielską wersję tekstu. Polskiej nie ma. Ani w wersji muzycznej, ani słownej, co dziwne i ciekawe, bo “Le temps de Cerises” to jeden z najczęściej coverowanych utworów na świecie. Zrobiłam więc tłumaczenie sama…

Le temps de Cerises


Le Temps des cerises est une chanson de 1866, paroles de Jean-Baptiste Clément, musique d’Antoine Renard. Interprétation: Yves Montand.
Cette chanson est si fortement associée à la Commune de Paris que, dans les esprits, elle fut écrite pour elle. Pourtant elle fut écrite sous Napoléon III avant même la guerre de 1870.

Tak, ta zwykła prosta francuska piosenka o miłości, ludowy przebój o tym, że kocham, choć czas czereśni i miłości jest krótki i przemija, ja jednak kocham i nawet jeśli te czereśnie i ta miłość minęły, wiem, że kiedyś powróci następna miłość… Ta ludowa piosenka nabrała specjalnego znaczenia podczas rewolucji Komunardów w 1870 roku. Jak to opowiada podczas koncertu wieczny wojownik Wolf Bierman, którego interpretację przypominam poniżej, był to pierwszy w Europie moment, w którym to lud powiedział, czego chce. Komuna przegrała, ale komunardzi i ich zwolennicy wierzyli, że walka się nie skończyła, że będziemy walczyć i kiedyś zwyciężymy. I wtedy właśnie piosenka o miłości i czereśniach stała się symbolem tej wiary w zwycięstwo. Nie zmieniono w niej ani jednego słowa, to tylko śpiewający wiedzieli, że śpiewają o czymś innym.

Dziś, po czterech latach po opublikowaniu pierwszej wersji tego wpisu, w czerwcu 2017, dedykuję tę piękną piosenkę o lecie, czereśniach, miłości i zwycięstwie, nam wszystkim, Polakom, którzy wierzą (i wiedzą), że skoro pokonaliśmy zaborców, Hitlera i komuchów, to przetrwamy i szaleństwo Kaczyńskiego.

Le temps de Cerises

Quand nous chanterons, le temps des cerises
Et gai rossignol et merle moqueur
Seront tous en fête.
Les belles auront la folie en tête
Et les amoureux du soleil au coeur
Quand nous chanterons, le temps des cerises
Sifflera bien mieux le merle moqueur.

Mais il est bien court le temps des cerises
Où l’on s’en va deux cueillir en rêvant
Des pendants d’oreilles,
Cerises d’amour aux robes pareilles
Tombant sous la feuille en gouttes de sang.
Mais il est bien court le temps des cerises
Pendant de corail qu’on cueille en rêvant.

Quand vous en serez au temps des cerises
Si vous avez peur des chagrins d’amour
Evitez les belles!
Moi qui ne crains pas les peines cruelles
Je ne vivrai point sans souffrir un jour.
Quand vous en serez au temps des cerises
Vous aurez aussi des peines d’amour.

J’aimerai toujours le temps des cerises
C’est de ce temps là que je garde au coeur
Une plaie ouverte.
Et Dame Fortune en m’étant offerte
Ne pourra jamais fermer ma douleur,
J’aimerai toujours le temps des cerises
Et le souvenir que je garde au coeur.

Couplet ajouté pendant la guerre de 1871

Quand il reviendra le temps des cerises
Pendores idiots magistrats moqueurs
Seront tous en fête.
Les bourgeois auront la folie en tête
A l’ombre seront poètes chanteurs.
Mais quand reviendra le temps des cerises
Siffleront bien haut chassepots vengeurs.

Time of cherries

When we sing of the time of cherries,
gay nightingales and mocking blackbirds will celebrate,
pretty girls will have folly in their heads,
and lovers, sunshine in their hearts.
When we sing of the time of cherries,
the mocking blackbird will sing better.

But it is very short, the time of cherries,
where some go to gather earrings in a dream,
cherries of love in similar gowns
falling beneath the leaves like drops of blood.
But it is very short, the time of cherries,
coral pendants which one gathers in a dream.

When you are in the time of cherries,
if you fear the sorrows of love, avoid the pretty girls.
I, who do not fear the cruel distress,
I will never live a day without suffering.
When you are in the time of cherries,
you will also have the distresses of love.

I will always love the time of cherries,
it’s from those times that I hold in my heart an open wound,
and the offerings of lady luck
can never soothe my suffering.
I will always love the time of cherries,
and the memory I hold in my heart

***

Czas czereśni

Gdy śpiewamy o czasie wiśni a z nami
słowiki, i kosy i drozdy
śpiewają – w głowie
dziewczyny szaleństwo mają
a kochankowie słońce w sercu
Gdy śpiewamy o czasie wiśni a z nami
kosy i drozdy lepiej śpiewają

Ale tak krótko trwa czas wiśni ten czas
gdy zbieramy we śnie wiśnie
i czereśnie w podobnych sukienkach
spadające z gałęzi jak krople krwi
Ale tak krótko trwa czas wiśni ten czas
gdy koralowe korale zbieramy we śnie

Jeśli lękasz się bólu omijaj we śnie
dziewczyny, wiśnie i czereśnie,
Lecz ja, ja nie lękam się goryczy
bo każdy mój dzień nosi jej smak
Gdy żyjesz w czasie wiśni, strzeż się
bo miłość może ci poranić serce.

Jednak zawsze będę kochał czas wiśni,
choć z tamtych czasów krwawy pozostał ślad.
A to co dzisiaj daje miłość
Nie ukoi tego, czego wtedy było brak.
Jednak zawsze będę kochał czas wiśni,
i nosił pamięć o nim w sercu i w snach.

Tłumaczenie: Ewa Maria Slaska

Poetry – Poezja – Poesie / Coleridge

Najpiękniejszy angielski wiersz romantyczny – tajemniczy, oniryczny “Kublaj Chan”, zapis wizji opiumowej. Napisany (spisany) w roku 1798, opublikowany, za namową Byrona, w roku 1816.

Xanadu, Szanadu lub Cianadu to letnia stolica Kublaj Chana, mongolskiego władcy Chin (1215 – 1294), znanego nam przede wszystkim z opowieści Marco Polo, który odwiedził go w roku 1266. Czarna dziura na powierzchni Tytana, jednego z księżyców Saturna, została nazwana Xanadu. Tak zatytułowana jest też płyta Oliwii Newton John i tak nazwano pewien gatunek filodendrona i pewien – marihuany oraz sporo różnych hoteli na bajkowych plażach i wiele miejsc w opowieściach fantasy.

Wiersz Coleridge`a jest podobno jedynym dowodem na to, że po opium można mieć kolorowe wizje.

***
Kubla Khan was written in 1798, but it was first published in 1816. Coleridge was addicted to laudanum which brought him visions and agonies with constipation which he thought of as retribution. Laudanum addiction was common because people resorted to it to relieve toothache, which was a part of everyday life in those days.

Kubla Chan
Widzenie miane we śnie

W Xanadu Kubla Chan rozkazu mocą
Pałac rozkoszy wzniósł wspaniały
Gdzie rzeka Alph swe święte wody toczy
W grot głębi, gdzie się gubią ludzkie oczy
Ku morzu, które słońca nie zaznało.
Ziemi dwakroć mil pięć bogatej płodami
Otoczył krąg wyniosły murów z wieżycami.
W środku strumienie kręte na ogród blask lały
Gdzie kwitły mnogie drzewa kadzidlane
I odwieczne jak wzgórza lasy otaczały
Rozsłonecznione polany.

O! tu rozpadlina wskroś cedrów okrycie
Do głębi tnie zielone wzgórze romantycznie
O, dzikie miejsce! Tak święte i zaklęte
Jakby natchniona zanikiem księżyca
Kobieta łkała za kochankiem demonicznym.
Z przepaści, w której wrzawa wciąż w zamęcie trwała
Jakby ziemia powietrze łapczywie wdychała
Przepotężna fontanna co chwila wytryska
I pośród jej wybuchów nagłych, przerywanych
Odłamy skalne jak grad o ziemię miotany
Skaczą, jak omłot w spichrzu na klepisku
I pośród skał tych tańca bez końca, burzliwie
Wystrzela święta rzeka nurtem natarczywym
Pięć mil poprzez meandry i zakola kręte
Lasami, dolinami święte wody toczy
Wpada do grot, gdzie się gubią ludzkie oczy
Z łoskotem z morza martwym łączy się odmętem.
I słyszał Kubla z dali w łoskocie niespokojnym
Jak głosy przodków nową wieszczą wojnę!

Pałacu się unosił cień
Falami kołysany
I mieszał się fontanny dźwięk
Z dźwięcznymi pieczarami
I to był cud dotąd nie widziany
Słoneczny pałac z lodowymi pieczarami

Widzenie kiedyś miałem
Dzieweczki z Abisynii
I grała ona na cymbałach
O górze Abora śpiewała
O, niechaj mi się dziś przypomni
Jak cymbał brzmi, pieśni jej ton
To sprawi piękna radość nieprzytomna
Że razem z brzmieniem rozgłośnym jak dzwon
Wzniosę ten pałac powietrzem objęty
Słoneczny pałac! Jaskinie lodem ścięte!
Ci, którym dźwięki nie są obojętne
Ujrzą je i krzykną widokiem przejęci:
Włos jego falujący, źrenice ogniem zdjęte.
Po trzykroć kręgiem go jak wieńcem
Otoczmy. Niechaj zaćmi nasze oczy
Świętości lęk; bo rosy on utoczył
Miodowej, w Raju mleko pił zaklęte.

przełożył Ludwik Dorn

In Xanadu schuf Kublai Khan
ein Traumschloss, stolz und hehr,
Dort brach der Urquell Alph sich Bahn
durch Grotten, die kein Mensch ersann,
zum sonnenlosen Meer.

Wehrturm und Wall umringen stolz
zehn Morgen reiches Gartenland,
wo Fliederduft und Sandelholz
sich mischt mit Nachtigallenschlag
aus einem Hain, der dort schon stand,
im Licht vom ersten Schöpfungstag.

Im Zederndunkel teilt die Schlucht
den Hügel wie ein Schlangenleib
halb heiligend, halb wie verflucht,
als ob beim Sichelmond ein Weib
beschwört des Höllenliebsten Leib.

Aus dieser Schlucht, die ewig dröhnt
als ob das Land gleich Drachen stöhnt
schnellt sich ein Springquell hoch, erbricht
gezackten Fels und Kies ins Licht
der teils als Hagel auf die Welt,
teils wie die Spreu vom Flegel fällt.

Vom Tanz der Felsen unterm Dom
des Himmels fließt der heilge Strom
määndernd wohl fünf Meilen quer
durch Auen, Gärten, reichen Tann,
zu Grotten die kein Mensch ersann,
stürzt dann sich in ein totes Meer.
Und Kublai hört darin von weit
Kampf, den ein Vorfahr prophezeit.

Der Schatten des Palastes streicht
die Wogen sacht im Spiegelbild,
und Quell und Grotte mischt sich leicht
zum Lied des Wassers, murmelnd mild,
das leis verklingt mit Widerhall,
im Schloss aus Licht und Eiskristall.

In einer Vision ersah
ich dort bei süßem Harfenklang
aus fernem Abessinia
ein Mädchen sitzen und ihr Sang
erzählt vom Berge Abora.

Könnt ich zum Leben dieses Lied
in mir erneuern irgendwie
Musik und Stimme, Gras und Ried
dann ließe mich die Harmonie
das Schloss erbauen in der Luft
das Schloss aus Licht und Eiskristall
so dass es jeder sieht— und ruft:

Gebt acht auf ihn: Sein Lockenhaar
umwallt ihn dreifach und sein Blick
gleicht einer Flamme die versehrt
so weicht vor ihm zurück, zurück
den Honig wilder Bienen nährt
der Milch aus Edens Quellen trinkt.

Poezja – Poetry – Poesía / Llach

Lluis Llach

Najsłynniejsza piosenka Solidarności – “Mury” (A mury runą…) przetłumaczona i śpiewana przez Jacka Kaczmarskiego, została napisana za czasów dyktatury Franco przez Lluisa Llacha po katalońsku, ma mniej lub bardziej inną treść, a jej tytuł oznacza… “Słup”.

Poniżej wersja katalońska i hiszpańska, a pod spodem polska i angielska, która jest tłumaczeniem polskiej.

Czy wiecie, że wydźwięk tej piosenki jest strasznie pesymistyczny? Wydaje mi się, że nikt z nas nie chce tego pamiętać!

L’ESTACA

L’avi Siset em parlava
de bon matí al portal
mentre el sol esperàvem
i els carros vèiem passar.

Siset, que no veus l’estaca
on estem tots lligats?
Si no podem desfer-nos-en
mai no podrem caminar!

Si estirem tots, ella caurà
i molt de temps no pot durar,
segur que tomba, tomba, tomba
ben corcada deu ser ja.

Si jo l’estiro fort per aquí
i tu l’estires fort per allà,
segur que tomba, tomba, tomba,
i ens podrem alliberar.

Però, Siset, fa molt temps ja,
les mans se’m van escorxant,
i quan la força se me’n va
ella és més ampla i més gran.

Ben cert sé que està podrida
però és que, Siset, pesa tant,
que a cops la força m’oblida.
Torna’m a dir el teu cant:

Si estirem tots, ella caurà…

Si jo l’estiro fort per aquí…

L’avi Siset ja no diu res,
mal vent que se l’emportà,
ell qui sap cap a quin indret
i jo a sota el portal.

I mentre passen els nous vailets
estiro el coll per cantar
el darrer cant d’en Siset,
el darrer que em va ensenyar.

Si estirem tots, ella caurà…

Si jo l’estiro fort per aquí…

LA ESTACA

El viejo Siset me hablaba
al amanecer, en el portal,
mientras esperábamos la salida del sol
y veíamos pasar los carros.

Siset: ¿No ves la estaca
a la que estamos todos atados?
Si no conseguimos liberarnos de ella
nunca podremos andar.

Si tiramos fuerte, la haremos caer.
Ya no puede durar mucho tiempo.
Seguro que cae, cae, cae,
pues debe estar ya bien podrida.
Si yo tiro fuerte por aquí
y tú tiras fuerte por allí,
seguro que cae, cae, cae,
y podremos liberarnos.

¡Pero, ha pasado tanto tiempo así !
Las manos se me están desollando,
y en cuanto abandono un instante,
se hace más gruesa y más grande.

Ya sé que está podrida,
pero es que, Siset , pesa tanto,
que a veces me abandonan las fuerzas.
Repíteme tu canción.

Si tiramos fuerte…

El viejo Siset ya no dice nada;
se lo llevó un mal viento.
– él sabe hacia donde -,
mientras yo continúo bajo el portal.

Y cuando pasan los nuevos muchachos,
alzo la voz para cantar
el último canto que él me enseñó.

Si tiramos fuerte…

MURY

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sił, śpiewał, że blisko już świt.
Świec tysiące palili mu, znad głów podnosił się dym,
Śpiewał, że czas by runął mur…
Oni śpiewali wraz z nim:

Wyrwij murom zęby krat!
Zerwij kajdany, połam bat!
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i głów.
Śpiewali więc, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał,
I ciążył łańcuch, zwlekał świt…
On wciąż śpiewał i grał:

Wyrwij murom zęby krat!
Zerwij kajdany, połam bat!
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas,
I z pieśnią, że już blisko świt szli ulicami miast;
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz najgorszy wróg!
A śpiewak także był sam.

Patrzył na równy tłumów marsz,
Milczał wsłuchany w kroków huk,
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg…

Patrzy na równy tłumów marsz,
Milczy wsłuchany w kroków huk,
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg…

WALLS

He was inspired and young, they were a legion
He gave them strength with his song, singing that the dawn is near.
They’d light thousands candles for him, smoke rising over their heads,
He sang it was time for the wall to fall…
They sang together with him:

Pull the teeth of bars from the walls!
Tear off the chains, break the whip!
And the walls will fall, will fall, will fall
And will bury the old world!

Soon they knew the song by heart and just the melody without the words
Carried the old meaning, shivers through hearts and heads.
So they sung, clapped to the rhythm, their applause sounding like gunshots,
And the chain was a burden, the dawn was dawdling…
And he still sung and played:

Pull the teeth of bars from the walls!
Tear off the chains, break the whip!
And the walls will fall, will fall, will fall
And will bury the old world!

And they saw their numbers, they felt their strength and the time,
And singing that the dawn is near, they marched into the streets;
They destroyed monuments and uprooted pavements
— This one is with us! This one is against us!
Who’s alone is our worst enemy!
And the singer was also alone.

He looked at the steady march of the crowds,
Silent he listened to the thunder of their steps,
And the walls grew, grew, grew
The chain dangled at the feet…

He looks at the steady march of the crowds,
Silent he listens to the thunder of their steps,
And the walls are growing, growing, growing
The chain dangles at the feet…

Pierwszy piątek sierpnia

Roman Brodowski

Sen Filozofa

Podniosłem z ziemi kamień.
Nie leżał na mojej drodze.
Ona raczej w ciernie obrosła,
Raniąc bezlitośnie naiwność
Mojej błędnej interpretacji bytu.

Noszę ten kamień na szyi
Jak talizman jak przeznaczenie.
Nawet nie czuję jego ciężaru.
Kark mam twardszy od skały
Hartowany latami cierpień.

Tylko ciało kłania się ziemi
Niejako w potrzebie spoczynku.
A ziemia otwiera swoje ramiona,
Matczyny symbol spokoju,
Jakby chciała ochronić swoje dziecię.

Wciąż nie potrafię zrozumieć,
Nie potrafię pojąć istoty
Konstrukcji ludzkiego życia,
Która pozwala ogromem cierpień
Budować iluzorycznie prawy Raj.

Ja ponoć z ziemi powstałem
Do ziemi także powrócę.
I stanę się jej wieczną częścią.
Być może leżącym przy drodze
Niepozornym szarym kamieniem,
Elementem stwórczej koncepcji…

Berlin, 11. 02. 2009

Dziwne Pytanie

Czy odnalazłem
Mojego Boga?
Zwyczajnego
Ludzkiego Boga.
Wieczną Ideę,
Pana w modlitwie.
Codzienną radość
Na drodze cierni,
Ojca potrzeby,
Drogowskaz
Mojej logicznej
prostej prawdy?

Nie! – bo prawda,
Właśnie ta prawda,
Nie jest Logiczna
I nie jest prosta.
Tak jak bóstwo,
Samo w sobie
Nieosiągalne
Moim zmysłom,
Niepojęte rozumem,
A będące częścią
Mojego wnętrza.

Od poczęcia
Błądzę drogą
Poznania.
Kieruję kroki
Ku słońcu.
A ono jest raz tu
Raz tam.
Czasami znika,
Kryje swoją
Potęgę w chmurach,
Lecz zawsze
Powraca.

Może to Ono
Jest Boską
Światłością.
Pokarmem
Dla głodnych,
Nektarem
Dla spragnionych
Nadzieją
Dla wątpiących
Nie wiem.
Więc podnoszę
Oczy ku górze
I w myślach
Układam psalmy

Berlin, 09.04.2006

Architektura wnętrza

Dorota Cygan – festiwal, dzień drugi

Architektura wnętrza

Wchodząc do
środka siebie
lepiej starannie zamknąć
za sobą drzwi
by ktoś za nami
nie wszedł
lub co gorsza nie wcisnął
między drzwi a framugę
brudnego buta
a pod podeszwą
pokiereszowany ochłap
cudzego serca
bezdomny

Domykać szczelnie wynalazek
strażników tożsamości
klamek nie ruszać
w wariatkowie własnego ja
nigdy nie wiadomo
może być tak sobie
albo i gorzej

Wejście awaryjne
czy głuche echo
niedoczekanego pukania
no bądź tu mądry

Gedanke des Tages / Myśl dnia
“Stop making stupid people famous”
Street text somewhere in the world

Poezja – Poesía / Como Acordeón

Piosenka zespołu La Troba Kung-Fú z Barcelony – zespół gra Rumbę, Cumbię, Dub, Blues… Na koncertach budzi niekłamany entuzjazm.

Na akordeonie gra Joan Garriga, który również śpiewa, stąd te aluzje w tytule i tekście do tego instrumentu: http://www.latrobakungfu.net/index.php/fotos

Uwaga: tu nagranie na Youtubie, którego NIE WOLNO odsłuchać (tak! dobrze czytacie – nie wolno nawet odsłuchać) w Niemczech.
http://www.youtube.com/watch?v=2qQ_pnIZDbc

A jest to o tyle śmieszne, że na stronie zespołu są wszystkie (WSZYSTKIE) posenki z nanowszej płyty “Santalegria” w tym również ów Akordeon. Trzeba po prostu kliknąć na strzałeczkę po prawej stronie od tytułu piosenki:

trobakungfuhttp://latrobakungfu.net/santalegria/temes/

COMO ACORDEÓN
Te abrazaré toda la noche,
te cantaré y te bailaré,
te encontraré tus mil botones
como si fueras acordeón.
Respiraré con tu compás,
caminaré siguiendo el paso
dejando el peso en tu regazo
como si fueras un danzón.
Y la noche cantará
qué bonito bailas.
Y regarás todos mis ríos
bombeando en clave de pasión,
serás el ritmo de mi brío
como si fueras mi corazón.
Y seguiré medio dormido
sabiendo que tu lejanía
me robará toda alegría
como si fueras una ilusión.
Y la noche llorará
porque tú te marchas.
Apareciendo en la sorpresa
a mi boca sin previo aviso
resistirás siempre el olvido
como si tú fueras canción.
Y la noche cantará
qué bonito bailas tu.
JAK AKORDEON
Będę cię obejmował przez całą noc
śpiewał ci i tańczył,
odnajdę u ciebie tysiąc przycisków
jak gdybyś była akordeonem.
Będę oddychać w twoim rytmie,
pójdę za twymi krokami
obejmując cię w pasie
jak gdybyś była tańcem.
I noc zaśpiewa,
że tak pięknie tańczysz.
Nawodnisz wszystkie moje rzeki
z namiętnością,
staniesz się napędzającą mnie energią
jak gdybyś była moim sercem.
I tak będę trwać w półśnie
wiedząc, że twoje oddalenie
zabierze mi całą radość
jak gdybyś była tylko złudzeniem.
I noc zapłacze
że odchodzisz.
Pojawiając się niespodzianie
u moich ust
zawsze oprzesz się zapomnieniu
jak gdybyś była piosenką.
I noc zaśpiewa,
że tak pięknie tańczysz.
Przekład KwikTV

Поэзия – Poésie – Poezja – Poesie – Poetry / Francois Villon

François Villon & Булат Окуджава

Молитва / La Prière / Modlitwa / Gebet / Prayer

Пока Земля еще вертится, пока еще ярок свет,
Господи, дай же Ты каждому, чего у него нет:
Мудрому дай голову, трусливому дай коня,
Дай счастливому денег… И не забудь про меня.

Пока Земля еще вертится, Господи, – Твоя власть! –
Дай рвущемуся к власти навластвоваться власть,
Дай передышку щедрому хоть до исхода дня.
Каину дай раскаянье… И не забудь про меня.

Я знаю: Ты все умеешь, Я верую в мудрость Твою,
Как верит солдат убитый, что он проживает в раю,
Как верит каждое ухо тихим речам Твоим,
Как веруем и мы сами, не ведая, что творим!

Господи, мой Боже, зеленоглазый мой,
Пока Земля еще вертится, и это ей странно самой,
Пока еще хватает времени и огня,
Дай же Ты всем понемногу… И не забудь про меня.

***

Tant que la terre tourne encore, tant que la lumière est vive,
Seigneur, donne à chacun ce qu’il n’a pas:
au sage une tête, au poltron un cheval,
à l’heureux de l’argent… Et ne m’oublie pas!

Tant que la terre tourne encore, Seigneur, c’est en ton pouvoir!
Donne à ceux qui veulent le pouvoir de régner à loisir,
Donne à souffler au généreux, au moins jusqu’au soir,
A Caïn donne le remords… Et ne m’oublie pas!

Je le sais : tu peux tout, je crois en ta Sagesse,
Comme un soldat tué croit vivre en Paradis,
Comme chaque oreille croit à tes doux propos,
Comme nous croyons nous-mêmes, ne sachant ce que nous faisons!

Seigneur, mon Dieu, mon doux Seigneur aux yeux verts!
Tant que tourne encore la terre, et cela paraît bien étrange,
Tant qu’il lui reste encore du temps et du feu,
Donne à chacun un peu… Et ne m’oublie pas.

Plik:Francois Villon 1489.jpg

***
Dopóki nam ziemia kreci się,
Dopóki jest tak czy siak
Panie ofiaruj każdemu z nas
Czego mu w życiu brak.
Mędrcowi darować głowę racz
Tchórzowi dać konia chciej,
Sypnij grosza szczęściarzom
I mnie w opiece swej miej. / 2x

Dopóki nam ziemia kręci się
O Panie, daj nam znak.
Władzy spragnionym uczyń
By władza im poszła w smak.
Hojnych puść między żebraków
Niech się poczują lżej
Daj Kainowi skruchę
I mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, że ty wszystko możesz
Wierzę w Twą moc i gest.
Jak wierzy żołnierz zabity
Że w siódmym niebie jest.
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą
Twój ledwie słyszalny głos
Jak wszyscy wierzymy w Ciebie
Nie wiedząc co niesie los.

Panie zielonooki mój,
Boże jedyny spraw
Dopóki nam ziemia kręci się
Zdumiona obrotem spraw.
Dopóki czasu i prochu
Wciąż jeszcze wystarcza jej
Dajże nam wszystkim po trochu
I mnie w opiece swej miej.

Przełożył Tadeusz Boy-Żeleński

***
Solange die Erde sich noch dreht,
Solange es noch das wärmende
Licht gibt
Bitte ich Dich Herr, gibt jedem,
das, was er nicht hat

Dem Klugen gib einen Kopf,
Dem Feigen gib ein Ross,
Gib dem Glücklichen Geld,
Und vergiss auch mich nicht.
Solange die Erde sich noch dreht,
Oh Herr, es liegt in deiner Macht.
Gib dem Machthungrigen,
die Macht die ihn befriedigt.

Gib eine Atempause dem Grosszügigen,
und wenn, dann wenigstens bis zum Abend.
Gib Kain (die Möglichkeit) zur Reue
Und vergiss auch mich nicht.

Ich weiss das Du der Allmächtige bist,
Ich glaube an deine Weisheit,
So wie der getötete Soldat glaubt,
dass er weiterleben wird – im Paradies.

So wie jedes Ohr
deinen leisen Worten glaubt,
So wie wir uns selber glauben,
nicht wissend, was wir tun!

Oh Herr, mein allmächtiger Gott,
mit deinen Immergrünen Augen!
Solange die Erde sich noch dreht,
worüber sie sich selbst wundert,

Solange sie noch
genung Zeit und Feuer hat,
Gib doch allen ein wenig,
Und vergiss auch mich nicht.

***
While the world is still turning, while the daylight is broad,
Oh Lord, pray, please give everyone what he or she hasn’t got.
Give the timid a horse to ride, give the wise a bright head,
Give the fortunate money and about me don’t forget!

While the world is still turning, Lord, You are omnipotent,
Let those striving for power wield it to their heart’s content.
Give a break to the generous, at least for a day or two,
Pray, give Cain repentance, and remember me, too!

I know You are almighty, and I believe You are wise
Like a soldier killed in a battle believes he’s in paradise.
Like every eared creature believes, oh, my Lord, in You,
Like we believe, doing something, not knowing what we do.

Oh Lord, oh my sweet Lord, my blue eyed Lord, You’re good!
While the world is still turning, wondering, why it should,
While it has got sufficient fire and time, as You see,
Give each a little of something and remember about me!

Poesis – Poetry – Poesie – Poezja / Carl Orff

Carl Orff “Carmina Burana”

Carmina Burana is a scenic cantata composed by Carl Orff in 1935 and 1936. It is based on 24 of the poems found in the medieval collection Carmina Burana. Its full Latin title is Carmina Burana: Cantiones profanæ cantoribus et choris cantandæ comitantibus instrumentis atque imaginibus magicis (“Songs of Beuern: Secular songs for singers and choruses to be sung together with instruments and magic images.”) Carmina Burana is part of Trionfi, the musical triptych that also includes the cantata Catulli Carmina and Trionfo di Afrodite. The best-known movement is “Fortuna Imperatrix Mundi” (“O Fortuna”) that opens and closes the piece.
Carl Orff (July 10, 1895 – March 29, 1982) was a 20th century German composer, best known for his cantata Carmina Burana (1937). In addition to his career as a composer, Orff developed an influential method of music education for children.

FORTUNA IMPERATRIX MUNDI
O Fortuna
velut luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis;
vita detestabilis
nunc obdurat
et tunc curat
ludo mentis aciem,
egestatem,
potestatem
dissolvit ut glaciem.Sors immanis
et inanis,
rota tu volubilis,
status malus,
vana salus
semper dissolubilis,
obumbrata
et velata
michi quoque niteris;
nunc per ludum
dorsum nudum
fero tui sceleris.Sors salutis
et virtutis
michi nunc contraria,
est affectus
et defectus
semper in angaria.
Hac in hora
sine mora
corde pulsum tangite;
quod per sortem
sternit fortem,
mecum omnes plangite!
O Fortune
like the moon
you are changeable,
ever waxing
and waning;
hateful life
first oppresses
and then soothes
as fancy takes it;
poverty
and power
it melts them like ice.Fate – monstrous
and empty,
you whirling wheel,
you are malevolent,
well-being is vain
and always fades to nothing,
shadowed
and veiled
you plague me too;
now through the game
I bring my bare back
to your villainy.Fate is against me
in health
and virtue,
driven on
and weighted down,
always enslaved.
So at this hour
without delay
pluck the vibrating strings;
since Fate
strikes down the strong man,
everyone weep with me!
Fortune plango vulnera
stillantibus ocellis
quod sua michi munera
subtrahit rebellis.
Verum est, quod legitur,
fronte capillata,
sed plerumque sequitur
Occasio calvata.In Fortune solio
sederam elatus,
prosperitatis vario
flore coronatus;
quicquid enim florui
felix et beatus,
nunc a summo corrui
gloria privatus.Fortune rota volvitur:
descendo minoratus;
alter in altum tollitur;
nimis exaltatus
rex sedet in vertice
caveat ruinam!
nam sub axe legimus
Hecubam reginam.
I bemoan the wounds of Fortune
with weeping eyes,
for the gifts she made me
she perversely takes away.
It is written in truth,
that she has a fine head of hair,
but, when it comes to seizing an opportunity
she is bald.On Fortune’s throne
I used to sit raised up,
crowned with
the many-coloured flowers of prosperity;
though I may have flourished
happy and blessed,
now I fall from the peak
deprived of glory.The wheel of Fortune turns;
I go down, demeaned;
another is raised up;
far too high up
sits the king at the summit –
let him fear ruin!
for under the axis is written
Queen Hecuba.
O Fortuna!
Wie der Mond
So veränderlich,
Wachst du immer
Oder schwindest! –
Schmähliches Leben!
Erst mißhandelt,
Dann verwöhnt es
Spielerisch den wachen Sinn.
Dürftigkeit,
Großmächtigkeit
Sie zergehn vor ihm wie Eis.Schicksal,
Ungeschlacht und eitel!
Rad, du rollendes!
Schlimm dein Wesen,
Dein Glück nichtig,
Immer im Zergehn!
Überschattet
Und verschleiert
Kommst du nun auch über mich.
Um des Spieles
Deiner Bosheit
Trag ich jetzt den Buckel bloß.Los des Heiles
Und der Tugend
Sind jetzt gegen mich.
Willenskraft
Und Schwachheit liegen
Immer in der Fron.
Drum zur Stunde
Ohne Saumen
Rührt die Saiten! –
wie den Wackeren
Das Schicksal
Hinstreckt; alle klagt mit mir!Die Wunden, die Fortuna schlug,
Beklage ich mit nassen Augen,
Weil sie ihre Gaben mir
Entzieht, die Widerspenstige.
Zwar, wie zu lesen steht, es prangt
Ihr an der Stirn die Locke,
Doch kommt dann die Gelegenheit,
Zeigt sie meistens ihren Kahlkopf.Auf Fortunas Herrscherstuhl
Saß ich, hoch erhoben,
Mit dem bunten Blumenkranz
Des Erfolges gekrönt.
Doch, wie ich auch in der Blüte stand,
Glücklich und gesegnet:
Jetzt stürze ich vom Gipfel ab,
Beraubt der Herrlichkeit.Fortunas Rad, es dreht sich um:
Ich sinke, werde weniger,
Den anderen trägt es hinauf:
Gar zu hoch erhoben
Sitzt der König auf dem Grat:
Er hüte sich vor dem Falle!
Denn unter dem Rade lesen wir:
Königin Hecuba.
O Fortuno
niby Księżyc
nieustannie zmienna,
ciągle rośniesz
lub zanikasz
ciemna lub promienna.
Życie podłe
wciąż kapryśnie
chłodzi nas lub grzeje,
niedostatek
lub bogactwo
jak lód w nim topnieje.Kołem toczy
się Fortuna
zła i nieżyczliwa,
nasze szczęście
w swoich trybach
miażdży i rozrywa,
z twarzą szczelnie
zasłoniętą
często u mnie gości,
by na kręgach
mego grzbietu
grać swe złośliwości.Los zbawienia,
cnót zasługi
przeciw mnie są teraz,
w mej słabości
albo woli
wspierały mnie nieraz.
A więc zaraz
nie mieszkając
uderzajcie w struny
i użalcie
się nade mną,
ofiarą Fortuny!Rany od Fortuny ciosów
opłakuję łzami
nigdy zresztą mnie nie psuła
skąpymi łaskami.
Wprawdzie mówię, że jej czoło
zdobią pukle złote,
lecz czas spod nich też obnaży
łysiny sromotę.Na Fortuny złotym tronie
siedziałem wyniosły,
zdobny w wieniec powodzenia
z wszystkich darów wiosny.
Lecz choć stałem u zenitu
o swe szczęście wsparty,
nagle spadłem z wszystkich darów
do szczętu obdarty.Obróciło się Fortuny
koło nieżyczliwe,
innego już po mnie wznosi
na szczyty zdradliwe,
król im wyżej nad tłum siędzie,
tym pewniejsza zguba,
gdyż na kole tym czytamy:
“Królowa Hekuba”.

Poezja – Poesie – Poetry – Poésie / Baudelaire

It is a virtual movie of the legendary French poet Charles Baudelaire (1821 — 1867) reading his poem L’Albatros” The Albatros. Kind Regards Jim Clark All rights are reserved on this video recording copyright Jim Clark 2011

Charles Baudelaire L’Albatros / Albatros / Albatross / Der Albatross 1861

L’Albatros

Souvent, pour s’amuser, les hommes d’équipage
Prennent des albatros, vastes oiseaux des mers,
Qui suivent, indolents compagnons de voyage,
Le navire glissant sur les gouffres amers.

À peine les ont-ils déposés sur les planches,
Que ces rois de l’azur, maladroits et honteux,
Laissent piteusement leurs grandes ailes blanches
Comme des avirons traîner à côté d’eux.

Ce voyageur ailé, comme il est gauche et veule!
Lui, naguère si beau, qu’il est comique et laid!
L’un agace son bec avec un brûle-gueule,
L’autre mime, en boitant, l’infirme qui volait!

Le Poëte est semblable au prince des nuées
Qui hante la tempête et se rit de l’archer;
Exilé sur le sol au milieu des huées,
Ses ailes de géant l’empêchent de marcher.

Albatros

Czasami dla zabawy uda się załodze
Pochwycić albatrosa, co śladem okrętu
Polatuje, bezwiednie towarzysząc w drodze,
Która wiedzie przez fale gorzkiego odmętu.

Ptaki dalekolotne, albatrosy białe,
Osaczone, niezdarne, zhańbione głęboko,
Opuszczają bezradnie swe skrzydła wspaniałe
I jak wiosła zbyt ciężkie po pokładzie wloką.

O jakiż jesteś marny, jaki szpetny z bliska,
Ty, niegdyś piękny w locie, wysoko, daleko!
Ktoś ci fajką w dziób stuka, ktoś dla pośmiewiska
Przedrzeźnia twe podrygi, skrzydlaty kaleko!

Poeta jest podobny księciu na obłoku,
Który brata się z burzą, a szydzi z łucznika;
Lecz spędzony na ziemię i szczuty co kroku –
Wiecznie się o swe skrzydła olbrzymie potyka.

Tłumaczyła Bronisława Ostrowska

Albatross

Often, to amuse themselves, the men of a crew
Catch albatrosses, those vast sea birds
That indolently follow a ship
As it glides over the deep, briny sea.

Scarcely have they placed them on the deck
Than these kings of the sky, clumsy, ashamed,
Pathetically let their great white wings
Drag beside them like oars.

That winged voyager, how weak and gauche he is,
So beautiful before, now comic and ugly!
One man worries his beak with a stubby clay pipe;
Another limps, mimics the cripple who once flew!

The poet resembles this prince of cloud and sky
Who frequents the tempest and laughs at the bowman;
When exiled on the earth, the butt of hoots and jeers,
His giant wings prevent him from walking.

Translated by William Aggeler

Der Albatros

Oft kommt es dass das schiffsvolk zum vergnügen
Die albatros • die grossen vögel • fängt
Die sorglos folgen wenn auf seinen zügen
Das schiff sich durch die schlimmen klippen zwängt.

Kaum sind sie unten auf des deckes gängen
Als sie • die herrn im azur • ungeschickt
Die grossen weissen flügel traurig hängen
Und an der seite schleifen wie geknickt.

Er sonst so flink ist nun der matte steife.
Der lüfte könig duldet spott und schmach:
Der eine neckt ihn mit der tabakspfeife
Ein andrer ahmt den flug des armen nach.

Der dichter ist wie jener fürst der wolke
Er haust im sturm • er lacht dem bogenstrang.
Doch hindern drunten zwischen frechem volke
Die riesenhaften flügel ihn am gang.

Übersetzt von Stefan George

Rozmyślania co dziesięć lat

Roman Brodowski

Elegia (pieśń)

Kiedy odejdę starym kalendarzem
Zapięty klamrą niespełnienia
Zamilkną usta spraw codziennych
Czekając swego przebudzenia

W szufladzie usną żółte kartki.
Pokryte kurzem i… tęsknotą,
Nie przeczytane jeszcze wiersze.
I to pytanie – komu, po co?

A na pianinie, od lat już niemym
Chopina zagra ktoś nokturny.
Lecz tej melodii nie usłyszą
Prochy mej szklisto-czarnej urny.

I tylko pamięć gdzieś zapuka
W sercu przypadkiem się obudzi
Chwile zostanie w tym niebycie
Pośród bytowych jeszcze ludzi.

Tyle zostaje nas dla innych
Ile nas w myślach swoich noszą,
Jakaś elegia, krzyż lub kamień
I to pytanie – komu, po co?

Kiedy odejdę starym kalendarzem
Odziany w zgrzebny strój przeszłości
To pozostawię w pustym miejscu…,
Tak! te pytania dla potomności.

Berlin 01.10.2011

Jestem

Usiadłem zwyczajem wędrowca
Na chłodnej kamiennej skale.
Jak Sokrates oparty troską,
Pogrążony ciałem w zadumie.

Czyżby to kamień prawdy?
Filozoficzna zagadka niebytu.
Jeśli tak, to i ja niemędrzec
Nie odkryję w nim dalszej drogi,

Czyżby konflikt mojego wnętrza,
Był bezbarwiem banalnej prozy,
Elementem dysharmonii świata.
Pytaniem o to – kim jestem?

Ja jestem przyjacielem i wrogiem,
Syntezą ludzkiej siły i słabości,
Ofiarą wężowego uścisku temidy
I panem własnego Logosu.

Jestem historią spisaną na piasku,
Wietrzno-porannej pustyni,
Tajemnicą Bożego zamierzenia
Wyrwaną z ram kreacjonizmu.

Jestem marnym aktorem bytu
Niewolnikiem własnej filozofii.
Embrionem w łonie ponadczasu
Dla innych po prostu – Jestem –

Berlin 21.02. 2001