



O yeah, we are here! 1400 airports were not able to work yesterday, because of a small mistake in system update. Welcome!




O yeah, we are here! 1400 airports were not able to work yesterday, because of a small mistake in system update. Welcome!
Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
Kiedy Bóg miał stworzyć kobietę, zwołał naradę i mówi tak – jak dam jej proste nogi, to będzie mnie przeklinać przy rodzeniu, jak dam jej krzywe nogi, to będzie mnie przeklinać przy chodzeniu. Zarządzam głosowanie, trzeba wybrać mniejsze zło. Na to wstał jeden anioł i mówi – protestuję, największe zło chowa się za mniejszym złem. Proponuję wybrać większy absurd. I usiadł. Są jakieś propozycje? spytał Bóg.
Continue reading “Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (2)”Od Adminki: Nic o tym nie wiedziałam, po prostu bardzo lubię tę książkę, czytałam ją kilkanaście razy, po polsku, po angielsku, po niemiecku. I przyznaję (tak, możecie mnie wytykać palcami), nie wiedziałam, że to TAKA książka. Ale teraz już wiem i natychmiast dzielę się z Wami. Została przypomniana, bo w okrutny a może i ironiczny sposób zamachowiec, który postrzelił Trumpa i sam został zastrzelony, może się komuś wydawać kolejnym wcieleniem Holdena, młodym niezrozumianym przez nikogo chłopakiem, zagubionym w hipokrytycznym świecie dorosłych. Wciąż nie wiemy jaki był motyw sprawcy. 20-letni Thomas Matthew Crooks był w szkole wspaniałym matematykiem i nieszczęsnym przegrywem, prześladowanym przez kolegów. Po maturze pracował jako pomocnik w domu opieki. Czy metaforycznie Holden po raz kolejny zabił?
Reblog: Piotr Ibrahim Kalwas (tekst sprzed 6 lat, przypomniany przez autora na FB trzy dni temu). Rozmowa z Magdaleną Słysz, tłumaczką “Buszującego w zbożu”.
Salinger po pierwszych sukcesach “Buszującego w zbożu”, prawdopodobnie nie mogąc znieść narastającej presji czytelników, mediów, świata, wycofał się z życia publicznego i skrył w samotni w New Hampshire. Przez 60 lat, praktycznie aż do śmierci, nie opuszczał swojego domu w lesie. Nie udzielał wywiadów, nie odpowiadał na próby kontaktu ze strony wielbicieli. Stał się mitem, legendą, zagadką, a “Buszujący” wraz z nim.
Continue reading “O matko, “Buszujący w zbożu”!”Roman Brodowski (Brom)
Gdybyśmy dzisiaj napotkanemu na ulicy młodemu „Kowalskiemu”, a nawet obywatelowi Ukrainy, zadali pytanie, czym jest Ukraina i kim są Ukraińcy? to z pewnością usłyszelibyśmy odpowiedź – Ukraina to państwo, zaś Ukraińcy to ludzie którzy tam mieszkają. Proste i logiczne.
Wystarczyłoby jednak zadać to samo pytanie w odniesieniu do czasu przeszłego, rozszerzacając je o etymologię słowa – Ukraina – to odpowiedzi byłyby różne lub żadne. Wiem to z autopsji, bo jeszcze wiosną tego roku sprawdziłem tę wiedzę wśród uchodźców z Ukrainy, przebywających w Berlinie.
Otóż nieopodal firmy, w której jestem zatrudniony, znajduje się obóz i miejsce rejestracji dla przybyszy z ogarniętej wojną Ukrainy. Przy wejściu często przesiadują młodzi ukraińscy uciekinierzy. Kilkakrotnie zadałem im pytanie dotyczące pochodzenia nazwy ich państwa. Bardzo często w odpowiedzi słyszałem, że Ukraina pochodzi od narodu, który tworzył Ruś Kijowską, od jednego z plemion słowiańskich, prastarego ludu, który zamieszkiwał tereny dzisiejszej (i nie tylko) Ukrainy od tysięcy lat, etc.
Teresa Rudolf
Zachwyt dzisiejszy
Oczy jak jakieś ptaki,
przelatują przestrzenie
wybrane przez chwilę,
uwagę i możliwości…
Uszy penetrują dziś
świergot ptaków lasu,
brzęczenie insektów,
melodię obcego radia.
Zapach wnika różami,
i też polami suchymi
w duszę, a czerwienią
pomidory już pachną.
Smak; zupa ogórkowa,
a gdyby tak pomidorówka,
może być też szczawiowa,
może być tyle, aż taki wybór…
…jestem dziś
pełna zachwytu
nad skarbnicą
tego, co w nas…
…i w świecie.
Powiem na ucho
Szepczę w tę noc,
wszystkie me żale,
wszystkie me nadzieje,
wszystkie moje radości…
A ona zawoła
nietoperzyki,
świetliki, lisy,
sowy mądre,
słuchają mego szeptu,
bez zadawania pytań
skąd biorę nadzieję,
skąd i o co te żale…
…a skąd
radość…
Ulica Don Kichota, Warszawa, Targówek
Ela zapytała: Znasz? I jakie znamienitosci wokół!!! I wszystkie dochodzą do ul. Sawy. Ona chyba jedna kobieta wśród Wallenrodów, Rolandów Faustów…
Ulica Don Kichota w Warszawie.
Kategorie: Nazwy pamiątkowe / Od zagranicznych postaci fikcyjnych

Don Kichot zwany też Rycerzem Smętnego Oblicza – tytułowy bohater powieści Miguela de Cervantesa Saavedry napisanej w latach 1605-1615 “Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy”. Naprawdę nazywał się Alonso Quijano i był ubogim szlachcicem rozmiłowanym w starych romansach rycerskich, który postanowił naprawić świat wyruszając na starej szkapie nazwanej Rosynantem, z wiernym giermkiem Sancho Pansą u boku. Ponieważ każdy błędny rycerz musiał mieć swoją damę serca (ten nie-błędny też), uczynił nią wieśniaczkę Aldonę Lorenzo, którą nazwał Dulcyneą. Jego wyobraźnia sprawiała, że rzeczy codzienne i zwykłe przybrały dla niego fantastyczne formy – w imię dobra walczył z wiatrakami uznając je za strasznych wrogów a zwykła karczma była cudownym zamkiem. Przeżył mnóstwo przygód (wiele z nich opłacił cierpieniem), by wrócić do swej wioski i na łożu śmierci stwierdzić, że jego dotychczasowe gusta literackie nie były najlepszym wzorcem dla życia.
Nazwę nadano 20 grudnia 1974 / Kod pocztowy: 03-610
Katarzyna Krenz

Akwarela Gotland Katarzyna Krenz
Cykl wierszy Samotny myśliwy był opublikowany na tym blogu co tydzień poczynając od 12 maja 2014 roku.
Rebloguję go ze wzruszeniem po 10 latach.
1. Krajobraz po burzy
O świcie sztorm ustał.
Stary Poeta długo leżał na brzegu, omywany
przez fale, świadomy tego, co się stało.
Jego okręt zatonął, bezpowrotnie stracony,
a wraz z nim cały ładunek.
Katedry gotyckie i drapacze chmur
pierwsze poszły na dno jako najcięższe.
Po nich – fabryki, muzea i nowoczesne
miasta. Mosty i nitki autostrad unosiły się
jakiś czas na powierzchni, by w końcu
dołączyć do podwodnych stalaktytów z żelaza
i betonu niczym bolesne krople,
cząsteczki ciężkiej wody w wodnej masie.
Uwolnione śruby i gwoździe swobodnie
wypełniły szczeliny. Drewno całkiem pociemniało:
nie tylko dąb, również sosna, jesion i czarna olcha,
która w poprzednim życiu tak chętnie wybierała
jeziorny muł dla swych korzeni. Anielskie
polichromie i twarze Madonn przeglądały się
w lustrze wody, lecz nie trwało to długo –
jak deszcz w deszczu, tak płatki złota, smoczej
krwi szafiru i spłynęły ruchem spiralnym
i bezwolnym na paletę morza o zmierzchu,
zabarwiły nowym bólem zachód słońca.
Marmur okazał się odporniejszy na działanie
wody: posadzki agor, niegdyś splamione niezgodą
i zdradą, kariatydy i posągi bogów, a także
kolumny świątyń w oplotach akantu tkwiły samotne
pośród strzaskanych dworców i pasów startowych,
niczym kości porzucone na pustyni. Niebo
odbijało się w morzu, a morze odbijało się w niebie.
Kuli błękitu nie mąciła najmniejsza szrama bieli –
dzień przetopił nocną falę w płynne szkło. Morze
oddychało cicho i bez gniewu: sen po burzy ma
w sobie coś z leniwej sjesty i powolności trawienia.
Stary Poeta ocknął się i ukląkł na brzegu. Lecz zaraz
upadł na piasek zemdlony, tak wielkim bólem
przeszyło go przypomnienie: z całego dobytku
księgi były najlżejsze. Nasiąkając wodą,
nie osiadły na dnie jak mury bibliotek, które je
przechowywały. Napęczniały papier rozsadził
grzbiety tomów i rozpływając się w niebycie,
zabrał ze sobą wszystkie ważne słowa i myśli,
przesłania i dekrety, a nawet ludowe przysłowia.
W powietrzu drżał zielony szum dżungli, lecz
wyspa milczała. Nieznana. Nie nazwana. Niczyja.
Ela Kargol
Polki i Polacy z Berlina najbliżej mają do Słubic.
Nie tylko po pierogi i bób, polską kiełbasę i polską prasę, do apteki czy fryzjera, ale też do urzędu, po nowy dowód, do banku, żeby coś załatwić, bo online się nie da.
Nie jeździłam do Słubic, bo jeździłam do Poznania. I tam były (nadal są) urzędy, banki i rodzina. Członkowie rodziny odchodzą, a banki, urzędy są bliżej, bo w Słubicach, mieście oderwanym po wojnie od Frankfurtu – tego nad Odrą, przeciętego Odrą.
Nie znam Słubic, a jak zaczęłam poznawać, to pomyślałam, że na wszystko mam czas. Na spacery po mieście, te dalsze i te bliższe.
Na stadion, który pamięta odwiedziny Adolfa Hitlera, na żydowski cmentarz i wieżę Kleista.
To jest tak, jak nie ma dużych rzeczy, bo nieosiągalne, to nawet na przystanku w upale można cały świat zobaczyć.
Continue reading “Małe podróże”Marek Włodarczak vel Tabor Regresywny
Ewa Maria, publikując mój tekst pt. Historia seksu, nadała mu tytuł Historia świata, stawiając tym samym pytanie, czy seks jest zjawiskiem historycznym czy naturalnym. Przez zjawiska historyczne rozumiem zjawiska związane z postępem cywilizacyjnym np. wszędobylskie śmieci, katastrofy komunikacyjne itp. Seks wydaje się być zjawiskiem naturalnym, niezależnym od postępu cywilizacyjnego, wszak jego celem jest prokreacja. Moim zdaniem prokreacja jest skutkiem ubocznym seksu, z reguły niechcianym, często katastrofalnym. A jeśli celem seksu jest prokreacja, to z reguły nic z tego nie wychodzi. Seks jako zjawisko historyczne sugeruje Biblia, szczególnie w historii Adamy i Ewy. Ale Biblia zawiera wiele paradoksów i niedomówień. Czemu Adam i Ewa nie pomarli po zjedzeniu jabłka, a nawet się jeszcze rozradzali? Czego się wstydzili i dlaczego? Czemu schowali się w krzaki, przecież porobili sobie osłony z liści figowych?
Vorgestern, am 9. Juli 2024, gewann der 16-jährige Lamine Yamal die Fußball-Finale für Spanien und eine Legende für sich. Er ist der jüngste Torschütze in der Geschichte der Europa-Meisterschaften; er gewann und darüber hinaus gewann er in einem großen Stil mit einem wunderschönem Tor (so die Spezialisten).

Reblog vom 10.07.2024
Am selben Tag ging um die Welt ein unglaubliches Foto von einem 20-jährigen Lionel Messi und einem ein paar Monate alten Lamine Yamal. Der Fotograf des Bildes erklärt die Hintergründe.
Continue reading “So entstehen die (Fußball-)Legenden”