O Poznaniu i przemijaniu

Ela Kargol

Powoli opuszczam Poznań

Opuszczam fizycznie, duchowo i rodzinnie. Pozostał jeszcze meldunek. Już nie w domu rodzinnym, ale w wysokim bloku z  wielkiej płyty. Jeszcze wracam na groby, do urzędów, do pustego domu, a przede wszystkim do siostry, która wymaga opieki. Ale nie ma już domu, ani tego pierwszego, ani drugiego, choć ten drugi jest, ale go już nie ma. Nas w nim już nie ma.

Nie ma szczekania Reksia, nawoływania mamy, wiecznych remontów ojca, nie ma wspólnych świąt, rodzinnych rozmów, spacerów, rodzinnych kłótni.

Niezapominajki taty opuściły zeszłego lata ogród, a morela mamy przestała już dawno owocować.

Minęło.

Continue reading “O Poznaniu i przemijaniu” →

Petycja w sprawie willi Johannesa Quistorpa

PETYCJA

Szczecin

Prosimy o utworzenie w willi położonej przy alei Wojska Polskiego 92, wybudowanej przez Johannesa Quistorpa i należącej do jego rodziny przez ponad 50 lat, instytucji kultury lub filii instytucji kultury.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Willa_Quistorp%C3%B3w_w_Szczecinie

Uważamy, że wnętrza willi powinny zostać przeznaczone na upamiętnienie rodziny Quistorpów i udostępnione do zwiedzania. Idee oddania tego obiektu do użyteczności publicznej popierają nie tylko mieszkańcy Polski, ale i Niemiec, w tym potomkowie rodu Quistorpów. Niejedna z tych osób posiada przedmioty, które jest skłonna oddać na poczet stworzenia ekspozycji poświęconej dorobkowi Quistorpów.

Continue reading “Petycja w sprawie willi Johannesa Quistorpa” →

Frauenblick: Der Kulturpalast

Monika Wrzosek-Müller

Pałac Kultury i Nauki PKiN

Vor ein paar Tagen habe ich im Spiegel einen Artikel mit dem Titel „Ein Teufel von einem Turm“ gelesen. Er handelte von dem Warschauer Kulturpalast und davon, wie dieser Bau, ein Geschenk Stalins, von den Polen zuerst gehasst, dann aber zum Symbol einer selbstbewussten, modernen Stadt wurde; die Warschauer lieben ihn inzwischen und können sich ihre Stadt ohne den protzigen Kolos nicht mehr vorstellen.

Continue reading “Frauenblick: Der Kulturpalast” →

Wiatraki w różnych miastach

Rotterdam 2024. Foto: Anna Kuzio

Berlin 2020, Foto: Ela Kargol

Amsterdam, kwiecień 2023, foto: Ela Kargol

Oslo 2024, zespół rockowy Windmills and Giants (Wiatraki i olbrzymy) 😉

Szczecin, czerwiec 2019, foto Ela Kargol

Sztokholm, 2013, foto: Skansen

Paryż, Moulin Rouge, Foto: Dietmar Rabich 2014 (Wikipedia)

Londyn, Shirley’s Mill & Upminster Mill (https://velvetescape.com/windmills-of-london/)

Warszawa, dzielnica Wola, zdjęcie z sieci, 2013 (zob. tekst poniżej – link TU)

Tomasz Jakubowski

W 2007 roku na Wolę sprowadzono zabytkowy wiatrak, tzw. “koźlak”. Przyjechał aż z Woli Koryckiej koło Garwolina i kosztował prawie 24 tys. zł. Miał stanąć początkowo w parku Sowińskiego, rozważano park Szymańskiego, proponowano też okolice Muzeum Woli. Potem okazało się, że na wiatrak nie ma pieniędzy.

Wiatrak sprowadzono nie bez powodu. Wola słynęła z wiatraków, w najbardziej “wiatrakowym” okresie dzielnicy stało ich tu prawie 100! Stąd m.in. pochodzenie takich nazw, jak ulica Młynarska.

– Taki zabytek mógłby stanowić atrakcję turystyczną, zabrakło jednak wyobraźni. Źle wyceniono koszty jego postawienia. Dałoby się to zrobić za jedną trzecią tej kwoty, a tak przez kilka lat leżał w magazynie – mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Przyjaciół Woli.

Koszty postawienia wiatraka wyceniono na 1,25 mln zł, co oczywiście okazało się kwotą nie do przejścia, więc “koźlak” dość szybko trafił do magazynu. Poleżał tam kilka lat. Ponieważ wciąż brakowało pieniędzy na jego utrzymanie i wysokie koszty konserwacji. Urząd dzielnicy postanowił go sprzedać.

Teraz najlepsze: Każdego dnia pobyt “koźlaka” kosztował Wolę (i jej podatników) 1370 zł. Razem z przechowywaniem, przewozami i konserwacją wydano od 2007 roku prawie 400 tysięcy!

Wiatrak sprzedano po pięciu przetargach za 8,8 tys. złotych.Takie interesy robi Urząd Dzielnicy na Woli.

Paryż, Don Kichot

Ewa Maria Slaska

Jadę do Paryża dopiero w październiku, ale ponieważ już zdołałam przegapić operę Don Kichot we Lwowie, balet w Londynie i teatr we Wrocławiu, tym razem sprawdzam zawczasu, co z baratarystyki dałoby się obejrzeć jesienią w Paryżu. Z faktów przemijających nic – wszystko już było wiosną i latem, i opera, i balet, i teatr. Ale za to znajduję mural.

Continue reading “Paryż, Don Kichot” →

Łzy i rysunki

EMS: W ciągu pierwszych nocy sierpniowych spodziewać się można gwiazd spadających, wychodzących z gwiazdozbioru Perseid. Widzieliście? Nie? To popróbujcie dziś w nocy. Jak będziecie mieli szczęście, to możecie zobaczyć kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt spadających gwiazd na raz. Czasem prawdziwy deszcz. Lud w różnych krajach nazywa ten wspaniały rój “łzami świętego Wawrzyńca”, bo spadają najliczniej w okolicy jego imienin, czyli rocznicy śmierci. Umarł 10 sierpnia w roku 258 naszej ery, nie tyle “za wiarę”, ile dlatego że był jednym z siedmiu diakonów kościoła chrześcijańskiego w Rzymie i odmówił cesarzowi Walerianowi wydania majątku kościelnego. Został za to aresztowany i umęczony – spalono go żywcem na wielkim ruszcie. Był czczony niemal od razu od swej śmierci, a jego kult bardzo się rozwinął w Europie po zwycięstwie cesarza Ottona I nad Węgrami właśnie w dniu św. Wawrzyńca 955 roku. Wawrzyniec jako diakon rzymski był odpowiedzialny również za wspomaganie bieodoty miejskiej i na tę pamiątkę w wielu krajach piecze się tego dnia i rozdaje biednym tzw. “chleb św. Wawrzyńca”. Z kolei “ziele św. Wawrzyńca” to kwitnąca teraz obficie złocista nawłoć. Złote łzy umęczonego świętego.

Moja kuzynka Maria poszła do bazyliki św. Wawrzyńca we Florencji właśnie 10 sierpnia. To oczywiście przypadek, ale jako adminka bardzo lubię takie przypadki.

Continue reading “Łzy i rysunki” →

Ela i Don Kichot (9). Ulica.

Ulica Don Kichota, Warszawa, Targówek

Ela zapytała: Znasz? I jakie znamienitosci wokół!!! I wszystkie dochodzą do ul. Sawy. Ona chyba jedna kobieta wśród Wallenrodów, Rolandów Faustów…

Ulica Don Kichota w Warszawie.

Kategorie: Nazwy pamiątkowe / Od zagranicznych postaci fikcyjnych


Don Kichot zwany też Rycerzem Smętnego Oblicza – tytułowy bohater powieści Miguela de Cervantesa Saavedry napisanej w latach 1605-1615 “Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy”. Naprawdę nazywał się Alonso Quijano i był ubogim szlachcicem rozmiłowanym w starych romansach rycerskich, który postanowił naprawić świat wyruszając na starej szkapie nazwanej Rosynantem, z wiernym giermkiem Sancho Pansą u boku. Ponieważ każdy błędny rycerz musiał mieć swoją damę serca (ten nie-błędny też), uczynił nią wieśniaczkę Aldonę Lorenzo, którą nazwał Dulcyneą. Jego wyobraźnia sprawiała, że rzeczy codzienne i zwykłe przybrały dla niego fantastyczne formy – w imię dobra walczył z wiatrakami uznając je za strasznych wrogów a zwykła karczma była cudownym zamkiem. Przeżył mnóstwo przygód (wiele z nich opłacił cierpieniem), by wrócić do swej wioski i na łożu śmierci stwierdzić, że jego dotychczasowe gusta literackie nie były najlepszym wzorcem dla życia.

Nazwę nadano
 20 grudnia 1974 / Kod pocztowy: 03-610

Continue reading “Ela i Don Kichot (9). Ulica.” →