Czas nie zaciera śladów
Ewa Maria Slaska
Pisałam już o tym kilka dni temu, gdy publikowałam Bieg Wazów, jeden z moich ulubionych wpisów na tym blogu. Jest tu kilka takich, które od lat lubię i postanowiłam je przypomnieć. Bez żadnego trybu, ale też bez ładu i składu. Dziś…
Krystyna Koziewicz
A dom wciąż stoi…
…i trwa niezmiennie, a ja wciąż do niego wracam, bo daje mi spokój i poczucie bezpieczeństwa… Każdego roku czekam na to spotkanie z przeszłością cierpliwie i pełna nadziei, choć wiem, że w życiu nie ma nic pewnego i w każdej chwili może się zdarzyć wszystko, co uniemożliwi to spotkanie. Na samą myśl, że mogłoby się tak stać, odczuwam irracjonalny strach, ,,że coś ważnego stracę i nigdy już tego nie odnajdę.”
Zwłaszcza, że czas nieubłaganie pędzi i z każdym krokiem, jak to mówią, ”zbliża nas do wieczności”…
Continue reading “Czas nie zaciera śladów”Gdzie babcia gotuje
Ewa Maria Slaska
Nowojorska restauracja serwuje jedzenie przygotowywane codziennie przez inną babcię z innego kraju. Synu, dziękuję, że mi o tym opowiedziałeś.
Enoteca* Maria
Zaczęło się od tego, że włoski właściciel enoteki chciał przypomnieć potrawy, które gotowała jego babcia Dominika. Dziś w Enotece Maria gotują babcie z Japonii, Peru, Sri Lanki, Uzbekistanu, Egiptu, Taiwanu, Azerbejdżanu i wielu innych krajów.
:max_bytes(150000):strip_icc():format(webp)/TAL-nonna-maria-enoteca-maria-ENOTECAMARIA0223-243f6c365fb34b079a0389a98be1328a.jpg)
Enoteca Maria na Staten Island serwuje zasadniczo dania kuchni włoskiej, ale od lat uzupełnia ofertę ulubionymi potrawami babć z całego świata.
Continue reading “Gdzie babcia gotuje”Bieg Wazów
Ewa Maria Slaska
Są wpisy na tym blogu, lub na moich poprzednich, które od lat lubię. Nie są jakieś wybitne tematycznie. Być może to zwykłe wpisy, ale jednak specjalne. Taki jest mój wpis Czas czereśni i wpis Lecha Milewskiego Bieg Wazów, i jeden z wpisów Zbycha Milewicza o Podróży w górę rzeki, i opowieść Krysi Koziewicz o chałupie, i Ciotuchny o odbieraniu dzieci z przedszkola podczas lodowej śnieżycy. Dlaczego akurat te lubię najbardziej – nie wiem. Ale w ten smutny czas, bo zbliżają się święta, a tu w Ukrainie i w Izraelu straszne wojny, w Polsce tak uporczywe przepychanki z ustępującą partią, że aż człowieka ciarki przechodzą, a więc w ten smutny czas przypomnę Wasze i Nasze najmilsze wpisy. Eli wpis o polskiej bezdomnej z Moabitu, Moniki wpis o wyspach, Teresy o muzyce do nieba, Tibora, mój ukochany, o sałatce krzyżackiej. Wybaczcie mi, wzięło mnie na wspominki.
Dzisiaj Bieg Wazów. Tradycyjnie odbywa się na początku marca, a u nas dziś.
Lech Milewski
4 marca 2019, niedziela
Warum Deutschland?
Michael Müller
(…)
Warum überhaupt hat Aleksander Brückner sich dafür entschieden, seinen wissenschaftlichen Weg in Deutschland zu gehen? Dass er sich sehr bewusst dafür entschieden hat, ist unbestreitbar. Seine akademische Heimat war eigentlich Lemberg/L’viv, danach Wien, wo er bei den damals führenden Slavisten weiter studierte und 1876 auch promoviert wurde. Es zog ihn dann jedoch weiter nach Leipzig und Berlin, und 1878 verfasste er, auf Deutsch, seine Studie über die slawischen Ortsnamen in der Altmark und im Magdeburgischen. Er reagierte damit auf die von der Leipziger Societas Jablonoviana damals zu eben diesem Problem ausgeschriebene wissenschaftliche Preisfrage, reichte die Studie aber zugleich als seine Habilitationsschrift ein, die er im selben Jahr in Wien verteidigte. Kurz kehrte er danach an die Universität L’viv zurück, um aber 1881 den Ruf als Professor für Slavistik an der Berliner Friedrich Wilhelms-Universität anzunehmen, zunächst als „außerordentlicher Professor“, seit 1892 dann als „Ordinarius“.
Continue reading “Warum Deutschland?”Lustra życia
Teresa Rudolf
Lustro
Myśli moje są raz
jak piękne obrazy,
raz jak więzienne,
stare, ponure mury,
raz są elegancką
miejską wystawą,
a raz jarmarkiem
z watą cukrową,
raz są klasyczną
muzyką, czasem
leciutką, uliczną,
świetną kapelą,
niekiedy weselem
jak należy, niekiedy
jak wrzaski tam,
gdzie umiera miłość,
są jasnym lustrem
niejasnej realności,
w nas, wokół nas…
w życiu i w sercach…
Prośba do życia
Wróć radość tym
którzy już w Ciebie
nie wierzą, daj siłę,
bo sami nie mają…
Wróć zdrowie
smutnym, chorym,
choćby dzień bez bólu,
wróć na chwilę uśmiech…
Wróć nadzieję tym,
co budzą się bez
“światła w tunelu”.
bo tunelu nie widzą.
Życie, póki życiem
jesteś, daj znak tym,
co nie chcą już dłużej
tej gry w chowanego…
Życie, pokaż się,
że jesteś,
wciąż życia
warte…
Decolonize Human Rights!?!
Ewa Maria Slaska & Brigitte von Ungern-Sternberg
Ewa:
Heutzutage dekolonialisiert man alles. Vor einm Jahr oder so habe ich im Zeit Magazin gelesen, dass “2×2 = 4” auch ein Zeichen der patriarchalen Supremation der alten weißen Männern ist und “wir”, z.B. Transtanzende Transfrauen aus Transistria, ein anderes mathematischen Prinzip haben können, das für uns das A und O der Wissenschaft symbolisieren wird. Zum Beispiel transition probability. Wir sollen wissen, dass Beweise in der Wirklichkeit nicht existieren und nur imaginär sind, damit wir sie in allen unseren Beweisführungen als pure Behauptungen nutzen können. Saben Knaecke schreibt auf dem Quora Portal: Die Behauptung “2 x 2 = 4” sei “wahr”, beruht darauf, dass es eine Reihenfolge von Symbolen gibt, in der auf die “2” die “3” kommt und auf “die “3” die “4” . Nur DADURCH ist die Behauptung “2 x 2 = 4” wahr.
Der Mathematiker schreibt es so: 2=succ(1), 3=succ(2), 4=succ(3) usw. usf. Die Antwort sieht entsprechend aus.
Es gibt auch ein paar andere Antworten. Die lassen wir aber.
So. Und jetzt zur Fragen von Brigitte.
Continue reading “Decolonize Human Rights!?!”Don Kichot i rodzynki…
czyli co znaleźli przyjaciele?
Ponieważ, jak już na tym blogu po wielokroć udowodniliśmy, Don Kichot jest wszędzie, zacznijmy od Szczecina, gdzie go znalazła Ela Kargol.

***
Continue reading “Don Kichot i rodzynki…”Dzisiaj w Polskiej Kafejce Językowej

Listopad – miesiąc pamięci, wspomnień i zadumy
Trzecia edycja projektu My Trzy: Ela Kargol, Ewa Maria Slaska, Krystyna Koziewicz
Non omnis moriar…/ Nie wszystko umiera
Długie jesienne wieczory zaczynają tworzyć atmosferę nostalgii, a zwłaszcza 1 listopada, kiedy czcimy Dzień Zmarłych! W naszej polskiej tradycji nadchodzi czas zadumy nad życiem. Współczesna tradycja, a bardziej zwyczaj utwierdzają nas w przekonaniu, że są to najsmutniejsze dni w roku, bo przypominają o śmierci, o tragicznych zdarzeniach w naszych rodzinach, w naszym bliższym i dalszym otoczeniu. Mówimy, myślimy – nie ma już dziadka, babci, nie ma jednego z rodzeństwa, los zabrał mi rodziców zbyt wcześnie, rak uśmiercił w tym roku przyjaciela, koleżankę, znajomą itd.
Continue reading “Dzisiaj w Polskiej Kafejce Językowej”Per ardua ad astra
Ela Kargol
Na stokach Poznańskiej Cytadeli, dawnego fortu Winiary położonych jest sześć cmentarzy. Jeśli liczyć te, których już nie ma, to dużo więcej. Na mogiłach żołnierzy armii niemieckiej z czasów I wojny światowej, chowano następnych bohaterów. Na dawnych cokołach ustawiono nowe pomniki.
Oprócz czterech cmentarzy wojskowych, są dwa cywilne, a właściwie pozostałości po nich.
To było rok temu, krótko po święcie zmarłych, a tuż przed poppy day. Wybraliśmy się rodzinnie na stoki cytadeli w poszukiwaniu grobu, o którym krótko przedtem się dowiedziałam.
Jedyny grób w tym miejscu z gwiazdą Dawida. W końcu znalazła go wnuczka, ale po dokładnym wejrzeniu w księgę planu grobów się tam znajdujących. Cmentarz Wojenny Wspólnoty Brytyjskiej w Poznaniu został założony w 1925 roku. Jest to jedyna taka nekropolia, która powstała na ternie Polski przed II wojną światową. Oprócz tego cmentarza są w Polsce jeszcze cztery tego typu miejsca, w Krakowie, w Malborku, w Lidzbarku Warmińskim i w Popielowie. Opiekuje się nimi Komisja Grobów Wojennych Wspólnoty Narodów (Commonwealth War Graves Commission), do roku 1960 zwana Komisją Grobów Wojennych Imperium Brytyjskiego.
Continue reading “Per ardua ad astra”